Menu

poród-rekacja waszego mężczyzny gdy zaczęłyście rodzić

(smiech)(smiech) kochane jak wasi partnerowie zaaregowali gdy zaczelyscie rodzic...bo moj(smiech)(smiech) ogolnie pierwszy porod to o 4 rano odeszly mi wody ja wyparzylam z lozka(smiech) i go budze a ten jak poparzony zaczol w kolko latac po pokoju(smiech)(smiech) i nie wiedzial co robic dodal nie pierdo...ni teraz co ty robisz(smiech)(smiech)(smiech) i zamiast mi pomoc to biedny dostal biegunki ale tak mi go wtedy bylo zal ze masakra(smiech)(smiech)(smiech) gdy ja bylam na porodowce to zamiast z kumplami oblewac to 3 dni na kibelku przesiedzial hihihihi i to podczas porodu jak wspomonalam to bylo mi az lzej(grins)(grins) a jak wasi to przyjeli ze sie zaczyna?jestem bardzo ciekwa (prezent) pozdrawiam

monikas342
 1415  35

Znajdź pytania na ten sam temat:

Poród Partnerstwo i Rodzina poród i facet

Odpowiedzi

Pineczka
Hahahaha ale mnie rozbawiła Twoja historia(grins)(smiech)(smiech)(smiech)(smiech)
Ciekawe jak mój B. zareaguje... jeszcze wszystko przed nim, już go widzę(smiech) tym bardziej, że zamierza ze mną rodzić(grins)
ADAMSKA98
moj ze spokojem odwiozl mnie do szpitala ,a przy porodach nie był bo nie chcialam
myszka838383
wody odeszły mi o 4 rano (grins) zadzwoniłam po tatuska ( spał wtedy u mamy) i przyjechał w ciągu 5 minut..był spokojny..w trakcie porodu również (kciuki) tylko jak miał pępowinę przecinać to zrobił się blady i wyprosili go z sali (grins)
monikarogalska2
no my mieliśmy wywoływany poród, ale mąż bardzo mnie wspierał bo był to dla mnie ogromny stres...cały czas był przy mnie i jakoś daliśmy radę. Podejrzewam że gdyby było to spontaniczne pewnie by spanikował(grins)
Tosia
moj maz twardziel... bardzo pomagal zachowywal sie jak "dyplomowana polozna"... tylko mnie zdenerwowal... bo jak przyszlo do przecinania pempowiny... to zamiast wziasc te nozyce i przeciac to on zaczal sie wdawac w dyskusje pt:" A dlaczego wszyscy faceci maja przecinac pempowine"?... " ja nie bede jak wszyscy"... itp.. dopiero jak spojzalam na niego "wzrokiem mordercy" laskawie przeciął... (grins)
kordi80
moj takze spokojnie, a na porodowce nie wiedzial czy mi pomoc czy nie ...chodzil i pytal -chcesz pic itp..a jak dostalam partych to gadal z polozna o krakowie hihi
niunia2776
mój był bardziej wystraszony niż ja...tym bardziej ,że poród był przedwczesny a on w tym czasie był w domu...choć i tak nie mógłby być ze mną bo miałam cesarkę...panikarz na maksa (smiech)(smiech)(smiech)
monikas342
(smiech)(smiech)(smiech) fajne historyjki na noc (kwiatek)
234olenka
u mnie było tak ale rozbawiła mnie twoja historia monikas342(smiech)(smiech)(smiech) rano obudziłam sie z bólami dokładnie o 5:50 ale nic nie robiłam obudziłam swojego mężczyznę że to już o on z zdziwieniem co??? nie żartuj:)(smiech) a ja ze chyba tak..wody mi w domu nie odeszły dopiero jak dostałam kroplówkę mój drogi akurat zdążył jak rodziłam bo musiał pojechać po grupę krwi do domu a jak przyjechał to podtrzymywał mnie na duchu z przerażeniem ale dał radę nawet przeciął pępowinę,potem poszedł z lekarzem dziecięcym badać naszego synka a potem ze mną...ale miał wrażeni:) (smiech)(cukierek)
monikas342
(smiech)(smiech)(smiech)
renata29
jak się zaczęło to akurat w garażu coś dłubał,wyszłam i mówię,że chyba musimy już jechać,trochę się wystraszył ale był gotowy przede mną,po drodze z przejęcia nic nie mówił:)
234olenka
(smiech)(smiech)(smiech)(smiech)
agaorto
Ja jak się dowiedziałam że mam jechać na porodówkę to było to na wizycie u mojej lekarki. Więc gdy wyszłam z gabinetu i wsiadłam do samochodu gdzie czekał mój mężuś no i oczywiście oznajmiłam mu, że jedziemy już na porodówkę to najpierw myślał, że żartuję a potem zrobił się blady i z wielkim przerażeniem w oczach zawołał: JUŻ, JAK TO PRZECIEŻ JA JESZCZE NIE JESTEM GOTOWY!!!!!!! (smiech)(smiech)(smiech) aż bałam się jechać z nim bo tak mu się ręce trzęsły hehe no a potem okazało się, że muszę zostać bo wszystko się zatrzymało to pojechał sobie spać do domu. A jak już rodziłam to pięknie wszystko zniósł.. łezki mu poleciały jak położyli mi synusia na brzuszku. Ale za to jak spałam po narkozie to zdążył zawieść samochód do mechanika i takie tam (smiech)(smiech)(smiech)(smiech)
Iwona1977
no coz ,mojego nigdy nie bylo w domu,zabieralam torbe ,taksowka i szpitala.Przy trzecim porodzie wybieralam sie z synem na rehabilitacje,kiedy zadzwonila siostra.Pogadalam z nia chwile,odlozylam sluchawke,wstalam ,a tu cos mi po nogach polecialo.Pewnie gdyby nie ona wody odeszly by mi w autobusie
patrycja21
u mnie przy pierwszym porodzie nie mógł byc bobyło przedwczesnie neispodziewanie, a przy drugim porodzie był ale musiał wyjsc jak mnie usypiali i czyscili.
szyszunia102
Ja leżałam już na patologi. poród się zaczął więc dzwonie do mojego męża przyjeżdzaj bo się zaczeło, zabierz z domu jasne ciuchy. on robił akurat pralkę u swojej ciotki. zostawił wszystko rozwalone i powiedział jej ania rodzi niech sobie wujek to skonczy, ponoc jak siadł do auta to przez chwile nie ruszał. ciocia bała się ze mu coś jest ale do niego musialo dopiero dojsc co mu powiedziałam. w trakcie jazdy dzwonil do mojego brata zeby mu cos jasnego przygotował. niestety ubrania mu sie nie przydały bo mialam cesarkę. widział mnie tylko tyle jak szłam na sale porodowa. zadzwonił po moją mamę zeby mu dodała otuchy w tym czekaniu.
dyska29
ja z pierwsza ciaza na patologiiwiec wiedzialam jakiego dnia urodze Na pierwszej probie wywolywania przez 6 godz czytalismy gazety na porodowce rozwiazywalismy krzyzowki przy drugim podejsciu 2 dni pozniej lekarz nam powiedzial ze dzis nie odpusci przekul worek z wodami i tak czy tak urodzic musialam Przez 11 godz MECZARNI maz dzielnie mi pomagal wstawac z lozka bo takie wysokie ze sama nie dawalam rady jak chodzilam to dzielnie za mna dreptal i recznikami wycieral slady po wodzie ktora mi leciala ciurkiem Jak mialam bole parte przez kilka godz to stawial tam wszystkich do pionu aby mna sie zajeli a i tak zakonczylo sie cc
Przy drugim porodzie tez lezalam na patologi maz codziennie po pracy i przed do mnie zajezdzal Trzeciego dnia rano jak przyjechal po pracy pogadalismy posiedzial do 21 i poszedl zaraz po jego wyjsciu przyszla pielegniarka zmierzyla cisnienie wyszla i powiedziala ze jedziemy na blok operacyjny okazalo sie ze mialam cisnienie 220 na 120 A czulam sie b.dobrze wiec na biegu mnie na wozek zdazylam do meza zadzw. za rodze( a do szpitala z domu mamy 7min niecale samochodem)a on chyba ocipialas przeciez wlasnie wszedlem do klatki jak to mozliwe .....nie uwierzyl wiec pielegniarka mu potwierdzila i w ostatniej chwili zdazyl spowrotem jak wjezdzalam juz do sali operacyjnej Tak ze sie zbytnio nie napomagal ale dzielnie pilnowal drzwi tej sali z uchem niemalze przy drzwiach w kazdej chwili gotow wkroczyc na sale jak bym krzyknela
emiliab
Ja mojego męża obudziłam o 2 w nocy i powiedziałm, ze musimy jechać do szpitala, bo skurcze mam co 5 minut. On mi na to odpowiedział "Dobrze daj mi jeszcze te 5 minut". No to ja powiedziałam, ze za 5 minut zacznę wyć z bólu. On usiadł na łóżku i zapytał się mnie dlaczego budzę Go w środku nocy. Ja znowu o tych skurczach, a On mi na to " Aha to może pojedziemy do szpitala". Wstał ubrał mnie, zabrał torbę do samochodu i upewnił się czy aby napewno teraz chce jechać do szpitala. Później to już ocknął się na tyle, że już wiedział co się dzieje. Przy smym porodzie to Go nie było, bo nie chciałam, ale jak zobaczył Franusia leżącego na moim brzuchu to tak Mu się oczy zaświeciły od łez, aż miło mi sie zrobiło.
elinka
mi w przeddzien porodu caly dzien saczyly sie wody plodowe, ale ze to pierwszy porod i nie chlupalo, to nie bylam pewna czy to saczenie to to saczenie ;) k/22mowie do meza, ze sama nie wiem co robic, bo powiedzieli mi ze musze byc w szpitalu na przynajmniej 3 godziny przed porodem, bo musze dostac antybiotyk w kroplowce, a tu nie wiadomo, co to za wycieki... kazal mi zadzwonic do szpitala, a tam z kolei kazali przyjechac... pamietam, ze jeszcze po drodze smialismy sie, ze sobie wycieczki o polnocy robimy i ze pewnie skonczy sie na tym, ze panikowalam i desla nas do domu... i ze pewnie lepiej by bylo zostac i sie wyspac zamiast zawraca glowe. no ale jak juz zajechalismy i mnie zbadali, to dowiedzielismy sie, ze do domu to i owszem wrocimy, ale juz z dzidziusiem... mnie zatkalo - niby tylko 5 dni przed terminem, wiec tak po prawdzie to i w terminie, ale jakos chyba nie bylam jeszcze gotowa! od razu kazalam zawolac do pokoju z powrotem meza. moj stanal jak wryty, myslal ze sobie zartuje (jak tylko lekarz na chwile wyszedl, to ja przekazalam mu radosne wiesci, jak sie zakonczy nasza nocna wycieczka). stwierdzil tylko, ze szkoda, ze wczesniej nie pospalismy troche w ciagu dnia, bo teraz to nie wiadomo, jak dlugo to potrwa - heh tak jakby to on mial sie najwiecej zmeczyc przy porodzie. efekt byl taki, ze on spal na kozetce, jak ja lezalam cala przejeta pod kroplowka i ktg (musieli wywolywac, bo skurcze byly za slabe i rozwarcie prawie zadne), a potem ja spalam w trakcie i po cesarskim cieciu (ostatecznie musieli mnie ciac...), gdy jemu mdlaly rece od noszenia przez kilka godzin synka - chyba bardziej z wrazenia niz ciezaru, bo to przeciez taka kruszynka trzykilowa...
ciekawe jak bedzie nastepnym razem (z gory wiem, ze bedzie cc niestety)...
andziabuziak
Mojego też nie było przymnie ale jak zadzwoniłam że już jest Szymek z nami to wypytywał Jak wygląda (krejzolka)
Mówie normalnie jak dziecko to on dalej ..a włosy ma a nosek i oczka jakie są (krejzolka)(smiech)(smiech)(smiech)(smiech)(smiech)(smiech)
Ups, chyba coś nie działa. Prosimy, odśwież stronę lub spróbuj ponownie później.