Menu

Mieszkanie w bloku czy dom?

Zastanawiam się, gdzie mieszkacie i jakie macie związane z tym doświadczenia?
Mieszkamy z mężem w bloku 58m2, mała kuchnia, mała łazienka, salon + 2 małe pokoje, z czego w jednym mamy sypialnię i garderobę, a w drugim graciarnię (najmniejszy pokoik), gdzie trzymamy odkurzacz, żelazko, deskę do prasowania, rozwieszam tam pranie i takie tam...
Jestem w 3 miesiącu ciąży i zastanawiam się jak to wszystko będzie wyglądało w przyszłości. Na początku myślałam wcisnąć gdzieś do naszej sypialni łóżeczko i póki dzieciątko małe, to niech śpi z nami. A jak podrośnie, to ten "gospodarczy" będziemy musieli zamienić na pokój dziecięcy. I pierwsze pytanie, kiedy dziecko jest w odpowiednim wieku na własny pokój? Rok? Dwa lata?
Jeśli Bóg da, będziemy chcieli drugie i być może trzecie dziecko (ja najbardziej chciałabym w miarę jedno po drugim, by nie było większej różnicy wieku niż 2 lata między dziećmi). Wtedy wiadomo, że będziemy musieli przenieść nasze łóżko do salonu i odstąpić pokój drugiemu dziecku. Ewentualnie, gdyby była trójka (2 chłopaków + 1 dziewczynka, albo odwrotnie - dwójka w tym troszkę większym, jedno w tym mniejszym pokoju).
Wiadomo jak to w bloku - nie kosisz trawy, nie odgarniasz śniegu, nie palisz w piecu... Ale też nie masz ogródka, wiecznie nie ma gdzie zaparkować, słychać jak sąsiad sika, sąsiadka tłucze kotlety, a obce dzieci płaczą. Blok ma swoje plusy, dom swoje, podobnie jak minusy. Z kasą też różnie bywa, my płacimy prawie 550 zł/mc samego czynszu, więc tanio nie jest - ale dom to też skarbonka bez dna. I zastanawiam się, co lepsze...
Jakbyśmy sprzedali to mieszkanie, to jeszcze ze 100 tys. i śmiało moglibyśmy budować dom. Działkę mamy, dosyć atrakcyjną, 12 arów, zaraz pod miastem, ok 5 km od centrum. Okolica ciekawa, na działce obok mieszka brat mojego lubego (z żoną i dwójką dzieci - 6 lat i 1 rok), parę domów dalej mieszka teść z siostrą lubego. Widać, że "osiedle" się rozbudowuje i ciągle pojawia się nowy dom, jakiś sklep, niedaleko jest szkoła i przedszkole... Generalnie widać potencjał tego miejsca. Teść namawia, żeby się budować... ale ja nie jestem pewna. Niby chciałabym własny dom z ogrodem, ale... no właśnie, ale...
Nie lubię sprzątać, gotować, czy siedzieć w ogródku. Wiadomo, w soboty sprzątam z mężem mieszkanie, codziennie gotuję obiady, ale nie jest to jakaś moja pasja. Boję się, że jak wybudujemy dom 120 m2 + poddasze, nie będzie mi się chciało tego sprzątać, nie będę miała na to siły jeśli będę miała np. trójkę dzieci. Do ogrodu w ogóle mnie nie ciągnie, żeby sadzić jakieś kwiatki itd... Pewnie posadziłabym tylko jakiś szczypiorek i pietruszkę. Z drugiej strony zawsze mieszkałam w domu (z rodzicami, aż do ślubu) i miło wspominam lepienie bałwanów w zimie, opalanie się pod domem w lecie... A jeszcze jak rozłożyliśmy basen to już w ogóle żyć nie umierać... Teraz mi tego brakuje. Chociaż zawsze mogę iść do rodziców i jestem tam jak u siebie... ale chciałoby się mieć swoje. I jestem rozbita. Nie wiem czy wolę dom, czy blok.
A dodatkowo, nie wiem czy będziemy mieli to drugie i trzecie dziecko. Jeśli miałabym pewność, to bardziej skłaniałabym się ku domowi, żeby każde z nich miało własny pokój, no i ten ogród... Ale jeśli po tym jednym nie będę mogła mieć więcej? Miałam problemy zdrowotne i lekarze mówili, że prawdopodobnie w ogóle nie będę mogła mieć dzieci... Raz udało mi się zajść w ciążę, ale nie wiem czy to jednorazowy dar od Boga, czy dopiero początek naszego szczęścia. Najbezpieczniej byłoby poczekać 2 lata z budową domu i zobaczyć, czy będzie to drugie dziecko... Ale mąż nie chce czekać, widzę, że chce budować dom. Tylko nie wiem, czy go w tym wspierać, czy odciągać od tej decyzji?
Doradźcie! Dom czy blok? I dlaczego?

completed
 1123  77

Znajdź pytania na ten sam temat:

Dorośli dom blok

Odpowiedzi

irekzboralski
Ja przez 25 lat swojego życia mieszkałam w wielkim domu. Wtedy go nie znosiłam bo kojarzył mi się tylko z wielkimi sobotnimi porządkami, zamiataniem podwórka...( o szaleństwie przedświątecznym nie wspomnę). Po ślubie zamieszkałam w bloku i poczułam się jak w raju...47m2, dwa pokoje, kuchnia, łazienka, skrytka...mało sprzątania, wszystko wszędzie widzę...dzieci...ale....wszędobylscy sąsiedzi( mieszkam wśród emerytów i rencistów z nadmiarem wolnego czasu), wszystko słychać, jak tylko wysiadam z samochodu i wynoszę zakupy ruszające się firanki w oknach(przewracaoczami), ciągłe pytania kiedy tylko wyjdziesz na klatkę...na spacerek??wyjeżdżacie???przeszkadzający wózek na klatce schodowej, myjesz samochód pod blokiem i znowu problem...bo woda, bo błoto będzie... grrr.....i przyszedł moment kiedy doceniłam dom rodzinny...(serce). Brakuje mi własnego podwórka, płotu odgradzającego od wścibskich sąsiadów, kawałka ogródka( kocham takie grzebanie w ziemi), miejsca dla dzieci do zabawy, własnej sypialni( obecnie..jeden pokój to sypialnia wspólna, drugi to taki dzienny...gościnny..jak zwał tak zwał). Doradzać nie potrafię....ja wybudowałabym dom.
MMama1975
Skoro chcesz założyć tak dużą rodzinę popieram dom. Tym bardziej, ze posiadacie już działkę. Najwyżej na starość przeniesiesz się do mieszkania.
kama86
DOM!!!!
Teraz mieszkam w bloku,upiorni sosiedzi,zero swobody,podporzadkowanie sie innym..Nigdy w zyciu juz mieszkac w bloku nie chce..
Elfka
Dom...mimo wszystko, Asieńka już napisała wszystko co myślę i dziewczyny też (serce)
Mam stare domiszcze i na myśl o blokach mnie skręca...Mam dwa ogromne psy, sporą działkę...mam się gdzie podziać. Dużo tego do obrobienia, ciągłe remonty zżerają kasę, ale spokój jest. Kiedyś juz pisałam o sąsiadach, ale tolerujemy się, udajemy, że nie widzimy z tymi durnymi, jednego ustawiłam i mam spokój, się nie wpierdziela w nic, a z reszty drogi to jestem na cześć i pogadam zawsze miło.
Są pewne minusy, bo mam menelka za płotem i kolesiostwo jego tam łazi, ale od pewnego czasu są mniej szkodliwi. Szkoda tylko, że dom młodszy nie jest i nie stać mnie na razie na wyciacianie go na tip-top.
clyde22
Ja, jako ludź - bestia doskonała - dostosuję się do mieszkania w każdych warunkach, byle tylko ludzie wokół byli do rzeczy. A z tym różnie bywa. (pokoj)
Generalnie nie cierpię przeprowadzek. Mam nadzieję, że już znalazłem swoje miejsce na ziemi. Żyję, jak w raju i oby tylko zdrowie sprzyjało i na chleb starczało...
Dzieciństwo i dorosłość przemieszkałem w bloku (nie w blokowisku) - wiocha, bloki PGR-owskie. W latach szczenięcych biegaliśmy wśród materiałów budowlanych, z których miały być budowane. Gówniarz byłem, ale jakoś tak zostało w pamięci...
I jak wyżej napisane - w bloku było słychać wszystko z życia rodzinnego sąsiadów: kąpanie, tupanie, awantury. Sąsiadka czepiała się, że śmiałem się jakoś późną porą na serialu Ally McBeal (uwielbiałem to oglądać). (smiech)(pokoj)
Można w bloku żyć, ale...
Po ślubie dwa lata lokatornego w domu (w domu!) u kobitki, która wyjechała za granicę do pracy i do dzieci. Liznąłem wolności i odpowiedzialności. Ale skończyło się, kobitka zmieniła plany i zechciała dom oddać komuś z rodziny, kto akurat był w identycznej sytuacji jak my. To był dla nas kopniak w zadek i impuls do robienia czegoś dla siebie. Poszliśmy do teściów i powstał plan kupna działki i budowy domu. Mordowaliśmy go kilka lat, nie pochodzimy z bogatych rodzin i nie mieszkamy w bogatym regionie, ale dwie pensje do dyspozycji i mnisie życie z wyboru pozwoliło spełnić marzenie. W międzyczasie urodziło się dziecię. Dom urósł, wraz z nim syn, który żył swoim pokojem, jak my domem. Zamieszkał tam z radością jako już 4latek. Drugie dziecię też ma swój pokój, ale ze względów praktycznych na razie śpi w naszym pokoju, a zazwyczaj w naszym łóżku... (smiech)
Sąsiadów mam super póki co i mam nadzieję, że z biegiem lat nie ulegnie to zmianie.
Jak sama piszesz, wszystko ma plusy i minusy. Ale ja zawsze wybrałbym dom, a na pewno na tym etapie, na którym jestem.
Sprzątanie?... Kto Cię przymusi? Jesteś u SIEBIE przecież. Sprzątasz kiedy chcesz. (pokoj) Palisz, kiedy chcesz. (pokoj) Kosisz, kiedy chcesz. (pokoj)
"Jak sobie pościelesz, tak się wyśpisz." (kciuki)
Runka
niewielki domek w stylu zakopianskim mi sie marzy od zawsze... mieszkalam i w domu (na wsi gdzie psy d.pami szczekaja i nawet nie ma jej na mapie a gps wariuje w tym miejscu) i w bloku..
blok ma swoje plusy bo tak jak wspomnialas nie trzeba palic w piecu mniej sprzatania itd...
ale obecnie sa takie rozwiazania zeby nie palic w piecu, np solary czy ogrzewanie wodami termalnymi (troszke drozsze rozwiazanie przy budowie ale szybko koszty sie zwracaja bo nie musisz inwetsowac w opal), zamiast kwiatkow w ogrodzie wystarczy ladnie przycieta trawa i np kilka cisow (latwych w utrzymaniu)... mieszkamy w bloku dla wygody i dlatego ze mieszkanie mamy sluzbowe... ale jak kiedys bedzie mnie stac to napewno bede miala swoj wymarzony domek...
mimo ze blok to wygoda to majac mozliwosci finansowe bym wybrala postawienie domu
Elfka
Clyde chciałam jeszcze coś tu dopisać, ale dzięki Tobie nie muszę, tak samo myślimy.
Zawsze na swoim podwórzu jest lepiej.
Nowy dom się buduje to człowiek wkłada cały czas, wykończyć go trzeba, ale ma się swój, stary się remontuje, przerabia też są wydatki, ale nikt Ci za ścianą nie przeszkadza. Sąsiedzi wszędzie się mogą zdarzyć upierdliwi, jednak bardzo mnie cieszy, że ja tych najgorszych mam za płotem, a nie za ścianom. Problem tylko taki, że jeden tu taki agent jest co z lornetką siedzi i podpatruje co na placu robisz i na kogo by tu donieść, a sam pali śmieci, mimo iż płaci za wywóz to nie chce się mu plastików zapakować i pali je w takim dużym piecu co tam go kiedyś używali jak jeszcze miał swój biznes...prania nie powiesisz, taki smród bo gumą też palić lubi, a moja znajoma co mieszka z nim prze furtkę ma obok pomieszczenia z tym piecem altanę i jak są goście to już sami się domyślcie co się dzieje.
Wsio ma swoje plusy i minusy.

Podziwiam Cię Completed za tak ambitne plany rodzicielskie i życzę powodzenia bo ja kibicuję każdemu kto chce dzieciaczki mieć, ma do nich siły i cierpliwość.
Może jednak stać się tak, że po jednym będziecie tylko drugie planować lub wcale, albo z większym odstępem i dom już ciut mniejszy będzie potrzebny.
Kolega sobie taką parterówkę ze strychem zrobił i są zadowoleni. Jeszcze bez kredytów wybudował, trwało to długo, ale już są na swoim ;-) Tylko tam syn jest jeden i ma już 13 lat, więcej brzdąców nie planują, a jakby się zdarzyło to jeszcze miejsce jest na pokój.
Anemona
A kto powiedział że musicie budować duży dom ? Standardowy mały domek tak żeby każdy miał swój kąt. Na twoim miejscu skłaniałabym sie ku budowie zwłaszcza że blisko rodziny był by ten nowy dom. Puki małe dzieci to można sie gnieść w bloku, ale z czasem będzie ciężko.
Sami mieszkamy w domu u rodziców mimo tego ze mamy swoje piętro z własną kuchni i łazienką, zdecydowaliśmy się na budowę własnego domu, bo z dwójką dzieci juz jest nam ciasno a w planach jest jeszcze trzecie wiec może byc ciężko się pomieścić.
Co do twojej ciąży to faktycznie lepiej by było mieć rok za rokiem dzieci bo większe prawdopodobieństwo że zajdziesz w ciąże zaraz po porodzie niż np do kilku latach.
Elfka
Jeszcze jedno, ja nigdy w ziemi grzebać nie lubiłam, ale jakoś się wkręciłam, obsadziłam pięknie wszystko, kwiatkami i mi je obsiurał pies sąsiada i padły, resztę zjadł. Potem moja Lunka swoje 3 grosze dodała , wykopała i tak się wyleczyłam z sadzenia. Teraz goldenowe wszystko wykopuje i wsie drzewka obsikuje i usychają, więc już nie inwestuję w kwiaty i inne rzeczy. Koszenie jest, jeszcze mój nierówny teren plus sad bywają dobijające, ale przyjemniej jest się gdzie gonić, na hamaku wywalić, basen rozłożyć, poopalać, pograć, dzieciarnia jak zjedzie to ma co robić no i grillowanie ;-)
Elfka
edit-ścianą oczywiście ;-)
clyde22
Elfko, (kciuki)
amalka
Zacznę od grzebania w ziemi... Nasze dziecię zapałało pasją sadzenia i siania wszystkiego. Na parapetach bujnie rosły mi fasolki, pietruszki, zboża, ziemniaki... Zdecydowaliśmy, że kupimy działeczkę. Oczywiście z góry zapowiedziałam, że mnie tam się plewić nie chciowa, ogrodnikiem nie jestem, przetworów robiła nie będę a już na pewno nie uśmiecha mi się dymać na drugi koniec miasta po natkę i lubczyk do rosołu... Trawa, skalniak i grill. Wsio! No i co? No i 1/4 działki to grządki (grins) Uwierz mi, że nic tak serducha nie raduje, jak widok dzieciaków wcinających otrzepaną z ziemi marchewkę czy rzodkiew, chrupiących ogóry, umorusanych pomidorami, owocami... Pełna przetworów piwnica, zachwalający smak domownicy i goście. Dzieciaki w basenie, utaplane błotem i myjące się z piskiem oraz śmiechem pod zraszaczem, kopiące piłkę (bez obawy, że wybiją komuś szybę czy wybiegną na ulicę), robiące babki z piasku bez kocich odchodów... Kawa wypita na werandzie lub leżaczku, spacery po mokrej trawie... Kocham mój mały azyl i za nic z niego nie zrezygnuję. Chyba, że na rzecz ogródka przydomowego (grins) I tu dochodzę do sedna sprawy- jeśli masz możliwość "się budować"- nie zastanawiaj się nawet. Cudów wianków w ogródku nikt Ci nie każe sadzić/ siać (choć się przekonasz do tego zapewne), koszenie trawy to też żaden wielki problem przecież. Co do palenia- są teraz piece, w które sypiesz co trzeba a one sobie pobierają. To już nie te czasy gdy 15 razy dobę dokładałaś drzewo/ wungiel. Masz prywatność, przestrzeń do życia... Jeśli zechcesz (za przeproszeniem) puścić bąka, nie słyszą tego wszyscy sąsiedzi w koło...

Mieszkam w dużym jak na dwa pokoje mieszkaniu (53m2) i mam jedno dziecię, jednak stale brak miejsca na cokolwiek. Szafę w przedpokoju strach otwierać (smiech) Sąsiedzi nie są najgorsi (kłopotliwy się wyprowadził) jednak po 19:00 to już nawet gwoździa nie wbijesz, bo taki regulamin. Do późna (okolice 22:00) robię pranie a zmywarkę puszczam przed zaśnięciem. Ostatnio się dowiedziałam, że przez tę cieknącą w rurach wodę, kobita z klatki obok spać nie może (krejzolka) Ludziom "pod nami" przeszkadza biegający po mieszkaniu Krzysio, jednak gdy ja wysłuchiwałam głośnych zabaw ich dwóch synów (nastolatków obecnie) to świetnie było przecież... Gdybym tylko miała możliwość- natychmiast staram się o domek. Bez chwili wahania.

Ps. Co do sprzątania- DOM TO NIE MUZEUM! Tyle w temacie (grins)
amalka
Chciałam jeszcze "serduszkować" a serduszka zniknęły...
Elfka
Serduszko dla Amalki (serce)
Też chcę grządki, tylko mam taki kłopot..., ale to Ci kiedyś powiem prywatnie.
Podejrzewam, że podczas mojej nieobecności sporo warzyw mogłoby mi ubyć z działki ekchem...
completed
@Eudaimonia - to nie jest jakaś straszna wichura. Teraz mieszkam w małym miasteczku, 18 tys. mieszkańców, a działkę mamy zaraz pod tym miasteczkiem. Założę się, że w przyszłości ta wioska będzie przyłączona do tego miasteczka. No ale jednak do centrum jest 5 km, więc bez samochodu raczej ciężko...

@irekzboralski - to ja miałam identycznie. 23 lata w domu z rodzicami i babcią, dom stary, wiecznie coś do sprzątania i do robienia. Później przeprowadzka do męża do bloku i sprzątanie nagle stało się dużo łatwiejsze i szybsze. Sąsiadów takich wścibskich nie mam, u nas nikt się do nikogo nie wtrąca i nie zagaduje. Wręcz oprócz "dzień dobry" z dwoma sąsiadkami i jednym sąsiadem, to nikt się do nikogo nie odzywa, dosyć przykre. Za to jak sąsiad na dole robi co tydzień remont, a sąsiad z góry się kąpie, czy ma sraczkę, to niestety wszystko słychać...

@MMama1975 - no właśnie zamierzam, tylko co mi z tego wyjdzie? :) Wolałabym mieć już tą dwójkę, czy trójkę dzieci i wtedy dom budować, bo wiedziałabym co i jak. Ale znowu tyle czekać i gnieść się w tym bloku... No sama nie wiem...

@kama86 - mój mąż od zawsze mieszkał w bloku i ma podobne zdanie do Twojego, poza tym jak mi opowiadał, co on za gówniarza robił i gdzie chodził i jakie teraz mu się to wydaje niebezpieczne - mówi, że nigdy nie chciałby, żeby jego dziecko robiło to samo...

@Elfka - no tak jak pisałam, po jednej stronie naszej działki mieszka brat męża (bratowa niestety jest trochę nietaktowna, ale najwyżej powiemy bratu żeby ją utemperował, jakby się za bardzo wtrącała;), a po drugiej stronie jest na razie pusta działka, właściciel niby nie chce jej sprzedać, ale z czasem to różnie może być i nie mam pojęcia, kto kiedyś tam zamieszka... A dzieci to ja kocham, wszystkie po rodzinie, jakie tylko są :) Wiem, że różnie może to być, że np będę miała ciężki poród i nie będę chciała więcej dzieci. Ale raczej przynajmniej to drugie będziemy chcieli mieć, żeby nie mieć jedynaka - we dwójkę zawsze raźniej. Żeby się tylko udało :) A zwierząt na razie nie planujemy, choć mi się mops marzy, jak już będziemy mieć ten dom... hihi.

@clyde22 - dostosować się, to i ja potrafię :D ale myślę już o przyszłych dzieciach... :) My też pewnie gdybyśmy sprzedali mieszkanie, na czas budowy poszlibyśmy albo do moich rodziców, albo do teścia. U teścia jest więcej miejsca, ale musielibyśmy opłaty robić pół na pół, a u moich rodziców jest tylko jeden pokój - salon, który byśmy zajęli, ale rodzice nie kazaliby nam się dokładać do opłat, żebyśmy szybciej uzbierali kasę. No i ja wolałabym oczywiście mieszkać z mamą :) No ale jeszcze zobaczymy, jak to się potoczy. A Twoje drugie dziecię ile ma lat, że śpi jeszcze z Wami? :)

@Runka - też tak właśnie myślę, piec na eko-groszek, raz w tygodniu dosypujesz węgla, ustawiasz stałą temperaturę i niczym się nie martwisz... Ale muszę poczytać o tych rozwiązaniach, o których napisałaś - brzmią interesująco :) No i nie taki straszny ten ogródek, jak go malują... :D

@Anemona - nie chcemy dużego domu. Mały raczej, parterowy z mieszkalnym poddaszem. Na dole mi się marzy: Wiatrołap, kotłownia, garaż jednostanowiskowy. Hol ze schodami na górę, łazienka i nasza sypialnia. Kuchnia z małą spiżarką, jadalnia i salon, z wyjściem na taras. No i 120 m2 się robi... A nie chcę robić pomieszczeń-klitek, jak teraz w bloku mam i nie wiem co gdzie jaki mebel ustawić, bo nigdzie nic nie pasuje, tylko chcę już takie średnie pomieszczenia, żeby było się jak swobodnie poruszać. A na górze, to 3 pokoje, łazienka i strych nad garażem. Gdyby była dwójka dzieci, to trzeci pokój dla gości, gdyby była trójka, to każde miałoby swój pokój. A co do dzieci, to tak. Lekarze mówili, że mogę ich nie mieć, ale wyczytałam w internecie, że jak tylko skończy się karencja (2 lata) to najlepiej próbować od razu, bo jest największe prawdopodobieństwo, że się uda. No i się udało :)

Dzięki wszystkim za wyczerpujące odpowiedzi! W internecie znalazłam mnóstwo "ja wolę dom, bo ble ble..." - "a ja wolę blok, bo ble ble..." i myślałam, że tu będzie podobnie, a jednak mile się zaskoczyłam :)
completed
@amalka - no właśnie jeszcze Twojej opinii mi tu brakowało :) Oj zapachniłaś mi tym wszystkim... rozmarzyłam się!

Też chciałam Wam wszystkim serduszka wystawić :(
amalka
(kwiatek)
Mój mąż mieszkał w ogromnym domu. Tylko na dole było 6 pokoi, ogromna łazienka (koło 20m2) i taka sama kuchnia + warsztat. Do tego było piętro (zamieszkane przez dziadków) i strych. Działki mieli jakoś koło 20 arów. Stale było co robić. Gdy wprowadziliśmy się do bloku, chłopina odnaleźć się nie mógł (grins) Później przywykł. Jako, że mój małż to taki dłubacz i złota rączka- domek byłby rajem dla niego. Dla mnie również. Ech... marzenia...
clyde22
Serce nie sługa... (smiech)(pokoj)
Wszyscy tu się kochamy. ;)

Ja całym sobą polecam Ci domek, choć takich luksusów piecowych z podajnikiem, jak pisała @amalka, nie mam (tydzień bez zaglądania do kotłowni - nie wytrzymałbym (smiech)(pokoj)) Ciasne, ale własne. A nie ma nic gorszego, niż podporządkowywać się prawom wspólnoty... U siebie robię to, co chcę...

Nasze małe dziecię ma 11e miesięcy, poczęte na nowym miejscu, choć pokój miała już przeznaczony wcześniej, choć nie wiadomo było, czy będzie i czy to chłopunio, czy dziewczę... Miało być dziewczę i udało się świetnie...
completed
@amalka - to rzeczywiście ogromny dom... Sprzątanie musiało być bardzo uciążliwe. Mój ukochany pracuje od rana do nocy prawie, więc raczej nie miałby czasu na dłubaninę... ale są jeszcze soboty :D

@clyde22 - a macie sam parter, czy piętro też? No bo my raczej budowalibyśmy mały dom (tylko jeden pokój na dole - nasza sypialnia - a dla dzieci na górze) i tak się zastanawiam jak rozwiążemy ten problem, bo wyobrażam sobie, że dziecko dopiero gdzieś w wieku 5 lat mogłoby mieć samo pokój na górze... A co wcześniej? Przecież do tego czasu nie będzie ono spało z nami w sypialni... i to jest mój kolejny dylemat :P
clyde22
Mamy parter z tzw. poddaszem użytkowym. Wszystko mieści się w 100m2 (mały domek) Teraz zrobiłbym dom na jednym poziomie wszystko (jakieś tam drobne podpiwniczenie swoją drogą - ale mówię o części mieszkalnej). Poddasze byłoby jakąś tam graciarnią.
Pokoiki są niewielkie, ale każdy cm powierzchni jest wykorzystany, nie ma jak w starym budownictwie...
Nasz 4 latek nie miała żadnych problemów z samodzielnym spaniem i ze schodami. Młodej musimy pilnować, bo nie ma żadnych zahamowań, jeśli chodzi o kierunek góra - dół. Odwrotnie jeszcze nie ma pojęcia...
Ups, chyba coś nie działa. Prosimy, odśwież stronę lub spróbuj ponownie później.