Menu

Muszę się wyżalić...

Wiem, że to nie pytanie ale po prostu muszę się wyżalić. Już pisałam przez parę dni o synku mojej koleżanki. Urodził się w piątek i do tej pory jest w szpitalu bo był osowiały, ciągle spał, miał silną żółtaczkę. Robili mu badania i wyszło, że ma bakterie w moczu. Dzisiaj natomiast okazało się, że ma krwiaka na nerce i zostanie bezzwłocznie przewieziony do innego szpitala na operację. Normalnie załamałam się jak się dowiedziałam. Żal mi koleżanki, bo nie potrafię sobie wyobrazić co ona teraz przechodzi, maluszek w szpitalu z czymś takim i drugie 1,5 roczne dziecko w domu z opiekunką, które nie widziało się z nią już parę dni. Faktem jest, że opiekuje się małą moja ciocia (bo jest u nich opiekunką), więc nic złego z małą nie ma prawa się dziać, ale sam fakt jak czuję się teraz moja koleżanka. Najgorsze jest to, że chciałabym ją jakoś pocieszyć a nawet nie wiem co jej napisać. Chyba żadne słowa nie są w stanie jej teraz pocieszyć. Normalnie aż mi łzy lecą, jak o tym myślę, a myślę od samego rana, jak tylko się dowiedziałam.

sque
 688  10

Znajdź pytania na ten sam temat:

Niemowlęta Zdrowie dziecko narodziny

Odpowiedzi

Ada3610
współczuje:) Trzymam kciuki za maluszka(kciuki)
andziabuziak
jak byś miała taką możliwość po prostu ją odwiedź ...milczenie jest często wystarczające niż setki słów.
MamaMaya
a moze pojedz do niej albo do szpitala albo do tej 1,5 rocznej corci moze twoja pomoc sie na cos przyda bedzie im raźniej. wiem że to nie moja sprawa ale gdzie tata obu dzieciaczków? (smutna)
czekoladka22
no najlepiej tak jak mówią dziewczyny jechać do niej posiedzieć z nią posłuchać jej żalenia się na pewno poczuje się lepiej jak będzie koło niej jakaś inna mama która ją wysłucha:] trzymamy kciuki za maluszka bedzie dobrze:] (kwiatek)
czekoladka22
no najlepiej tak jak mówią dziewczyny jechać do niej posiedzieć z nią posłuchać jej żalenia się na pewno poczuje się lepiej jak będzie koło niej jakaś inna mama która ją wysłucha:] trzymamy kciuki za maluszka bedzie dobrze:] (kwiatek)
natuuusia19
przykro mi;/ dziewczyy maja racje... moze choc krotka wizyta pomoze jej...
sque
może i bym pojechała ale nie będę miała z kim córy zostawić, dlatego zostaje mi tylko telefon. A moja ciocia z jej córcią przychodzi do nas, żeby cały czas w jednym domu nie siedziały.
Jeśli chodzi o tatę to cały czas kursuje pomiędzy domem i szpitalem, więc jest naprawdę zalatany. Rano jak wychodzi z domu to wraca popołudniu na 2-3 godziny, żeby moja ciocia mogła przyjść do domu jakiś obiad zrobić i zjeść i później znowu leci do szpitala do samego wieczora i jak wraca to córę kapie i kładzie spać. I tak od piątku, więc tata jest cały czas z nimi na tyle ile może. I tak dobrze, że urlop ma, bo jakby był w pracy to nie wiadomo jakby to wszystko było.
sque
no i z tego co wiem ona jutro wieczorem ma wrócić do domu, bo w szpitalu nie może zostać, a mały oczywiście zostaje.
kropeczka
Trzymam kciuki za maluszka i napewno jeśli odwiedzisz koleżankę i będziesz blisko to już jej pomoże
agaklesz
Witam moja rada to:jedz i odwiedz koleżankę i poprostu trzeba być dobrej myśli operacja to nie koniec świata .moja córeczka umarła to jest koniec świata.A maleństwo twojej koleżanki wyzdrowieje ,napewno trzymam kciuki.pozdrawiam.
Ups, chyba coś nie działa. Prosimy, odśwież stronę lub spróbuj ponownie później.