Menu

Poród

powiedzcie mi jak to było z waszymi facetami jak rodziłyście jaka była ich reakcja ?? mój przy porodzie był i jak sie dowiedzial ze ma core do zjechał po ścianie hihihihi (grins)(grins)(kwiatek)

karolcia514
 1259  20

Znajdź pytania na ten sam temat:

1-3 lat Partnerstwo i Rodzina poród

Odpowiedzi

Joanna30
Mój mąż miał byc przy porodzie ale niestety nie udało sie bo akurat był w pracy na nocną zmiane jak juz urodziłam i zadzwoniłam z wiadomoscia ze ma syna to się rozłączył ...Potem przyjechał z kwiatami i nie krył wzruszenia i radosci (prezent)
Juli1303
Mój Adaś był przy porodzie- cieszył się jak dziecko, był dumny że przecina pępowinę. Dla niego to do dziś niesamowite przeżycie.
Z resztą powiedział mi "byłem przy poczęciu, będę przy narodzinach" :)
Runka
moj maz jak lezalam na lozku na porodowce byl u mojej mamy (nie mogl byc ze mna bo na sali rownoczesnie bylo 5 kobiet rodzących, a pokoj do porodu rodzinnego byl juz zajety). na zmiane dzwonili do mnie raz mama, potem tata, potem maz i tak w kolko... az polozna kazala mi wylaczyc telefon, to zaczeli dzwonic na oddzial :) po tym jak sie dowiedzieli ze juz urodzilam to w ciagu 15 minut byl na oddziale ale nie pozwolili mu wejsc, musial czekac az dwie godziny aby nas zobaczyc... jak zobaczyl naszego synk to sie poplakal
kropeczka
pierwszy poród byłam sama i sama musiałam sobie z wszystkim poradzić przy drugim był mój mąż i do końca życia nie zapomnę jaki był szczęśliwy szkoda że nie mamy tego nagranego fajnie byłoby zobaczyć nasze reakcje
mamapati
moj miall byc ale ze mialam cc to czekal pod sala
salerno
moj tez byl ze mna ale na jego twarzy widzialam przerazenie jak na to wszystko patrzyl.Pozniej juz ochlonal i tryskal szczesciem
monique25
Był ze mną od początku do końca ; poród był ciężki ...:( przecinał pępowinę(do tej pory to wspomina :) ; opowiadał mi potem jak to wyglądało ja mało co pamiętam bo traciłam przytomność:/
aniol
Był cały czas jak dostawalam bóli to mnie rozsmieszal i masował plecki..bylo super potem trzymal za reke wspieral a na koniec przecinal pepowinę i mial łzy w oczach...super przeżycie ..dzieki niemu wspominam moj poród cudownie ..choc widac bylo lek jak juz rodzilam bał sie o mnie i dziecko ale trzymal sie twardo..
malenia2427
Mój mąż był przy dwóch porodach,za każdym razem płakał ze szczęścia.
Śmieszne było to że gdy synek wyszedł na świat to zamiast zawołać..O Syn! to wydarł się O JAJKA!!! położne miały niezły ubaw z niego...Ale do tej pory wszystkim mówi jaki jest dumny że był przy mnie..jak narazie to tylko on był taki odważny wśród naszych znajomych hihi
Beatris0302
Jak zaczęły się skurcze to było w nocy i tylko powiedział " jak będziesz chciała jechać do szpitala to mnie obudź" (grins)
No a potem w szpitalu siedział ze mną do rana i był przy porodzie. Trocha na mnie warczał jak mówiłam że chce już do domu, no i oddychał ze mna (grins)
A jak zobaczył Kamila to popłakał sie jak dziecko (grins)
A najlepsze jest to że nie mógł przeciąć pępowiny bo mu się rece trzesły i za 4razem mu sie udało (grins)
Beatris0302
wiecie fajnie poczytać czyjeś przeżycia i troszkę sie pośmiać :) (grins)
aga28
moj tez był cały czas ze mna, mimo że miałam cc. był ze mna na sali, a w "kluczowym" momencie pozwolili mu nawet zdjęcie zrobic. pepowiny nie przecinał, bo nie rodziłam naturalnie. za to pierwszy wziął na rece naszego synka. a potem obdzwaniał wszystkich po kolei, zeby sie pochwalic (grins)
renata29
mężu nie był przy moich porodach,jak do niego dzwoniłam,że już urodziłam to zawsze był zdziwiony,że tak szybko bo on dopiero do domu dojechał a tu już po wszystkim:)
izkalepszy
mój był przy porodzie,było mi raźniej i bardzo mi pomógł swoją obecnością...przecinał pępowinę i był bardzo szczęśliwy gdy córcia była już z nami (prezent)
daryjka87poznan
Moj byl przy porodzie, wspierał mnie bardzo. Na koncu polozne mu podziekowały ze bez niego by nie dały chyba rady ze mna bo nie chcialam isc sluchac (grins)(grins)(grins) Na koncu oczywiscie maz sie popłakal.
babooshka
Mój mąż był cały czas przy nas,a ponieważ długo byłam na sali porodowej i trafiłam tam po północy to zdarzało mu się przysypiać (co zrozumiałe).B. mi pomagał masując plecy-przynosiło to ulgę.Zaskoczył mnie i siebie tym że dał radę przeciąć pępowinę (właściwie został postawiony przed faktem dokonanym) tak więc dumna byłam z niego. A co do córci to już usg wykazało płeć więc nie był zaskoczony:)
xkasiulax
Mój był oczywiście zachował się bardzo odpowiedzialnie (prezent)
Anemona
Był przy drugim porodzie, trzymał mnie za rękę no i za kolano jak parłam. Jak położna powiedziała że widać główkę to zaczął sie śmiać. A jak zostaliśmy sami to miał w oczach łzy( pierwszy raz go takim widziałam) Dzięki niemu bardzo miło wspominam drugi poród chociaż pierwszy też był ok.
natuuusia19
lolego nie wposcili na sale operacyjna;/;/ czekal jak przyslowiowy pies od drzwiami i sie okropnie denerwowal... jak lekarz wyszedl i powiedzial, ze slicznego ma baleronka to sie bardzo cieszyl:) jak nas zobaczyl pierwszy raz po cesarce to nas mocno ucalowal i powiedzila, ze nas kocha")
Ups, chyba coś nie działa. Prosimy, odśwież stronę lub spróbuj ponownie później.