Menu

Odnaleziona zguba!!!

Dziewczyny wczoraj przezylam koszmar!!!Wybralam sie popoludniuz moim 3,5 letnim synkiem do centrum na zakupy,mamy niedaleko,mozna dojsc piechotka.sa duze wyprzedaze zimowe wiec chcialam ogladnac czy jest cos ciekawego.Maz zostal z drugim malym w domu.
Dawid chodzil ciagle ze mna za reke albo obok mnie.W ostatnim sklepie do ktorego zdecydowalam sie jeszcze wejsc byl elektryczny kon na biegunach,ktory m maly byl bardzo zainteresowany.Ja obok niego przegladalam koszulki.Na minutke odeszlam tylko by kuknac czy jest cos ciekawego w dalszej czesci sklepu-wracam,wolam malego,ze idziemy do kasy i wracamy do domu,ale jego nie ma!!!!!Przeszlam 2 razy caly sklep wolajac-nic.Za 3 razem juz wpadlam w panike bo dotarlo do mnie,ze w sklepie raczej juz go nie ma.Biegalam z gory na dol(3 pietra.I ogolnie caly budynek jest ogromny z mnostwem sklepow i butikow)Poprosilam o komunikat do glosnika,ze zginelo dziecko.Panika,poprostu panika!!!!!!!!!!!
Po jakims czasie-zadzwonila mi komorka-maz.Co sie stalo,gdzie jestem,ze maly wrocil sam do domu.Kamien spadl mi z serca.Caly dzien nie moglam dojsc do siebie.Jak sobie wyobraze,ze on musial w sklepie 2razy schodami zjechac na dol,isc ulica,przejsc przez ulice!!!!!!!!!!!No i wejsc do domu na 3 pietro.Dziekuje Bogu,ze nic mu sie nie stalo.No i ze wrociam sie,zeby zabrac ze soba komorke.Bo tak nie wiem jakby maz sie ze mna skontaktowal i czy wiedzialby gdzie mnie szukac.
A jeszcze w srode ogladalam program o kobiecie,ktorej w parku porwano 3 letnie dziecko,a spuscila go z oczu moze na minute.
Czy bylyscie kiedys w podobnej sytuacji???????Zdarzylo wam sie zgubic gdzies dziecko z oka i sie przestraszyc?????
Ja dostalam nauczke i teraz wiem,ze juz ani na sekunde nie odejde!!!!!!!!

lolita
 561  10

Znajdź pytania na ten sam temat:

zgubic sie dziecko

Odpowiedzi

tlolek
moj na szczescie jeszcze nie chodzi...
ale gratuluje syna ze w tym wieku i wiedzial sam jak trafić do domku
kasia13_archiwum
Oj... tez tak mialam... z Fatima... Rzeczywiscie straszna chwila. Czlowiek czuje sie, jakby nagle to bylo nierealne, jakis film czy co.
W goraczce bozonarodzeniowych zakupow, Kaufhof (4-pietrowy ogromny sklep)... ogladam ciuchy na wieszakach (dla dzieci)... nagle Fatima zaczyna sie chowac (zabawa w chowanego)... Ja oczywiscie za nia... a jej nie ma... Gdzie sie nie rozgladam jej po prosutu nie ma...
Pobieglam do kasy... Kasjerka podala przez mikrofon, ze taka a taka dziewczynka sie zgubila i poszukuje ja mama, ktora stoi na tym pietrze i przy tej kasie.
Minelo kilka minut i jakas kobieta przyprowadzila za raczke zaplakana Fatime.
Fatima miala wtedy jakies 2,5 latka.
Dla mnie to byla straszna chwila...

Takze rozumiem i wspolczuje ci stresu, ktory przezylas... i w tym zwariowanym i okrutnym swiecie wypada sie cieszy, ze synek sie odnalazl i nic mu nie jest... Bo przeciez roznie bywa.
I co tu powiedziec? Masz bardzo madrego synka.
AgaC
gratuluję bystrego synia !!! Wierzę, że to był koszmar dla Ciebie, na szczęście mi się to nie przytrafiło... mój syn jest o rok młodszy od Twojego, ale staram się zawsze mieć go na oku...
lolita
No oczywiscie.Potem plakal,tlumaczyl,ze nie mogl mnie nigdzie dojrzec i pomyslal,ze poszlam do domu bez niego.Nie wiem dlaczego przyszlo mu do glowy takie cos,ze moglabym go tam zostawic samego,ale tlumaczymy to sobie tym,ze w grudniu bylam z malenstwem 2 tygodnie w szpitalu,co Dawid bardzo przezywal.Dobrze sie z mezem rozumieja co prawda ale jednak mama to mama.I moze dlatego .....
Z drugiej strony wczoraj uswiadomilam sobie,ze jeszcze nigdy nie tlumaczylam swojemu dziecku jak ma sie zachowac gdyby ktos obcy oferowal mu slodycze lub cos innego,zeby z nim poszedl.Dopiero wczoraj to do mnie dotarlo.Duzo rozmawialismy wczoraj na ten temat.Dawid ogolnie jest bardzo madrym,inteligentnym chlopcem wiec mysla,ze cos z tego wyciagnie a i dla mnie byla nauka!!!
kasia13_archiwum
Ale @Weroniu26... ja nie odpowiadalam tego do ciebie, tylko na pytanie @lolity, ktora zapytala, czy przydazylo sie to ktorejs z nas... takze nie rozumiem, czemu teraz do mnie mowisz. Moja odpowiedz nie miala nic wspolnego z twoja.
kasia13_archiwum
No dla mnie takim momentem byla chwila, kiedy dziewczyny szly do przedszkola. Nagle byly rowniez poza moim zasiegiem, a wsrod jakby nie bylo obcych ludzi... Dlatego w tym momencie juz im tlumaczylam... Ale wlasnie ciekawe jest, ze obydwie jeszcze zanim im zaczelam tlumaczyc nie chcialy nic brac od obcych. Nieraz byla jakas sytuacja, ze bylam z nimi gdzies, ktos sie zachwycil i chcial poczestowac czyms slodkim to one nie braly (i do tej pory nie biora). Ktos moglby powiedziec, ze ja je tego uczylam, ale wlasnie nie... jakos tak same z siebie mialy.
Ale tak czy inaczej... rozmawiam z obydwiema, ze nie wolno nigdzie chodzic z obcymi. Np. jak w przedszkolu, czy szkole ktos powie, ze mama przyslala, zeby odebrac, to to nigdy nie jest prawda, bo mama nie bedzie posylala obcych ludzi...
alinagj1o2
lolita ja bym ci radziła zainwestować w w telefon który odbiera się podnosząc klapkę.Ja taki specjalnie kupiłam i zakładam go dziecku na szyję gdy idziemy do marketu lub idzie sam kupić bułeczki.Mogę mieć z nim stały kontakt,do telefonu jest tylko wprowadzone 1-mama,2-tata,3-babcia,tak że też może zadzwonić. Ja przeżyłam horror w sklepie przy dworcu w Katowicach,weszłam z chłopakami by kupić coś ciepłego do zjedzenia ,moment jak wyciągałam pieniądze i płaciłam jak się obróciłam młoda dziewczyna na rękach wynosiła mi dziecko ze sklepu.Wyrwałam jej dziecko a ona zaczęła się zachowywać jak bym to ja odbierała jej syna,głaskała go całowała,zadzwonili po ochronę jak widziała że podjechali uciekła.Moim dzieciom został uraz do tego sklepu i mi też,dawniej często tam wchodziliśmy jak wracaliśmy od babci teraz omijamy go .Wystarczy moment.
krasna1
chyba padła bym na zawał serca w tym sklepie
ale dla malucha wielkie brava...
agnesse81
aż mi dreszcze przeszły po plecach...przeżyłaś niezły koszmar. Mój syn jescze nie chodzi, ale twoja historia daje dużo do myslenia. Gratuluje mądrego syneczka:)))
ODYNIECKA
Horror przeszłaś. Ale masz mądre dziecko. Ja "zgubiłam" córcie jak miała 5 lat. Weszłam do butiku i powiedziałam jej, że tam wchodzę ale nie usłyszała ja wychodzę ze sklepu po chwili ona płacze jakaś pani ją pociesza. Do tej pory mi wypomina, że ją zgubiłam. Od tej pory chodziła ze mną za rękę.
Ups, chyba coś nie działa. Prosimy, odśwież stronę lub spróbuj ponownie później.