Menu

poradzcie prosze

esc kobitki, mam dosc wscibstwa babci mojego narczonego, na szczescie ten koszmar sie skonczy juz w weekend bo idziemy na swoje, od kad cora sie urodzila rodzice mojego narczonego chcieli zebysmy zamieszkali z nimi, bardzo sie cieszyli z wiesci o mojej ciazy, zgodzilam sie, bo do puki czegos nie znajdziemy bylo to dobre roziazanie. Problem zaczal sie gdy Julitka sie urodzila, babcia mojego ł. zrobila sie starsznie zgryzliwa, wredna i wscibska, na kazdym kroku mnie krytykowala, "nie rob tego, tamtego", "w moich czasach bala bla", i zaczely sie tzw. "zgrzyty", kilka razy nie wytrzymalam i powiedzialam jej do sluchu, nerwy mi czasem nie wytrzymuja od wysluchania jej wywodow, ona nie lubi zadnych kobiet swojego syna (kawaler lat 45 i kazda jego "narzeczona" byla nie odpowiednia dla synka) tak samo byly traktowane wczesniejsze kolzanki mojego Ł, a teraz ja... Lecz dzis przeszla swoje mozliwosci.... powiedziala ze moje dziecko mnie nie znosi, bo niby caly czas placze... no ludzie powiedziala mi ze jestem zla matka... pozniej zapytala kto mnie tak wychowal.... matka czy ojciec a moze macocha?? Wiecie co moja mama od prawie 5 lat nie zyje i jej temat mnie do tej pory boli. Tak samo jak starsza pani chodzi krok w krok za mna i mowi mi co mam robic, wszystko krytykuje, wcina sie w nasze sprzeczki, klotnie miedzy mna a narczonym... i calyczas jestem ta najgorsza, klotliwa, wredna itp. Dzis akcja miala miejsce przy mamie Ł, poplakalm sie bo jzu nei dalam rady na kolejna krytyke, Ł. mama tez juz ma powoli tego dosc i rownie sie poplakala mowiac ze jej mama kiedys taka nie byla, ze bylakiedys bardzo dobra osoba, zyczliwa, ze na starosc sie jej odmienilo,ze zrobila sie wscibska, zrzedliwa, i ze do wszystkiego sie wtraca, i rozumie mnie ze jest mi zle gdy takie sytuacje maja miejsce... kochane ja mam bardzo impulsywny charakter i bardzo sie hamuje, bo to starsza osoba, ale ja nie umiem przejsc kolo tego obojetnie... zwlaszcza ze zrobila ze mnie zla matke, a taka ani sie nie czuje ani tym bardziej nie jestem. Siostra mojego Ł, zareczyla sie nie dawno i jej tez doscina, co smieszne nie przy niej a do rodziny ze kolejna mloda "sexu zachciala", "ze kolejny dzieciak przyjdzie na swiat".... Nie jestem wstanie pojac jak mozna sie stale wtracac w nie swoje sprawy... caly czas krecic sie imowic kto co ma robic, jak robic, a najsmieszniejsze jest ze ja bardzo zadko wchodze w kanflikty z kim kolwiek, z narczonym tez abrdzo zadko sie kloce, a ona nasluchuje i robi ze mnie potwora... nie wiem jaksobie z tym poradzic, bo nikt w tym domu taki nie jest, a co gorsza starsza pani nie jest taka tylko do mnie a do wszystkich kobietw tym domu... czy to nie jest dziwne?? czy to wina starosci?? musialo to ze mnie wyjsc... pozdrawiam

niki30041988
 1043  19

Odpowiedzi

ADAMSKA98
współczuje ale najlepsza rada nie odzywac się i swoje robic nie stety ludzie na starośc dziwaczeją , może jest zazdrosna ze nikt nie chodzi za naia tylko za mala ,,spytaj jej się czy nie jest ze tak docina

a szczeze ja bym nie wytrzymala wybuchnela bym opierniczyla zdrowo i tyle ,niech narzeczony z nią pogada
koza54
moja babcia jest taka sama i też ciągle się czepia mojego narzeczonego, tylko oczywiście przy nim złego słowa nie powie tylko dopiero wtedy jak go nie ma..., "bo on wszystko wyżera, bo to nierób, leń, bo jest nieodpowiedzialny, bo jego rodzina taka, siaka i owaka i oczywiście wszystko wina jego..." itd. mogłabym wymieniać i wymieniać. Wiesz, ludzie są różni i tak samo na starość... jedni są bardziej wyrozumiali inni nie... wydaję mi się, że tak jest na starość, że niektórym z nudów palma odbija i szukają zajęcia i niestety wybierają złe zajęcie często tak jak moja babcia i babcia Twoje Ł. Jedno wyjście tylko jest, ODSEPEROWAĆ SIĘ...
niki30041988
w tym rzecz ze ona mi to w twarz mowi rozumiecie?? chodzi i mowi, czepia sie, a dzis powiedziala ze mniewlasne dziecko nie kocha i jestem zla matka, pozniej zaczela najezdzac kto mnie tak wychowal moja nie zyjaca prawie 5 lat mama czy macocha z ojcem... zaboalo mnie to wkurw*** sie nie na zarty i powiedzialam jej zeby juz sie uciszyla i nie mowila takim tonem do mnie.... i nie nadsluchiwala kazdej rozmowy czy klotni z narzeczonym bo to jest wredne.... zadna rozmowa z nia nie pomaga... Ł. mama sie poplakala i powiedziala ze ona tez sie zaczyna martwic tym, bo to utrudnia juz zycie wszystkim... nie tylko mnie... innym domownikom tez....
Amcia
Najlepiej puszczaj wszystko koło nosa co powie i nie przejmuj się ale jednocześnie bądż dla niej miła i życzliwa wiem że to trudne lecz do zrobienia w końcu morze da ci spokój .Morze też gra rolę że nie macie ślubu bo cały czas piszesz że to narzeczony a ludzie z tamtych czasów to dla nich odgrywa dużą rolę
niki30041988
no to mnie bardzo zabolalo nie powiem... ale wkurza mnie tez jak ona sie wcina w rozmowe np rozmawiam o czyms waznym z Ł mama a oan zaraz sie madrzy, pokloce sie zadko kiedy z Ł. a ona ze mnie winna robi... ze to moja wina, ze nie jestem dobra matka ani tym bardziej nie bede zona... no nie rozumiem jak tak mozna?? Nie wie o co sie poklocilismy a ona odrazu na mnie koty wiesza....
koza54
wiesz w sumie miałam też podobną sytuację z babcią mojego za to... raz coś zaczęła na mnie najeżdżać (wtedy jeszcze dziecka nie mieliśmy) przy mnie, wkurzyłam się i się na nią wydarłam, bo przy okazji jest przygłucha (grins) ale później stwierdziłam, że nie będę się wkurzać, olewałam co do mnie mówiła, jeśli oczywiście najeżdżała na mnie, aż jej się znudziło i teraz to mnie kocha jego babcia (grins) , bo przez jakiś czas mieszkaliśmy u mojego w domu i ja nie raz gotowałam babci, bo ona schorowana... jak to się mówi "przez żołądek do serca" czy jakoś tak (grins) tak do niej dotarłam (grins) poza tym dużo jej pomagała, sprzątałam, bo mi było jej szkoda, bo na prawdę babulka schorowana...
Amcia
Ale jak piszesz przeprowadzacie się i tym się ciesz głowa do góry ,a będzie wszystko dobrze
niki30041988
hm... powiem tak jej sw. pamieci maz, byl juz kiedys zonaty i mial z tamtego ziwazku dzieci..., ale jakos ksiedza przekonali by dal raz jeszcze slub koscielny.... ktos kiedys powiedzial w rodzinie za co strasza pani sie obrazila ze wziela za meza mezczyzne o 30 lat starszego by dobrze na tym wyjsc.... i ze to dziwne ze ksiadz sie zgodzil na slub koscielny dla nich... slub nie ma tu nic do jej zachowania... jej syn to stary kawaler tez kilka razy mial na prawde przywoite kandydatki na zony ale zadna sie starszej pani nie podobala... kazda byla nie dobra i nie ospowiednia dla synka... i do tej pory jest sam.. na sisotre mojegoŁ to samo... tez sie czepia... jego mamy tez i czesto wypomina jej co bylo kiedys... tak sie nie robi... to sie robi na prawde coraz bardziej uprzykrzajace...
koza54
Jeśli nie uda się jej udobruchać to najlepsze wyjście SEPERACJA!!!
Amcia
koza54 zgadzam się święta prawda czasami naprawdę to pomorze .
niki30041988
sluchajcie kobitki ja przez ostanie nie cale 2 lata bardzo sie zzylam z Ł mama moze dlatego ze mojej jzu nie ma? i podswiadomie potrzebuje matki... ona jest naprawde kochana i zyczliwa osoba nie raz lagodzila starcia miedzy mna a strasza pania... ale no kurcze tlumaczenie nic nie ponmaga juz... ja nie pracuje wiec jestemw domu pilnuje porzadkow, gotuje objady, robie pranie wszystkim, nikt mi tego nie kaze robic robie to by pomoc i nie siedziec z dupa i udawac swieta krowe a ona ze mnie taka robi, pomagam w domu by odciazyc troche Ł mame i jego siostre bo nadal sie uczy. Ona slabo widzi proponuje jej cos pomoc bo widze ze nie daje rady ona ze sobie poradzi, choc widzi ze podloga umyta i pozamiatane ona cukier lub sol rozsypie po podlodze, ona nikogo nie szanuje po za mezczyznami, no po za jednym mezem Ł. mamy, ale jej synus i moj Ł to tacy oh ah a my ich kobiety to jakies "panienki z miasta" z lewymi raczkami. Nie pozwole by ze mnie caly czas robial zlej matki... bo ja sie na prawde staram,
Amcia
Ważne że dogadujesz się z przyszłą teściową a i jak piszesz to ona jest za tobą i z tego się ciesz.Pozdrawiam
koza54
SEPERACJA SEPERACJA I JESZCZE RAZ SEPERACJA!!!
niki30041988
z tego bardzo sie ciesze bo to na prawde zlota kobieta... dzis jak si obie poplakalysmy to powiedziala ze ona sie tez boi ze na starosc zrobi sie taka sama, odpwoiedzialam jej ze to zalezy tylko od danego czlowieka jaki jest... bo nie wszyscy starsi ludzie sa tacy, druga babcia mojego Ł od strony jego taty to rowna babeczka, sama nie wiele ma bo wokol tylu wnokow i teraz nasza niunia prawnuczka przyjedzie pobawi sie z mala, zawsze cos kupi, kiedy do niej jedziemy to to samo zyczliwa i ciepla, odrazu mnie zaakceptowala jako nowgo czlonka rodziny, a babcia mieszkajaca tu z naimi to jedna masakra... chciala bym zeby sie poprawily nasze relacje ale nigdy do tego nie dojzie, bno za wiele uslyszalam od niej na moj temat, z reszta nie raz slyszalam jak obgadywala wszystkich swojemu synowi, myslac ze rano to nic nie slychac a jednak. Takich rzeczy co ja uslyszalam wolala bym nigdy nie sulyszec...
beatka7623
No niestety starość jest okropna Moja babcia też się straszna zrobiła Kiedyś to była kobieta pełna werwy, humoru Nigdy nie wtrącała sie do innych A teraz upierdliwa, zrzędliwa i na prawdę czasem w ogóle nie myśli co mówi i do kogo (pout)
No może nikogo nie krytykuje ale mieszkać z nią bym nie chciała (pout)
beatka7623
Z tego co słyszę od znajomych mają jeszcze gorzej :/ Ciężko jest z takimi osobami wytrzymać ale one to robią nie świadomie ..
monia13100
ja myślę że ona odczuwa swojego rodzaju dumę z siebie gdy uda jej się wyprowadzić cię z równowagi lub doprowadzić don łez. Myślę że jako młoda kobieta lubiła rządzić i dyrygować- i być może robiła to pod maską życzliwości. Czasy się zmieniły- jesteśmy bardziej samodzielni i mamy własne zdanie-starszej pani to nie odpowiada.
Mam taki sposób na tego typu ludzi: kiedy zacznie ci wymyślać nawet najgorsze rzeczy ty zachowaj spokój, wywoła na usta najsłodszy uśmiech i zapytaj :" czy coś jeszcze?" lub " czy babcia coś mówiła?" Szlag ją trafi raz i drugi i da ci spokój
emila2606
uciekajcie stamtąd i weźcie ze sobą rodziców Ł. a ta stara jędza niech zostanie sama z syneczkiem to doceni resztę rodziny(prezent)
niki30041988
kopbitki mi si nei zdaza plakac z takich powodow, ogolnie mam silna osobowsc i i temeperament ze wszystkimi umiem sie dogadac tylko nie znia... nie ptrzepadam za tesciem czasem i znim byly zgrzyty ale to co jest ze strasza pania to koszmar, ona ma taki czasel slowotok ze nie wiem czy ona robni to celowo czy tez nie.... zazwyczaj mialam wyj** na to co gada i jak gada ale dzis przeszla swoje mozliwosci. dzieki dziewczyny jestescie na prawde kochane;*
Ups, chyba coś nie działa. Prosimy, odśwież stronę lub spróbuj ponownie później.