Menu

Nietypowa prośba, potrzebuję recenzji:)

Witajcie! Mój główny recenzet wyjechał, a ja muszę wysłać tekst jeszcze dzisiaj. Proszę Was więc o pomoc. Jeśli zauważycie jakieś błędy, literówki, zły szyk w zdaniu itp, to wklejcie to zdanie i powidzcie. Potrzebuję Was Dziewczynki:) Ogólne wrażenie też jest ważne:) CZy zaciekawiło, itd.:) Proszę:)


*********************************************************


- To co z tą kawą? – powiedział głos w słuchawce telefonu – Obiecałaś, że mnie przekonasz, że są ludzie bardziej naiwni ode mnie. A ja dalej w to nie wierzę.
- Bo są Tajfunku, bo są. – Odpowiedziałam znużonym głosem.
- Udowodnij.
- Nie prowokuj mnie.
- A niby dlaczego nie? – w jego głosie było słychać kpinę.
- Jutro o siedemnastej w Fanaberiach, jasne? I nie myśl, że jesteś pępkiem świata. Po prostu nie lubię, jak mnie ktoś prowokuje. A o naiwnych ludziach to nic nawet nie wiesz. Cześć.
Rozłączyłam się. Powoli próbowałam uspokoić oddech.
Po cholerę wspominałam o tym wszystkim?! Jak niby miałam mu o tym opowiedzieć? Skoro jeszcze nikomu… Chyba zwariowałam, przecież to nawet mi przez gardło nie przejdzie.
Jeszcze nie jestem gotowa. Jeszcze nie teraz.
A niby kiedy? Zaskrzeczał cienki głosik w mojej głowie. Nigdy nie będziesz gotowa. Taka jest prawda. Jesteś zbyt słaba.
- Nie prawda! Nie jestem słaba, dam radę!
W odpowiedzi usłyszałam tylko cienki, złośliwy śmieszek.



Przewróciłam się na lewy bok i sięgnęłam ręką, by zapalić lampkę nocną. Spojrzałam na zegarek. Trzecia piętnaście. Opadłam z powrotem na poduszki i westchnęłam ciężko. Zapowiada się długa noc. Złośliwy głosik w mojej głowie próbował się wtrącić, ale szybko go uciszyłam.
- Tak, wiem. Jestem tchórzem. Ale boję się, rozumiesz? A jeśli to znów zacznie boleć?
Przecież i tak boli. Nie udawaj, że jest inaczej. Boli niezmiennie i nic nie wskazuje na to, żeby przestało.
- Och, zamknij się.
Wspaniale. Nie dość, że jestem tchórzem, to jeszcze gadam do siebie. Tylko tego mi brakowało.



Szłam powoli ulicą, spoglądając co jakiś czas na zegarek. Nie chciałam być za wcześnie. Siedząc sama przy stoliku chyba bym zwariowała.
Właśnie wchodziłam do kawiarni, gdy zegar miejski bił siedemnastą. Uśmiechnęłam się do siebie, dumna z własnej punktualności. Przeczesałam wzrokiem niewielką salkę, której ściany zdobiły puszki z nazwami najróżniejszych kaw i herbat.
Był tam, siedział przy najbardziej oddalonym od reszty stoliku i czekał. Miałam ochotę uciekać, ale już nie było odwrotu.
Wstał, gdy podeszłam i cmoknął mnie w policzek.
- Cześć. Czego się napijesz?
- Najchętniej to setkę wódki bym łyknęła. – mruknęłam pod nosem.
- Słucham?
- Nic. Chyba wezmę herbatę irlandzką.
Siedzieliśmy przez dłuższą chwilę w milczeniu. Chyba wyczuł, jak bardzo się denerwuję. Nie mniej, nie więcej, tylko zachowywałam się, jak wariatka.
Próbując zebrać myśli zaczęłam przyglądać mu się natarczywie. Czarne włosy. Zielone oczy. Zły znak. Wzrost też pasuje, zbudowany podobnie.
- Wiesz, że zawsze miałam słabość do facetów z czarnymi włosami i jasnymi oczami? – usłyszałam własny głos, nim zdążyłam pomyśleć.
Zbiłam go z pantałyku tym słownym wybrykiem.
- Ale miałaś mi chyba o czymś opowiedzieć. – Spojrzał na mnie speszony.
- Właśnie opowiadam, więc siedź cicho i słuchaj – Odburknęłam.
- Jak już mówiłam, zawsze miałam słabość do facetów z ciemnymi włosami i jasnymi oczami.
Miałam szesnaście lat, jak trafiłam do tego wolontariatu. Trochę przez pomyłkę, chciałam pomagać w zakupach osobom starszym, a zostałam ratownikiem.
Poszłam na pierwsze zebranie. Czułam się zagubiona. Nie znałam tej części Szczecina, miałam poznać całkiem nowych ludzi, byłam sama. Stałam w pewnym oddaleniu od szkoły. Chciałam mieć drogę ucieczki. – Przerwałam i sięgnęłam do torebki i wyciągnęłam paczkę papierosów. Na szczęście nie było zakazu palenia. Podpalając papierosa zauważyłam, że ręce trzęsą mi się, jakbym była na głodzie. Odetchnęłam głęboko.
- Stał tam i palił papierosa – wypuściłam dym z płuc z cichym świstem. – Miał na sobie zielony strój sanitariusza. Poczułam skurcz żołądka. Byłam młoda. Niewiele było mi trzeba, by się zakochać. A on był szarmancki, pewny siebie i lubił mnie… Dlaczego się uśmiechasz?
- Mówisz tak, jakbyś miała trzydzieści lat, a minęły dopiero trzy.
- Tylko trzy? – zdziwiłam się. – Mniejsza z tym. Działo się dużo. Próbowałam zrobić coś, by się do niego zbliżyć. W końcu zrodziła się między nami przyjaźń.
Kiedyś obudził mnie telefon w środku nocy.
- Słucham? – Zdołałam wymamrotać.
- Cześć. Tu Radek z Falcka, Tomek Skowron prosił, byś zadzwoniła do niego, na numer z plusa.
Wystraszyłam się. Odebrał po drugim sygnale.
- Cześć Alicja. Właśnie siedzę w pubie naprzeciw Falcka.
- Słyszę. – podsumowałam jego bełkotliwą wypowiedź.
- Mam dziś świetny wieczór. Siedzę właśnie i myślę, że gdybyś była tu ze mną byłby jeszcze lepszy.
Poczułam niebezpieczne wibracje w żołądku.
- Tomek wariacie, wracaj lepiej do domu.
- Już idę. – Padła odpowiedź.
Długo nie mogłam zasnąć, byłam młoda, tak to tłumaczę. – Spojrzałam na swojego słuchacza. – Tajfun, może Ty wcale nie masz ochoty mnie słuchać?
- Głupia jesteś – usłyszałam w odpowiedzi. – Gdybym nie chciał, nie nalegałbym na tę kawę.
Wzięłam głęboki wdech. Nie dał mi szansy na wycofanie się. Musiałam przebrnąć przez najgorsze.
- Była niedziela. Siedziałam w domu i czytałam książkę, gdy dostałam sms-a. „Chciałbym z Tobą porozmawiać. Pójdziemy jutro na piwo?” Nawet przez chwilę się nie wahałam, co odpowiedzieć. Byłam prawie pewna, co chce mi powiedzieć. Może inaczej, wiedziałam, co ja chcę usłyszeć.
Poszliśmy do najbliższego pubu. Czerwiec był ciepły, więc usiedliśmy w ogródku. I całe szczęście.
Patrzył na mnie przez chwilę w milczeniu. Bałam się, że nie usłyszę tego, co powie, bo serce waliło mi niczym dzwon.
- Słońce, pamiętasz co Ci kiedyś mówiłem na temat przelewania uczuć na drugą osobę?
Skinęłam tylko głową.
- Można kogoś bardzo kochać, ale ta osoba odchodzi, pojawia się inna i nagle wszystkie te uczucia przelewamy na nią. Tak było w moim przypadku.
Czekałam. Chciałam to usłyszeć.
- Tylko u mnie nie chodzi o kobiety, ale o facetów.
Nawet nie mrugnęłam okiem.
- Pójdę po jeszcze jedno piwo, chcesz też? – usłyszałam, jakby z oddali.
Pokręciłam przecząco głową. Wyciągnęłam papierosa i zapaliłam, zanim wrócił zdążyłam już go spalić. Widząc go w oddali otarłam szybkim ruchem oczy. Sięgnęłam po następnego.
- Wszystko w porządku? Dużo palisz. – spojrzał znacząco na popielniczkę, w której tlił się jeszcze niedopałek.
- Po prostu jestem trochę w szoku – powiedziałam jak gdyby nigdy nic.
- Chciałem, żebyś mi doradziła. Znasz Kamila.
- Tego, co przyszedł niedawno do organizacji? Pewnie, że tak. Przyjaźnicie się.
- On jest tym, na którego przelałem uczucia. On ma takie spojrzenie od którego robi się gorąco.
- Ale? – zapytałam domyślnie.
- Odezwał się do mnie mój były. A Kamil nie jest gejem.
- Więc umów się z byłym, może da się to naprawić?
- Teraz?
- Teraz. Dzwoń.
Pół godziny później spotkaliśmy się we trójkę. Zostałam przedstawiona Adrianowi. Miły chłopak. Odprowadzili mnie na przystanek i poszli na spacer.
Nie pamiętam drogi do domu. Nic nie pamiętam więcej z tego dnia. Chyba siedziałam na oknie w moim pokoju i płakałam. Jak długo?
Dalej sądzisz, że jestem mniej naiwna, niż Ty? – spojrzałam na Tajfuna z zaciekawieniem, ale nie odpowiedział.
- Każdy normalny człowiek zerwałby taką znajomość, myśląc o swoich uczuciach.
Ale ja jestem tak cholernie szlachetna i dobra. Postanowiłam odejść dopiero, gdy przekonam się, że jest szczęśliwy.
Kilka dni później wybraliśmy się na wspólne zakupy. Szliśmy między butikami, gdy zauważył białą sukienkę.
- Przymierz – powiedział wciskając mi ją w ręce.
- Ale ona nie jest w moim stylu.
- Przymierzaj.
Szarpałam się chwilę z materiałem.
- Gotowe. – Nim skończyłam mówić już był w przymierzalni.
- Bierzemy.
Uśmiechnęłam się do siebie.
Nie mogłam narzekać na brak powodzenia. W organizacji byłam jedyną dziewczyną, często więc mnie kokietowali.
Kamil nie był inny. Zaczął łaskotać mnie po brzuchu, gdy podszedł Tomek i objął mnie od tyłu w pasie.
- Zostaw, tam rośnie moje dziecko.
Wycofał się z nieprzeniknioną miną.
Kamil i Tomek przyjaźnili się. Tomek dalej podkochiwał się w Kamilu. Spotykaliśmy się w trójkę. W końcu Tomek po dwóch miesiącach wyznał Kamilowi prawdę o sobie. Po dwóch miesiącach! Mi powiedział po pół roku!
Myślałam, że gorzej nie będzie, ale los lubi płatać figle. – Sięgnęłam po następnego papierosa, jednocześnie czekając, aż mój słuchacz coś powie. Na darmo.
- Kamil zaczął wyciągać mnie na spacery. Widział, że coś jest nie tak i próbował dowiedzieć się o co chodzi, ale mu się nie udało. Zaprzyjaźniliśmy się.
Wmawiałam sobie, że powinnam być szczęśliwa. Miałam w końcu dwóch wspaniałych przyjaciół.
Podczas jednego ze spacerów z Kamilem stało się coś nieoczekiwanego. Pocałował mnie. Nie uciekłam. Potrzebowałam pocieszenia i liczyłam na to, że on o tym wie. Po kolejnym pocałunku mój świat legł w gruzach.
- Kocham Cię. – usłyszałam z zagłębienia w szyi.
- Taaa – Tylko tyle byłam w stanie wydusić z siebie.
Wstałam i uciekłam do domu. Nie gonił mnie.
Czułam się, jak szmata. Byłam szmatą. Zdradziłam Tomka, zraniłam Kamila i na dodatek zniszczyłam ich przyjaźń. Nie tak postępuje przyjaciółka, prawda? – Czekałam na reakcję ze strony mojego słuchacza, ale on jakby zamienił się w posąg. Wypuściłam więc chmurę dymu z ust i mówiłam dalej.
- Postanowiłam wszystko zakończyć. Napisałam Tomkowi, co się stało. Kamilowi powiedziałam, że nasz związek nie miałby sensu.
- Przez ostatnie kilka miesięcy byłem szczęśliwy, jak nigdy w życiu, a teraz mam ochotę skoczyć z okna. – Usłyszałam od Tomka. Chwilę potem się rozłączył.
Zebrałam resztki odwagi i wysłałam obu sms o identycznej treści.
„Nigdy nie myślałam, że skrzywdzę dwie najbliższe mi osoby. Nie chcę niszczyć waszej przyjaźni. Sama też za dużo już łez wylałam… Za dużo. Żegnaj”
Dla mnie był to koniec. Koniec wolontariatu, koniec przyjaźni, koniec dotychczasowej mnie. Następnego dnia byłam w szpitalu.
Nie wiem, jak się dowiedział, ale znalazł mnie. Przyszedł. Rozmawialiśmy długo, nie był zły. W jego oczach zobaczyłam troskę i miłość. Nie znienawidził mnie tak, jak ja siebie. Kochał mnie. A ja nie mogłam się oprzeć temu uczuciu. Jesteśmy razem do dziś, już trzy lata.
- A Tomek? – Tajfun spojrzał na mnie podejrzliwie.
- Myślę, że on na swój trochę chory sposób mnie kochał. Jak teraz o tym myślę, to widzę że chciał bym przy nim była. Ale nie chciał, bym ułożyła sobie życie z kim innym. Miałam być jego przyjaciółką, jego „dziewczyną”, gdy inni patrzą i miałam na niego czekać. Jak długo? Myślę, że tego nawet on sam nie wiedział. Co się z nim stało, wiesz dobrze. Wyjechał do Warszawy. Kilka dni przed wyjazdem napisał do mnie. Mówił, że rzuca wszystko i jedzie, że dziewczynę zostawia, że wszyscy płaczą, ale on już postanowił. Po co mi to wszystko mówił? Może chciał, żebym próbowała go zatrzymać? Ale nie mogłam. To on podjął decyzję o zerwaniu kontaktów. Może też się bałam? Bałam się, że przy każdym spotkaniu będzie bolało. Bo to nadal boli. To jest tak, jakby ktoś siedział Ci na piersi, a ty nie możesz złapać tchu. Czy się kiedyś z tego wyleczę? Mam nadzieję. Mam taką nadzieję.
Przez chwilę siedzieliśmy w milczeniu. Potem nagle Tajfun wstał i wziął mnie w ramiona.
- Myślisz, że z tą naiwnością mówiłem poważnie? Chciałem Cię sprowokować, żebyś w końcu się otworzyła. Dziękuję, że mi zaufałaś. Bardzo boli? – Spojrzał na mnie z troską.
Musiałam się chwilę nad tym zastanowić.
- Właściwie, to nie. Jest mi nawet lżej. Dużo lżej.
- To już przestań płakać, dobrze?
- Płakać? Przecież ja nie płaczę. – Dotknęłam dłonią policzka. – Cholera! Długo?
- Od początku.
- Cholera! Cholera! Cholera!

Podobało się?

Allicja
 1571  16

Znajdź pytania na ten sam temat:

13-18 lat Partnerstwo i Rodzina opowiadanie ocena prośba

Odpowiedzi

Allicja
Było dużo bardziej czytelne w WORDzie... Mam nadzieje, ze uda Wam sie przebrnac:)
Magdzik
(klaszcze)(klaszcze)(klaszcze)
Magdzik
(klaszcze)(klaszcze)(klaszcze)
izaS
(klaszcze)
Agnieshka76
Bardzo Mi się podoba. Masz talent proszę o więcej (klaszcze)(klaszcze)(klaszcze)(klaszcze)(klaszcze)(klaszcze)(klaszcze)
lwica
Trochę zagmatwane, ale ja lubię coś takiego:):)
Allicja
Magic, ale chodzi o styl, czy przejrzystośc?
euphoria29
Ja też uważam że praca jest malo przejrzysta a historia zagmatwana.Pogubiłaś się i w wielu miejscach źle wstawiłaś znaki interpunkcyjne:przecinki,kropki,wykrzykniki,znaki zapytania.Często powtarzają się te same słowa,mało bogate słownictwo.
Sorry za szczerość ale prosiłaś o opinie.Spróbuj tą pracę poprawić bo kiepsko to widzę.
anven
Przebrnelam :D chociaz tak jak pisza dziewczyny troche zagmatwane. Co do bledow to tylko powtorzenie mi sie rzucilo w oczy..."Mam nadzieję. Mam taką nadzieję." Pozdrawiam
anven
:D ja tez tak zrozumialam
Allicja
ale historia jest w 100% prawdziwa,ale musiałam pozmieniac imiona, bo bylo 3 tomkow.... wtedy to byscie sie pogubily:)(smiech)(smiech)(smiech) Tomek był gejem, a z kamilem zostala. Tajfunowi opowiedziala te historie:) tak dla tych, co nie zrozumialy:) Mysle, ze latwiej by bylo w Wordzie:) ale bardzo dziekuje za kazda opinie:) co do znakow pewnie racja, ale tak to juz mam(grins)(grins)
Allicja
I jeszcze co do tego "on jest tym, na ktorego przelałem uczucia" to jest cytat:P:P
Allicja
Opowiadanie, krótki epizod, który streszcza jakiś fragment historii, niestety było ograniczenie do 12000 znaków:/
marta1984
"Jestem tchórzem. Ale boje się, rozumiesz?" to jedyna sentencja która trochę mi nie pasuje, a poza tym... ogromne, wielkie, brawa - nie mogła się oderwać! (klaszcze)(klaszcze)(klaszcze)(klaszcze)(klaszcze)(klaszcze)(klaszcze)(klaszcze)(klaszcze)(klaszcze)
marta1984
i dziewczyny mają racje - kwestia ciąży i czyje to dziecko nie została wyjaśniona! Może tak miało być, żebyśmy się nad tym zastanawiały, ale ja chciałabym wiedzieć:-) jeśli chodzi o całą fabułę i imiona - nie pogubiłam się - wg mnie praca przejrzysta :-)
Ups, chyba coś nie działa. Prosimy, odśwież stronę lub spróbuj ponownie później.