Menu

Nowotwór a wizyty dziecka

Mam w rodzinie ciocię, której wycięto nowotwór i jest w trakcie leczenia. Moja mama dowiedziała się od cioci że nie powinnam przyjeżdzać do niej z moim maluszkiem (ponad2miesiące) bo jest to niewskazane. Podobno nie powinna się kontaktować z tak malymi dziećmi dla ich dobra.
Słyszałyście o czymś takim? Wiecie na czym może polegać zagrożenie?

joka26
 666  12

Znajdź pytania na ten sam temat:

Niemowlęta Opieka nad dzieckiem dziecko

Odpowiedzi

Magdzik
Jeszcze nie słyszałam, żeby nowotwory były zaraźliwe...
Ada3610
Nie słyszałam o czymś takim. Może nie chce żebyście ją oglądali w takim stanie. Człowiek bardzo się zmienia w chorobie, ja bym ograniczyła wizyty na jej miejscu do minimum.
justii34
(pout)(nigdy)(pout) nic takiego nie słyszałam,jedyne co to że dzieci nie powinny patrzec na cierpienia...Zapytaj mamy o co jej chodzi,niech uzasadni(kwiatek) Moja mama brała chemie ,to nie chciała by wnuki taka ja oglądały,bezsilną(pout)(cukierek)
Mysiaa
jest to nie wskazane ,ponieważ osoba przy radioterapii ma praktycznie zerową odporność i nawet przeziębienie może być dla niej śmiertelne.
Magdzik
Mój tata dostawał chemię... Nie czułam żadnego specyficznego zapachu i nawet przez myśl mi nie przyszło, by omijać go szerokim łukiem, bo chory... A byłam w ciąży wtedy(pout) Nigdy nie słyszałam większych bredni... Może chodzi tylko o to, żeby dziecku nie pokazywać cierpienia...
Mysiaa
poza tym w szpitalu gdzie przebywa są na pewno bakterie i taki maluszek może zachorować...to bardziej o to chyba chodzi.
malenia2427
Ja bym chyba stawiała na to,że tak małe dziecko nie powinno chodzić do szpitala ze względu na zarazki i bakterie....
Magdzik
A no chyba, że chodzi ten drugi aspekt, to zgadzam się z @Mysią...
xkasiulax
nie poszłabym szpitalaz tak małym dzieckiem,nawet i ze starszym...........bałabym się,w szpitalu jest pełno zarazków (nigdy)(nigdy)(nigdy) zresztą tam gdzie moja mama pracuje są też oddziały zakaźne tam to już wogóle dzieci nie mają wstępu.
mycha2706
To nie jest bzdura,moja kuzynka ze względu moze nie na nowotwór,ale chora tarczycę była naświetlana i nie mogła przebywać ze swoją córką dwa tygodnie.Musi byc taka kwarantanna,nie wiem na czym to dokładnie polega,ale cos takiego istnieje(awve) Dotyczy to dzieci właśnie,z dorosłymi mogła mieć kontakt,ale korzystając z mojej toalety musiała wszystko zlewać domestosem,żeby nie "naświetlić? zarazić? (Nie wiem jak to nazwać) pozostałych mieszkańców....tak jej kazano robić(wow)
mycha2706
Ale tu nie chodzi o zarażenie nowotworem...nikt czegos takiego nie napisał,ale jeżeli człowiek jest napromieniowany moze mieć zły wpływ na małe dzieci.Mój tatko tez chorował na raka,chemii nie dozył i jak najbardziej opieka i wsparcie bliskich jest ważne,jednakże wiem ,że kontakt ze świeżo naświetlonym człowiekiem bywa niebezpieczne(zla)
Ups, chyba coś nie działa. Prosimy, odśwież stronę lub spróbuj ponownie później.