Menu

Obsesja na punkcie niebezpieczeństw

Czy macie obsesję na punkcie potencjalnych niebezpieczeństw czyhających na wasze dziecko? Czy kiedy dziecko wchodzi na zjeżdżalnię już oczami wyobraźni widzicie jak z niej spada, czy kiedy dziecko biegnie macie wizję tego jak upada i zdziera kolana, czy też jesteście raczej nie popadacie w paranoję i nie chcecie za wszelką cenę chronić dzieci przed wszelkimi niebezpieczeństwami?

Ania
 892  8

Znajdź pytania na ten sam temat:

wychowywanie niebezpieczeństwo bezpieczeństwo

Odpowiedzi

Nula139
Przy starszej dwójce nie miałam wielkich obsesji na tym punkcie,czujna byłam,ale bez przesady.
No ale teraz,masakra,wszystko widzę w czarnym kolorze.Mam wrażenie,że mała zrobi sobie krzywdę itp.Obchodzę się z Nią czasem,jak z "jajkiem".Wiem ,że to źle,mąż wiele razy zwraca mi z tego powodu uwagę,ale pomimo tego,że trochę już odpuściłam,to nadal jestem na tym punkcie przewrażliwiona.
myszka838383
Ja mam niestety taką obsesję i nie mogę sobie z tym poradzić :( Na szczęście synek często wychodzi gdzieś z moją mamą i siostrą ..wtedy może szaleć do woli :D bo przy mnie tego nie ma.
Majaaaaaa0000
Tak mam taka obsesję zawsze jestem blisko , albo po prostu nie pozwalam samemu się wspinać gdzieś , czy zjeżdżać z duzeeej zjeżdżalni...Jestem bezpieczna i czuła...Potrafię wyobrazić sobie , ze coś może sobie zrobić zaraz jak gdzieś wchodzi...Nie martwię, się tylko jak zostawiam ją z Teściowa i z mężem...
Majaaaaaa0000
Miało być czujna , a nie czuła :*
smerrfetka
O wypadki na placu zabaw typu upadek ze zjeżdżali jest raczej nie możliwy,zresztą od malutkiego wpajałam zasady Patyśce jak ma postępować na placu zabaw i jak się zachować...Raz jeden jedyny jak miała ok 4 lat biegała z koleżankami i się zapomniała i dostała huśtawką,nie wpadłam w panikę,a spokojnie jej wytłumaczyłam ,że własnie dlatego musi uważać na placu zabaw by nie wpaść pod huśtawkę lub ,żeby ktoś nie zepchał jej ze zjeżdżalni czy nadepnął nogą na jej palce na drabince..Od tamtego incydentu sesetka jest wyczulona..A jazda na rowerze,rolkach,hulajnodze czy deskorolce szaleje ,a jak sie wywróci trudno pozdziera kolana czy łokcie ,włazi na drzewa ,robi fikołki na trzepaku nie raz spadła na tyłek ,ale szybko się pozbierała.Więc obsesji na tym punkcie nie mam!!Co jak co też byłam dzieckiem nie raz krew sie lała i żyję!!!!!MAM zawsze przy sobie plastry więc w razie jakiego kolwiek zdarcia dezynfekuję przyklejam plaster i dalej gania.
renata29
Nie popadam w paranoję.Nie chcę żeby moje dzieci wyrosły na "kaleki życiowe",jak się trochę poobijają nic im nie będzie.
mycha2706
Mam tak niestety,dlatego na szaleństwa ida z tatą,ja jestem za nudna dla Nich. Obsesje miałam przy Ali,teraz jak nie widzę krwi między chłopakami,którzy się tłuka non stop nie reaguje;)
natuuusia19
nie popadam w paranoje... nawet jak wiki sie wywali przez swoja nieuwage nie biegne o niej z krzykiem i uzalaniem sie... po prostu spokojnie pytam czy wszystko ok i tyle... jesli placze i boli ja kolano to przytulam i tlumacze, z trzeba uwazac a nie jak szalaput latac:) co to za dziecinstwo bez pozdzieranych kolan? hehehe:)
Ups, chyba coś nie działa. Prosimy, odśwież stronę lub spróbuj ponownie później.