Menu

Nauki przedmałzeńskie

Witam ja z takim pytaniem planujemy slub Koscielny tylko brakuje nam nauk przedmałzenskich chcemy isc na ten przyspieszony kurs dwudniowy był ktos z was na takim? jak to wyglada ile trwa? i jak jest ze spowiedzia? jest na tym i czy jest obowiązkowa?

Jukaaa
 600  14

Znajdź pytania na ten sam temat:

Dorośli s ślub kościelny

Odpowiedzi

clyde22
Kurs dwudniowy trwa pewnie....dwa dni...(pokoj)
Sakrament jako taki chyba wymaga bycia w stanie łaski uświęcającej. A kto kiedy i czy to załatwi, to jego sprawa... Z tego, co kojarzę, to były jakieś kwity ze spowiedzi przedmałżeńskiej...
amalka
Najlepiej zabierz "takie pytanie" (przyszły małżonek zapewne, jak wynika z kontekstu zdania) i wybierz się do księdza. W każdej parafii może być inaczej. Generalnie kupa bzdur i "nauk" z "prehistorii", kiedy to kobieta miała chłopa w drzwiach wyczekiwać z kapciami w jednej, a gazetą w drugiej ręce. Posłuchacie, głowami pokiwacie, wyśmiejecie po wyjściu. Sama się przekonasz.
jagoda30
Zaczynam żałować,że nie byłam.To znaczy odbyliśmy nauki oczywiście.U księdza zajęło nam to z godzinę z pogaduchami o starych rowerach.Jakąś książeczkę dostaliśmy do poczytania.Te jakieś tam świeckie mąż przyszły załatwiał u jakiejś kobiety (swoją drogą koleżanki,teraz się zaczęłam zastanawiać dlaczego poszedł sam(diabel)) .
clyde22
Elfka, myślałem, że to przekornie napisałaś po wysłuchaniu textów o nierówności płci. (smiech)(pokoj)
Beki
..a później się dziwią ile rozwodów!

chivas.. jestem pod wrażeniem (klaszcze)
jagoda30
Ja na kursie była-nie byłam,więc co z moim malżeństwem???hmm separacja?,a może osobne łóżka?hmm
Nikt by się nie śmiał z nauk przedmałżeńskich, gdyby nie były całkowicie oderwane od rzeczywistości.Jak napisała @Elfka. Jak mam nie śmiać się kiedy o kalendarzyku ma słuchać kobieta z brzuchem,może o stosowaniu owego.Załóżmy,że ksiądz jest naprawdę księdzem,(nie bzyka "kucharki" nie ma dziecka-dzieci),co on może wiedzieć o małżeństwie?Z książek?To ja może przeczytam botanikę i będę fachowcem?
jagoda30
*"może po stosowaniu"
jagoda30
Od początku do końca tak zabrzmiało.....
renata29
Teoretycznie przyszła panna młoda powinna być dziewicą,więc to o czym jest mowa na kursach przedmałżeńskich wcale nie jest śmieszne.
amalka
"Poniżej pasa" (a konkretniej w tylnej części owego "poniżej") to ja mam receptę na udane pożycie, wykładaną przez człeka co to życia rodzinnego nie zna. Żeby nie było- kościelnego ślubu nie brałam, bom wierna przekonaniom własnym i stronię od obłudy. O naukach opowiadali znajomi i rodzina. No jak tu się kurna nie śmiać, jak się kurna nie dziwić wywodom ksundza, co to przekonuje młodych, iż receptą na WSZYSTKO wręcz jest modlitwa? Gdy chłop se z baby worek trenigowy robi, ta ma ślubnego do kościoła zawlec i zdrowaśki klepać. Mało tego- do proboszcza na rozmowę i nauki kolejne, co by do rozwodu nie dopuścić. No jak rany koguta! Normalne to to nie jest. I proszę Was... rozwodzą się ludzie bo szczęśliwi w małżeństwie i pożycie mieli udane, lecz nauki ominęli bądź wyśmiali? Błahahahaha

Nie znam nikogo, kto się na kursie czegoś nowego dowiedział, podobnież nikogo, kto brał to wszystko na poważnie. Wszyscy chodzili bo trzeba, bo wymóg taki. Ole!
amalka
@Chivas bo właśnie ogromna większość ludzi wychodzi z założenia, że te nauki do niczego nie są im potrzebne. Kiedyś może miały większy sens. Ludzie byli (że tak to określę) raczej ograniczeni, nieświadomi wielu spraw, żyli inaczej... Nie do pomyślenia były współżycie oraz wspólne mieszkanie przed ślubem a ciąża to już w ogóle... Młodzi nie znali swoich ciał a bliskość fizyczna była tematem tabu. Dzieciakom oczy zasłaniano, gdy na ekranie tv dochodziło do pocałunku. Teraz realia są inne a nauki nadal wyglądają tak samo. Nic się nie zmieniły. Może warto by "pójść z postępem" i na przeciw młodym/ starszym młodym? Może wówczas nikt nie śmiał się gdy tylko zamkną się za nim drzwi?

Tak może nie w temacie- wypisałam się z lekcji religii, gdy zaczęłam się zagłębiać w temat. Księża klepali, klepali, klepali... Każdy to samo, z roku na rok. Raz jeden na religię uczęszczała cała klasa. Bez wyjątku, bez wykrętów. Zajęcia prowadził młody ksiądz. Rozmawialiśmy o seksie, antykoncepcji, narkomanii, alkoholizmie... o życiu a nie "cytatach". Świat idzie do przodu. Może warto "za nim" podążyć?
Runka
nauki z ksiedzem u nas wygladaly tak ze ksiadz sie zapytal czy i kiedy planujemy dzieci, odpowiedzielismy ze napewno po slubie bedziemy sie starac o dzieci i chcielibysmy dwoje, po tym wszystkim padlo stwierdzenie "Siostra ... przekaze reszte informacji i u niej prosze wniesc oplate co laska ale nie mniej niz 250 zl" (taki sam tekst uslyszala siostra tylko kwota byla o 100 zl wyzsza)
nauki z pania od planowania rodziny wygladaly natomiast tak ze pani stwierdzila ze wraz z siostra (blarysmy slub w odstepie 2 tygodni) nie dowiemy sie od niej nic nowego (mnie uczyla religii, a wiedziala ze siostra ma corke ktora uczy religii) mozemy zostac z jej nauk zwolnione, natomiast nasi przyszli mezowie musieli odbyc 2 nauki z nia....
myszka838383
Brałam ślub kościelny po 12 latach bycia w związku. Syn miał 5 lat a drugi był w drodze. Dostaliśmy dyspensę więc nauki i zapowiedzi ominęły nas szerokim łukiem.
Ups, chyba coś nie działa. Prosimy, odśwież stronę lub spróbuj ponownie później.