Menu

Odczucia na kilka dni przed porodem

Bardzo się stresowałyście przed samym porodem, na kilka dni przed? Jak znosiłyście te ostatnia dni, starałyście sie czymś zajać czy jak ?

niemirowska
 415  12

Znajdź pytania na ten sam temat:

Poród Zdrowie poród

Odpowiedzi

kama86
Nie donosilam do terminu obydwie ciaze.
Zlapalo mnie wczesniej ,pierwszy 2 tyd,a drugi miesiac,wiec sie nie zdarzylam pozadnie zestresowac(grins)

O siebie nie balam sie nigdy..Caly czas myslalam o dzieciach..
oli28
Ja tak jak Kama86 urodziłam przed terminem więc w ogóle się nie zestresowałam.Poza tym ja od samego początku byłam pozytywnie nastawiona
amalka
Krzysio jest wcześniaczkiem. Pojawił się na świecie z miesięcznym wyprzedzeniem. Do tego poród był błyskawiczny. Nie miałam czasu się stresować (grins)
Beatka9316
ja miałam termin na 6 kwietnia a urodziłam 29 marca do końca miałam nadziej, że urodzę w terminie i nie myślałam o tym. Nawet jak dostałam skurcze to wmawiałam sobie, że to na pewno jeszcze nie to. Jestem mało odporna na ból i bardzo się bałam porodu... Ale na szczęście ja szybko urodziłam... ! I przede wszystkim miałam bardzo miłe położne i lekarke
olenka78
Balam sie,jasne.......wzielam sie za gruntowne porzadki albo jak to nazwac inaczej-wilam gniazdko...
Chcialam urodzic wczesniej, bo mialam juz dosyc tego ciezaru...urodzilam 2dni przed terminem...
Nena
Ja również nie mogłam sie doczekac w obu ciazach'!!! Przy drugiej ciąży dzień przed o7 rano wlaczylam odkurzacz by sie czyms zająć- szwagier który u nas nocował caly czas mi to wypomina- hihi.a w dniu porodu ze starsza corka odrabialam lekcje-!!! Stresu jako takiego nie mialam.
renata29
Absolutnie nie chciałam urodzić wcześniej.Czułam się cudownie i chciałam być na zawsze w ciąży :) Porodu się nie bałam.Przerażało mnie to co będzie później,że sobie nie poradzę.Przed drugim porodem to już kompletny luz bo wiedziałam jak będzie.
Kumaja
Ja również nie odczuwałam jakiegokolwiek stresu przed porodem. Mój Szkrab przyszedł na świat o 20 dni wcześniej niż zakładał lekarz (upały zrobiły swoje). Do ostatniego dnia pracowałam.
Któregoś dnia rano odeszły wody, po czym wzięłam prysznic i zadzwoniłam do położnej. Ta delikatnie mnie zrugała, że się ociągam :) Stres, a wręcz panika, zaczęła się dopiero na izbie przyjęć. Nie umiałam wykrztusić z siebie danych osobowych bez zanoszenia się płaczem. Myślałam tylko "Boże, to juz?!?!?!", "Jezu, żeby wszytko było dobrze", "aaaj, jak boli", "o, mamo! chcę zatrzymać czas" itp. Ogarnęłam się .............. po narkozie hiihihihi :))

..ale nie bój się :) będziesz dzielna:)
maja1482
Nie bałam się porodu. Mówiłam sobie, że nie ja pierwsza i nie ostatnia rodzę dziecko, że to część mojej natury i tak ma być. Urodzę bo jestem do tego stworzona. Starałam się nie słuchać historii życzliwych mam, że boli, że będę rodzić 24h itp. Nastawiłam się że będzie dobrze. Byłam skoncentrowana, skupiona,zdeterminowana i opanowana jak nigdy(grins) To ja musiałam uspokajać męża(grins) Urodziłąm "błyskawicznie" (4godz z minutami). Za drugim razem było bardzo podobnie :) Dużo zależy od pozytywnego myślenia i nastawienia. Będzie dobrze i z całą pewnością dasz radę. Innej opcji nie ma(prezent)
maja1482
Zapomniałam dodać, że córa urodziła się w terminie, oczywiście jak każda mama nie mogłam się do czekać tego momentu.Niemal całe dnie przesypiałam, żeby czas mi jakoś zleciał, było gorące lato i strasznie się już męczyłam. Dzień wcześniej dzwonił do mnie brat i na pytanie czy może już rodzę, odpowiedziałam, że jeszcze ze dwa tygodnie wg. tego co mi lekarz powiedział po KTG. Następnego dnia o 9tej rano córcia się urodziła i wszyscy byli w szoku, że to już.
Syn urodził się 4 dni po terminie. Czułam się świetnie. W dniu porodu(sobota) również byłam na KTG i lekarka po badaniu stwierdziła, że jeśli do niedzieli nie urodzę, to mam się zgłosić w poniedziałek na wywołanie. Wróciłam do domu i zadzwoniła moja mama, z pytaniem czy ma się zająć córa, a ja powiedziałam, że jeszcze nie czas, że może dopiero w poniedziałek. Trzy godziny później byłam w drodze na porodówkę. I znów wszystkich zaskoczyliśmy(grins)
mateuszowa
Ja przy pierwszym porodzie trochę się stresowałam, ale tak pozytywnie...
Naprawdę...miałam w sobie sporo adrenaliny i endorfin...Czemu? Nie wiem,być może tak reaguje na większy stres...
Przy drugim porodzie było bardzo podobnie, ale już bez stresu-tylko podniecenie...że to już,że za chwile ujrzę moje drugie dzieciątko...

Uwierz mi,że cały ten stres i wszystko co związane z porodem jest cudownym przeżyciem,pomimo tego,że jedna mama rodzi w większych bólach a druga lżej...
Teraz zapewne mi nie uwierzysz na słowo, ale niedługo sama się przekonasz.
Życzę szybkiego i szczęśliwego rozwiązania.
Ups, chyba coś nie działa. Prosimy, odśwież stronę lub spróbuj ponownie później.