Menu

Narkoza

Ciekawa jestem jak to jest . Jak szybko film się urywa w znieczuleniu ogólnym.
Jak to wygląda przy dużych operacjach, gdy za człowieka oddycha w tym czasie aparatura i jak przy mniejszych zabiegach, gdzie tylko leki nasenne są podawane i jest znieczulenie.
Jakie macie doświadczenia po zabiegach czy operacjach?
Bałyście cię?
Mnie przeraża fakt, że zasnę i stracę kontrolę, albo obudzę się za wcześnie i wszystko bym czuła tak jak ta babeczka ostatnio co o tym tyle trąbili brrrr.
Jedni opowiadali, że dożylnie coś dostały, kazano do 3 policzyć, powdychać coś z maseczki i już nic nie wiedziały. Jak jest po przebudzeniu?

Jak macie ochotę to piszcie jak to u Was było...zeschizowany Elf jest ciekawy.
Sama doświadczałam tylko głupiego Jasia i znieczulenie miejscowego...już po nich nie umiałam sama zejść z łóżka bo miałam nogi z waty i wszystkich kochałam hahahah, lekarze mieli ubaw.
Jeden zabieg na żywca był robiony i ból był paskudny, ale to skołowanie we łbie trochę pomogło.

Pozdrawiam.

Elfka
 345  13

Znajdź pytania na ten sam temat:

Dorośli Zdrowie narkoza szpital operacja

Odpowiedzi

Elfka
Wróć do 10 liczyły ,a przy 3 już się film urwał (grins)
clyde22
Że spytam, masz jakieś plany w tej kwestii?...
Nie bierz za bardzo do siebie tego, co słyszysz, bo każdy ma inaczej. To tak jak i z porodem: jak to jest?, czy boli?, ile trwa?, jak szybko wracamy do formy?... Każdy jest inny, każdy ma inaczej... każdy ma swoją opowieść...
Mam kilka razy za sobą. Zawsze oddawałem się białym fartuchom z pełnym zaufaniem, bo nie ma innej opcji. Tak też oddałem moje dziecię, gdy miał operowaną przepuklinę pachwinową. W gruncie rzeczy on zniósł ten zabieg lepiej od nas... (pokoj)
Wśród "białych" też znajdują się darmozjady i olewacze, jak w każdej profesji, ale na operacji jest zespół ludzi - oni za Ciebie odpowiadają, wspiera ich maszyneria.
Narkozy znosiłem dobrze. Nigdy nie bawiłem się w jakieś liczenie przed zaśnięciem. Człeka ważą i dobierają odpowiednią dawkę. "Usypiacz" każe oddychać i gdy przychodzi czas, odlatuje się. "Za chwilę" budzisz się, gdy już jest "pozamiatane". Ty spałaś, a ludzie zrobili w tym czasie robotę - a wydaję się, że usnęłaś i obudziłaś się, i nic nie było pomiędzy...
Pozytywne myślenie skraca gojenie. (kciuki)(pokoj)...
amalka
Bałam się ale tylko przez chwilę. Nie zdążyłam się "nabać". Dostałam "głupiego Jasia" i nie zmieściłam się w ościeżnicach (smiech) Wlazłam na ścianę, ku uciesze pielęgniarek i kobitek z sali. Miałam mieć znieczulenie zewnątrzoponowe, ale cuś nie wyszło i zaczął mi wyciekać płyn mózgowo- rdzeniowy. Szybko zrobiono mi "łatkę" z krwi i podano narkozę. Wówczas pojawił się strach. O ten wyciek nieszczęsny... Po przebudzeniu co chwilę sprawdzałam, czy mokro nie mam pod plecami... Całą dobę wymiotowałam wszystkim. Myślałam, że i żołądek wypluję. Dostałam kroplówki nawadniające i elektrolity. Dobrze, że miałam laptopa z zapasem wgranych filmów bo bym szału dostała... Gdy nadszedł czas śniadania (dobę po operacji, już na mojej sali) bułka z masłem smakowa jak największy rarytas hehe A potem zasnęłam i obudzili mnie na obiad (nieprzespana noc zrobiła swoje) Później dostałam morfinę (kości mi rozłupali i oderwali od nich mięśnie, zatem nieco pobolewało) i odleciałam ponownie (bankimydlane)

Za drugim razem udała się zewnątrzoponówka, i w pierwszej dobie po operacji czułam się cudownie, natomiast u kobity z pryczy obok, było odwrotnie.

Ewelinko ja się nie bałam. Ja byłam głównie szczęśliwa niesamowicie. Wiedziałam jak zmieni się moje życie. Nastawiałam się tylko pozytywnie (grins)
Elfka
Racja, racja każdy ma inaczej i każdy miał inny zabieg, inną reakcję, ale ja taka ciekawska dusza jestem i chciałam opowieści ;-)

No niestety ... nie potrafię zaufać pewny grupom zawodowym, tym w kitlach też. Tylko czasem trzeba bo innego wyjścia nie ma.

Osobiście nie planuję zabiegów i operacji, tak tylko pytam bo może będę musiała mieć coś wypatroszone i mi się myśli takie pojawiły.

Amalko -Ty moja bohaterko , Twój przypadek to jest wyjątkowy ;-) Wiadomo, że wiele znieść musiałaś i ja na Twoi miejscu gnałabym na blok co by tylko poprawić sobie komfort życia i ratować przed tym co przeżywałaś. Dobrze, że teraz możesz normalnie żyć.

Moja mamcia zawsze po narkozach przy dużych operacjach wymiotowała strasznie, a przy drobniejszych już mniej. Przyzwyczajona jest ;-)

Mąż zaś miał usypianko pod jedno badanie i tak se pospał, lajtowo, nic nie czuł po obudzeniu prócz bólu miejsca badanego.

Jak nie ma intubacji to też jest ciut lepiej.

Lepiej iść pospać, dać się pokroić i chorować, męczyć się z bólem.
chivas
Nie miałam znieczulenia ogólnego, ale mam znajome które twierdziły, że czuły ból mimo znieczulenia w podpajęcza i wtedy jak się zorientowali, że kroją prawie na żywca szybciutko usypiali. Ale czy rzeczywiście to prawda...? Nie wiem. Podczas mojej cesarki czułam, że mnie tam szarpią, ale było to bezbolesne..
Elfka
Mnie szarpali przy zabiegu jednym bo miałam miejscowe znieczulenie, samo znieczulenie najbardziej mi dokuczyło, reszta ok.Kroili, szyli i już.
Co do drugiego zabiegu to czułam wszystko...ponoć tak ma być bo tam tylko mogą na uspokojenie coś dać co by odruch mięśni był do badania potrzebny , nie znam się na tym, ale bolało jak cholera....
dominikas87
przy pierwszej operacji w znieczuleniu ogolnym(tylko wyrostek)dostałam Jasieńka hihi było mi wesoło kazali liczyc,dali maseczke mówili ze mam wdychać ale po 4 nie pamiętam co i jak ;-)wybudzili i wyciągali ta okropna rure z gardełka trochę gardło bolało,drugi raz(cystoskopia) tez szybko poszło ale jak mnie wybudzili gadałam głupoty hahah przy trzeciej na żołądek już nie było wesoło ponieważ znieczulenie poszło po za żyły i był problem z dobraniem dawki :-( co skutkowało,ze nie mogli mnie wybudzić i trochę to trwało do tej pory zastanawiam się ile mnie po twarzy trzaskali łobuzy przy czwartej cesarka tez ogolne leżałam na sali biegali koło mnie a ja się tylko irtytowałam bo byłam wykonczona bolami i chyba mieli mnie dość po szybko zasnęłam a jak mnie wybudzali to się zastanawiałam czemu człowiekowi nie pozwola się wyspac ;-) no a przy piatej miałam w kręgosłup i już nigdy więcej na to się nie zgodze gdyż nie dość ze nie mogłam odzyskac władzy w nogach przez blisko 15 godz to jeszcze zaczało schodzić od stop gdzie dostałam takiego bolu nog ze nie wiedziałam czy głowa walic w sciane czy odrabac nogi i niestety uszkodzili mi nerw w kręgosłupie wiec weteranka stwierdza ze ogolne jak dla mnie jest najlepsze o ile tak o tym można powiedzieć
iwus198920
Mój synek był pod narkozą.. Byłam meeega przerażona! Jeszcze jak przyszli, że synka nie mogą dobudzić tym bardziej! ale na szczęście wszystko było dobrze.. Mały był ospały i przez jakiś czas nie wiedział co się z Nim dzieje.. później bardzo długo spał
Elfka
dominiko , sporo tego przeżyłaś, faktycznie weteranka z Ciebie. Dziękuję za odpowiedź ;-)
Elfka
O matko, Iwuś...taki stres...jeszcze jak dziecinka jest operowana. Współczuję ;-( Najważniejsze, że wszystko się dobrze skończyło.
irekzboralski
Ja miałam znieczulenie ogólne przy pierwszej cesarce. Pamiętam, że przyłożyli mi maseczkę do buzi i do 3 zdążyłam policzyć a potem już"odleciałam".Później delikatne klepanie po twarzy...i "proszę się obudzić Pani Agnieszko, ma Pani synka". Cesarka była nagła, nieplanowana( Mikołaj zaczął tracić tętno) nie zdążyłam się wystraszyć operacją kiedy już było po wszystkim. Wszystko działo się szybko, nie było innego wyjścia jak zaufać lekarzom. Wszystko dobrze się skończyło(grins).
jagoda30
Nr 1.
planowana cesarka.Strachu się najadłam,bo w lampie widziałam wszystko zanim zasnęłam.Ponoć fajne rzeczy opowiadałam przy wybudzaniu:)Po wszystkim było ok,nie wymiotowałam.
Nr 2.
Wszystko letem błyskawicy,1,2,3 śpię.
Nie nakręcałam się,że nie obudzą mnie,będę wszystko czuła.Trzeba im zaufać,mimo wszystko.
Ups, chyba coś nie działa. Prosimy, odśwież stronę lub spróbuj ponownie później.