Menu

Porod rodzinny ...?

mam maly dylemat czy rodzic z kims z rodziny czy sama... jak wy myslicie??

Maryla
 1307  26

Znajdź pytania na ten sam temat:

poród

Odpowiedzi

Mandarinios
przede wszystkim Ty musisz wiedzieć czego chcesz :) no i czy chce również osoba towarzysząca, którą może być mąż ale również mama, przyjaciółka, siostra itp. Ja uważam, że to dobrze jak ktoś jest obok, w zarówno trudnym ale i pięknym czasie... obecność bliskiej osoby łagodzi ból! ponieważ zwiększa poczucie bezpieczeństwa, jesteś wtedy w stanie się lepiej rozluźnić a organizm produkuje więcej endorfin - hormonów szczęscia... Poza tym jełśi nie chcesz aby ktoś oglądał Cię w momencie samej akcji porodowej to mąż może wyjść na ten moment ale uważam, że warto aby ktoś przy Tobie był :)
kasia13_archiwum
To zalezy od ciebie i twojego partnera. Obydwoje musicie tego chciec.
Takie wydarzenie moze byc czyms wspanialym... wiem, bo mowie z wlasnego doswiadczenia... rowniez przy obydwu porodach byl obecny moj maz...

Ale wiem rowniez, ze sa kobiety, ktore nie chca miec w tym momencie meza przy sobie... Sa rowniez mezczyzni, ktorzy nie chca towarzyszyc kobiecie w takiej chwili... z roznych wzgledow...

Takze polecac polecam... ale decyzja nalezy do ciebie.
aniula
ja mialam dwa cesarskie ciecia..ale za pierwszym razem pfrzed cieciem mialam 20 h porodu...i byl ze mna maz...i pewnie sama nie dalabym rady..bylam zmeczona i on rozmawial za mnie z lekarzem i polozna...a poza tym masowal mi plecy , podal wode , czy zawolal polozna..warto miec kogos bliskiego przy sobie, chociazby dla wsparcia czy pomocy...(kciuki)(kciuki)(kciuki)
mamarybka
porod rodzinny jest czyms wspanialym... ja rodzilam z moim partnerem i ciesze sie ze byl przy mnie caly czas, to naprawde duz daje. Zreszta przy skorczach nie moglam wydusic z siebie ani slowa i wtedy na pytania odpowiadal Daniel :)... Caly czas trzymal mnie za reke a ja czulam sie bezpiecznie. COS CUDOWNEGO. A zreszta jest to dobre doswiadczenie rowniez dla mezczyzny. Widzi przez co kobieta musi przejsc i jak sie nacierpiec.
olita7
mój mąż nie chciał na początku ale zmienił zdanie jak obejżał film ze szkoły rodzenia... postanowił ze będzie przy mnie i będzie mnie wspierać... I teraz mogę powiedzieć ze gdyby nie on moze nie urodziłabym naturalnie i moze bym nawet zeszła z tego świata... resztkami sił rodziłam w ciężkich bólach bo poród z komplikacjami... tak jak mógł mnie wspierał i pomagał to wszystko przejść. Nie wyobrazam sobie zeby go przy mnie nie było... a na sam koniec jak niunia była na swiecie i leżała na moim brzuszku robił zdjęcia i mam teraz pamiątkę na całe zycie. Gdyby go nie było nie miałabym zdjęć i może miałabym cesarkę czego bardzo nie chciałam i się bałam. Także wybór należy do Ciebie ale z mojej strony gorąco polecam... nie ma większego wsparcia jak mąż... no i niezapomniane chwile od początku we troje :)))
IziaMorela
Z kims jak najbardziej. Przy 1 bylam sama (tak niestety wyszlo) i bylam tam straaasznie samotna.Przy 2 porodzie bylam z mezem i duzo mi to pomoglo.
Przecinal pepowine- cudowne uczucie, mowi.
KlaudynaK
Ja rodziłam z ojcem mojego dziecka. To szczęśliwe chwile. Polecam poród rodzinny!!!!!!!!!!!
myszka838383
ja równiez polecam poród rodzinny!!! :)
moniczka
Ja też rodziłam z mężem i polecam czujesz taka bezpieczna że jest ktoś przy tobie
Juli1303
Ja rodziłam z mężem i z siostrą. Uważam że to super chwile.Ale to zależy od ciebie czy ty wyrażasz na to ochotę
JUSTYLKA
ja rodziłam z mężem i myślę że jemu to było bardzo potrzebne,może bardziej niż mi...dziś widzę tę niesamowitą więż między nimi i widziałam jego stres ,radość i łzy szczęścia(cukierek) a ja czułam się dużo pewniej chociaż wydawało mi się że poradzę sobie lepiej sama Myliłam się...(awve)(awve)(awve)
isia8410
przy porodzie był ze mną mąż.Z początku nie chciał mi towarzyszyć dopiero w szpitalu poprosiłam go, żeby mi pomasował plecy(grins)(grins) i wtedy został do końca. Bardzo mi pomógła w chwili samego porodu wyszedł na chwilę po czym jak miałam Amelię już na piersiach to wrócił(grins)(grins) polecam
maminka
a ja sobie nie wybrazam zebym miala rodzic sama...maz ze mna idzie ...ale gdyby sam nie chcial to bym go nie zmusila...:)ale na szczescie pragnie tego tak samo jak i ja(grins)
Lexi
Ja mialam rodzinna cesarke. I tak jak dziewczyny polecam (kciuki)(kciuki)(kciuki)(kciuki) .Sama swiadomosc ze jest przy Tobie ktos kto Cie rozumie i wesprze to juz ogromna pomoc. Ja mialam ogromnego stresa przed. Czekalam w szpitalu 3 godziny przed cesarka i wystarczylo mi to,ze obok byl maz i niemal przez caly czas trzymal mnie za reke (grins)
JUSTYNAKO
Przez całą ciąże mój mąż nie chciał byc przy porodzie , zmienił zdanie w dniu porodu.Był ze mną cały czas , przeciął pępowine.Teraz twierdzi że musze byc silna skoro tyle przeszłam .Jest ze mnie dumny ja z niego też.(prezent)(cukierek)(cukierek)
ania2682
ja rodzilam z mezem,i bylam szczesliwa ze byl tam ze mna...dodawal mi otuchy i sily..pozdrawiam(awve)
mammma
ja rodziłam naturalnie z mężem (ale nie urodziłam). po ok 10 godz. zrobili mi cesarkę i mąż stał za drzwiami i długo nie widział dziecka ani mnie. i już raczej nie zabiorę go nigdy na porodówkę. położne jak widziały że jestem z kimś no to już w ogóle przychodziły tylko robić ktg i olewały mnie równo. w zasadzie to przeżyłam parodię porodu rodzinnego. dobrze że bez opłat
serum
Rodziłam sama, nie żałuję. Mam taki pogląd iż męszczyzna i tak Ci bólu nie ujmie. Po to są położne i lekarze żeby Ci ewentualnie pomóc.
Poza tym co jest do oglądania w czasie takiego porodu.
Owszem niektórzy męszczyźni bardziej doceniają swoje partnerki jeżeli są świadkami przy porodzie. Na szczęście mój mąż i tak mnie docenia nawet nie będąc ze mną na sali porodowej.
(grins)(grins)(grins)
eilinel
Rodziłam z mężem i nigdy nie żałowałam tej decyzji. Ani położne ani lekarz nie wspierali mnie tak jak on. Zresztą wspierał mnie całą ciążę i jego obecność przy porodzie była dla mnie naturalną koleją rzeczy.
agnieszka79
Ja rodziłam dwa razy z narzeczonym i jestem bardzo zadowolona,czułam się bezpiecznie,polecam poród rodzinny:)
Ups, chyba coś nie działa. Prosimy, odśwież stronę lub spróbuj ponownie później.