Menu

Pierwszy kryzys małżeński

Nawet nie wiem od czego zacząć, bo moja historia jest bardzo długa i ciągnie się już od prawie roku. I tyle też trwa mój kryzys małżeński. Jesteśmy małżeństwem od 5 lat, razem od 7 mamy synka 4 latka. Lecz mój mąż uwikłał się w wirtualny romans ze stażystką z pracy. przez rok mnie okłamywał i oszukiwał wielokrotnie. Dawałam mu wiele szans aby raz na zawsze zerwał z nią kontakt cierpiałam prawie rok czekając aż mój małżonek zmądrzeje, lecz kiedy postawiłam definytywnie sprawę że jeśli nie skończy pisać ja się z dzieckiem wyprowadzam obiecał zakonczyć znajomość. Lecz ta znajomość to tylko część naszego kryzysu małżeńskiego. Mąż wcześniej traktował mnie normalnie okazywał dużo uczuć często przychodził przytulał całował. A od około 4 miesiecy nie śpimy w ogóle razem każde z nas śpi na zmianę z dzieckiem w pokoju. Mąż odsunął się ode mnie bardzo, traktuje mnie jak powietrze, pomoc domową, nie patrzy na mnie nie przytula. Wielokrotnie rozmawiałam z nim co się dzieje pytałam w prost czy mnie jeszcze Kocha. Odpowiada nie wiem. Przez 4 lata naszego małżeństwa mąż na nic się nie skarżył że coś mu nie pasuje że jest nieszczęśliwy. Dopiero teraz jedyne uczucie jakie do mnie żywi to żal i pretensje że byłam taka, że wymyśliłam to czy tamto, że wprowadziałm jakies zasady w domu, choćby usypianie dziecka na zminę, dopiero teraz mi oznajmia ze mu to nie pasowało tylko że jak nie umiem tego zrozumiec skoro mu nie pasowało to po co się zgadzał i gdzie był przez 4 lata??? Czemu nic wcześniej nie zgłaszał? No i najpowazniejsza kwestia. SEX przez pierwszy rok naszego małżeństwa było cudownie dużo i fajnie. Po urodzeniu dzieckao połowę mniej i tak stopniowo zanikał aż ograniczało się do 1 na miesiąc, 3 razy na miesiąc. Nie umiem zrozumieć co się stało o rozpad pożycia winię siebie bo to ja odmawiałam mężowi kiedy ten sie do mnie przytulał wiem że facet w wieku 25-30 lat potrzebuje dużo seksu, ale ja nie czułam potrzeby moje libido siegało "0" byłam zmeczona opieka nad dzieckiem codziennościa, a wieczorem kiedy kładłam się spać marzyłam tylko o spaniu. Niestety w znacznym stopniu przyczyniłam się takim zachowaniem do kryzysu który teraz mam. Wiem, powinnam wtedy pójść do lekarza takimi problemami spadkiem libido. Kiedy rozmawiałam o tym z mężem on mówi że teraz już nie potrzebuje seksu że nauczył się już tak żyć. Nie potrzebuje też okazywania sobie uczuć. Mówił że przez 4 lata się starał dawał z siebie wszystko i nic z tego nie miał. Czyli co wyczerpał się limit? Pomagał mi przy dziecku, pracował a jak twierdzi nic z tego nie miał. Bo odmawiałam mu seksu, a on odebrał to jako brak uczuć z mojej strony. a to nie prawda Kocham mojego męża lecz mąż nie potrafi mi wybaczyć okresu kiedy po prostu nie miałam ochoty na sex. Teraz sytuacja się odwróciła to ja mam ogromna potrzebę seksu a mąż mówi mi nie chcę nie potrzebuję, nauczyłem się już tak zyć. Czy taka sytuacja jest w ogóle normalna?? Mam do niego dużo żalu ta ten "romas" on się tłumaczy że mam co chciałam. Nie doceniałam go to poszukał gdzieś indziej. Biorąc to zupełnie na zimno w pewnym stopniu go rozumiem. No ale co na tym to wszystko ma polegać, jeśli teraz ja sie czuję nieszczęśliwa w naszym małżeństwie to mam znaleźć sobie kogoś na pocieszenie???
Reasumując niemam pojęcia co robić. Prosiłam męża żeby na początek wrócił do sypialni, żebyśmy chociaż spali w jednym łóżku, mówię mu że barzdo mi go brakuje że uwielbiam się wtulić w niego i zasnąć. Mąż kategorycznie nie chce mówi mi że jemu jest tak dobrze że nie potzrebuje. Bradzo mnie ranią takie słowa i ręce mi opadaja. Nie wiem jak z nim juz rozmawiać aby przestał wypominać mi błędy które kiedyś popełniłam i zacząć żyć jak normalne małżeństwo. Nie poznaje własnego męża, z człowieka który był niezwykle czuły i na kazdym krooku dawał z siebie dużo ciepła i miłości stał się zimny jak lud. może on czeka teraz na mój krok, no ale co ja jeszcze moge zrobić????

Motylek112
 509  12

Znajdź pytania na ten sam temat:

Dorośli Partnerstwo i Rodzina małżeństwo problemy

Odpowiedzi

LaMandragora
Facet jest prosty w obsludze. Musi sie najesc i musi miec seks. Poza tym lubi byc szanowany. Dla facetow ogolnie seks jest bardzo wazna czescia pozycia, dla kobiet tez, ale dla mezczyzn zazwyczaj duzo wazniejsza.
Jezeli brak tego przez dluzszy czas, czuja sie odsunieci, odczytuja to jako brak zainteresowania wlasna osoba.

Ciekawostka jest taka, ze ogolnie mezczyzna moze miec seks i nie laczyc tego z miloscia a kobieta laczy seks z uczuciem, ale w malzenstwie czu dlugotrwalych zwiazkach to sie czesto odwraca. Kobieta przestaje uznawac seks jako wyraz uczuc, sa wazniejsze sprawy a mezczyzna, ktory zostanie odsuniety, zwyczajnie czuje sie odsuniety takze od sfery uczuciowej.

Jest takie powiedzenie, ze "kto nie jada w domu, ten jada poza domem".

Niestety. Ta pani zaoferowala mezowi na ten czas cos, co bylo czyms wiecej niz seks, ktorego mu teoretycznie brakowalo. Dala mu bliskosc i zrozumienie, czyli to, co stracil przy Tobie, gdy seksu zabraklo.

Nie pisze tego Tobie, zeby Ci dopiec, ale zebys zrozumiala ten mechanizm.

PS. Tak na marginesie, jestem tarocistka. Jezeli nie przeszkadzaja Ci wzgledy religijne, moze Ci popatrzec, co tam mozesz zrobic, na ile jest mozliwe ratowac to i w jaki sposob.
Za darmo.

Oczywiscie do niczego nie zmuszam... Tak tylko w ramach pomocy.

Bo czesto takie sytuacje idzie jeszcze naprawic.
sweetnessa27
Rozmowa, rozmowa , rozmowa i przede wszystkim rozmowa. Trzeba dużo rozmawiać i sobie wzajemnie ufać. Nie obrażać za coś, tylko o tym rozmawiać. Jestem po nieudanym małżeństwie, w tej chwili w innym związku. Dużo wniosków wyciągnełam, i wiem, że wina zawsze jest gdzieś po środku. Dlatego trzeba ze sobą rozmawiać, o wszystkim. O swoich uczuciach, problemach.itp.

Ale powiem Ci, że jeśli mąż nie chce rozmawiać, i nie chce tak na prawdę ratować Waszego małżeństwa i nie chce zmienić sytuacji w jakiej się znaleźliście to ciemno to widzę. W takim wypadku nikt nie jest w stanie Wam pomóc ani doradzić. Bo tu nawet nie ma punktu zaczepienia.
Motylek112
W momencie kiedy definitywnie postawiłam sprawę że juz tak dłużej nie dam rady żyć, długo z mężem rozmawialiśmy powiedział wtedy że może warto dać sobie jeszcze jedną szansę. Z tym że nie zmienia sie nic. Ja się staram on jakby jest miły nie mogę mu niczego zarzucić ale żyjemy jak brat z siostrą. Uprzejmi dla siebie w codziennych sprawach dogadujemy sie doskonale lecz ja chcę odzyskać jego bliskość.
amalka
Wiedziałam, że już kiedyś o twoim kryzysie czytałam...

By małżeństwo było szczęśliwe, trzeba dwojga. Tyle z mojej strony.
Czy moje małżeństwo ma jeszcze jakiś sens?

Witajcie!!!
Chcę wam opowiedzieć moją historię. Moje życie legło w gruzach.
jestem mamą 4 latka i żona od 5 lat ogólnie w...

Motylek112
Amelko dobrze pamietasz, sama więc widzisz nie wiele się zmieniło jedyne co udalo mi sie osiagnąć to zerwanie wreszcie tych kontaktów. Z tym że mam wrażenie iz mój mąż czeka aż teraz ja zacznę się o niego starać.
Anemona
jeśli ci zależy to sie staraj możesz przygotować kolacje przy świecach, zabierz go do kina. Spędzajcie czas tylko we dwoje.Ale moim zdaniem mu już na tobie nie zależy, wiec przydała by sie szczera rozmowa jak on dajej widzi wasz zycie. Do miłości nie można kogoś zmusić.Albo sie kocha ,albo nie, nie ma czegoś takiego jak nie wiem.

Czasem separacja pomaga, pomieszkajcie osobno odpocznijcie od tych emocji które wami targają.Przedyskutujcie wszystko na zimno. Mozę wtedy uświadomi sobie że nie umie żyć bez Ciebie. Bo jeśli on już nie chce być z tobą, szkoda tracić energie na coś co i tak nie wypali. Jeszcze każdy z was może ułożyć sobie życie na nowo, osobno.
elinka
Tak, jak pisza dziewczyny... juz poprzednio dostalas tu wiele porad i ogolnie opinii odnosnie twojej sytuacji. Skoro przez tak dlugi czas nic sie nie zmienilo, to chyba sprawa jest jasna,
LaMandragora
Powiem tak, poprzedni wpis nie lezy lata wstecz a tylko 2 m-ce do tylu.

Jedna z madrzejszych tam wypowiedzie to wypowied clyde22

"Grosia, co Ty opowiadasz, dziewczyno?...(pokoj)
Najłatwiej jest powiedzieć, że jeden jest be, a drugi casi. Zły mąż - dobra żona. Źle mówisz, moim zdaniem. Nie tędy droga... (pokoj)
Owszem walczyć trzeba, jeśli jest o co... Owszem trzeba zj..ać chłopa i postawić do pionu, i dać drugą szansę. Z jakiegoś powodu, Motylku, chyba byliście razem?... Ale usiąść i porozmawiać, jak ludź z ludziem (dała Bozia gęby?). Nie podoba mi się to... Chcę to... Boli mnie to... Pragnę... Lubię... etc... I wysłuchać, i spróbować zrozumieć, co drugi ma do powiedzenia. Czy też się spełnia w związku, czy może coś w Motylkowym związku jest wedle niego nie tak. Porozmawiać, bez szukania winnego i bez oskarżania drugiego, bo wina zazwyczaj leży po środku. Jak chłopa nie doceni żona, to chociaż to dziecinada, poszuka docenienia gdzie indziej... Człowiek mądry nie idzie tam, gdzie biją...
A to łóżko i kiepskie całowanie, to na mój gust, strzał w kolano (we własne kolano)... Każdego można usprawnić, udoskonalić i wychować, gdy idzie się RAZEM w jednym kierunku..."


Widze to nadal podobnie.

Gdyby sytuacja ciagnela sie przez rok i nie bylo zadnej poprawy, rozumiem.

Jednak... tak nie jest. Minely tylko 2 m-ce, maz zerwal kontakt z tamta kobieta, wyraza chec naprawy tego, co jest.

Jak pisalam w pierwszym poscie i to podtrzymuje, "kto nie je w domu, ten je poza domem". O tym tez napisal Clyde.



Wg mnie warto... z PEWNYCH WZGLEDOW zawalczyc.

Autorka pytania ostatecznie sama zdecyduje.


Dodam, ze skoro jeszcze pyta, tzn. ze jeszcze jest milosc. Tam, gdzie jest juz rezygnacja, tam nikt juz nie pyta. Tam po prostu konczy sie zwiazek, tam zbiera sie bagaze i nie oglada za siebie. Tu tego etapu jeszcze nie ma. ;)
clyde22
Dzięki, LaMandragora. Widzę, że myślimy podobnie, choć z początku obruszyłem się czytając, że wystarczy mi jedzenie i seks. (smiech) Niżej wyjaśniłaś wszystko. Zdejmuję kapelusz z głowy.

(kciuki)(kwiatek)
LaMandragora
Nie, nie Clyde, nie chcialam Cie urazic. Chodzilo mi tylko o to, ze dla mezczyzn wazne sa konkrety. Bliskosc fizyczna i dbalosc jakas ze strony wlasnej zony.
Bliskosc fizyczna to nie tylko zaspokojenie seksualne, to takze okazanie drugiej osobie uczuc, wyrazenie pelnej akceptacji i wiele innych, bardzo waznych jakosci.
Kobieta, jak urodzi dziecko, w duzej mierze te potrzebe bliskosci zaspokaja poprzez kontakt z dzieckiem. Do tego dochodzi zmeczeni, moze jakies zmiany hormonalne i relacja z mezem moze podupasc. Warto o to sie starac.
Teraz, mysle, ze bardziej potrzebne sa tu czyny, a nie slowa.
Pan mogl sie zaciac, jak to mezczyzna... (prawda Clyde?).
Mezczyzni sa dumni...
Tu on wyrazil chec, zeby te relacje naprawic, wyszedl na przeciw, odchodzac od tamtej kobiety.
Teraz warto naprawic to, co doprowadzilo do takiej sytuacji.
I owszem, mozna stawiac na swoim i przeciagac line, ale tu nie chodzi o to, kto silniejszy, ale zeby sie spotkac po srodku drogi. On zrobil pierwszy krok. Pokazal (zrywajac z tamta kobieta), ze zona jest dla niego wazniejsza.
Teraz czeka na to, ze ona pokaze mu, ze on jest dla niej wazny.
Rady, zeby sobie dac spokoj, mozna dawac zawsze. Ale nikt nie wezmie tu odpowiedzialnosci za autorek pytania i nie bedzie jej wspieral, jak zostanie sama.
Jezeli z czasem ma sobie pluc w brode, ze mogla cos zrobic a nie zrobila, to wydaje mi sie, ze warto wyczerpac wszelkie dostepne srodki.
A kobieta ma w swoim arsenale pare dostepnych srodkow, zeby na nowo rozbudzic milosc mezczyzny. ;)
Tu pisac chyba nie musze jakich.
Mysle, ze leczyc tym, czego brak spowodowal chorobe...

Tak czy siak powodzenia... dla autorki pytania...
clyde22
Mądre dziewczę... (kciuki)(kwiatek)(prezent)
W temacie napisałaś wszystko, dopowiedzieć nie ma co. Kto ma oczy, niechaj czyta.
I nie sztuką mówić o kochaniu i takich tam pięknotach. Na to też jeszcze przyjdzie czas. Słowa słowami, ale zrobić coś trzeba, Motylku, by duma został przełknięta i by ktoś poczuł się ważny, wyjątkowy, by zechciał zdobywać od nowa i mówić o tym co mu w duszy gra. Na to wszystko nie wystarczy 5 minut. Potrwać to musi, by równowaga była i szczęście wróciło... "(...)mozna stawiac na swoim i przeciagac line, ale tu nie chodzi o to, kto silniejszy, ale zeby sie spotkac po srodku drogi." Czasem "ja" trzeba pożegnać dla "my" - macie dziecko. I Jemu, i Wam potrzebna jedność...(pokoj)
Ups, chyba coś nie działa. Prosimy, odśwież stronę lub spróbuj ponownie później.