Menu

niepełnosprawność a adopcja.

Przeczytajcie i powiedzcie co o tym sądzicie (kwiatek) Czy Waszym zdaniem ośrodki adopcyjne słusznie zakładają, że rodzice niepełnosprawni nie są w stanie należycie zająć się maluszkiem?

http://szczypta-cukru-lyk-goryczy.blog.onet.pl/Osoby-niepelnosprawne-a-adopcj,2,ID418340317,n

amalka
 958  6

Znajdź pytania na ten sam temat:

adopcja

Odpowiedzi

MiJa
Ojciec moich dzieci jest niepełnosprawny (MPD - niedowład prawostronny). Po za kąpielą chłopców jak byli mali robił przy nich wszysko...przebierał,karmił,chodził na spacery. W domu odkurz,myje naczynia,podłogi,rozwiesza pranie itp. Nie gotuje bo nie potrafi (ale robi sniadania i kolacje:P),nie myje okien i nie wiesza firan bo nie wejdzie na drabinę ani taboret...a teraz pytanie...czyż nie jeden pełnosprawny facet nie robi mniej niż mój??...Dla mnie to czysta dyskryminacja...dobryego rodzica nie powinno się określać po sprawności,kolorze skóry,religii czy (i tu oczywiście kontrowersyjny temat:P)orientacji seksualnej:)
agnese32
Jestem tego samego zdania co MiJa znam rodzica co nie ma sprawnych rak ale nogi ma jak rece ktorymi sie posluguje widzialam jak przewija jak obiera ziemniaki itd,itd czasem pelnosprawny ale wiele rzeczy jest nie zdolny robic na przyklad moj maz jest nieodpowiedzialny za dzieci i co z tego ze umie umyc okna i inne rzeczy zrobic jak nie umie podstaw zajmowaniem sie dziecmi bo to upusci bo to uderzy glowa dziecka mowiac ze nie chcial czy inne podobne . Osoba moze byc niepelnosprawna ale ma glowe w porzadku ma prawo do dziecka (kwiatek)
Matina
A ja mam sąsiada, który jest niepełnosprawny i wiecie co? Moja córka go uwielbia! Pomaga nam bardzo dużo i mam wrażenie, że ma o wiele więcej chęci, a co za tym i dzie siły niz niejedna sprawna osoba.
amalka
Gdy zapada decyzja o zostaniu rodzicem, chyba każdą mamą targają wątpliwości a raczej obawy. U mnie były pomnożone razy 10... Usłyszałam od lekarzy, że po porodzie mogę nie być w stanie zając się dzieckiem. Na szczęście los chciał inaczej (grins) Radzę sobie niegorzej niż moje koleżanki i na wiele czynności opracowałam własne patenty hehe Niestety na kolejnego maluszka szans nie mam- ja podjęłabym ryzyko (dotyczy mnie- nie dziecka) ale mąż się nie zgadza. Dlatego już dawno omawialiśmy temat przysposobienia smyka z domu dziecka. Dziś zaczęłam czytać na temat adopcji w przypadku osób niepełnosprawnych. No i co? Prawie się poryczałam (placze) Własne dziecko wychować mogę ale zaadoptowanym nie zajmę się należycie (krejzolka) Paranoja! Myśleliśmy też o SOS wioskach dziecięcych (mam wykształcenie pedagogiczne) ale tam filarem domu jest mama a jednym z warunków ZDROWIE! To jawna dyskryminacja... Aaaa doła załapałam... (placze)(placze)(placze)
AnnaSitarska
Wasze odpowiedzi napawają optymizmem. Sama posiadam umiarkowany stopień niepełnosprawności. W ubiegłym roku poroniłam. Myślę, że mój organizm nie sprostał temu zadaniu. Kiedy teraz zaszłam w ciąże, widziałam przerażenie w oczach lekarzy a słowa: jeśli będzie musiała pani wybierać między swoim życiem a dziecka, proszę pomyśleć o sobie....Aż mi się znów teraz słabo zrobiło...w głowie zakręciło. Zostały mi cztery miesiące do finału i moim marzeniem jest czuć się do rozwiązania, tak, jak teraz, by nie pojawiły się żadne komplikacje i urodzić zdrowego krasnala(prezent). Niczego bardziej nie pragnę. No może jeszcze większej tolerancji w tym kraju.Nigdy nie wiemy, co może nas spotkać w przyszłości...(kwiatek)(cukierek)
Niegrzeczna
paranoja. nie czytalam nawt bo szkoda nerwow. jekm moze nakarmic i przewinac to powinbien miec prawa do dziecka. Sa pelnosprawni teoretycznie ale w praktyce dziecko maja w 4 literach ale im wolno wszystko ... n/c bo przelkinac k... nie bede
Ups, chyba coś nie działa. Prosimy, odśwież stronę lub spróbuj ponownie później.