Menu

Pomożecie ?

Mam córkę która ma 16 lat . W tym roku zaczęła naukę w Zawodówce w zawodzie fryzjer i ma praktyki w salonie w którym szefowa w ogóle jest nie zrozumiała .
Przy podpisaniu umowy mówiła że córka będzie robić 6 godzin a robi 8 godzin a nie powinna tyle pracować , w dodatku córka się dowiedziała że szefowa nie będzie jej refundować czyli nie będzie miała egzaminu i nie będzie miała zwracane za nią pieniędzy w dodatku córka chodziła na praktykę w sierpniu za darmo i wrzesień październik chodziła za darmo a w umowie pisało że będzie jej płaciła a tu nagle się okazuje że jest nie refundowana i na praktyki chodzi za darmo . I ja tym momencie nie wiem co powinnam zrobić , bo córka chce teraz zmienić szkołę na liceum ale , chciałam bym żeby jej szefowa zwróciła jej pieniądze z wrzesień i październik , tyle że ta kobieta jest taka że jej sie nie da nic wytłumaczyć .
Proszę poradzicie mi co powinnam zrobić ? Żeby pomóc córce (smutna)
Z góry dziękuje za odpowiedzi ..

Iwona45
 598  10

Znajdź pytania na ten sam temat:

13-18 lat Szkoła i Kształcenie corka

Odpowiedzi

Panterka
A te praktyki sama sobie załatwiła czy przez szkołę? Jeśli przez szkołę to niech idzie do dyrektora po poradę, niech powie co i jak.... A jeśli sama, to zawsze może ją postraszyć inspekcją pracy a nawet przejść się do PIP-u i zapytać co w takiej sytuacji może zrobić...
lola86
Niech się cieszy ze nie pracuje po 12 godzin i nie musi chodzić po szkole .W każdą sobotę i 6 godzin w niedzielę . Wszystkie badania na żółtaczkę badania kału książeczkę sanepidowską czy badania socjalne .Musiał zapłacić sama . (powinien pracodawca ) Egzamin też , a raczej 2 bo podpadłam szefowej . Stanełam w obronie młodszej uczennicy gdy nasz szefowa pluła na podłogę i kazał jej ścierać to swoja kanapką . Więc szefowa nie powiadomiła mnie o pierwszym egzaminie przez co miałam ocenę niżej . I musiałam zapłacić za 2 . Bo tamtego nie odwołałam ani nie usprawiedliwiłam . Ja też nie miałam wypłacane za wakacje chodziłam pełne 2 miesiące bo tak kazał szefowa , ferie zimowe też , myłyśmy jej auto załatwiałyśmy papierki w zusie skarbówce czy cechu . Robiłyśmy jej zakupy , i myłyśmy jej buciki gdy remontowali drogę koło nas bo były z błotka . Stawałyśmy w samej bieliźnie w zakładzie przy zapalonych światłach bo zgubiło się 20 zł pewnie ukradła jakaś wieśniara . Oddawałyśmy napiwki co do grosza . Każda z nas bał się odezwać bo nasz szefowa miała największy zakład w mieście . Więc mogła nasz załatwić . Jedna się odważyła i odeszła nie dostał się do innego salonu bo ta wszystkie w okolicy obdzwoniła . Przy nas i powiedziała że laska kradnie pyskuje notorycznie się spóźnia albo nie przychodzi . Twoja córka ma pełne prawo zmienić zakład fryzjerski , Ale nigdy nie wiadomo czy na lepszy . A może ją też oddać do cechu rzemiosł różnych bo pewnie jest zrzeszona w nim , A jak tak to jej szefowa dostaje co miesiąc ładną sumkę za to że "uczy twoja córkę " Ale w tedy będzie miła przechlapane do końca praktyki .
amalka
@Lola ja pitole! To się w głowie nie mieści! (krejzolka) Gdzie Ty kobieto miałaś te praktyki? W łagrze? Co prawda praktyki miałam darmowe, bo kończyłam liceum, ale koleżanki uczące się w szkołach zawodowych regularnie dostawały pieniążki + drobną premię, jeśli szefostwo uznało, że zasługują. Mowa tu o różnych zawodach. Koleżanka fryzjerka potrafiła z napiwków uzbierać spore sumki i nosiła ciuchy o jakich większość z nas mogła pomarzyć. Początkowo wszystkie psioczyły- w salonach tylko sprzątały, w restauracjach kroiły kilogramy cebuli i śmierdziały przez kilka dni, w cukierniach myły blachy... ale po to są praktyki, by zawodu się nauczyć, więc to normalne. Później było już tylko lepiej. Kilka dziewczyn znalazło po szkole zatrudnienie w miejscach gdzie się przyuczały.

To co Ty piszesz to masakra jakaś...
malinowska
powinna dostać pięniążki nie ma prawa jej wykorzystywać tym bardziej,że jest nie pełnoletnia.niech to zgłosi gdzieś do szkoły i pokaże co to w umowie jest napisane.ale moim zdaniem tak się nie robi;/ ja bym tego tak nie zostawiła wzięla sobie darmowe ręce do roboty...
malinowska
w szkole powinien być ktoś kto zajmuje sie praktykami niech się dowie
lola86
@ amelka nie w mieście gdzie mieszkałam . Ale jak pytałyśmy ,to szkole to było normami .Każda szefowa miła coś na sumieniu . Najlepsze jest to ze moja szefowa to dalsza rodzina mego ojca . Więc musiał być dumna że dostałam się do najlepszego salonu w mieście . Bo bez znajomości nie było by szans . Masz racje z napiwków mogłam w ciągu dnia nazbierać następna wypłatę . Było to nawet do 100 zł dziennie . Nie zapomnę tych sum do końca życia . Dla mnie wtedy to był majątek Musiałyśmy głośno liczyć ile dostałyśmy i oddawać władczyni . Ale człowiek był głupi i się nie odzywał bo chciał skończyć szkołe bez problemu . Teraz nie pozwolił bym na takie znęcanie sie na moją córką . Moja siostra też jest fryzjerką (starsza) I nigdy nie przeżyła czegoś takiego jak ja , oprócz macania po tyłku . Bo jej szef był facetem
emiliab
Mojej ciotki córka też uczy się na fryzjerkę i ma praktyki. Ma umowę i wszystko jej się zgadza, ma płacone, pracuje 8 godzin ( ale jest pełnoletnia) itd. Jednak długo szukała zakładu w którym mogła odbyć praktykę, bo podobno nie każdy pierwszy fryzjer może uczyć. Spróbuj skontaktować się z Państwową Inspekcją Pracy, ani tan powinni wiedzieć co robić.
daryjka87poznan
Bardzo dziwne bo ja miałam za praktyki płacone (cukiernictwo) Za kazdy rok zawsze była stawka podniesiona o pare tam groszy.
A za wakacje tez inaczej sie liczyło ale za darmo nigdy nie robiłam.
Za egzamin i rozne badania tez płaciło szefostwo.
lola86
@emiliab nie każdy zakład może przyjmować uczniów .Bo do tego potrzeby jest zdany egzamin na mistrza . A by otworzyć wystarczy tylko czeladnik
Ups, chyba coś nie działa. Prosimy, odśwież stronę lub spróbuj ponownie później.