Menu

Pomocna dłoń w pierwszych dniach po porodzie

Czy po porodzie i wyjściu z dzieckiem ze szpitala mogłaś liczyć na jakąś pomoc ze strony mamy lub teściowej? Czy to Wam ułatwiało sprawę, czy wręcz przeciwnie komplikowało wszystko? A może same nie chciałyście takiej pomocy i wolałyście same wspólnie z partnerem zmierzyć się z rodzicielstwem? Ciekawi jesteśmy jak to było w waszym przypadku.

Ania
 1089  10

Znajdź pytania na ten sam temat:

Opieka nad dzieckiem pomoc

Odpowiedzi

karolcia514
powiem tak po porodzie z mężem razem robiliśmy wszystko przy malej nikt nam nie pomagał bo tego nie chcieliśmy do wszystkiego doszliśmy sami :) dodam jeszcze ze również mogłam liczyć na pomoc jak i ze strony teściowej tak i mojej mamy :)
veronas
Jestem samowystarczalna
natuuusia19
ze wzgledu na komplikacje przy porodzie mieismy spedzic 2 tygodnie po wyjsciu ze szpitala u tesciowej... niestety okazalo sie, ze wiki cos ma z ukladem pokarmwym i przez pierwsze 3 miesiace zycia spedzila praktycznie na pion (24 godz na dobe)... sama z mezem nie dalibysmy sobie z tym radu. nie wstydze sie tego... pozniej maz zaczal remot w mieszkaniu i w koncu wrocilismy do siebie po wiki roczku.
amalka
Miałam/ mam pewne problemy ze zdrówkiem i do końca nie było wiadomo w jakim stanie będę po porodzie. Dlatego właśnie miałam plan awaryjny- początkowo mąż, później mamusia miała wziąć 2 tygodnie urlopu, druga mama miała "dochodzić"... Okazało się, że świetnie poradziliśmy sobie z naszą kruszynką sami.
@natuuusiu i dobrze, że się nie wstydzisz. Nie ma czego :) Dobrze, że miałaś wsparcie.
izunia83
sama sobie poradziłam
Majaaaaaa0000
nie potrzebowałam pomocy sama dałam sobie ze wszystkim radę... Wiedziałam o dzieciach sporo, w razie czego miałam teściową na dole...Ale nie wołałam jej wcale. Mam 3 siostry i każda z nich ma dzieci i ja nimi się opiekowałam wiec wiedziałam , co i jak:) Teraz też sama wychowuje Córkę , mąż pracuje...
Ada3610
Nie potrzebowałam pomocy, razem z mężem świetnie sobie radziliśmy i robimy to do tej pory i oby tak dalej
sara7777
po pierwszym porodzie wręcz pragnęłam być sama z mężem , obecność kogokolwiek innego na codzień by mnie stresowała a tak ze spokojem uczyłam sie opieki nad maluszkiem
Madzika
Nie chciałam pomocy , doszłam do wniosku że poradzimy sobie z mężem sami, choc moi rodzice bardzo chętnie , ale człowiek się szybko przyzwyczaja a przecież pomoc się kiedyś konczy.
Ups, chyba coś nie działa. Prosimy, odśwież stronę lub spróbuj ponownie później.