Menu

poród rodzinny

witam mamusie powiedzcie co myślicie o porodzie rodzinnym czy był z wami partner??

olaaa
 527  21

Znajdź pytania na ten sam temat:

poród

Odpowiedzi

maja2008
JAK RODZISZ Z PARTNEREM TO POZNIEJ JEST LATWIEJ I JEMU WSTAWAC DO DZIECKA W NOCY. A POROD TO COS WSPANIALEGO :))
Tesa
ja chciałam mieć poród rodzinny, ale mąż niestety stchórzył, a wolałam, żeby lekarz zajmował się mną nie nim
malgosia
ja miałam mieszane uczucia co do porodu rodzinnego, w końcu umówiłam się z mężem,że będzie w pierwszej fazie porodu, a na samą akcję sie zmyje (on chciał zostać), ale jak się zaczęło to już go nie chciałam wypuścić;)
ciesze się bardzo ,ze był ze mną do końca. Super sprawa.
anetakam0
Syna rodziłam ... w zeszłym stuleciu :) - nie miałam wyboru - sama
teraz wybór był, ale mąż nie chciał - nie namawiałam,

mimo braku obecności w tym WAŻNYM momencie jest teraz kochającym tatulkiem,. a córcia to jego oczko w głowie
beatris23
Ja miałam poród rodzinny,chociaż na początku ciązy mąż niebardzo widział się na sali porodowej.Bardzo mi pomógł,robił okłady,trzymał za rękę itd i najważniejsze był obecny przy "cudzie narodzin" swojego synka
olaaa
my tez mielismy byc razem ale moj kochany zachorował....chyba ze strachu:)
JUSTYLKA
..nie chciałam ale On bardzo chciał był dzielny ,kochany i chyba wiele zrozumiał w kwesti opieki nad kochanym synkiem i kochana żonką Twierdzi że kobietka po porodzie lezec powinna przez tydzień/hihi/ bo taki poród to dostc cięzka robota Polecam każdej mamusi...
avialle
byliśmy razem, wcześniej chciałam żeby poszedł jak zacznę rodzić, ale jednak wsparcie bliskiej osoby jest nieocenione :)
motyl
moj maz byl i bardzo sie ciesze z tego bo bardzo mi pomagal,podawal wode,robil mi oklady i najwazniejsze dzielnie przez 12 godz masowal mi kregoslup,bo mialam okropne bole krzyzowe,niestety na koncu mialam cc i maz juz tam niemogl byc...
asqa
podziwiam kobiety dla których poród jest wspaniałym przeżyciem!!! Dla mnie owszem to najważniejszy dzień w życiu ale za razem OKROPNY. Ten straszny ból w pewnych momentach nie do zniesienia, leżenie z rozwalonym kroczem przed lekarzami i położnymi, po prostu KOSZMAR. Mąż był ze mną owszem, ale jak zaczęły się najgorsze bóle to nawet nie pozwoliłam mu się do mnie dotknąć... ciszę się że był bo być może URATOWAŁ ŻYCIE mojemu synkowi ale to już inna opowieść....
kamilka86
moj maz nie byl na porodzie rodzinnym bo nie chcialam. dla mnie sam porod byl stresem.
MEGW
wspaniała rzecz!!! przez całą ciażę moj mąż wyjeżdżał w delegacje wiec nie był przy mnie tak jakbym tego chciała. nie masował brzuszka i nie mówił do niego. przeżywał to ale jakoś nie specjalnie potrafił pokazać. Przy porodzie był i spisał sie rewelacyjnie. Do dziś pomaga mi w obowiazkach i śwtnie zajmuje się Dawidkiem ma z nim wspaniały kontakt mimo tego iż wcześniej tak cześto wyjeżdżał:)
POLECAM
neliteli
my się niezdecydowaliśmy na poród rodzinny, pierwsze dziecko rodziłam sama i z drógim też chcę być sama, nie chodzi o to,że sie wstydze czy coś. Moim zdaniem on mi tam w niczym nie pomoże,nie wyobrażam sobie go poprostu tam, jego obecność to byłby dla mnie dodatkowy stres.Poprostu poród to moje zadanie, tylko chcę żeby czekał na korytażu w razie czego.On się nie zna, nie czytał za wiele na temat ciąży więc jest zielony...
Gusiaq
Mial byc rodzinny i chcialam jak Avialle, zeby poszedl jak sie na dobre zacznie. On w sumie do konca sam nie wiedzial czy chce przy tym byc. Wyszla niespodziewana cesarka, przy ktorej byl.
wisnia101188
moj maz od poczatku mowil ze bedzie przy porodzie ze zrobi zdjecia ze bedzie mnie trzymal za reke a okazalo sie ze przy bulach juz mial dosc a przy pierwszym parciu juz nie wytrzymal i uciekl do lazienki:D
Lexi
Ja tez mialam rodzinna cc, co tutaj oznacza,ze facet jest na sali operacyjnej. Wiec maluszek najpierw trafil do rak taty dopiero pozniej do mamy :)
Agula80
ja też jestem za rodzinnym , rodziłąm Marzenkę, a on ją pierwszy widzał, bo ja byłąm w szoku i nie chciałam widziec diecka zresztą komplikacje były, gdyby nie on to ja nic bym nie chciała robić......
madzia203
Jestem za porodem rodzinnym. Mój mąż bardzo chciał być przy porodzie. Był na porodówce przy mnie. Jednak okazało się, że tego dnia nic nie będzie, po kilku godzinach znów trzymał mnie za rękę i okazało się,że będzie cc. Kochany cały czas czekał za drzwiami, bo nie mógł być na sali operacyjnej. Cały cxzas mówi, że jak będzie drugie dziecko, to też chce być, możetym razem się uda i zobaczy narodziny...
Ups, chyba coś nie działa. Prosimy, odśwież stronę lub spróbuj ponownie później.