Menu

Opinie na temat Instytutu Centrum Zdrowia Matki Polki w Łodzi

Kochane czy któraś z Was rodziła w tym szpitalu bądź przebywała tam ze swoim dzieckiem? Interesuje mnie dosłownie wszystko na temat tego miejsca. Moja dzidzia ma wytrzewienie jelit. W związku z tym czeka mnie cesarskie cięcie i dłuższy pobyt z maluchem w szpitalu. Lekarz prowadzący ciążę polecił mi właśnie tą placówkę ale puki co nie podjęliśmy z mężem ostatecznej decyzji. Bierzemy pod uwagę jeszcze "Prokocim w Krakowie". Będę wdzięczna za jakiekolwiek opinie.(prezent)

anulka2281
 1749  9

Znajdź pytania na ten sam temat:

Ciąża Partnerstwo i Rodzina szpital

Odpowiedzi

kjkulasza
prawie 6 lat temu rodziłam tam synka i wszystko było ok na nic nie moge narzekać ale to nie byl porod z ryzykiem...w zeszłym roku moja szwagierka urodzila tam wczesniaka mała zyla 1,5 tyg. i okazało sie ze nagle dostała sepse...oni (czyli szwagierka z mezem ) sa przekonani ze to lekarza zarazili coreczke...zreszta slyszalam ze to juz nie jest taka dobra klinika jak kiedys....pomimo ze ja osobiscie na nic nie narzekam polecam krakow...kolezanka z synkiem ktory ma problemy z nerkami jezdzi tylko tam i jest zachwycona opieka i wogole wszystkim....zycze wszystkiego dobrego
kjkulasza
ich coreczka zmarła...i to nagle wieczorem jednego dnia dzwonili i bylo ok a nad ranem ich wzywali zeby pozegnali mała bo miała stan agonalny....
domka
Tak ja tam rodziłam i jeśli bym miała wybrać jakikolwiek szpital wybrałabym ponownie ten ,mają najlepszy sprzęt do ratowania dzieci
amalka
To miejsce kojarzy mi się z uczuciem ulgi... (prezent) Właśnie w "Pomniku" wykluczyli Krzysiową wadę serca (cukierek) To tam pierwszy raz widziałam pysiaczka synka.

Koleżanka rodziła w Łodzi (wady genetyczne) i wychwalała ten szpital pod niebiosa.
Madzika
Ja rodziłam w matce polce i tez miałam cc opieka jest dobra a odział dzieciecy maja naprawde dobry.
anulka2281
Dziękuję kochane Mamusie(prezent) A powiedzcie mi jeszcze czy trzeba uiszczać jakieś dodatkowe opłaty żeby być z dzieckiem w szpitalu przez całą dobę? Przy tej wadzie malutka będzie musiała spędzić w szpitalu kilka tygodni. Jestem z okolic Zakopanego więc nie mam takiej możliwości żeby ją odwiedzać codziennie a do Łodzi jest kawał drogi. Chciałabym w związku z tym być przy niej przez cały czas. Hotel też nie wchodzi w grę bo wiadomo że są to spore koszty...
MiJa
ja słowa złego nie powiem...gdyby nie profesorowie z instytutu byćmoże nie miałabym chłopaków. Lezałam tam w 21 tc...i tam miałam robiony zabiek ablacji laserowej.
Grosik007
Ja wybrałabym Łódź! Ja już drugi raz zasuwam z Kielc do pani dr Janik na usg połówkowe! Świetna specjalistka z tego szpitala! Po zatym znam paru lekarzy z tego szpitala, świetni ludzie!
magdallena99
Witam,
Zbierałam się z opisem sytuacji jaka mnie spotkała już bardzo długo, ale wiadomo przy małym dziecku wiecznie nie ma czasu. Miałam nawet zamiar w tej sprawie rozmawiać z ordynatorem szpitala, ale na to tym bardziej nie znalazłam czasu a bardziej możliwości.
W związku z faktem że mam stwierdzone nadciśnienie od sześciu lat, zażywam silne tabletki i nie mogę karmić piersią. Sytuacja w jakiej jest pewnie wiele kobiet, czyli los tak sprawił, że są zmuszone do karmienia mlekiem modyfikowanym. Zanim przytoczę sytuację, która tak mnie zbulwersowała, chcę przybliżyć jak to się zaczęło.
Przy pierwszym porodzie, trzy lata temu; w pełni przygotowana do porodu i następujących po nim obowiązkach zaopatrzyłam się w herbatki laktacyjne, stanik do karmienia, wkładki laktacyjne, koszule dokarmienia itp. akcesoria do karmienia piersią - dlaczego nikt przez całą ciążę i długi pobyt w szpitalu (ze względu na nadciśnienie), nie powiedział mi, że nie będę mogła karmić piersią bo nie ma leku obniżającego nadciśnienie i bezpiecznego dla dziecka. Dowiedziałam się o tym na drugi dzień po porodzie, ze łzami w oczach patrzyłam jak maleństwo sobie świetnie już radzi z ssaniem mojej piersi (miałam podawany wtedy magnez przez pompę dyfuzyjną). Przewód który łączył moje żyły z cudownym lekiem miał chyba 50 cm, funkcjonowanie młodej mamy z maleństwem i tym urządzeniem było wtedy dużym utrapieniem, ale i tak cieszyłam się jak każda mama, że mogę się nim opiekować w jakikolwiek sposób. Pomysł aby temu zaradzić był taki (narzucony przez kilku lekarzy oczywiście nie oficjalnie); "po porodzie wszystko się zmieni i ciśnienie spadnie". Nie wiem dlaczego byłam taka naiwna i w to uwierzyłam, nadciśnienie miałam już od dwóch lat i ciąża miała to uleczyć - bzdura. W każdym razie przepisano mi leki na nadciśnienie i powiedziano, że z czasem je odstawie a do tego momentu muszę ściągać pokarm, żeby podtrzymać laktację. I tak zrobiłam, po tygodniu wylewania mojego pokarmu do zlewu i praktycznie odstawieniu już tabletek (tak wiem dosyć szybko, ale ile to miało trwać? nie wiem), położna postanowiła sprawdzić jakie mam ciśnienie; 220/140 -"niestety w tej sytuacji dzwonię po karetkę, czy mąż przyjedzie do dziecka?", na szczęście wszystko skończyło się dobrze, a pierwsze dziecko było karmione mlekiem modyfikowanym.
Przy drugim porodzie, pewna siebie mama, bogata dzięki nabytemu doświadczeniu oraz przygotowana teoretycznie postanawia nie karmić piersią; brałam pod uwagę podanie dziecku przynajmniej tzw.siary; w celu wzmocnienia odporności maleństwa. Z różnym powodów to też się nie udało.
W szpitalu podano mi odpowiedni lek wstrzymujący laktację i codziennie co trzy godziny udawałam się
do pań położnych stojąc w progu ich pokoju i prosząc o butelkę mleka dla dziecka (żenująca sytuacja). Pewnego razu kiedy to chyba wszystkie panie położne z oddziału na którym leżałam rozsiadły się na kanapach z herbatkami i kawkami w swoim pokoiku, a ja po raz enty pojawiłam się w ich drzwiach prosząc o butelkę mleka dla dziecka usłyszałam coś czego już nigdy nie zapomnę; "a od czego ma pani jeden cycek! Dodała inna: a od czego ma pani drugi cycek!"
Moja cała pewność siebie zniknęła, moja cała wiedza na ten temat wyparowała, moja odwaga, żeby stawić temu czoła zniknęła. Pojawiły się tylko łzy, byłam bezsilna i powiedziałam tylko, że "nie mogę karmić". Ale czy na prawdę nie mogę karmić? bo przecież będę karmić swoje dzieci, ale nie piersią, będę je karmić mlekiem modyfikowanym, potem zupkami, owocami i wielką miłością; czy to mleko naprawdę jest najważniejsze?
Pomijam już fakt, że taki tekst można by usłyszeć w ubiegłym tysiącleciu, albo w filmie "Miś" Barei, ale chyba też nie od wykwalifikowanych pań położnych ze Szpitala Matki Polki w Łodzi.
Dlaczego kobiety takie jak ja są piętnowane, znam przykłady wielu nieszczęśliwych kobiet, które albo karmią albo nie ale w głębi serca chciałyby nie karmić z różnych powodów. Nie wiem jaka jest ich wiedza o mleku z piersi i ja nie chce nikogo oceniać na podstawie tego czy chce karmić piersią czy nie. Chce tylko prosić osoby trzecie, żeby "odczepiły się" od tych wszystkich kobiet nie karmiących piersią. Chcę zaapelować do kobiet w ciąży (wbrew panującej modzie), że jeśli nie chcą karmić piersią to niech tego nie robią. Powody nie karmienia piersią są różne, edukujmy się nawzajem jakie wielkie korzyści płyną z karmienia piersią, promujmy karmienie piersią, kładźmy nacisk na "rodzenie po ludzku". Nie zmuszajmy kobiet do karmienia piersią, to powinna być ich indywidualna, mądra, przemyślana decyzja; zmuszanie do karmienia piersią nie przynosi dobrych efektów; często powoduje frustracje; zagubienie między butelką, piersią i płaczącym dzieckiem. Powinniśmy wspierać wszystkie decyzję jakie podjęła kobieta po urodzeniu dziecka, bez względu na to jakie mamy przekonania.

Dla
Antosia urodzonego w szpitalu im. L. Rydygiera w Łodzi
Julka urodzonego w Centrum Zdrowia Matki Polki w Łodzi
Ups, chyba coś nie działa. Prosimy, odśwież stronę lub spróbuj ponownie później.