Menu

Pomóżcie!

Cześć dziewczyny,pomóżcie,bo ja już nie mam sił.Mieszkam z matką,która jest już od ponad 20 lat alkoholiczką.Uprzyksza mi życie jak może,przez nią naprawdę bardzo wiele zaznałam krzywd i upokorzeń,mój syn zresztą też.Można powiedzieć,że wychowywała mnie babcia.Moją matkę bardzo często wychowywałam ja,bo alkoholik jest jak dziecko.Chyba połowa miasta zna moją sytuację,bo matka często robiła publicznie wstyd i zawsze mówiła,że gówno ją obchodzi co pomyślą sobie inni.Teraz moja rodzina każe mi się nią zajmować chociaż oni wogóle się nie angażują w pomoc dla niej.Matka stoczyła się na najgorsze dno,a teraz ja muszę się nią opiekować.Mam dziecko i przyznanego kuratora,bo przez wiele lat mieszkałam z nią i moje dziecko narażane było na widok pijanej babci,awantury.Poza tym na domiar złego znalazłam sobie chłopaka(jest ojcem mojego syna),który też jest alkoholikiem i też życie z nim przypominało koszmar.Skończyłam z nim,ale teraz muszę mieszkać z matką,która tak naprawdę nigdy nią nie była.Wstydzę się,że muszę mówić o niej matka.Wysyłałam ją na odwyk,ale to nic nie pomaga,ona jak chce to i tak się napije i obwinia za to wszystkich.Mój syn nabawił się nerwicy,a ona i tak wyzywa mnie od najgorszych.Mój wujek stwierdził,że i tak wylecę z tego mieszkania(też popija),a moja siostra zrobiła mi ostatnio pod blokiem taką awanturę,że inne dzieci zaczęły jeszcze bardziej dokuczać mojemu synowi.Jestem w kontakcie z psychologiem,bo trudno samemu to wszystko udzwignąć.Dzis dostałam wiadomość z urzędu miasta,że na mieszkanie poczekam sobie parę lat.Z nią nie wytrzymam.Miałam fajną pracę ale ludzie zaczynali się dowiadywać o moich problemach i prawdopodobnie dlatego nie chcieli mnie zatrzymać u siebie dłużej,mogłoby to zaszkodzić wizerunkowi firmy.Zawsze czułam się gorsza od innych a teraz widzę to samo u mojego syna.Moja siostra też jest alkoholiczką,czasami popija ale nie ma przyznanego kuratora,a ja naprawdę staram się żyć uczciwie a kuratora mam.Boję się nawet poszukać jakiegoś normalnego chłopaka,bo jak mu o tym wszystkim opowiem to wcześniej czy pózniej odejdzie.A mój syn potrzebuje taty,ja przyjaciela.Od 11 lat nie bylam z nikim(wyjątek ojciec mojego syna-ok.3 lat razem).Chciałabym mieć normalny dom,kochającego męża,który kochałby mojego syna jak swoje dziecko.Co można jeszcze zrobić,żeby zmienić taką beznadziejną sytuację?A ostatnio dowiedziałam się od znajomej,że moja siostra opowiada o mnie,że jestem narkomanką,chociaż narkotyków nigdy nawet na oczy nie widziałam.To jest poprostu chore.Chcę się wydostać z tej chorej sytuacji ale nie wiem już jak.

zonia975
 1132  9

Znajdź pytania na ten sam temat:

6-13 lat Wychowanie dziecko problemy rodzina

Odpowiedzi

ADAMSKA98
zamieszkaj w domu samotnej matki to będzie najlepsze rozwiązanie dla ciebie i syna ,ja bym nie wytrzymała ,ja iałam ojca alkocholika wiem co to znaczy
Panterka
Idź do MOPSU (GOPSU) i zapytaj sie o możliwość zamieszkania w domu dla samotnych matek. Na początku będzie ciężko, ale być może pomoga CI tam znaleźć pracę i staniesz na nogi.. Może uda Ci się znaleźć jakieś tanie mieszkanie do wynajęcia? Dziecko do przedszkola a Ty do pracy?
justii34
Wniosek do sądu o przymusowe leczenie..i zabiorą ją do zakładu...i tak za kazdym razem.
Agnieshka76
Poszukaj domu dla samotnej matki ale najlepiej nie w miejscu zamieszkania. Tam opinie Ci już wyrobili. Jedź do innego miasta, stań na nogi, nie będzie lekko ale dasz sobie radę, są ludzie którzy Ci pomogą. A jak się odkujesz, to pokażesz swojej "rodzince" że jednak się nie dałaś. Musisz wyrwać siebie i przede wszystkim dziecko z tego chorego towarzystwa. Trzymam kciuki. Jeżeli wiesz czego chcesz to na pewno ci się to uda.
Beki
Spakuj siebie i dziecko i wyjedź gdzieś do znajomych.. najlepiej jak najdalej.. Tam poszukaj pracy, mieszkania.
Siły życzę (kwiatek)
mycha2706
Piszesz,że masz kuratora... on sie zajmuje takimi sprawami właśnie.Kuratora popros o pomoc niech Ci zorganizuje pobyt w normalnym miejscu.
zonia975
Dziękuje Wam wszystkim za wsparcie.(kwiatek)(kwiatek)(kwiatek)(kwiatek) Nie chcę już mieszkać w domu samotnej matki,bo byłam już w podobnym miejscu tj. w ośrodku interwencji kryzysowej-3x .Szkoda mi już mojego syna,bo on bardzo przeżywa te wyjazdy.Raz znalezliśmy się tam z powodu mojego chłopaka,drugi i trzeci z powodu mojej matki.Ja sama mam już dość.Chcę stabilizacji,a kuratorka pojawia się raz w miesiącu i muszę sobie radzić sama.Tylko,że nie stać mnie na kupno nowego mieszkania,a od 8 lat staram się o przydział lokalu w urzędzie miasta i dziś usłyszałam,że poczekam jeszcze parę lat.Oni doskonale znają moją sytuację,ale pomagają tym,którzy nie wiem co takiego robią,że to mieszkanie otrzymują.Urząd miasta mnie poprostu zbywa,a to mnie doprowadza do szału.Jeżeli chodzi o to czy piję,to muszę powiedzieć,że nie-uwierzycie w to?,nawet okazjonalnie-nie,poprostu nie piję.Był taki czas parę lat temu,że popijałam w samotności i w ukryciu,ale przez bardzo krutki okres czasu,tak po 3 piwa dziennie ale nie codziennie,tylko co parę dni.Bardzo zle się po tym czułam i przestałam.Mieszkałam wtedy sama z synem w wynajętym mieszkaniu.Wtedy nachodzil nas mój chlopak,często pjany,robił nam straszne awantury,przy moim synu złamał mi nos,okradal mnie nie dawał pieniędzy i jeszcze krzyczał na mnie w obecności innych ludzi,że to moja wina.Koszmar.Dlugo nie mogłam się z tego podnieść,a w rodzinie żadnego wsparcia,żadnego.Jeszcze ode mnie oczekiwano,że zajmę się matką pijaczką.Spokój i ciepło znalazłam w kościele,do tej pory tam uciekam jak dzieje się coś złego.Ale w domu już nie mam tego ciepła,bezpieczeństwa,spokoju.Babcia nieżyje a ona zawsze mnie przygarniała.
aniol
piszesz ze masz kontakt z kosciolem super on ci moze pomoc tylko musisz chodzic i dowiadywac sie znam takie przypadki jak ty masz i kobiety znalazly dom i rodzine u zakonnic tam tez prace dziecko chodzilo do przedszkola prowadzone przez zakonnice .u nas zajmuja sie takimi sprawami karmelitanki i urszulanki spytaj w kosciele oni ci nieodmowia jesli znaja twoja sytuacje pukaj do roznych drzwi a napewno otworzysz kiedys te ktore beda prowadizly do normalnego zycia .wiem ze jest ci ciezko ale dobrze ze walczysz ja tez przez 18 lat zylam z ojcem alkoholikiem wiec cie po czesci rozumiem zle trafilas dalej facet nie ten i teraz sama z dzieckiem ale pamietaj zawsze jest nadzieja dla was musisz walczyc o leprze zycie dla siebie i synka..powodzenia
zonia975
Pracowałam w fajnym miejscu,w churtowni artykułów papierniczych ale pod wpływem osobistych problemów zaczynałam się tam coraz gorzej czuć. Np. pewnego dnia w mojej pracy pojawił się mój sąsiad i zaczął głośno przy wszystkich opowiadać o tym co moja matka wyprawiała po pijanemu,koleżanki z pracy patrzyły na mnie krzywo.Czułam straszny wstyd i starałam się go jak najlepiej ukryć,żeby mnie nie wyrzucili.Poza tym często wzywałam policje na moją matkę,bo robila w domu awantury i zawsze po takich interwencjach policja odwiedzała moją pracę, często też policjanci podchodzili do mnie i pytali o różne rzeczy dotyczące towaru znajdującego się w sklepie.Wtedy byłam w pracy bacznie obserwowana i potem inaczej , z dystansem traktowana. Atmosfera wokół mnie zaczynała robić się coraz nieprzyjemniejsza,kiedyś usłyszałam od kolegi "spierd..." kiedy powiedziałam mu cześć na powitanie. Normalnie super, pomyślałam wtedy, że trzeba to jakoś przetrwać, bo najważniejsza jest praca. Jeszcze innych podobnych tekstów musiałam wysłuchiwać. Ale pod koniec to już nie wytrzymywałam, bo koleżanki zaczynały przy klientach ubliżać mi, krzyczeć na mnie z błachego powodu. Mało przyjemne i ponizające.Już tam nie pracuję, właśnie szukam innej pracy. Wiecie co dziewczyny zazdroszczę wam, bo wasze życie napewno jest znośniejsze, pewnie macie wsparcie w najbliższych, a tym samym spokój i możliwość normalnego wychowywania swoich dzieci. Mój syn ma trudniejszy start w życie ale nigdy go nie zostawię,zawsze będzie na mnie mógł polegać, nie zostawie go w potrzebie,bo wiem jakie to jest budujące. Jesteście wspaniałe,bo czuwacie nad swoimi dziećmi i zawsze jesteście. Życzę Wam wszystkiego co najlepsze (prezent)(prezent)(prezent)(prezent)(prezent)(prezent)
Ups, chyba coś nie działa. Prosimy, odśwież stronę lub spróbuj ponownie później.