Menu

odpowiedzialność w szkole za dziecko -rodzic czy nauczyciel?

Mam dziecko z Zespołem Aspergera, które bardzo szybko się denerwuje, żle znosi hałas, doczepki innych dzieci, jest bardzo wrażliwe na swoim punkcie i szybko się denerwuje- ostatnio na przerwie w szkole w obronie syn odepchnął innego chłopca, który niefortunnie upadł. Straszono mnie policją i kuratorem. Jak mogę odpowiadać za dziecko nie będąc przy nim? Czy to szkoła nie powinna odpowiadac za bezpieczeństwo dzieci?

SuchaMucha
 902  18

Znajdź pytania na ten sam temat:

6-13 lat Opieka nad dzieckiem adhd zespół aspergera szkoła

Odpowiedzi

jagoda30
W mojej okolicy o ile się nie mylę rodzice też mieli podobmy problem,jak się dokopię do artykułu dam linka.
Dziecko też było chore,kazano rodzicom przychodzić z nim na lekcje,rodzice nie mogli, więc dyrektor chciał wydalić chłopaka ze szkoły,oparło się o kuratorium.
Taka sytuacja świadczy tylko o tym jak są przygotowani nauczyciele do pracy z "trudnymi" dziećmi, bo najlepiej mieć w klasie same "orły" i święty spokój.O zatrudnieniu asystenta dla chorego dziecka w ogóle można pomarzyć.....
kama86
W szkole za dziecko odpowiadaja nauczyciele,opiekunowie.
Poza szkola rodzice.
Szkola to ich drugi dom wiec chyba naturalna kolej rzeczy ze to nauczyciele dbaja o bezpieczenstwo naszych dzieci.
goskapolak
Geodonna
dziecko ma zespól Aspergera- to nieco się od autyzmu różni mimo,że często diagnozuje się Aspergera z cechami autyzmu.
SuchaMucho- czy dziecko ma nauczyciela wspomagającego?Kto Cię straszył? Rodzic dziecka czy dyrekcja?
Runka
@geodonna autyzm to powazna choroba, ktos kto nie ma nic wspolnego z autyzmem nie ma pojecia co sie dzieje z takim autystycznym dzieckiem...

@suchamucha a czy twoj syn chodzi do zwyklej szkoly czy do intergracyjnej?? moj syn ma autyzm na poczatku chodzenia do szkoly integracyjnej nie radzil sobie z emocjami i w takich momentach agresji i nadmiernego pobudzenia zajmowala sie nim albo pani dyrektor, ktora rozniez jest pedagogiem, albo pani psycholog... a gdy to nie pomagalo dopiero bylam wzywana ja... odpowiedzialnosc w czasie trwania zajec ponosza wychowawchy, nauczyciele oraz dyrekcja, w naszej szkole dzieci z roznymi zaburzeniami w czasie przerw nie wychodza na korytarz tylko wraz z nauczycielem ten czas spedza w sali, gdzie moze zjesc, pochodzic po sali itp... na twoim miejscu bym zadzwonila sama do kuratorium i sie zapytala kto odpowiada w twojej sytuacji za wszelkie wypadki w szkole... i nie boj sie ze kuratorium wyciagnie konsekwencje od ciebie, wbrew pozorom kuratorium oswiaty naprawde wiele pomaga rodzicom wiem bo nie mogac sobie poradzic z pewna sprawa kuratorium mi bardzo duzo pomogło... walcz o dobro syna bo wiem co oznacza choroba dziecka
Beatka9316
W szkole odpowiada za dziecko nauczyciel. Poza szkołą tylko i wyłącznie rodzić lub prawny opiekun dziecka.!
To jest normalne, że dzieci biegają popychają się, kłócą i czasem w złości jedno drugiego uderzy czy popchnie to jest normalka w każdej szkole coś takiego się zdarza...!
Nie mogą Cię straszyć o coś takiego policją i kuratorem no bez przesady...!
A Twój syn chodzi do do normalnej klasy czy integracyjnej. Jeśli normalnej to może pomyśl o zmianie klasy. Takie klasy są na prawdę super jest mniej uczniów zazwyczaj dwie Panie i w razie jakiegoś problemu jedna Pani lub zazwyczaj psycholog lub dyrektor zajmuje się na osobności dzieckiem rozmawiam lub coś takiego tak aby dziecko powoli się uspokoiło.
SuchaMucha
Syn chodzi do normalnej klasy, właściwie to pierwszy rok kiedy nasiliła się agresja, do tej pory szybko się denerwował, ale kończyło się to np płaczem. Nie wiem, co takiego dzieje sie w szkole, że zaczał tak mocno reagować.
Być moze to zmiana wychowawcy.

A straszyła mnie pani dyrektor, jak syn odepchnął ucznia, a ten wpadł na ścianę, nauczyciele bardzo się wystraszyli i powiedzieli, że jeszcze jeden taki wypadek i wzywają policje :( Dodam że nigdy wcześniej nie byłam wzywana do szkoły w takiej sprawie.

To jest mała szkoła, wydawało mi się, ze taka bedzie najlepsza dla mojego syna, bo mniej dzieci-lepsza opieka. Szkoła niby chce mi pomóc, ale tylko wtedy jak syn nie sprawia problemów (ponieważ syn jest bardzo mądry i odnosi sukcesy w nauce), ale jak zaczęły się problemy z emocjami to się odsunęli.

Poprosiłam o kącik dla syna, w którym mógłby sie schować, gdy coś się złego dzieje (do tej uciekał do ubikacji, tak mi mówił), ale pani dr stwierdziła, ze to bardzo zły pomysł izolowac syna :(
Wiem, ze przy mnie syn potrafi sie uspokoic, ale nie moge z nim chodzić do szkoły :(

A asperger to łagodny zespół autyzmu, powiązany z ADHD i SI (integracja sensoryczna)

Chyba pomyślę o zmianie szkoły, jednak martwił mnie fakt, jak moge odpowiadać za zachowanie syna, kiedy mnie przy nim nie ma :(

Dzieki dziewczyny za odpowiedz, nie pozwole się zastraszyć. Niby pedagodzy, a jak problem, to chowaja głowe w piasek :( smutne (placze)
jagoda30
NIe no porażka,wezwą policję i co?????? To oni w szkole odpowiadają za dzieci,jeśli oni wezwą policję,Ty wójta,kuratora,prasę i jeszcze kogoś z organizacji/fundacji ponagającej dzieciom z takimi schorzeniami. NIestety takie mamy czasy,dzieci są różne i to pedagog, decydując się na pracę w szkole musi się z tym liczyć.
koza54
Mialam podobna sytuacje tyle, ze w przedszkolu. Corka odepchnela chlopca pod wplywem nerwow, ten polecial na szafke i mial siniaki na plecach. Rodzice zdenerwowani i oburzeni, dyrektorka tak samo.. taki przypadek zdarzyl sie tylko raz. Dyrektorka wiedziala jakie problemy sa z Corka moja ( ma zdiagnozowany autyzm), zapewniala, ze sobie poradza i mieli juz takie dzieci (przedszkole miejskie), tym bardziej, ze nie jest to ciezki przypadek.... skonczylo sie na tym, ze pani dyrektor postawila mnie w kropce, albo sama zrezygnuje z przedszkola albo ona wypowie umowe.. teraz corka chodzi do przedszkola o profilu specjalnym i widze, ze to bylo najlepsze rozwiazanie dla nas, bo tylko tam ma zapewniona odpowiednia opieke i nikt mi nie wytyka jej zachowania tylko probuja po LUDZKU rozwiazac problemy.
SuchaMucha
Tak dokładnie powiedziała pani dyrektor- że gdy tylko sytuacja sie powtórzy, oni wezwą policje do szkoły i postarają się o kuratora dla rodziny. Mało tego- przed spotkaniem z nami, nastarszyła syna, ze wezwie do szkoły nas i będzie musiała wezwać policję. A syn ich prosił o jeszcze jedna szanse... Tak na prawdę nie zdawał sobie sprawy z tej całej sytuacji, tylko bał się konsekwencji. Z resztą kto by się nie bał straszenia kimkolwiek :(

Poczułam się okropnie.
Nie wiedziałam, jakie sankcje moga wdrożyć i czy mogą, może chciała mnie tylko przestraszyć, może nie...
Temu chłopcu tak naprawdę nic się nie stało. Może to żle wygladało.

Przy nastepnym spotkaniu z nią zapytam o to, chciałam po prostu byc pewna, że za dziecko w szkole nie moge odpowiadać, tym bardziej, że wiedzą jakie ono jest.
Uświadomiłam ich również, że problem tkwi w szkole, bo w domu takich zachowań nie zauważyłam. Może uderzyłam czuły punkt... (zla)
koza54
My wyslalismy skarge do kuratorium w naszej sprawie ale niestety nic z tym nie zrobili.
goskapolak
SuchaMucho
nie daj sobie wmówić,że ktokolwiek wezwie policję do szkoły bo jedno dziecko popchnęlo drugie.Policja się takimi rzeczami nie zajmuje.Warto by uświadomić panią dyrektor.
korek221
SuchaMucho nie daj się zastraszyć - ja też mam syna z autyzmem ,chodzi do zwykłej szkoły z nauczycielem wspomagającym,też różnie bywało,ale nikt nie ma prawa straszyć Cię policją a już tym bardziej małego dziecka! Przecież policja dyrekcję wyśmieje ,za bezpieczeństwo dziecka w szkole odpowiada NAUCZYCIEL- to jego zakichany obowiązek!
Bestyjka
Zaczynam się bać co będzie jak Czarek pójdzie do szkoły (autyzm atypowy) on to wiecznie popycha dzieci, chyba że są starsze od niego albo robią co on chce i to wcale nie w nerwach a dla zabawy;/ Jeszcze nie da się mu wytłumaczyć, że tak się nie robi.
Autyzm to nie choroba? Powiedz to rodzicom dzieci, które walą głową w ścianę, które wydają straszne odgłosy z powodu bólu, którego nie powinny czuć albo wpychają sobie dłonie do buzi tak bardzo, że robią im się rany... nie każdy ma szczęście mieć dziecko słabo zaburzone.
no i prawdą jest, że dziecko z każdą niepełnosprawnością (ale w normie intelektualnej) ma prawo chodzić do szkoły jaką wybiorą mu rodzice a nauczyciele mają obowiązek się dokształcić i zapewnić dzieciom bezpieczeństwo- przynajmniej w teorii. Napisz na fb i poproś o radę, ten facet bardzo pomaga w podonych przypadkach https://www.facebook.com/mierz.wyzej?fref=ts
jagoda30
To społeczeństwo jest "chore" nie potrafiąc nawiązać kontaktu z dzieckiem chorym,upośledzonym fizycznie lub psychicznie.Moja córka ma diplegię i od września idzie do specjalnego przedszkola,co będzie ze szkołą zobaczymy.Na pewno nie będę jej na siłę wpychać do normalnej szkoły,gdzie pełno barier,tych architektonicznych i społecznych.
Bestyjka
Oświaty? dyskryminację wynosi się z domu. Wiesz ile razy słyszałam "odejdź od niego", "nie dotykaj go", "ten dzieciak jest głupi, jeszcze się zarazisz"..nie będę wspominać jak mnie na ulicy potrafili wyzwać. Owszem spotkałam się nie raz z nadmierną akceptacją ;) w szpitalu dziewczynka pozwoliła się Czarkowi wyściskać itd bo....miała kuzyna z autyzmem. Nie wiem skąd w ludziach tyle jadu, zazdrości, zawiści i chamstwa bo ja choć wychowała się w trochę patologicznej rodzinie nigdy nie byłam taka.

I tak, chciałabym żeby Czarek był traktowany normalnie ale zdaję sobie sprawę, że w Polsce ludzie są jeszcze zbyt zacofani.
Czytałyście może komentarze pod artykułami na temat protestu w sejmie? U nas się nawet niepełnosprawności zazdrości bo są z tego pieniądze niby "za nic". Niech sobie wezmą nawet 2 tyś i dziecko z MPDz, które nie widzi, nie mówi, samo nie je, leży i ciągle płacze (mam chorą kuzynkę)
Runka
@geodonna przyznam ci racje z tym orzecznictwem... znam rodzine ktora glownie utrzymuje sie z rent i swiadczen pielegnacyjnych... maja 5 dzieci i kazde ma stwierdzone w jakims stopniu niepelnosprawosc i slyszalam ze planuje kolejna ciaze (a ma stwierdzone przez lekarzy ze to ona przenosi w genach choroby swoim dzieciom)...

mam dla syna orzeczenie o niepelnosprawnosci, i pieniadze ktore otrzymuje ida w calosci na jego badania i rehabilitacje, naprawde nie chcialabym tych pieniedzy i choroby syna, ale jak juz sie nam przytrafilo nieszczescie w postaci autyzmu w stopniu lekkim to kazdy grosz przeznaczam na rehabiulitacje aby za te np 2 lata syn mogl juz sam funkcjonowac a tyle ze orzeczenie i te pieniadze nie beda mi potrzebne
Ups, chyba coś nie działa. Prosimy, odśwież stronę lub spróbuj ponownie później.