Menu

Problem natury "religijnej"

Moje podejście do religii znacie, bo często tu o tym wspominałam. Zdanie małżonka nie różni się wiele od mojego, jednak nie jest aż tak radykalny w swych osądach (gdzieś tam może resztki wiary pozostały). Tu właśnie jest pies pogrzebany... Już przed ślubem rozmawialiśmy, że to P będzie z dzieckiem na temat Boga rozmawiał, bo ja hipokrytką nie jestem i nie mam zamiaru tłoczyć potomstwu do główek czegoś, co dla mnie znaczenia nie ma. Jako, że Krzysio ochrzczony został (tylko proszę, nie pytajcie mnie po raz n-ty dlaczego) wypadałoby nadal tą drogą podążać... Od przyszłego roku przedszkolnego, synek zacznie uczęszczać na lekcje religii a nie potrafił (do zeszłego tygodnia) nawet się przeżegnać o paciorku i innych modlitwach nie wspominając. Ja nie uczyłam i zamiaru nie mam, mąż natomiast o tym w ogóle nie myślał, aż nie zwróciłam mu na ten fakt uwagi. Tu zaczynają się schody... Moje dziecko wychowane na programach popularno- naukowych, posiadające pewną wiedzę na temat kosmosu, znające podstawy teorii Darwina... nagle usłyszy informacje sprzeczne z posiadanymi. Gdy mąż opowiadał małemu o duszy i "Niebie" (tym biblijnym) synek zapytał: "Ale przecież w kosmosie są gwiazdy, planety, meteory, supernowe... to gdzie jest to niebo". Ja omal nie parsknęłam śmiechem (przysłuchiwałam się rozmowie z kuchni) a męża zatkało. Stwierdził, że na przeżegnaniu się (co też było kłopotliwe, bo gdy P oznajmił: "Tata nauczy Cię jak się żegna", mały odpalił: "Ale ja już potrafię- na razie, cześć, do widzenia i papa" :D) i paciorku poprzestanie a trudne pytania pozostawi księdzu. Oboje z małżonkiem boimy się jednak, że nasze dziecko zasypie duchownego pytaniami... Co byście zrobiły?

Nie pytajcie mnie po co to wszystko skoro ja nie wierzę a mąż sam nie wie i nie praktykuje, bo nie odpowiem. Sama nie mam pojęcia, ale P się (z niezrozumiałych dla mnie przyczyn) upiera.

amalka
 835  19

Znajdź pytania na ten sam temat:

wiara

Odpowiedzi

anna000
Dlla mojego synka (3l) zmarl w lipcu dziadek,wytlumaczylam mu, ze poszedl budowac domek do nieba, a on na to, zebym kupila bilet na samolot do nieba to go odwiedzimy, zatkalo mnie, po chwili namyslu powiedzialam, ze dziadka dusza "czyli mysli" sa gdzies w tajemniczym miejscu (ktorego nasze oczy nie widza) ktore po prostu nazywamy niebem, tak samo jak taka sama nazwe ma zamek do drzwi i zamek budynek tak samo sa "dwa nieba" te racjonalne i te ktorego nie widzimy. A gdy pytal co to jest dusza tlumaczylam ze to nasze mysli ktore nadal istnieja mimo ze cialo umaarlo. Rzecz jasna tlumaczylam to troche innymi slowami-takimi jak dla 3latka. Sprobujcie moze jakos podobnie
alinagj1o2
Teraz jeszcze dziecko nie będzie miało problemów ,może dużo pytać.Gorzej jak pójdzie do szkoły i zacznie się nauka modlitw i przygotowanie do komunii .Zastanów się już dziś co zamierzacie czy posyłać dziecko na religię czy na etykę.
Jeżeli na religię musisz uczyć synka bo nazbiera się materiału.To co inne dzieci już umieją twoje będzie wkuwało na religii ,jako starsze.Podjęliście jakiś obowiązek i jeżeli nie masz zamiaru się z niego wywiązywać porozmawiaj w przedszkolu jaka jest sytuacja i ze dziecko będzie kiedyś uczęszczało na etykę.Katechetka lub ksiądz mogą tłumaczyć i mówić ale podstawa jest w domu rodzinnym.
amalka
Sęk w tym, że obowiązku podjął się mąż, nie ja- ja umywam ręce. Samo słowo Bóg ledwie mi przez gardło przechodzi a już wmawianie dziecku, istnienia "jakiejśtam" istoty to nie moja bajka... Dlatego nie podejmuję tego tematu by małego w przekonaniach własnych nie utwierdzać- niech wyrobi sobie własne. Uczyć go religii nie mam zamiaru- mąż się upierał, niech sam się w to bawi. Sęk w tym, że sam wątpi... Wiem- pewnie się dziwicie po co w ogóle ta "szopka". Wierzcie mi, że nie raz już się z małżonkiem o to kłóciłam. Nie wiem czy to głupi wstyd przed rodziną, czy coś innego... Albo się wierzy, albo nie i wkurza mnie to wszystko strasznie.

Jednak chyba faktycznie trzeba będzie katechetów o sytuacji uprzedzić. Może wybrać się do księdza i zapytać? Może zagadnę go na kolędzie (wie, że jestem niewierząca).
jagoda30
u mnie sprawa rozwiązała się sama,my przesadnie religijni nie jesteśmy,do kościoła chodzę ja od wielkiego dzwonu, mąż prawie wcale,teściowa natomiast należy do ortodoksyjnych "moherów".Mały nie umiał się przeżegnać, o modlitwach nie wspominając, kościół nudził (i nudzi) go strasznie,co mieliśmy wypominane przez wiadomo kogo.Syn poszedł do zerówki i ma religię, kiedyś go zapytałam jak było? ooo fajnie... a co xsiądz mówił ,aaaa nic... a modliliście się, np "ojcze nasz który jesteś w niebie"? -mamo ale mój tato jest w pracy a nie w niebie.
Ksiądz uczy modlitwy,tłumaczy co to niebo, kto to Jezus, na razie mamy spokój ....
alinagj1o2
Porozmawiajcie z księdzem.Jak to widzi co z tym zrobić,jak traficie na mądrego kapłana podpowie. Piszesz że obowiązki podjął mąż ,dziecko widzi co się dzieje .Moi synowie są po komunii,nie było problemu z materiałem który mieli do zdania.Jednak mieli materiał utrwalany od małego. Jednak były dzieci które bardzo się męczyły i przeżywały. A to nikt inny tylko ich rodzice zgotowali im tą nerwówkę.
My za dużo ci nie pomożemy.To z mężem musisz podjąć decyzję i to ważną. Kłótnia wam nie pomoże tylko konkretna decyzja .
tymianek
Na uczęszczanie dziecka na "zajęcia" religii w przedszkolu rodzice muszą wyrazić zgodę. Dlatego jak tu jedna mama podjęła temat, pomyślcie o jego "przyszłości" - czy będzie podchodził do Komunii, bierzmowania, jak nie to czym sie przejmujesz. Jak już zaznaczyłam, na religię "zajęcia" z religii musi być Wasza zgoda.
Dlaczego piszę zajęcia w "..." - ponieważ jest to po prostu zabawa i lekka edukacja o Bogu. Nie będą uczyć się tam od razu trudnych modlitew tylko podstawy.

A jeżeli już decyzję podjęliście, że ma być wychowywany w wierze katolickiej, no to niestety, ale musicie to brzemię oboje ponieść. Poza tym po co myśleć na wyrost, zacznie chodzić i katacheta będzie miał problem, to wtedy będziecie rozmawiać.
Tuptolek
Myślę amalko, że Wasz syn powinien chodzić na religię. Jeśli ma w przyszłości podjąc decyzję, którą drogą iść musi poznać je obie, albo i ich więcej inaczej na jakiej podstawie ma dokonać wyboru? Tym bardziej jeśli Wy nie macie przekonania co do wiary, to niech ją przedstawi ktoś kto ją dobrze zna. Więc tym bardziej powinien tak jak pewnie puszczasz mu filmy o kosmosie, dajesz książki do poczytania to i powienie chodzić na religię i nawet do Kościoła ( może z babcią?), żeby mieć "równą" wiedzę.
A jeśli chodzi o wiarę i kosmos to wbrew pozorom da się wszystko "pogodzić". Ale to dłuższy temat, a mi czasu brakuje hehe (grins) .
Zawsze totez dobre tematy na kolędę, niech się ksiądz wykaźe, tym bardziej jeśli ma osobę niewierzącą przed sobą. Zrób ciacho, kawę i wyciągnij listę pytań do księdza. (kwiatek)
mycha2706
Moja córka zadawała pytania, trudne pytania, a też kumata jest i ciężko było Ją zbyć...katechetka wytłumaczyła ...Ali tato jest ateistą, bardziej mu do boga Thora niż do Boga uznanego przez katolików...Razem ślęczą nad historiami Wikingów, Celtów i innych wojowniczych ludów, ale Ala chodzi z własnej woli do kościoła.Często rozmawiamy o czarnej mafii, jak to się odbywa i jako dziesięciolatka jest naprawdę rozgarnięta.Wierzę, że jest ktoś kto kręci tym tłem. Nie wiem czy się nazywa Bóg. A teraz mój pięciolatek chodzi do przedszkola, tam ma religię i pani nauczyła Go modlitwy i przeżegnania się, jeszcze pytań nie zadajem zadowolony, bo sobie śpiewają...
emiliab
Wybacz ale pytanie nasuwa się samo z siebie. Po jaką cholerę chcesz wychowywać dziecko na katolika skoro sama twierdzisz, że nie wierzysz?
To jednak czysta hipokryzja.
Tak po za tym zgadzam się z wypowiedzią Geodonny23@.
LaMandragora
A ja moze powiem, jak ja to robie. Moje cory maja ojca (ok, nie mieszkaja z nim juz) muzulmanina i matke buddystke (no ja... (awve) )... W rodzinie maja ponadto katolikow, Swiadkow Jehowy... i kogo tam jeszcze, nie wylicze.
Starsza CHODZI na religie, ale w Waldorfskiej sa do wyboru 4 opcje religii: katolicka, protestancka, nie zwiazana z zadnym kosciolem chrzescijanska i nie zwiazana z zadna religia (takie ple ple o bogu). I na te 4 wersje chodzi moja starsza, za rok bedzie chodzic srednia.

Uwazam, ze dziecko moze poznac rozne rzeczy, zeby moglo w przyszlosci podjac decyzje, co jemu pasuje... Takze nie... nie chronie przed chrzescijanstwem, chociaz mi osobiscie ta opcja nie pasuje, zadna z nich do komunii ani bierzmowania czy czego tam nie pojdzie... ale poznac co nieco... czemu nie? (kciuki)(awve)
amalka
@Geodziu wiem, że nie atak (kwiatek) Nawiasem mówiąc chrzest do niczego nie zobowiązuje a i ja nic, nikomu nie obiecywałam (przed ołtarzem tym bardziej)

Gdy mąż wspomniał o wyjściu do kościoła, mały się autentycznie rozpłakał, tak bardzo nie chciał... Był w tym budynku trzy razy i nigdy do końca mszy nie wysiedział. Nudziło mu się niesamowicie i marudził, że jest za głośno i brzydko śpiewają :) Myślę, że zmuszanie go nie ma sensu...

Na religię przedszkolną zapisać go chcemy, choćby ze względu na te "wredne dzieci". Co zaś się tyczy komunii- jest podobnie. Później damy mu wolną rękę, jak to było w moim przypadku.

@Emiliab "po taką cholerę" by mały wiedział z czego rezygnuję lub czy chce nadal tą drogą podążać. Wybór zostawiamy jemu.

Dziękuję Wam za odpowiedzi. Kilka z Was uspokoiło mnie znacznie (kwiatek)
goskapolak
Ja Ciebie doskonale rozumiem Amalko bo...mam taki sam problem.Nie wierzę w boga ale mój mąż wierzy.Jako ojciec uważam,że ma prawo swoje poglądy przekuwać na wychowanie w wierze.Zwłaszcza,że robi to chyba dobrze.
Ja nie modlę się z córką,nie chodzę z nimi do kościoła ale moja córka chętnie modli się przy mnie.
Zgodziłam się na religię w przedszkolu a co za tym idzie na komunię także.Msza była na dworze więc poszłam zwłaszcza córka śpiewała i chciała,żebym jej posłuchała.

Mój katolicki mąż nauczył córkę pacierza,modlitwy na różańcu i wszelkich innych modlitw i przykazań.
Ada3610
Są fajne spotkania w kościele dla dzieci, msze w których Ksiądz wychodzi do dzieci i prowadzi msze taką dziecinną, oazy na których nie ma modlitwy tylko bardziej zabawy, różne dekoracje się robi, przedstawienia itp.

Jeżeli Ty nie chcesz to inni niech mu pokażą wiarę katolicką. Jak mu się spodoba to będzie chodził na religię, do Kościoła a jak nie to da sobie spokój.

Ja jestem osobą wierzącą i praktykującą Oczywiście W granicach rozsądku.
Uczę mojej Wiary Synka, ma on teraz 18mc, chodzi ze mną czasem do Kościoła, wie jak wygląda Motka Boska czy Pan Jezus. Robi Amen, przeżegnać się jeszcze nie umie.

Ale był czas, że nie wierzyłam, buntowałam się, mijała Kościół i lekcje religii.
Kiedyś ,,coś" się wydarzyło że zmieniłam zdanie i wiem że to był dobry wybór. Jest mi łatwiej i spokojniej żyć wierząc.
amalka
Nooo... mnie do niczego nie zobowiązały (grins) Rozważałam apostazję i byłam już nań zdecydowana, dałam się jednak mężowi ubłagać (szopka kolejna i głupota moja własna) Podczas chrztu Krzysia nie wypowiedziałam ni słowa (rodzinka się śmiała, że zapłoną żywym ogniem gdy kościelny próg przekroczę hehe) i nie czuję się zobowiązana do niczego. Jestem uczciwa wobec siebie i tego będę się trzymała (grins)

@Geodziu ŚWIETNY pomysł!
lola86
Mój brat przestał chodzić do kościoła . W jednym tygodniu zmarło mu dziecko żona poroniła i dowiedział się ze żona choruje na stwardnienie rozsiane .Zostały jej jakieś 3 lata . Poszedł do księdza ustalać pogrzeb a ten powiedział ze to za jego grzechy wszystko sprzeciwia się przeciw niemu . I się skończyło chodzenie do kościoła . I jak kolwiek wiara . Więc moja mam co niedzielę jeździła po wnuki że by je zabrać do kościoła . Prowadziła je do komunii i bierzmowania i teraz są jej wdzięczne , Bo bratanica wychodzi w maju za maż i za nic w świecie nie wyobraża sobie tego wszystkiego bez ślubu kościelnego . Więc może zdaj się na babcie dziadka , kogoś kto wierzy .A swoja drogą bratowa żyje ma 44lata , choć ma trudności z poruszaniem się i mową . Walczy już 20 lat
renata29
Chrzest zobowiązuje.Ty jako niewierząca nie masz tego obowiązku ale Twój mąż i chrzestni powinni wychować Wasze dziecko w wierze katolickiej.
pscolka1987
No a jak mały przyjdzie i zapyta mamusiu tatuś mi powiedział o bogu,niebie.. itp to prawda mamusiu ?a ty co powiesz? wiesz synku no ja nie wierze ..to on zrozumie tak ze tatuś kłamie i wymyśla bo mamusia nie wierzy w to ...no to tylko taka jedna z sytułacji bo mogą być ich wiele jak zacznie chodzic na religie itp ..musisz sie przygotować bo to takie mieszanie w głowie dziecka ....Ja wierzę w boga do kościoła chodzę w kratkę ..ale chcę by dzieci mogły przyjać wszystkie sakramenty a potem wybrać swoją drogę ...moja 4 i 2 latek potrafia sie przeżegnać starsza zna modlitwe itp...ja wychowuje ja tak jak mnie wychowali ....
Ups, chyba coś nie działa. Prosimy, odśwież stronę lub spróbuj ponownie później.