Menu

Poród razem z partnerem

Co sądzicie na temat obecności partnera przy porodzie? Czy uważacie, że takie przeżycie może być traumą dla mężczyzny czy wręcz odwrotnie zbliży go to do Ciebie i dziecka? Czy Twój partner był obecny podczas porodu Waszego dziecka?

Ania
 2576  36

Znajdź pytania na ten sam temat:

Poród Partnerstwo i Rodzina

Odpowiedzi

krasna1
przy pierwszym był i było dobrze i nie miał skuli tego żadnych skutków ubocznych potem
a przy drugim ledwo zdążył bo go położna wysłała do domu bo miałam urodzić za kilkadziesiąt godzin
ale jak już dotarł to nie pozwoliłam mu wejść
byłam,zła,zmęczona i ufajdolona...
nie żałuję tej decyzji...
olciae
przy pierwszymbyl przy drugim nie a czy przy trzecim bedzie musze spytac....;-)
Ancia0110
Mój chciał być ale był w pracy a poza tym miałam niezaplanowane cesarskie ciecie:(Ale uwazam ze to dobry pomysl,partner duzo moze pomoc moze byc oparciem:)
kasia13_archiwum
Przy obydwu porodach byl...
Trauma to dla niego na pewno nie bylo. A w sytuacjach kryzysowych w naszym zwiazku, ktore nieraz sie zdarzaly, czesto potem mowil, ze fakt, ze widzial przyjscie na swiat swoich dzieci, porod, mnie... bardzo go do mnie zblizylo i zaczal patrzec na mnie innymi oczyma. Stalam sie dla niego jeszcze wazniejsza.
W zyciu seksualnym niczego to nie zmienilo.
Bardzo szybko wracalismy znow do wspolzycia i to za obopolna inicjatywa...

Jestem jednak zdania, ze jezeli mezczyzna nie chce byc przy porodzie... to nie powinno sie go do tego zmuszac.
JUSTYLKA
..mój mąż bardzo chciał a ja nie bardzo..Jednak był cały poród ,pomagał, przytulał a potem całował płacząc naszego synka w kilka minut po wyjściu z brzuszka...A co do naszych relacji to jest pewien że kobieta po porodzie najlepiej jakby leżała przez tydzień, bo to koszmarnie cięzka robota taki poród...!!!Fajnie że tak to poczuł...i wiem ze kocha mnie ogromnie teraz równoez za trud urodzin naszego synka...To było dla nas cudowne doświadczenie !!!!
karolasz
Mój Mąż po naszym pierwszym porodzie stwierdził, że na emeryturze to on sobie zrobi "położnictwo" bo to najpiękniejsza sprawa na świecie :). Strasznie mi pomagał i czuł się taki potrzebny z tym dopajaniem, przykładaniem lodu a potem służył jako podparcie dla moich kolan, przeciął pępowinę, pilnował lekarki która badała małą - i był taaaaki dumny. Do teraz w towarzystwie lubi opowiadać przyszłym tatusiom jakie to było ach i och (dziwne bo ja to pamiętam ciut inaczej hihih). NIe wyobraża sobie żeby go nie było przy drugim!
pscolka1987
Moj maz tez był ze mna i powiem ze dziekuje mu za to!!! uwzam ze kazda kobieta powinna miec spardzie meza lub partnera w tej ciezkiej ale cudonej chwili!!niestety nie widzial narodzin coreczki bo wzieli mnie na cc tez komplikacje!
ODYNIECKA
Mój mąż był ze mną przy dwóch porodach:):):). Był wsparciem i pomocą. Kiedy rodziłam najstarszego synka nie było takich miożliwości, wtedy to nawet odwiedzin nie było:(
malgosia
ja miałam mieszane uczucia co do porodu rodzinnego, bałam się jak potem mąż będzie na mnie patrzył, czy ta fizjologia go jakoś nie z niechęci do zbliżeń. No i obawiałam sie swoich reakcji, czy z powodu bólu i zmęczenie mu się nie oberwie ode mnie;)
Mąż nie widział tego w ten sposób i deklarował chęć udziału w porodzie.
W końcu umówiliśmy się,że będzie w pierwszej fazie porodu, a na samą akcję porodową sie zmyje (on chciał zostać), ale jak się zaczęło to już go nie chciałam wypuścić;). Trzymał mnie za rękę , całował, dopingował;)
Ciesze się bardzo ,ze był ze mną do końca. Super sprawa. No i ważne,że był potem cały czas z Malutką, jak ją myli, ważyli itp. Ja mu tego do tej pory zazdroszczę;)
Mąż na pewno nie przeżył tego jako traumy, chociaż potem mi mówił,że cieszy się ,że szybko nam poszło (4 godziny), bo jak by to miało trwać kilkanaście godzin, to mu by było ciężko patrzeć, jak się męczę.

A na nasze relacje miało to raczej pozytywny wpływ, nie było problemu ze zblizeniami:)
Matina
Ja natomiast nie chciałam żadnej widowni podczas porodu, ale szanuję potrzeby innych. Niestety ja takiej potrzeby nie odczuwałam.
moniczka
Mój był przymnie cały czas czułam sie bezpiecznie dużo mi pomógł ciesze sie ze przerzylismy to razem
smerrfetka
tak mój mąż był przy porodzie chciałam poród rodzinny i taki miałam a nie myślałam o tym czy zbliży go to dziecka czy inaczej spojży na świat,mój mąż jest czułym i wrażliwym facetem,kocha mnie i córkę....................
stokrotka30
A ja za nic w świecie nie chciałabym żeby mąż był przy porodzie!!!!Dwa razy rodziłam sama i ani raz nie przeszło mi przez myśl,żeby ze mną był.On -i chciał i nie chciał,na szczęście (dla mnie)stało się tak ,że obydwa porody zaczęły się późnym wieczorem i jak już trafiliśmy na porodówkę ,mówiłam ,że to baaaaaaardzo długo potrwa,więc nie ma co czekać,lepiej niech się porządnie wyśpi a dopiero rano przyjedzie-okazało się ,że 1 poród trwał 2,5 godz, a drugi 50 min.
bodzia74
Przy obydwóch porodach był mąż ,bardzo się cieszyłam z tego on też. Jest czułym ojcem i mężem ,także poród nie musiał nas zbliżac.Pomagał mi przy porodzie ,ale iteraz jest bardzo pomocny.Kocham go za to:)
neliteli
mój mąż nasłuchał się też opowieści swoich kolegów, i boi sie ,że po wspólnym porodzie nie spojrzy już na mnie jak na atrakcyjną kobietę tylko jak na matkę dzieciom i dającą mleko...nie wiem może ma rację i niech lepiej nie ryzykuje bo później to ja bym miała do niego prwtensje gdyby nie chciał się do mnie zblizyć
awisni
ja chcialam moj na poczatku tez, ale pozniej lekarz nagadal ze to nie dla faceta i w ogole i rozmyslilismy sie oboje... chociaz teraz jak rozmawiamy to chyba on zaluje ze nie byl wtedy z nami...
kasiaimaks
Nie chciał być, ale został jak powiedziałam położnej ze on wyjdzie. Położna się zaśmiała i zapytała się czy się boi:)
Został;) Bardzo mi pomogła jego obecność, miałam się na kim wyżyć. Zabił mnie tylko jak powiedział"no dalej kochanie już widać główkę" :D Myślałam że ne patrzy:) Ale powiedział, że nigdy więcej nie będzie;)
ewela32
Niestety rodziłam sama i naprawde było mi z tym źle.Położna biegała to do mnie to do drugiej rodzącej.Ale potem była ze mną przemiła lekarka,dzięki której jakoś dałam rade a rodziłam całą noc.Jeżeli twój małżonek tylko wyrazi na to zgode nie masz sie o co martwić.Wystarczy,że będzie trzymał cie za ręke.A w samym kulminacyjnym momencie,jeżeli nie będzie chciał to może wyjść:))
MANDRAGORA
Mój mąż powiedział , że jak chcę to może byc przy porodzie tyle , że się boi że w tych bólach puszczą mi nerwy i mu " coś " urwę .......... hehe głupol jeden ;) nie mniej jednak ja nie chce obecności męża przy porodzie .... ale jeszcze mu nie powiedziałam ... niech się po stresuje :)
eilinel
mój maż chodził ze mna do szkoły rodzenia i od początku chcieliśmy porodu rodzinnego, bardzo mi pomógł i za to mu dziękuję (m.in. masował plecy, a bolało jak diabli), do tego był taki dumny jak odcinał pępowinę :)
Ups, chyba coś nie działa. Prosimy, odśwież stronę lub spróbuj ponownie później.