Menu

nn

gdy sie klocimy za soba to wtedy wszystko mezowi mowie co czuje i nawet to ze zle tamto czy tamto zle czy dobrze robi no poprostu wszystko mu wygarniam niewiem czy dobrze to robie

aga22
 400  6

Znajdź pytania na ten sam temat:

Niemowlęta Wychowanie Opieka nad dzieckiem Zakupy dzidzia

Odpowiedzi

clyde22
To są "pyskówki pospolite"na mój gust. Teoria mówi, że przy takiej wymianie zdań trzeba mówić w pierwszej osobie (ja) i o swoich uczuciach (chciałabym; przykro mi, gdy... etc). I jak już się sprzeczać, to w bieżącej sprawie, a nie wywlekać brudy sprzed miesiąca... ;)
Tak mówi teoria...
mycha2706
Docieracie się i to normalne, ze nieporozumienia są... Przemku my kobiety mozemy zapomnieć gdzie zaparkowałyśmy samochód dwie minuty temu, ale co ktoś bliski powiedział w nerwach to pamiętamy nawet po 20 latach:/ Ja jestem zadziorą, na jego 10 słów leciało moich 200...trwało to długo, bywało ciężko, bywało ostro,bywało bardzo źle. Od kiedy to ja się lekko utemperowałam (nie jest to łatwe i nie raz trafia mnie jasny szlag)jest inaczej. Stwierdziłąm, że nie chce mi sie tracić energii na jakieś bzdurne awantury.Idę wtedy pobiegać, tak odreagowuję, wracam zmęczona, wyciszona,zrelaksowana.Polecam na stres i nerwy. Ps. nie nakręcaj się, bo robisz Wam krzywdę.
clyde22
Wiesz, mam tak samo. Szkoda mi czasu i temperamentu na takie pyskówki, a połowa uwielbia takie zwarcia. Ktoś musi pierwszy zawiesić broń, by krew się nie polała. Niczemu my to krwawienie nie posłużyło...
clyde22
* my = by ;)
amalka
Emocje sprawiają, iż oboje mówimy prędzej niż myślimy... Dodatkowo wiemy czym najłatwiej współmałżonka urazić i gdzie wbić szpilę. Dlatego właśnie ROZMOWA. Jeśli irytuje mnie w mężowym zachowaniu to czy tamto- mówię mu o tym, miast gromadzić każdą drzazgę i składać je w wielką deskę. Początkowa satysfakcja, że tą "deską" przywaliłam przeradza się w wyrzuty sumienia, łzy i masę razy powtarzane "przepraszam"... Po co? Każdy najmniejszy problem trzeba przedyskutować, nim z "pierdoły" zrobi się wkurzający problem. Nauczyliśmy się co dnia dyskutować o "duperelkach" i wolimy małe sprzeczki- powodowane różnicą zdań, niż wielkie burze i "wyrzygiwanie" sobie w twarz bolączek gromadzonych tygodniami/ miesiącami.

Pozorne wyciszanie w moim przypadku skończyło się nieciekawie... Masę czasu zajęło mi zrozumienie, że emocje trzeba rozładować (miast kisić je w sobie) a jeszcze lepiej- unikać sytuacji konfliktowych/ stresowych. Dlatego gdy coś mnie wkurza- mówię o tym. Postępuję tak w stosunku nie tylko do męża, a do wszystkich.

O problemach trzeba rozmawiać a nie wymiatać je za drzwi, bo wracają przez okno, ze zwielokrotnioną siłą.
Ups, chyba coś nie działa. Prosimy, odśwież stronę lub spróbuj ponownie później.