Menu

Poród – pierwsze chwile z dzieckiem

Poród jest niezwykłym momentem w życiu każdej kobiety. Wraz z chwilą, kiedy po raz pierwszy trzymamy dziecko w ramionach, zapominany o wszelkim bólu. Od tej chwili zmienia się życie całej rodziny. Jak wyglądały twoje pierwsze chwile po porodzie spędzone z dzieckiem? Byłaś w szpitalu czy może rodziłaś w innym miejscu? Jak się czułaś trzymając po raz pierwszy swoją pociechę w ramionach? Jak zareagowała twoja rodzina i twoi przyjaciele na wiadomość o narodzinach? Opowiedz nam o swoich doświadczeniach.

Ania
 3024  14

Odpowiedzi

daryjka87poznan
Rodziłam w szpitalu. Jak mi córe połozyli na brzuszku to az sie ze szczescia popłakałam wraz z męzem bo równiez był przy nas. To naprawde są niezapomniane chwile, zapomina sie o całym bólu związanym z porodem. Rodzina rowniez cieszyła sie razem ze mną. Nie ktorzy odwiedzali mnie w szpitalu a reszta zaraz po przyjezdzie do domku.
tusia83
Córeczkę rodziłam 10 godzin, w tym 1,5h były parte. Ból był straszny, ale jak juz mi położyli maleńką na piersi to poczułam niesamowite szczęście, uczucie nie do opisania słowami. Tuliłam maleństwo do siebie i oczywiście płakałam jak bóbr, co mi się nie zdarza praktycznie nigdy, bo należę do tych "twardych". Oczywiście w tym momencie nie myślałam o bólu, czułam też wielką ulgę że wszystko się dobrze skończyło. Mąż był przez cały poród przy mnie i wspierał mnie jak mógł. W chwili gdy ujrzał córeczkę też był nieprzeciętnie wzruszony i szczęśliwy. Ale zachował zimna krew i przeciął pempowinę. A Mama czekała pod drzwiami żeby nagrać pierwszy krzyk swojej wnuczusi:-) i udało się:-)
Wspomnienie tego dnia zawsze pozostanie w mojej pamięci. Jak o nim myślę to przechodzą mnie ciarki po całym ciele i ogarnia mnie jakaś moc, która mi podpowiada że trzeba to przeżyć kiedyś jeszcze raz:-).
mammma
rodziłam przez cc. zanim wzięłam córkę w ramiona i mogłam się nią nacieszyć minęło wiele godzin. dwie pierwsze noce też spędziłyśmy oddzielnie (małą zabierały położne).
emiliab
Pierwsze chwile, to taki szok, że mi się udało dokonać czegoś tak niewyobrażalnego. Łzy szczęścia u mnie, u męża. Wieśći obiegły rodzinę w jedną minutę, najszybszy obieg informacji rodzinnej. Pierwsze chwile z synkiem w ramionach to najcudowniejsze chwile w moim życiu, niepowtarzalne...
Tosia
nawet nie wiecie jak fjanie sie to czyta :D:D:D.....
Magdzik
Ja zaczęłam rodzić naturalnie, a skończyło się cc pod narkozą. Przynieśli mi córcię chwilę po wybudzeniu mnie i była to najwspanialsza chwila pod słońcem i w całym moim życiu:))) Ta krótka chwila (bo nie mogła jeszcze ze mną zostać) to była wieczność... Z moją maleńką córeczką w ramionach, zapomniałam o całym bólu i świecie:)))
irekzboralski
przeżyłam to tak samiutko jak *Magdzik...ten króciutki moment kiedy przewieźli mnie na salę i przyniesli pokazać Mikołaja to najpiękniejsza chwila w moim życiu:)))!!!pamietam,że powiedziałam"Witaj Skarbie"i pocałowałam Jego maciupeńki nosek:))))
Achcha
Naprawdę fajnie się to czyta. Ja mój 1. poród ciężko zniosłam i po "wyciśnięciu" ze mnie syna na sekundę mi go pokazano i zaraz zabrano. Bidulek był siny i cichutki. Dostałam go dopiero po ok. półtorej godziny. Ale za to drugi poród był szybciutki i położna wyjmując Grzesia powiedziała: "Wyłaź bracie w krawacie" i za chwilę do mnie: "On sobie faktycznie krawat zrobił" bo mały był okręcony wokół szyi i ramienia pępowiną. Migiem mu tą pępowinę porozcinała, dała mi go na piersi i to tak banalnie brzmi ale to NAPRAWDĘ NAJPIĘKNIEJSZA CHWILA W ŻYCIU!!! Żal mi tylko,że nie bylo mi to dane przeżyć z pierwszym synem.
smerrfetka
moje spodkanie z córcią był po raz pierwszy na sali porodowej,jak się urodziła od razu małą położono mi na brzuszku....mąż się popłakał,a ja się cieszyłam że nareszcie po wszystkim...druge spotkanie to już dwie godziny po porodzie na sali poporodowej gdzie mała już czekała na mnie:-)))
monik1013
Ja pierwszego synka rodzilam 24godz z kompikacjami..ale jak mi go w koncu polozyli na piersi czulam takie szczescie jak nigdy dotäd:)
Mäz byl caly czas ze mna, dzielnie mnie wspieral a nawet przeciol pepowine. I naprawde pierwszy raz widzialam u niego takie wzruszenie,doslownie oczy pelne lez.. i ta duma z synka.
Z drugim synkiem bylo latwiej bo poröd trwal tylko 8 godz bez znieczulenia i zadnych komplikacji. Tatus röwniez byl obecny. Teraz jestem szczesliwa z moimi trzema kochanymi chlopakami..
I mysle sobie ze chocby najciezszy poröd byl, to i tak to sä niezapomniane chwile szczescia:))
elinka
Ja przez 9 godzin mialam normalna akcje porodowa (tak to sie nazywa...? heh), a porod i tak zakonczyl sie cesarka... i to w pelnym znieczuleniu, bo dwa razy pod skalpelem na stole podskoczylam!
Moj maz mial to szczescie tulic w ramionach nasze dziecie jako pierwszy i to przez jakies 2 godziny, zaczym ja sama moglam je zobaczyc i przytulic. Powalajace wzruszenie, lzy... i taka smutna bezradnosc, ze nie moglam Go ucalowac od razu po narodzinach. Uczucie nie do opisania...
Ups, chyba coś nie działa. Prosimy, odśwież stronę lub spróbuj ponownie później.