Menu

NIC SIĘ NIE CHCIEĆ...I GŁOWA BOLI

....i jak tu w środku tygodnia dzieci robić? Nawet makijażu nie zmyłam jeszcze po pracy. Siedzę rozczochrana na kanapie. Jak pomyślę, że za 9 godzin muszę wstawać do pracy to mi się wszystkiego odechciewa. A tu przydałoby się trochę przytulania(rofl). W takim stanie nie oczaruję męża (on też wygląda zarąbiście-pasujemy do siebie). A tu takie warunki, syn jeszcze na wakacjach. Poradźcie (poklawiszach)

MMama1975
 801  24

Odpowiedzi

clyde22
Siedzeniem i pisaniem na nm dziecka nie zrobisz, to pewne...
Nie ważne gdzie, nie ważne jak - kiecka w górę i do przodu. (kciuki)
amalka
Dziecko robić (nie mylić z "kochaniem się") to można po ciemku, w ubraniu (no... częściowym) i pod kołdrą (kciuki) Patent z jaskiniowcem też niezły (grins)
MMama1975
(hahaha)(smiech)ubawiliśmy się i to bardzo, mężowi oko zabłysło na myśl o jaskiniowcu. Dzisiaj jesteśmy umyci i uczesani (kapiel)(myjezeby) więc musi się zachcieć(serce)
MMama1975
Ja mam jeszcze inny problem-mianowicie śpiączki popołudniowe. Zazwyczaj padam w trakcie picia kawy. Od września zacznie się odrabianie lekcji z synem, to się może obudzę wreszcie (awve).
loli
Nam też się nic nie chce a na siłę to nie ma co. Poczekam na lepszy nastrój (placze)
clyde22
Nastrój to podstawa... Czas porzucić niechciejstwa. (pokoj)
loli
Odkąd zaświtała w głowie myśl, że to już czas na dzidziusia, zbliżenia kojarzą nam się tylko i wyłącznie z robieniem dzieci, nawet wakacje nie wpłynęły pozytywnie na zmianę podejścia i chociaż wiem, że to niezdrowe to nie mogę tego przełamać. I niby zdrowi jesteśmy a kreseczek nie ma. Lekarz stwierdził, że za bardzo chcemy ale jak tu nie chcieć jak tu nawet reklamy zachęcają ślicznymi buźkami dzieciaczków :-)
clyde22
Czasem można przedobrzyć z tym chceniem... Myśleć o przyjemności i radości z bycia razem, a dziecię tak przy okazji. (pokoj)(pokoj)(pokoj)
MMama1975
Ja nie mam zbyt dużo czasu. Muszę się postarać o dziecko jak najszybciej, bo prawdopodobnie odnowi się problem, którego się właśnie pozbyłam. Niestety polipy lubią się szybko odnawiać. Lekarze są zgodni-trzeba się pospieszyć. Tak to jest-najpierw się odwleka dziecko z przyczyn powiedzmy bytowych a jak się chce to nie ma kreseczek (pout). Tak bym chciała zaliczyć wpadkę (szok)
loli
Ja czasem zazdroszczę tym osiemnastolatkom co to wpadkę po pierwszym razie zaliczają-ale to tylko czasem tak mam :-)
clyde22
Jak to powiedział pewien ś.p. polityk "Kto nie chce kiedy może, ten nie będzie mógł kiedy będzie chciał." Życzę, by się to nie sprawdziło w Waszym przypadku...(pokoj)(kwiatek)
MMama1975
W październiku mój Miłosz skończy 10 lat. Jego narodziny, to że w ogóle przeżył, że jest zdrowy, to jest cud. Urodził się w 32 tc i pierwsze dwa m-ce spędził w inkubatorze. Naprawdę mamy za co dziękować Bogu. Wtedy radość była połączona z ogromnym cierpieniem. Miałam jeszcze córeczkę, siostrę bliźniaczkę Miłka. Jej nie udało się uratować. Boże, nie mieliśmy nawet jak płakać po takiej stracie. Trzeba było się skoncentrować na dziecku, które przeżyło. Co roku 19 października świętujemy urodziny Miłosza i popłakujemy równocześnie gdzieś po kątach. Wspomnienie tamtego czasu, tej ciąży, która była jak z koszmaru jakiegoś, to mnie skutecznie blokowało. Wiec robiłam wszystko, żeby nie zajść w ciążę. Tak jakoś te latka leciały...a mnie się wydaje, że to było wczoraj. Po drodze a to ja a to mąż traciliśmy pracę...No i teraz temat dziecka wrócił.

Więc skoro już wracamy do tematu...to dzisiaj wieczorem robimy swoje na jaskiniowca, bo dzisiaj tez siedzę rozczochrana z kubkiem kawy.
MMama1975
Elfka, ja Ci bardzo dziękuję za tego jaskiniowca..działa na nas rozluźniająco (prezent)(prezent)(prezent) I w ogóle wszystkim Wam dziękuję dziewczyny za dobre słowo (serce)
loli
Trzymam kciuki za wszystkie starające się pary, oby upragnione 2 kreseczki były zwiastunem nowego początku, sobie też tego życzę :-)
loli
Dziewczyny, moja historia jest dramatyczna, miałam męża, nigdy się nie zabezpieczaliśmy ale też nie planowaliśmy dziecka więc go nie było, kiedy oboje zapragnęliśmy mieć dzidziusia on odszedł na zawsze- zmarł. Wiecie jaka była pierwsza rzecz jaką zrobiłam?- test ciążowy, z ogromną nadzieją czekałam 5 minut aż pojawią się 2 kreski- niestety nie było mi dane. Wtedy myślałam, że może tyle mi po nim zostanie bo świat mi się rozsypał na miliardy kawałków których nie da się pozbierać. Po pewnym czasie poznałam człowieka, który pozwolił mi znów czerpać radość z życia, ale to już nie to samo, mój mąż to był ideał pod każdym względem. Teraz jest dobrze ale inaczej. Nie porównuję ich obu bo się nie da ale cieszę się, że znów nie tylko przez łzy mogę się uśmiechać. Człowiek to taka bestia, która zniesie wszystko, a my kobiety szczególnie.
loli
Dzięki bardzo, przyda się każdy zaciśnięty kciuk, bo kiedy los płata figle w życiu potrzeba motywacji żeby chociażby wstać. U mnie to szczęście w nieszczęściu że znów funkcjonuję jak biały człowiek a nie smutas zamknięty w czterech kątach własnego pokoju
loli
Co nas nie zabije to nas wzmocni- bardzo dobre powiedzenie, teraz wiem że trzeba łapać szczęście garściami jeśli tylko jest szansa bo życie jest bardzo krótkie- o czym się sama przekonałam, jedyne czego nie wiedziałam to że będzie tak strasznie bolało :-(
MMama1975
Jeden bardzo fajny lekarz wytłumaczył mi, że muszę wyluzować, odciąć się od tych złych myśli. Bo to co w mojej głowie ma wpływ na hormony. Żeby zajść w ciążę nie muszę wcale spać z termometrem, badać ślinę pod mikroskopem itp. Wystarczy, że będziemy się kochać 2-3 razy w tygodniu. Wiśta wio-łatwo powiedzieć jak się tak nie chce ...ale pracujemy nad tym(zabawa)(grins).
Dał mi tez przykład: gdyby zatrudnić najlepszych na świecie muzyków, dać im najlepsze instrumenty, wynająć najlepszą na świecie salę koncertową, a przyjdzie głupi dyrygent to wszystko pójdzie na marne. Czyli to ja jestem tym dyrygentem, który wszystko psuje (poklony)(grins). Ale pracuje nad tym też (awve)
MMama1975
Loli, brak mi słów (glaskac) Czyli masz drugie życie...Ale tamto jakby wczoraj było, tak to w Tobie siedzi.
loli
Tak, dostałam nowe życie ale zastanawiam się cały czas po co mi ono skoro tamto pierwsze było najlepsze na świecie, tego się nie da opisać jak bardzo się z mężem kochaliśmy, wszyscy no około się z nas śmiali jak nas widzieli po ślubie za ręce chodzących, rzadko mówiliśmy do siebie po imieniu, zawsze kotku, kochanie, my nigdy się nawet nie pokłóciliśmy bo nie było o co, w naszym przypadku to jak dwie połówki pomarańczy, on zrobiłby dla mnie wszystko a ja dla niego. Dlatego tak bardzo boli, że ktoś z góry nas rozdzielił na zawsze. Jak dzwonili do niego koledzy żeby się spotkać to nigdy nie poszedł sam, zawsze mnie zabierał, nawet nie pytał to był wspaniały człowiek. Po jego śmierci doszłam do wniosku, że my nigdy nie możemy się pewnie czuć bo jak tylko czujesz że masz wszystko to coś musi się wydarzyć żeby to zepsuć. Mnie los ukarał karą najsurowszą ale nie wiem dlaczego, nigdy nikomu krzywdy żadnej nie zrobiłam, zawsze pomagałam nawet obcym, jako wolontariusz zawsze byłam blisko potrzebujących. To są ciężkie pytania, na które nigdy nie otrzymam odpowiedzi. Ale żyć muszę skoro nie chciał żebym poszła z nim i wiem, że muszę zrobić wszystko żeby być szczęśliwa żeby on mógł spokojnie spać.
Ups, chyba coś nie działa. Prosimy, odśwież stronę lub spróbuj ponownie później.