Menu

nareszcie

Witam,w końcu te święta się skończyły i mój M pojechał do pracy,już mnie szlak trafiał jak mi się tak plącze pod nogami.A jak Wy wolicie ze wasze drugie polowki sa na dluzej w domu czy jednak nie?

Marta050709
 646  20

Znajdź pytania na ten sam temat:

Czas wolny i Sport spokoj

Odpowiedzi

emikacpi
Dziś właśnie mój M pojechał do pracy i tak mi łyso bez niego :( dużo mi pomagał i dużo czasu spędzaliśmy razem , syn też dziś smutny i tylko pyta czy tata na wieczór wróci... nie przeszkadza mi mąż ...wiadomo nie ma idealnych małżeństw ale Kochamy się i lubimy spędzać razem każdą wolną chwile (prezent)(prezent)(prezent)
stokrotka30
A ja z moim mężem jesteśmy ...14 lat!!,razem pracujemy,razem spędzamy wolne chwile,razem się wygłupiamy i razem smucimy,nie przeszkadzamy sobie i nie wyobrażamy sobie żadnej dłuższej rozłąki!!!
alinagj1o2
My mało kiedy jesteśmy razem całą rodzinką.Cieszę się gdy możemy być razem,dzieci szybko dorosną i zaczną chodzić swoimi drogami.To jest czas dla nas wszystkich.Najczęściej się mijamy bo tak w pracy mamy poukładane zmiany więc nie narzekam .
Marta050709
Zle troche sformulowalam moja wypowiedz(prezent)
tlolek
ciesze się jeśli Ł. ma wolne i jest z nami w domu- po prostu nasza rodzinka jest w tedy pełna.

Chociaż nie przeczę że jak jest w domu to dezorganizuje mi troche czas (drzemki dzieci, spacery itp) ale ciesze się i tak każdym wspólnym dniem
pscolka1987
mój już wczoraj wyjechał (pout) ale praca co na to poradzić ....smutno jakość bez niego ....ale jak już długo siedzi w domu ,to mu sie nudzi ,jak mu sie nudzi to męczy mnie :)
mycha2706
U nas wyjątkowo pokojowo przeszły te swieta bez ani jednego zgrzytu(wow) ale też się wkurzam jak ma dłuższą przerwę w pracy,bo bez niego jakos lepiej jestem zorganizowana...On też się denerwuje,bo jest pracoholikiem i juz w drugi dzień świąt pewnie by poszedł do pracy...ogólnie lubię jak jestesmy razem,ale lubie też jak gdzies wyjeżdża choćby na tydzień,wtedy jestem jakas taka spokojniejsza:):)Nie jestem z tych co to wisza na mężonie i nie chcą puścić... odrobiną luzu na smyczy się przydaje(grins) Jego smyczy oczywiscie ,nie mojej...ja takowej nie posiadam(aniol)
renata29
od początku naszego bycia razem mąż pracuje w delegacji i jestem przyzwyczajona,że go nie ma,dwa dni świąt znoszę spokojnie ale jak przez pewien czas pracował na miejscu i był codziennie w domu to miałam już dość i czekałam kiedy znowu wyjedzie.
clyde22
Zazwyczaj nieobecnych najlepiej się docenia. ;)
Szczęście jest pod bokiem.
Beki
Aj kobiety, kobiety. A ja nie mam męża i raczej nie wyobrażam sobie żebym mogła narzekać na to że takowy za długo siedzi w domu. Jakby zabrakło to by dopiero było...niedocenienie.
mycha2706
Beki ja przez dwa lata też nie miałam męża,a przez 11 lat cały czas miałam i jak sie skończyło to dopiero odetchnęłam.Odkąd pamiętam byłam z ojcem mojej Ali,chodzilismy ze soba tyle lat,później małżeństwo.. gdy się rozstalismy przez dwa lata byłam sama i to był najcudowniejszy czas w moim życiu(kciuki) Teraz już 5 lat jestem z R. i marze zeby od Niego odetchnąc raz na jakiś czas. Na odległośc tak sie kochamy,ze nie ma na nas mocnych(grins)(grins)(grins) Lubię być panią swojego losu,a niestety w związku trzeba iść na kompromis,żeby sie nie pozabijać...
Panterka
A my tak mało czasu ze sobą spędzamy, że bardzo się cieszyłam z tego wolnego.. W ogóle nasze noworoczne postanowienie jest takie, że będziemy jak najwięcej czasu ze sobą spędzać, jak najwięcej rzeczy robić razem i jak najwięcej ze sobą rozmawiać.. Te kilka dni wolnego było super.. Ja mam wolne jeszcze do końca tygodnia i żałuję, że mój M. musiał wrócić już dziś do pracy..
natuuusia19
ogolnie spedzamy duzo czasu ze soba. maz zazwyczaj pracuje od 7 do 15... jednak czasem zdaza sie mu ze wraca ok 20... poza tym czesto wyjezdza w weekendy bo gra wesela. bywa tak,ze wraca o 15 w piatek i ok 20 wyjezdza juz na wesele (jesli gra gdzies dalej ) i wraca dopiero w poniedzialaek nad ranem. wtedy mi go brakuje... wiki jest bardzo zzyta z mezem i najbardziej jej brakuje go. staramy sie jak najwiecej robic razem:)
natuuusia19
ogolnie spedzamy duzo czasu ze soba. maz zazwyczaj pracuje od 7 do 15... jednak czasem zdaza sie mu ze wraca ok 20... poza tym czesto wyjezdza w weekendy bo gra wesela. bywa tak,ze wraca o 15 w piatek i ok 20 wyjezdza juz na wesele (jesli gra gdzies dalej ) i wraca dopiero w poniedzialaek nad ranem. wtedy mi go brakuje... wiki jest bardzo zzyta z mezem i najbardziej jej brakuje go. staramy sie jak najwiecej robic razem:)
margolcia85
kocham swojego męża i nei wyobrażam sobie by moglo go zabraknąć nawet jeśli czasami mam ochotę udusić go gołymi rękami ;) ale jak jest dlużej w domu niż w weekend to mam ochotę go spakowac i wywalić ;) a tak powaznie to ostatnio naprawdę zbyt dużo czasu Sz. spedzał w domu bo po urodzeniu Gabi dostał aż 2 tyg. opieki nademną z powodu mojej operacji, po czym po 3 niach znowu mial wolne bo mieli przestuj w pracy poszedł do pracy na tydzień i swięta, a teraz chodzi na nocki więc czekam z ut esknieniem na popołudniową zmianę :)
Kordelia
Lubię, gdy męża nie ma w domu i jeśli chodzi o to, to cieszę się, że już jest po Świętach :)
goskapolak
Lubię te chwilki spokoju.Mój mąż sporo wyjeżdża,czasem wyjeżdżamy razem z nim jak jedzie w jakieś ciekawe miejsce i akurat mam wolne a córka nie musi do szkoły.Ale taki tydzień raz na dwa,trzy miesiące samotny tylko z dzieckiem pozwala mi podładować baterie,spędzić długie wieczory w knajpie z kumpelkami bez wyrzutów sumienia,pobałaganić,jeść frytki o pierwszej w nocy bez ględzenia jakie to niezdrowe,poczytać w sypialni do nocy bez jęczenia"zgaś światło!"
desdemonka
mój maz to mój przyjaciel..nie zdarzyło mi sie uzyć wobec niego sformułowania "placze mi sie pod nogami" bo go lubię... lubie budzic sie przy nim i takie tam przyziemne sprawy...z mezem z roku na rok coraz bardziej sie dogadujemy,nie czepiamy o drobnostki..jesli kiedykolwiek dopuscimy do papierowego malzenstwa i sytuacji w ktorej maz bedzie przyjezdzal do domu co kilka tygodni-rozwiode sie
daryjka87poznan
Lubie jak maz ma wolne.
Ups, chyba coś nie działa. Prosimy, odśwież stronę lub spróbuj ponownie później.