Menu

"Odcinanie pępowiny"

Witam (kwiatek)(kwiatek)(kwiatek)
Wczoraj się pożarłam z mężem- ale nie o to chodzi......otóż On zawsze broni swoich rodziców, sióstr, cokolwiek by nie zrobili to zawsze Oni są Ci dobrzy, a ja ta zła (pout)(pout)(pout)
Myślę,że jak się ma już swoją rodzinę , dzieci to Oni powinni być najważniejsi , ich dobro , a nie tatuś, mamusia, czy siostry z rodzinami (smutna)(smutna)(smutna)
Co Wy o tym myślicie i jak jest u Was z tym???
Rozumiem oczywiście,że w razie potrzeby to trzeba pomóc, ale nie by ich stawiać na pierwszym miejscu (smutna)(smutna)(smutna)

Kordelia
 836  21

Znajdź pytania na ten sam temat:

Partnerstwo i Rodzina teściowie rodzina

Odpowiedzi

bobonikos1
niestety u mnie też tak jest i sczerze mówiąc też mnie to wkurza na szczęście nie zdarza sią to tak często
monilajsa
Możemy sobie podać rękę(grins) 10 lat po ślubie a dalej synus do mamusi ciągnie. Mamusia i tatuś wiedzą wszystko, co i dla kogo synuś zrobił, natomiast żonka nie. Wczoraj wieczorem rozmawialiśmy o remoncie łazienki a dzisiaj już teściowa dzwoniła, że ma znajomego, który nam to zrobi. wrrrrrr
moput
U nas jest w miarę "zdrowa" sytuacja, czyli dla męża najważniejsza jestem ja i dzieci (może w odwrotnej kolejności ;)) Ale rodzice, szczególnie ojciec (jest inwalidą po wypadku) jest dla niego ważny. Wcześniej mieliśmy rózne nieprzyjemne historie z teściami ale teraz w miare ok. Staram się nie krytykować jego rodziny a on mojej, wiemy, że pomimo tego, że najwazniejsza dla nas jest nasza własna, mała rodzina to przykro jest słuchać złych słów na "poprzednią" jaka by ona nie była :) Ogólnie w chwili złości mówimy, że tak moją jak i jego rodzinę do jednego wora trzebaby wrzucić ;))
monilajsa
Dobra a np mój, najpierw konsultuje sprawę z rodzicami a mnie stawia przed faktem dokonanym. Bo mama powiedziała, że lepiej mieć dużą umywalkę, niż małą. A mamy malutką łazienkę wrrrrrrr
Kordelia
To ja Ci już podaję rękę Monilajsa* (grins)(zla)(zla)
monilajsa
@Kordelia(kwiatek)
Kordelia
Basmie*- dzięki za radę, ale prawie po 12 latach "służenia" mężowi bez słowa dziękuję, nie mam już ochoty zainteresowywać go czymkolwiek, a wspólne wypady odpadają dopóki dzieci nie podrosną i będą samodzielne, bo przecież teściowie z nimi nie zostaną (pout)
moput
Mój małżowinek raz posłuchał rady ojca jak remontowalismy łazienkę kilka lat temu... Miało byc tanio, więc teść stwierdził, że po co wyrzucać wannę jak jeszcze dobrze wygląda i jest żeliwna to trwalsza niz te nowe, cieniutkie... Zostawilismy ją, płytkami obudowalismy a ona w ciagu 5 lat stała się z dobrze wygladajacej paskudną i obskurną. Suszę małżonkowi głowę, że z lenistwa im się nie chciało jej wynieśc bo ciężka a teraz łazienka ponownie do remontu...
Magdzik
U mnie też tak czasami bywa... Niestety ja należę do tych osób, które potrafią wypomnieć, więc mąż skapitulował(grins) Jego mamusia zeszła na dalszy plan, ale jeszcze czasem zdarza się, że mąż się zapomina... No, ale teraz patrzę na to trochę łaskawszym wzrokiem, bo w końcu to jego mama, która jakby nie było widzi tylko raz w miesiącu:)
Magdzik
(krejzolka) łaskawszym okiem*(smiech)(smiech)
Majaaaaaa0000
u mnie jest dla niego ważana mama bo jest chora na bardzo poważna chorobe nie uleczalna...:( ale maja i ja jestesmy dla niego naj ważniejsi;)
kaisaa4
a ja powiem troszki na odwrót a to dlatego że mąż nie ma zbyt dobrych kontaktów z mamą (miał bardzo dobre z tatą ale on zmarł już 7 lat temu). ja mam nawet lepze od niego (teraz bo wcześniej były ogromne burze między nami). ale ja właśnie nie o teściowej tylko jakby z odwrotnej strony ponieważ bardzo często dzieje się tak że rozmawiam o czymś z siostram,i, nie z mamą tylko właśnie z siostrami. mam jakiś dylemat itp coś mnie zastanawia nie wiem jak sobie poradzić co zdecydować a każda próba rozmowy z mężem kończy się na tym że i tak co ja zrobie to będzie dobrze - i na tym się rady kończą. dlatego właśnie rozmawiam z siostrami - choć często się z nimi nie zgadzam by choć po polemizować na konkretny temat. wiem bowiem że mojego męża i tak to nie interesuje i wszystko mu jedno. tak też ostatnio przestawiałam meble ale i tak mi coś nie pasowało ale nie przestawiałam znowu aż siostra przyszła i powiedziała "wiesz co jednak dziwnie tak to wygląda i może jednak przenieś tą szafę na korytarz ?? " i wtedy już wiedziałam że dobrze czułam że coś jednak jest jeszcze nie tak więc mówię do męża "szafe jedak przeniesiemy". i w takich lub innych sytuacjach mąż na mnie się wkurza że tak słucham tylko siostrzyczek i tylko mi powiedziala bym coś przestawiła już przestawiam. jak się czasem też kłucimy słysze chasło - idź do siostrzyczki sie pożal lub doradź. do cxzego zatem zmierzam. najważniejszy jest dla mnie mąż, nie siostry. to że z nimi rozmawiam to tylko dlatego że one są zainteresowane rozmową na konkretny temat i mogę wymienić poglądy. nie pomniejszam w tym wcale mego męża itp. czasem dochodze do jakichś wniosków po rozmowie - no cóż bywa z siostrami a nie mężem bo ten jakoś po śluibie mało rozmowny się zrobił i gry komputerowe i tv stały się na pierwszym miejscu. nie dziwie się - jest zmęczony, chce się zrelaksować, oki - ale czepianie się że ktoś podjął decyzję po rozmowie z siostrą (co było jakimś motorem do podjęcia decyzji, nie narzucaniem i nie podleganiem jej zdania) nie uważam by było czymś przeciwko męża. myślę również że wasi mężowie podobnie jak ja - po prostu podejmują decyzję pod wpływem rozmowy (czy wy z nimi na ten temat poruszacie rozmowę? ) i faktycznie może uważają że tak a nie inaczej było by dobrze że umiejszając waszych relacji. na pewno też jesteście dla nich najważniejsze :)
a jeśli chodzi o przyniesienie jakiegoś ciasta, wina czy tym podobne jest to na prawdę miły zwyczaj. moja siostra wiedząc że ja często nie mam słodkości, nie mam kiedy piec, często odwiedzając przychodzi z jakimś ciachem :) w końcu napatacza się to przynajmniej ciacho przyniesie :P:P a twój mąż może chciał w ramach coś za coś - oni nas na obiad to my też by i im było miło podarujemy jakiś drobiazg. ale uważam że kwiaty dla mamy - od tak lub jakiś deser było by oki. coś droższego to już nie bardzo :)

ale się rozpisałam :P:P:P:P
kaisaa4
i sory za błedy i moją stylistykę spieszyłam się bo kubuś zaczyna się denerwować :) a właściwie to już napatrzył się chyba na siostry :P:P
kaisaa4
a i zgadzam się zatem z gochastą (chyba pierwszy raz (grins)(grins) - a tak troszki złośliwie hehe (grins)(aniol) )
renata29
u mnie też trochę tak jest,że jego rodzice są ważniejsi,nie zawsze ale się zdarza i nie mówię tu o jakiś poważnych problemach bo wiadomo,że wtedy trzeba pomóc tylko zwykle o głupoty chodzi
euphoria29
W naszej rodzinie nie ma takich problemów na szczęście ale uważam że masz rację.Rodzina którą się założyło na pierwszym miejscu.I choćby nie wiadomo co się działo małżonkowie powinni stać za sobą murem.(kciuki)
kaisaa4
a pomieszałam dwa pytania wybaczcie hehe
agus3
ja mam wspaniala tesciowa i siostra meza tez spoko, czasem mi cos nie pasuje ale zaraz mi szybko przechodzi ,moj maz nigdy nie stanol po ich stronie ja jestem najwazniejsza i to mi sie w nim od poczatku spodobalo jak zaczelismy sie spotykac to raczej ja staje po stronie mojego brata, mamy(krejzolka)
Brygidka82
Masz prawo być zła ja też bym była.U nas to jest tak że teściowa nie żyje, teść żyje ale zero kontaktu więc z nimi problemu nie ma, a rodzeństwo męża jest ale kontakt też znikomy.Ale mój mąż jest taki że wszystkie sprawy najpierw dyskutuje ze mną i liczy się z moim zdaniem.Tak samo ja że mam rodziców blisko i widujemy się często bo nawet kilka razy w tygodniu, jak jest coś do zrobienia czy tam obojętnie co to owszem rodzice mogą coś doradzić, powiedzieć ale ja liczę się ze zdaniem męża bo to my mieszkamy razem pod jednym dachem i my powinniśmy się zgadzać.
Tak jak napisała @euphoria29 stać za sobą murem i kropka(grins)
Ups, chyba coś nie działa. Prosimy, odśwież stronę lub spróbuj ponownie później.