Menu

Nieszczęśliwy wypadek..

Dziewczyny czy zdarzył Wam sie jakiś wypadek z waszym dzieciaczkiem??? Do czego zmierzam.Wczoraj wracając z placu zabaw koło bramy stało małżenstwo z ok 10 msc maluchem .Dziecko siedziało w płytkiej spacerówce i wypadło z wózka centralnie głową w dół huk był straszny.Widziałam ten moment jak dziecko leci uderzyło głową w beton.Strasznie to wyglądało,a dziecko biedactwo, aż zanosiło się płaczem.Błąd rodziców ,że dziecko nie było zapięte pasami.A czy Wam zdarzyło się coś ,że o mało nie dostałyście przysłowiowego zawału??(pokoj)(pokoj)(pokoj) Ja osobiście miałam mały wypadek w domu.Młoda powiesiła się na lodówce rączki się jej wyśliznęły i uderzyła głową w kafelki (placze)(placze)

smerrfetka
 601  16

Znajdź pytania na ten sam temat:

Przedszkolak Opieka nad dzieckiem wypadek dziecko

Odpowiedzi

Nena
Jasne ze sie zdarzyło. Nina miala 9 miesięcy, bawilismy sie taka zabawka co wyrzuca piłki w górę wraz z powietrzem i siedzielismy oboje przy malej i nagle nie wiemy jak mała uderzyła buzia o zabawke i polala sie krew z ust!!! Są wypadki których nie przewidzisz. Co innego jak rodzic naraża dziecko przez swoją nieuwagę- jak ci rodzice przez ciebie wspomniani.
Beatka2010
Miałam taki wypadek i NIGDY tego nie zapomnę.Moja miesięczna jeszcze wtedy Vikusia spadła mi z łózka mojego na podłogę ,po prostu sturlała się po poduszce na której dosłownie na sekundę ją położyłam i odwróciłam głowę .To był ułamek sekundy a ja przeżyłam wtedy SZOK totalny,ale całe szczęście małej nic się nie stało,ale też płacz był okropny,aż się zanosiła. Byłam przeażona
tlolek
łoł sporo tego było....
Kuba raz spadł (raczej się strurlał) z naszego łóżka wprost na moje nogi (siedziałam "w kuckach" przy łóżku bo miałam mu pieluchę zmienic)
raz wypadł z łóżeczka- do tej pory nie wiemy jak to zrobił bo barierka była na wysokości jego szyji, jakimś trafem najpierw wylądował na naszym łóżku pózniej dopiero na podłodze.
najgorszy jego wypadek to rozcięcie łuku brwiowego (3 szwy).Tatuś wyszedł z nim na spacer na podwórko....nie zdążył za sobą zamknąć drzwi jak Kuba puścił się w pogoń za pieskiem i wywalił się na podjezdzie.
Julka póki co mniej "kaleczna" jest.Raz się sturlała z łóżka i raz była wywrotka wózka trójkołowego- na nasze szczęście zawsze zapinam pasy w wózku.

na szczęście nasze wypadki nie były trgiczne (oprócz łuku brwiowego)
goskapolak
No ja pamiętam tylko sytuację jak dwa lata temu jeździłysmy na rolkach.Moja młoda dostała wtedy nowe,szybsze rolki.Zjeżdżałysmy z górki,to znaczy ja zjechałam i czekałam na nią na dole.Nie dość,że niewiadomo skąd pojawił się tam samochód- na szczęście przyhamował,to jeszcze młoda wywaliła się na tyłek.Miałam okropne wyrzuty sumienia,że naraziłam ją na coś takiego.
Drugi raz gdy uczyła się jeździć na snowboardzie- poprosiłam pracownika orczyka by jej pomógł.Zrobił to tak "fachowo",że córka wywaliła się zaraz gdy orczyk ruszył.A że nie umiała się jeszcze sprawnie wypiąć to narciarz który jechał następny staranował ją nartami(jestemnanie)
Tuptolek
KOnradek jak był spadł z pudełka, które stało w szafie, takiez pół metra wysokości, siedział na nim i spadł i na kręgosłup o ostry kant szafy u dołu, jak wbiegłam to miał kręgosłup we krwi i się nie ruszał, a widać było białe kręgi, nie chciał poruszyć nogami i rękami, więc mój zawał trwał z 10 minuy, zanim jemu ustał szok i się poruszył , mąż w kościele, a siostrzenica jego przekręciła słowa i pobiegła po niego mówiąc, że złamał kręgosłup młody, więc i mąż szok, no i wizyta w szpitalu, w którym tylko opatrunek mu założyli i powiedzieli, że jeśli się coś stało to "wyjdzie po latach" - to nasz skierniewicki szpital
Tuptolek
miał wtedy ze 3 latka
smerrfetka
Geodonna23 ,ależ sie uśmiałam(hahaha)(hahaha)(hahaha)(hahaha)(hahaha)(hahaha)(hahaha)(hahaha)(hahaha)(hahaha)(hahaha)
Tuptolek
ło matko zajarzyłam z tym kocykiem (wow)(grins)
Runka
prawie 3 lata temu Michal na dworzu sie zaczal wsciekac (juz nie pamietam o co poszlo) usiadl na ziemi obok studzienki w pewnym momencie sie wywalil tak niefortunnie ze nabil sobie wielkiego guza nad skronia, oko sine, az czarne i spuchniete utrzymywalo sie ponad 3 tygodnie ale cale szczescie nic porcz tego siniaka nie bylo mlodemu... ale tez przezylam wtedy "zawal".... innym razem jak byl jeszcze malutki tak sie zaniusl ze az sie zrobil fioletowy ale ze jestem w miare opanowana w takich momentach (pozniej jak sytuacje opanuje juz jest gorzej ze mna) to szybko doprowadzilam mlodego do tchu... i to chyba na tyle... ogolnie syn jest spokojny na tyle ze nie naraza sie na niebezpieczenstwo
korek221
Grześ jak miał ok.2 lat to mi nawiał i wywalił się a że mieszkamy na sporej górce i droga jest asfaltowa to możecie sobie wyobrazić jak wyglądał po zaryciu twarzą ...:( ząb ubity - twarz ramiona,łokcie ,kolanka we krwi - a ja o mało na zawał nie zeszłam...(naglowke)(ryczy) ...tydzień CHODZIŁ - nie biegał ...zdarzyło się też ,że młody skubany oparzył się bo koniecznie chciał mi pomóc przenieść kubek no i mu się nie udało...:((( jakieś 2 lata temu był u swej kuzynki i koniecznie chciał dostać się na huśtawkę na której akurat Alinka się huśtała i zarobił w łepetynę...:( nabił sobie guza giganta i to za uchem - pojechaliśmy na pogotowie ale okazało się ,że to tylko guz ...na szczęście... Nie pomogło wcześniejsze tłumaczenie ,że nie wolno podchodzić pod huśtającej się huśtawy - musiał się na własnym uszku przekonać...(pout)
Nena
?Przypomnialo mi sie też jak bratankowi o mało głowę nie scielam łopatą. Mały mial ze 2 latka i chcial mi pomagać w ogródku- zbieralam liście i różny syf który spadł z drzew, ziemie itp. Młody stał po mojej prawej bo po lewej miałam wor na te odpady i kiedy zaladowalam łopatę widziałam go dokładnie po prawej ale w momencie kiedy wyrzucalam zawartość do wora skubany przesunął sie za moimi plecami na lewo i gdy opuszczalam łopatę oberwal prosto w czoło. Krew sie polala tak ze myślałamze glowe scielam a w rezultacie nawet szwów nie założyli tylko plastry ściągające.
sque
Niestety ale zdarzyło mi się to w domu. Julka zanurkowała z kanapy głową w dół na podłogę, huk okropny, innym razem tak wariowała, że pośliznęła się jej ręka na ławie i uderzyła górnym zębami w sam kant ławy, jeszcze jak była malutka (miała niecały roczek) to u znajomych położyliśmy ją spać w sypialni na dużym łóżku i pomimo obłożenia jej z każdej strony poduszkami niestety jak się obudziła to spadła z łóżka. Dużo by się jeszcze takich rzeczy trafiło, bo ona ma tendencję do tego typu wypadków. Ostatnio również spadła mi z huśtawki bo puściła rękę bo chciała w nos się podrapać, a jak teraz byłyśmy u moich rodziców, to jak wyszłam dosłownie na 10 minut do sklepu i została sama z babcią to krzesełkiem swoim (takim plastikowym jak na balkon tylko małym) okropnie uderzyła się w oko samym kantem oparcia i miała oko napuchnięte i ma na dolnej i górnej powiecie takie 2 zadrapania.
Wszystkiego niestety nie da się przewidzieć ani zawsze uchronić dziecko od upadku czy uderzenia, ale nie zapięcie dziecka w wózku to dla mnie przegięcie. Takie rzeczy to powinni rodzice przestrzegać sami jak i wiele różnych innych. Na to nie ma usprawiedliwienia, szkoda tylko dzieciaczka.
amalka
Nic tak ekstremalnego jak u niektórych z Was, ale drobne wypadki się oczywiście zdarzały. Największy szok przeżyłam, gdy w nocy obudził mnie huk. Zerwaliśmy się z mężem na równe nogi i w te pędy do małego a on... spadł z łóżka i... spał dalej, na podłodze (hahaha) Zdarzyło się też, że Junior opił się wody podczas kąpieli (pośliznął się gdy chciał wstać) no i raz sturlał się z tapczanu podczas przewijania. Więcej grzechów nie pamiętam.
Panterka
Julka miała może z miesiąc, leżała na naszym łóżku, które stało obok okna.. Nagle wpadł nasz pies (amstaf) i doskoczył do okna (nie szczekał, nie warczał ani nic z tych rzeczy, po prostu coś go zainteresowało) skacząc na małą... Myślałam, że umrę.... Na szczęście nic jej nie było.. A wystraszyłam się tym bardziej, ża mała spała i obudziła się dopiero jak ją zaczęłam leciutko potrząsać...

Druga akcja zawałowa, mała miała ok roku, już stała na nóżkach, chodziła, siedziałam z nią na łóżku, obok stała szklana ława.. Mała zaczęła lekko skakać na łózku trzymając mnie za rękę, w drugiej miala bułkę.. w pewnej chwili wyśliznęła się i upadła krtanią na ten stolik... Krew, wymioty.. Masakra.. Dzwonię na pogotowie, jednocześnie próbując ją obejrzeć...Na szczęście okazało się, że przygryzła sobie tylko wewnętrzną stronę policzka, a wymioty były spowodowane bułką, przestraszyła się i zwymiotowała.... A jakiś czas temu, jak się kąpała wpadła jej do wanny (nie wiem jakim cudem) maszynka do golenia mojego mężą.. Mała stanęła na niej i uciełą sobie opuszek palucha... bardzo krwawiła ale nic jej się nei stalo..
mycha2706
Eee dziewczeta to u mnie taki buty na porzadku dziennym:/ A taki poważny, to Igor wlazł na nieprzymocowany grzejnik, grzejnik spadł mu na nogę...interwencja i chirurga i paznokiec do wymiany... Hubert notorycznie upadał. Raz z mojej winy spadł z łóżka...bolała mnie przerażająco głowa, wzięłam Tramal i tak mnie zmroczył, że nawet nie wiem kiedy On spadł... momentalnie się odkręciłam...Poza tym włozył gwóźdź do kontaktu;/ lekko miał poparzonego paluszka, ale ja myślałam, że zejdę...
Ups, chyba coś nie działa. Prosimy, odśwież stronę lub spróbuj ponownie później.