Menu

Poród z mężem

Mam takie pytanko co myslicie zeby przy porodzie byl maz. Miala ktoras taki porod? Wolicie zeby byl ktos bliski przy porodzie czy wolicie same z poloznymi i lekarzem?? Jak jest lepiej? Caly czas sie zastanawiam nad tym i chcialabym znac wasze opinie na ten temat

iwus198920
 873  20

Znajdź pytania na ten sam temat:

Ciąża poród z mężem

Odpowiedzi

karolincia
Ja nie chciałam i nie chce męża przy porodzie ale myślę że to indywidualna sprawa niektórym obecność bliskiej osoby pomaga no i zależy co na to mąż i czy się do tego nadaje
Majaaaaaa0000
Ja chciałąm mieć męża przy porodzie...I był od samego początku do końca,pęmpowinę odcinał i miał 1 córeczkę na ręku :) I ciesze się , że był bo bez niego nie dała bym rady położna nie miała by siły tyle przysiadów ze mną robić, dzieki męzowi rodzilam krucej...I jak będe drugi raz rodzić to też mąż będzie przy porodzie...
gosia6
a ja jak najbardziej polecam poród z mężem:)
anetka2803
Jarek byl ze mna przez cale 24h naszego porodu bardzo ,pomagal nie wyobrazam sobie rodzic bez niego a on sam dziekowal mi ze mogl wydziec jak Zofka na swiat przychodzi a to jak na nas patrza mysle ze to sprawa idnywidualna facet facetowi nie rowny
mammma
mój mąż towarzyszył mi przez kilkanaście godzin porodu naturalnego. ostatecznie wylądowałam na stole, a on za drzwiami. nie wiem czy zdecyduje się być przy ewentualnym kolejnym. pozostawiam jemu tę decyzję. i tak w niczym mi nie pomógł. a mi jest wszystko jedno.
monique25
rodziłam z ojcem dziecka ; pomógł mi psychicznie (kciuki)
karolincia
Po porodzie również mąż był przy mnie od razu wtedy jego pomoc i obecność okazała sie naprawdę nieoceniona
mamaKACPERKA
ja jestem za porodem rodzinnym tzn z mezem,taki tez mialam i czulam sie z nim lepiej,niebylam taka zawstydzona i lepiej sie czulam wiedzac ze jest przy mnie i w kazdej chwili liczyc na niego, chocby w podaniu wody do picia niemusialam wolac poloznej tylko on byl przy mnie bo moj porod trwal 12h a maz byl przy mnie przez 6h a polozne tylko dogladaly i przy koncowce byly dopiero wiec pomoc meza niezastapiona i przy kolejnym tez bedzie
MamusiaKubusia
ja miałam poród rodzinny i nie wyobrażam sobie innego, mój mąż był dzielny, przeciął pępowinę i usłyszął, że mógłby odbierać porody(smiech) więc był z tego strasznie dumny. Na dodatek, gdy później coś mówił, "gdy żona rodziła..." pan doktor go poprawił "gdy Państwo rodzili ..." wcześniej się bał, ja zresztą też-o to czy nie będzie jeszcze z nim problemów, gdy padnie na podłoge (smiech) Musicie razem sie na to zdecydować, bo nic na pewno nie da namawianie męża na to, gdy facet mdleje na widok krwi(grins) Tak jak pisze *Geodonna przynajmniej jest ktoś, kto Ci wodę poda czy cokolwiek ... No i u mnie kolejny plus, to to, że przynajmniej miałam na kogo kląć (smiech)(smiech)(smiech) jak mnie skurcze łapały. Fajne jest też to ... nie wiem jak u Was ... ale u nas przy porodzie rodzinnym jest osobna sala,gdzie jesteś sama,a nie z całą salą mami gdzie ktoś zawsze może być przy Tobie z rodziny. Ale o to powinniście spytać sie w szpitalu ... Powodzenia życzę i dobrej decyzji(kciuki)(kciuki)(kciuki)(grins)(kwiatek)(kwiatek)(kwiatek)(prezent)
Anciacia
Ja tez rodzilam z mezem, nie wyobrazam sobie zeby mialo go nie byc. Masowal mi plecy i wycieral czolo. Nastepnym razem tez bedzie ze mna.
babooshka
Nie wyobrażałam sobie by mogło być inaczej, jego obecność mi psychicznie i fizycznie pomagała (masował plecy między skurczami)poza tym dla niego to też było b.ważne wydarzenie.Na świat przychodziła jego córeczka,mógł ją pierwszy zobaczyć, dotknąć,przeciąć pępowinę itd:))
iwus198920
Dziekuje wam mamusie:)
daryjka87poznan
Ja sobie nie wyobrazałam porodu bez meza. Duzo mi pomogł, bardzo duzo. Jego wsparcie bylo bardzo pomocne,nawet połozna powiedziała ze dobrze ze maz byl przy porodzie bo tak by sobie ze mna rady nie dały. Wpadłam w taki amok ze nie chcialam ich słuchac a meza natomiast słuchałam.
xkasiulax
Był i tego oboje chcieliśmy .......nie wyobrażam sobie inaczej
Iwona1977
Ja wolalam rodzic sama,bo ojciec dziecka byl nerwusem i wiem ze by mnie tylko wkurzal...ale kazdy facet jest inny
amalka
Mój mężuś był przy mnie i nie wyobrażam sobie by miało być inaczej! Mało tego! Stał celowo tak by widzieć "cały proces" i w ogóle nie czuł obrzydzenia czy innych negatywnych emocji. Był przeszczęśliwy a wyrazu jego twarzy nie da się opisać... Po wszystkim powiedział, że jest ze mnie dumny i ze łzami w oczach podziękował mi za synka... Wzruszył mnie tym strasznie...
Achcha
Przy pierwszym porodzie mąż był i chwała mu za to a na drugi niestety nie zdążył czego oboje żałujemy.
wiola0912
ja mojemu powiedziałam czy mu sie podoba czy nie ma byc i koniec
niema innej obcji przynajmniej wie co sie dzieje momentami idzie zwariowac z bólu dobrze jest wtedy trzymac mezusia za reke ja nie rodziłam naturalnie cc sie skonczyło po 16 godz meczenia
Ups, chyba coś nie działa. Prosimy, odśwież stronę lub spróbuj ponownie później.