Menu

Okres młodzieńczego buntu – czy były z tobą problemy?

Jak z perspektywy czasu patrzycie na okres swojej młodości i dojrzewania? Wiadomo, że zakazany owoc smakuje najlepiej, to czego zabraniają rodzice jest najciekawsze. Czy sprawiałyście kłopoty? Czy wagarowałyście, symulowałyście chorobę, żeby ominąć sprawdzian, podpalałyście papierosy, mówiłyście rodzicom, że śpicie u koleżanki, a szalałyście na dyskotece? Czy zdarzyły się jakieś wpadki i rodzice się dowiedzieli o waszych wybrykach? Powspominajcie trochę i napiszcie jakie młodzieńcze grzeszki macie na sumieniu.

Ania
 1328  9

Znajdź pytania na ten sam temat:

13-18 lat Wychowanie .młodość bunt

Odpowiedzi

amalka
Miałam głupie pomysły. W wieku około 14- 15 lat sama przebiłam sobie nos i pępek, dorobiłam dodatkowe dziurki w uchu... Mamusi to nie przeszkadzało- pytała jedynie czy bolało a tata patrzył na mnie nieco dziwnie hihi Później zrobiłam tatuaż a tata tydzień po mnie miał na ramieniu ogromnego pająka :) Mamusia rozmyśliła się w ostatniej chwili :)

Rodzice mieli do mnie i siostrzyczki ogromne pokłady zaufania. Były ściśle ustalone reguły, wytyczone godziny powrotu do domu, kary za nie stosowanie się do zasad... Z mamusią rozmawiałam o pierwszym papierosie, pierwsze piwko wypiłam razem z nią- miałam 17 i pół :) Często nocowałam u koleżanek, później u chłopaka... Siostrzyczka podobnie.

Nie zawsze jednak było różowo bo dałam rodzicom popalić (zawaliłam szkołę itp) ale takie są uroki młodości :) Mimo to większych problemów nie sprawiałam. Nigdy w życiu nie byłam pijana (mamusia wiedziała o wypijanym na niemal każdej dyskotece jednym drinku) nigdy nie próbowałam narkotyku, rodzice zawsze wiedzieli gdzie jestem... W domu panował spory rygor ale i na tyle luzu, że kłamać nie musiałam. Z mamusią zawsze miałam świetny kontakt (tata to niestety inna i z pewnością nie bajka) i pewnie dlatego nadal zwracam się do niej ze wszystkim...
daryjka87poznan
No wiadomo ze troszke rozrabiałam ale patrząc dzis na to okiem nie bylo az tak zle.
StepByStep
hmmm w sumie w miarę wcześnie wyrwałam się z domu, bo zaczynając liceum automatycznie wylądowałam w interku. Rodzice nie mieli pojęcia co,jak i z kim robię, więc nawet nie nazwałabym tego buntem, a umiejętnym skorzystaniu z nadarzających się okazji :)
madusia
ojj bylam niegrzeczna i nadal jestem troche ;) ale w sumie nie zaluje tego,no poza tym,ze wtedy olalam szkole (teraz nadrabiam) ,ale dzieki temu wszystkiemu jestem taka jaka jestem i rozumiem lub nie niektore sprawy zachowania itp i wiem jakich bledow nie popelniac przy Wiktorku-czyli m.in.nie wychowywac go w krzyku,zakazach nakazach,uczyc go poprzez dobry przyklad,a nie tak jak to robil moj ojciec
Nula139
A ja jakaś inna jestem,poza "pyskowaniem" do rodziców nie było ze mną żadnych problemów.
Byłam wzorową uczennicą,nie wagarowałam,nie paliłam,nie piłam,pierwsze piwo wypiłam po skończeniu liceum.
Juli1303
Nie chciałam by moje dziecko było takie jak ja byłam. Kiedyś nawet w miejscu naszych spotkań wyryliśmy na ścianie napis "to my jesteśmy tymi ludźmi , przed którymi ostrzegali nas nasi rodzice"
tymianek
Moi rodzice nie mieli ze mną łatwego życia. Kiedyś mama mi powiedziała, że dałam im popalić za 5 dzieci.
Moje "szaleństwa" zaczęły się na początku 7 klasy podstawówki ( czyli jak dobrze liczę mając 13 lat).
Zaczęłam ubierać się i słuchać muzyki punk, chodziłam na "starówkę" gdzie "szlajałam" się z punkami "na gigancie".
Piłam wińska, piwo, paliłam papierosy, brałam narkotyki.
Ale dodam, że nigdy nie powtarzałam klasy, bo pomimo "zrytego łba" wystarczyło mi kilka dni i nadrabiałam cały semestr.
W wieku 14 / 15 lat ( po egzaminach do liceum - jak już pisałam zabawa zabawą, ale szkołę chciałam jakąś skończyć) , uciekłam z domu na 2 m-ce ( okres wakacji), jeździłam na "zloty punkowe".
A jak wróciłam z "gigantu", to życie punkowe poszło w odstawkę - trochę się rozczarowałam, nastąpił u mnie zwrot o 180 st. Poszłam do liceum, a tam poznałam 5 moich przyjaciółek. I zaczęli się : "chłopaki", dyskoteki, ćpanie "dyskotekowe", wagary, imprezy. Co tydzień musiałyśmy podpisać listę na dyskotece :)).
A moja matura była zaskoczeniem dla wszystkich, jak już i pedagog i nauczyciele postawili na mnie krzyżyk, to nie dość , że zdawałam maturę z dodatkowego przedmiotu - chemia ustna, to uzyskałam taki wynik, który zapewniał mi miejsce na studiach , bez innych egzaminów.
jola75
nie bylo ze mna zadnych problemow.moze dlatego ,ze niczego mi nie zabraniano.
beatka7623
Oj ze mną były same kłopoty :)
Wagarowałam, paliłam papierosy, koncertowałam, chodziłam na imprezy itd
Dla tego twierdzę że moja córa to święty człowiek :)))))
Choć może dla tego że ja taka byłam znam triki i córce się to nie powiedzie :)
Ups, chyba coś nie działa. Prosimy, odśwież stronę lub spróbuj ponownie później.