Menu

poradźcie coś...

prosze o rade, was bo juz nie wiem co mam myslec... to ze z tesciowa i jednym z braci meza mi sie nie uklada za dobrze to juz nie raz pisalam, i wszyscy o tym iwedza wlacznie z bezposrednio zainteresowanymi... na poczatku marca z mezem dostalismy mieszkanie z WAM-u, i maz z moim tata pojechali do tesciowej po nasze meble... i wtedy no wiadomo tesciowa zainteresowana tym jak jej syn mieszka wiec chce przyjechac wiec moj tata zaprosil ja na urodziny mojego syna ktore sa 1 maja... i tu sie zaczynaja schody bo ona chce przyjechac z bratem meza i jego zona, ktorzy tyle juz namieszali w naszym zyciu ze nie mam najmniejszej ochoty ich ogladac, zwlaszcza po tym jak ktoregos razu chcielismy z mezem jechac na 2-3 dni do tesciowej a ona do nas ze "Łukaszek nie zyczy sobie abym ja tam sie pokazywala", ze maz moze sam z synem przyjechac ale ja nie zostane wpuszczona za drzwi... bylo to jakies 3 latat temu i od tamtej pory widzialam sie z tesciowa raz...
maz sie obrazil na mnie ze nie chce aby jego brat przyjechal, bo tesciowa moze sobie przyjechac nie wadzi mi to i nie mam nic przeciwko temu, ale nie za bardzo mi sie usmiecha udawac zadowolonej na widok szwagra i jego zony... z mojej strony zapowiedzieli sie juz moi rodzice i siostra z mezem(chrzestnym Michała) i córkami... i nie wiem co mam zrobic?? poudawac i niech przyjedzie tesciowa z szwagrem(ktroego zona ciagle wmawia mi ze mam chorego syna i sie przed wszystkimi kryje, co nie jest prawda), czy poprostu zaprosic sama tesciowa... ciezki orzech do zgryzienia mam i naprawde nie wiem co mam zrobic. powiedzcie co byscie zrobili w takim przypadku?

Runka
 641  19

Znajdź pytania na ten sam temat:

Partnerstwo i Rodzina urodziny

Odpowiedzi

JUSTYNA300511
ja jak bym była na Twoim miejscu zaprosiłabym tylko tesciową bo jeżeli ten brat męża mógł powiedzieć że nie życzy sobie żebyś ty tam z nimi przyjechała to czemu Ty masz na niego patrzec powiedziałabym wprost ze nie życzę sobie żeby przyjeżdzał
aneta1262
ja bym zaprosiła tylko teściową w końcu twój dom i zapraszam kogo chce i jeszcze tym bardziej że nie chce go oglądać ale to moje zdanie (awve)
Runka
ale jak mezowi przetlumaczc zeby to zrozumial?? on uwaza ze skoro ja zapraszam siostre z rodzina oraz rodzicow to on moze zaprosic swoja mame z bratem i jego rodzina... stwierdzil ze skoro jego brat nie moze przyjechac to on nie wyprawia urodzin syna (a tak naprawde on nigdy palcem nie ruszał przy organizacji takich uroczystosci)
Runka
no właśnie o to chodzi ze ze strony mojej siostry maz nie zaznal zadnych przykrosci a nawet siostra "wypożyczyła" nam swojego meza ktory wymalowal nam cale mieszkanko... chyba poczekam do srody jak wroci do domu i mu wytlumacze moze poskutkuje...
amalka
A dla mnie to dziecinada... To, że Ty się z mężową rodziną "znielubiłaś", nie znaczy wcale, iż i on ma się zadem na nich wypiąć. Z moją własną (siekniętą jak 150) szwagierką, nie rozmawiam od ponad 4 lat. Powody swoje mam i błahe nie są. Do głowy jednak nie przyszło mi mieszanie między między moim P a jego (stukniętą) siostrą. Na każde jej zaproszenie się (w asyście Krzysia) stawia, na każde urodziny naszego dziecięcia szwagierka jest zapraszana- nie pojawia się rzecz jasna, ale to nieistotne. Fakt, iż na mężowym palcu świeci obrączka, nie czyni Go moją własnością, rozumu chłopa nie pozbawia ani Go nie ubezwłasnowolnia. W życiu nie kazałabym Mu wybierać- ja albo twoja rodzina. To chore po prostu. Wystarczy mi, że w sporze mnie poparł, przeciw siostrze się wypowiedział (podobnie jak ich brat z bratową; oj ostro było) i murem za mną stanął. Nie oczekuję od niego zerwania więzi rodzinnych.

Ktoś musi "być mądrzejszy". Pokaż, że jesteś ponad to. Z resztą nikt Ci nie każe (mówiąc kolokwialnie) "włazić szwagierce w d...ę bez wazeliny". Toleruj ją, ignoruj nawet ale nie broń mężowi kontaktu z rodziną. Niestety wychodząc za mąż, zyskujemy drugą familię. Nie zawsze jest kolorowo...
renata29
Zaprosiłabym wszystkich ale szwagra bym olewała.Niech mąż się nimi zajmuje jak tak bardzo chce zaprosić.
amalka
@RaiMa No proszę Cię- zdrowie psychiczne? Nie potrzebuję wizyty u psychiatry (tudzież psychologa) po spotkaniu ze szwagierką. Moje samopoczucie jest doskonałe, bo widocznie dobrze "udaję, że kogoś nie ma" (grins) Olałam babę i jeśli sama chce się w swoim smutnym świecie urojeń i zawiści kisić- jej sprawa (kciuki) Wiem, że mojej winy w sporze nie ma (byłam nad wyraz powściągliwa i dyplomatyczna) i nie mam zamiaru robić przykrości ludziom w koło, bo mężowa siostra "ma nie po kolei" a ja się tak strasznie gniewam, że zabawki z piaskownicy wynoszę i idę "pa pa". Możesz mi wierzyć, że nasłuchałam się od szwagierki tylu przykrości, że wiele godzin przepłakałam. Nie wybaczę i nie zapomnę, bo wydaje mi się to niemożliwym. Jest też jeszcze jeden szczegół- ten o którym sama wspomniałaś- DZIECKO/ DZIECI. Widzisz- mój Krzysio i siostrzeniec mojego małżonka, chodzą do tego samego przedszkola (siłą rzeczy na matkę malucha się natykam często) i nie wyobrażam sobie, by kontaktu nie mieli, lub bym ja z brzdącem nie rozmawiała. Sprawy dorosłych, to sprawy dorosłych i pociech nie należy w owe sprawy mieszać. Ale to moje zdanie. Każdy robi jak uważa.

Ps. Jeśli "nie da się" tolerować, można ignorować (jak ja). Raz na jakiś czas jest to chyba wykonalne, prawda?
Runka
@amalka moze to i sposob olac ich... ale naprawde tylu problemow co my mielismy przez nic to najmniej mi sie usmiecha ich ogladac... np sytuacja... jak jeszcze mieszkalismy u tesciowej tamci przyjechali do niej w odwiedziny, jakos sie nie interesowalam nimi, siedzialam w kuchni robilam obiad, w pewnym momencie szwagier wszedl do kuchni i zaczla mnie przestawiac gdy sie nie dalam chwycil za noz i chcial mnie dzgnac w brzuch (bylam w 6-7 miesiacu ciazy)... po tym powiedzialam ze nigdy nie chce miec z tym czlowiekiem nic wspolnego i dlatego tak bardzo sie upieram przy tym aby sie nie pojawili w moim domu bo znajac ich napewno spieprza cala atmosfere...

@renata nie przejdzie takie cos bo moj maz przy swojej rodzinie udaje pana i wladce ze on ni emusi nic robic bo jego zonci zasuwa rzy wszystkich, dlatego unikam spotkan rodzinnych z jego rodzina co nie oznacza ze jemu na to zabraniam, niech sie spotyka z nimi jesli go zaprosza ja nie musze... nigdy mu nie zabranialam kontaktu z rodzina a wrecz naklanialam do kontaktu z matka, choc sam nie raz powiedzial ze moja mama jest dla niego 100% lepsza niz jego wlasna rodzona...
jagoda30
A dlaczegho ma wychodzić ze swojego włąsnego domu?.Zaproś jaeśli mają tyle tupetu to pewnie przyjadą.Powitaj ich w drzwiach z usmiechem na ustach i powiedz,że co prawda nie chciałaś ich widzieć w swoim domu ale zrobiłąś wyjątek dla męża,bądź mądrzejsza.....
korek221
ja bym zaprosiła tylko teściową - skoro reszta" rodziny" narobiła Ci już tyle świństwa to niech się buja - niby z jakiej racji masz ich znosić?
Runka
@jagoda nie wyobrazam sobie takiej sytuacji jak opisujesz... juz raz ich zaprosilam do siebie jeszcze jak mieszkalismy w Kolobrzegu to nie pasowalo im wszystko, od tego ze moj maz obieral ziemniaki na obiad po nie taki smak herbaty podanej... chce sobie tego zaoszczedzic, i wolalabym wyjsc z domu niz ich ogladac u siebie w domu
MiJa
Moim zdaniem to takie załatwianie spraw dorosłych "kosztem" dziecka. Szwagier jaki jest taki jest ale nadaj to rodzina Twojego dziecka więc jesli chcą przyjechać to moim zdaniem powinnaś na to zezwolić. Na swoje urodziny mozesz nie zapraszać :)
Runka
@MiJa moj syn wojka widzial 3 razy z czego w maju konczy 5 lat, wojek nie interesowal sie nigdy bratankiem, a chce przyjechac z ciekawosci zobaczenia mieszkania
Kakakaka
zaproś sama tesciowa,
karolincia
Runka ja Cię rozumiem bo mam taką osobę co do której nie umiałabym udawać ze jest w porządku wszystko i nie chciałabym ją nigdy w życiu zobaczyć, aż mnie nerwa bierze jak sobie pomyślę. Masz "cieżki orzech do zgryzienia"
mycha2706
Mam taką starą zasadę " Mój dom moją twierdzą" Nie wpuszczam osób, których nie mam ochoty widzieć. I sorry resory, ale Twój mąż powinien stać za Tobą murem, zwłaszcza po historiach, które opisałaś.
Runka
wiem ze historie ktore opisalam sa nieprawdopodoben zwlaszcza ta z nozem, wtedy maz mlodego za drzwi wyrzucil i powiedzial ze jak my bedziemy w domu to ma sie nie pojawiac... wiele spraw przemilczalam, o niektorych maz nie wie (jak on byl w pracy a ja na L4 w ciazy to rozne sytuacje sie dzialy)... ja juz podjelam decyzje a Wy (zwłaszcza niektóre z Was) mnie w niej utwierdziły... poprostu powiem ze tesciowa moze przyjechac sama, a jak ma zamiar przyjechac z synusiem to niech soe nawet nie fatyguje wcale....
Tuptolek
Ja myślę Runka, że problemem podstawowym jest, iż Twój mąż nie widzi tego jak się zachowują wobec Was, niedobrze, że mu nie mówiłaś wszystkiego, ja bym mu przedstawiała każdą pierdółkę. Jak dla mnie wyjścia są dwa, albo nie zapraszasz ich, tylko samą teściową, a onaniech sobie decyduje czy przyjść czy nie ( swoją drogą jak to ona sama Ci wprasza gości), albo tak jak wyżej napisane olać ich totalnie, począwszy od tego, że nie Ty im drzwi otwierasz, nie Ty zmieniasz talerzyki, nie Ty podajesz herbatę - tylko uprzedź męża, że jeśli chce ich gościć, to będzie musiał To wszystko robić. I tak jaknapisała amalka w małżeństwie nikt nie jest niczyją własnością, również Ty nie jesteś jego własnością, żeby usługiwać komuś kogo on chciał mieć jako gości.
Ups, chyba coś nie działa. Prosimy, odśwież stronę lub spróbuj ponownie później.