Menu

Na placu zabaw...

Na placu zabaw były trzy dziewczynki w podobnym wieku około 2-3 lat. Jedna, histerią reagująca, na samo popatrzenie na jej wiaderko z akcesoriami (3 latka); druga spychająca pozostałe dziewczynki z koników, huśtawek, bo jak inne wsiadały to tej się wówczas zachciewało (jak to dzieci); trzecia, najmłodsza..
Pierwsza chciała się bujać, druga też.. przeraźliwy krzyk pierwszej.. nawet klapsik ostrzegawczy, odciąganie drugiej i w konsekwencji zabranie przez rodziców do domu tej drugiej.
Pierwsza wzięła głupią łopatkę tej najmłodszej, a ta chciała ją także. Krzyk, histeria, że nie odda i figa. Siedząca obok mama nie potrafiła jej wytłumaczyć, że to nie jej łopatka i ma oddać lub wymienić się na inną zabawkę.. niestety mama robiła to bez entuzjazmu czy przekonania czy też chęci.. najmłodsza zaczyna płakać (w końcu to jej łopatka).. Tak więc mama zabrała najmłodszą z placu zabaw bez zabawki należącej do niej... no bo co??? miała dziecku z ręki wyrwać? Trzylatka i tak była już bardzo zdenerwowana, więc odpuściła... mimo, że wściekła była na mamę dziewczynki...
Co w takiej sytuacji robicie? Kłócicie się z drugą mamą? Wyrywacie z rąk swoje zabawki?

Mam nadzieję, że wyjaśniłam dosyć jasno.. jak coś to pisać a wytłumaczę ;)

Beki
 1110  27

Znajdź pytania na ten sam temat:

1-3 lat Wychowanie plac zabaw

Odpowiedzi

natuuusia19
na szczescie nie mialam jeszcze takiej sytuacji... ale jak wiki czasem nie chce dac swojej zabawki lub chce zabrac innemu dziecku to podchodze do niej i tlumacze
monique25
zostawiłabym, sama ostatnio kupiłam jeszcze jeden zestaw łopatka , grabki , wiaderko , foremki i Młody zaniósł na plac zabaw i zostawił dla innych dzieci. Byłam w podobnej sytuacji tylko chodziło o autko , bez niego nie chciał do domu iśc wzielismy ze sobą pobawił sie a na drugi dzien poszliśmy oddać ;-)
emikacpi
nie wiem co bym zrobiła ... nie zbyt fajna sytuacja
Beki
Oj kuźwa Dadzia to mnie zabiłaś.. ale rację masz..to była naprawdę nie fajna akcja, zwłaszcza, że ja też pyskata jestem... ale gdyby to była jakaś bardziej wartościowa rzecz to pewnie kłótnią by się to skończyło...
Beki
A z trzylatką nie dało się porozmawiać, negocjować, tłumaczyć, zagadywać.. krótko ucinała, głosem wchodzący na ultradźwięki "NIE DAM NIE DAM NIE DAM" (grins)
tymianek
zawsze zbieram nasze zabawki i zgadzam się z @Dadzia, dlaczego moje dziecko ma byc poszkodowane i oddawać innym zabawki. Synek nigdy nie robił histerii jak musiał oddać cudzą zabawkę, bo wiedział , że to nie jest jego i "dostał" ją na chwilę - ale tego nauczyłam go ja i uważam, że inni rodzice też mogą nauczyć tego swoje dzieci.
Przecież mój synek nie będzie "płacił" zabawkami za błędy wychowawcze innych rodziców i tego, że nie potrafią dotrzeć do dziecka...
daryjka87poznan
Mam to samo zdanie do Dadzia.
Beki
Właśnie, moja też nie histeryzuje..
Z matką byście dyskutowały? Czy rozhisteryzowanemu dziecku po prostu zabrały swoją zabawkę?
Beki
Z tym brakiem poczucia bezpieczeństwa to przesadziłaś Dadzia, ale to że lepiej się nie dzielić może być.
tymianek
ja najpierw dawałam "wolną rękę" rodzicowi, a jak widziałam, że nie panuje nad dzieckiem, to wkraczałam do akcji. Podchodziłam do dziecka, kucałam na wysokość jego oczu i stanowczym głosem mówiłam , np " pobaw się jeszczę chwilkę , a jak zaraz pozbieram nasze zabawki, to wrzucisz mi tę do torby, dobrze?" - tekst wymyślałam w zalezności od sytuacji, ale zawsze dawałam dziecku czas na jeszcze pobawienie się.
Zawsze dzieci oddawały i wówczas dziecko chwaliłam, że jest niesamowicie grzeczne.
Beki
No czekaj bejbe, toż to jedna zabawka tylko była i wytłumaczyłam że i tak jest połamana i olać ;) młoda zrozumiała, bo babci opowiadała, że dziewczynka płakała i trzeba było zostawić zabawkę..
Eh dobra, dałam ciała o! Kurcze, no mam nadzieję, że rozejdzie się po kościach jak to mówią.. się okaże.
Beki
Tymianek, robiłam dokładnie to samo, zawsze działało.. a tu zonk... aaa dodam że tamta mama w ciąży była.. jest.
tymianek
no cóż, to zostaje : wyrwać z ręki i w nogi (grins)
Beki
hehehe myślisz, że mi to przez myśl nie przeszło ;) ? (grins)
Bo te mamy to jakieś takie nie tego.. puszczają dzieciaczki, rozsiadają się na ławkach i pokrzykują "baw się ładnie" i głowa w gazetę czy w chmury..
Beki
Wiem wiem wiem.. dobra, dobra, też teorię mam w jednym palcu.. ba! w paznokciu, ale cóż.. mnie, twardzielkę, cwaniarę, pyskatą babę rozwalił stanowczy protest małego robala ;)
Beki
Nie, młodej od razu przeszło. Dostała nagrodę, że jest dzielna i pochwałę.. no cóż, się sama sobą rozczarowałam...
RaiMa, nie wierzę że wyrwałabyś dziecku łopatkę!
Beki
Wyrwałabyś i w nogi? hehehee nieeee nie wierzę... hehehe może drugie dziecko dało by sobie spokój jakby Twoje głośniej krzyczało (grins)
Beki
Łe no swojej też bym wyrwała.. ale obcej, niczemu nie winnej, wrzeszczącej, trzyletniej, prześlicznej dziewczynce?
tymianek
to pytanie, czemu tamta matka nie wyrwała, tylko pozwoliła, żeby inne dziecko poszło do domu bez SWOJEJ zabawki?

he, he, dobry sposób na pozyskiwanie nowych zabawek (krejzolka)
Beki
RaiMa.. ano gryzie gryzie.. i nie uszczypliwie uwierz. :)

Eh tamta matka nie bardzo wiedziała jak zareagować.
Ups, chyba coś nie działa. Prosimy, odśwież stronę lub spróbuj ponownie później.