Menu

problem z koleżanka dziecka

Witam. Mam problem ze swoja sześcioletnia córka. Córka chodzi do pierwszej klasy i ma koleżanke(niegrzeczna) ta koleżanka drugi raz powtarza pierwsza klase,wyciąga od mojego dziecka batony,nakłania ja do złego zachowania w szkole i do zabaw np. w złodzieji. Ta dziewczynka jest z patologicznej rodziny.Rozmowy z dzieckiem dały ,na krótki czas,rezultat. Teraz od nowa słysze o tej dziewczynce, moglo byc tak ze po prostu moja córka przestała o niej mówic bo wiedziała,ze ja nie jestem zadowolona z tej przyjaźni.Ma swoja dobra przyjaciółke,której narzuciła przyjecie do ich paczki tej niegrzecznej,bo ona ja prosiła o to. Nie wiem co robić,jak tłumaczyc bo moja córka nie potrafi jej odmówić, przestałam dawać juz batony dziecku, boje sie,ze kolejna rozmowa odniesie przeciwny skutek. Dajcie jakiś pomysł jak jei przetłumaczyć,ze takie zachowanie nie jest dobre.

misiaczek1
 331  4

Znajdź pytania na ten sam temat:

6-13 lat Wychowanie dziecko

Odpowiedzi

Elfka
(pokoj)(pokoj)(pokoj)(pokoj)Zamiast batonów dawaj owoce i warzywa ;-) Moja tak nosi, w klasie to rzadkość. Zdziwili się jak przytachała a pojemniczku sałatkę owocową, nikt od niej nie dębi niczego....no czasem rodzynki i żurawiną.
No, ale nie o to w pytaniu chodzi.(pokoj)(pokoj)(pokoj)(pokoj)

Mamy lepsze agentki w klasie. Średnio da się z nimi coś zrobią, a nerwów już co poniektórym mamom zeżarły . Jedna gwiazda popycha, szantażuje, grozi śmiercią, "przypadkiem" gryzie koleżanki. Czasem wbije coś komuś w plecy. Był pedagog, wychowawca, rodzice i co? Chwila ciszy i znowu to samo. Od czasu do czasu się uspokaja jak się ją upomni, Tak natura. Obserwujemy to i mamy nadzieję, że nic gorszego się nie stanie.
U nas w szkole dzieją się też inne ciekawe rzeczy. Nie jest to winą szkoły absolutnie, ale dzieci mają wybitne pomysły.
Elfka
Oj nie wkleiło mi się ;-(
Co do ulegania małej terrorystce...no cóż, dziecko musi samo poczuć się na siłach , żeby powiedzieć nie. Jak się będzie dawała to ta niegrzeczna, z silniejszym charakterem ją zdominuje. Nic po za tłumaczeniem nie zrobisz niestety.
amalka
@Elfiaczku Krzyś i Emi wymienialiby się przekąskami (małe marcheweczki, suszone morele, śliwki, winogrona, mus jabłkowy...) Batonik (właściwie wafelek jakiś) też się zdarzy- nie będę kłamała, jednak do szkoły dostaje Junior dwie śniadaniówki. W jednej są kanapki, w drugiej coś zdrowego.

@Misiaczku powiem szczerze- nie wiem co Ci doradzić... Jedna z moich koleżanek, często opowiadała mi o chłopcu, który dokucza innym, uniemożliwia prowadzenie zajęć, jest agresywny... Zapamiętałam jego imię, bo jest dość oryginalne. Gdy na liście dzieci w klasie mojego synka zauważyłam to imię- włosy mi się zjeżyły! Gdy wspomniałam koleżance, ta podsumowała to krótko- O JA PIERD...LE! WSPÓŁCZUJĘ! Złe przeczucia się sprawdziły... Oprócz taj małej "gnidy", w klasie było jeszcze dwóch podobnie usposobionych chłopców. Było, bo w tym roku doszedł kolejny- WYRZUCONY z innej szkoły. Wraz z nim kuzynka- identyczne ziółko. Natychmiast zawiązało się towarzystwo wzajemnej adoracji. Po ostatniej wywiadówce, wracaliśmy wlekąc szczęki po chodnikach... Wychowawczyni dowiedziała się od dzieci, że jest:
- pierdolni...ta
- popierdolo...na
- pojeb...na
- zjeb...na
Ponadto gdy prosiła o dzienniczek, dostała nim w głowę, rękę, plecy, brzuch... Chłopcy w nerwach kopali biurko i rzucali czym popadło, gdzie popadło.
Ten o nietypowym imieniu stale zaczepia, dokucza, bije, popycha... Ostatnio tylko szybka reakcje pani uratowała jedną z dziewczynek od upadku ze szczytu schodów. Dzieci zbierają punkty za grzeczność. Ten gagatek ma 315 punktów NA MINUSIE!!! Wyobraźcie sobie zatem jak wygląda sprawa...

Ostatnio mały "gówniarz" dorwał się do klucza i zamknął dzieci w sali. Gdy się wreszcie wydostali, mój Krzyś przywalił gadzinie z pięści w brzuch. Ponoć dwie dziewczynki płakały. Mój mały bohater (grins) Niepedagogicznie cieszę się z przemocy, ale sama mam ochotę tego "A" przez kolano przełożyć... Jak chyba każdy z rodziców... Oczywiście Krzyś dostał uwagę... Uwag mamy kilka. 99% przez tą małą gnidę.

Inny z chłopców nosił do szkoły maskę z filmu "Krzyk" i straszył pierwszaki przy toaletach. Efektem tego było "posikanie się" podczas lekcji, trzymanie potrzeb fizjologicznych do powrotu do domu itd... Na wywiadówkę przyszedł tata jednego z tych prześladowanych dzieci.

Ponadto "towarzystwo wzajemnej adoracji" tak wyśmiewało dzieci w okularach, że dwoje ukrywało fakt, iż misi je nosić. Sprawa wyszła na jaw przypadkiem, gdy pani spotkała jednego z chłopców na zakupach z rodzicami. Na widok okularków aż ją zatkało. Od słowa, do słowa mały się rozpłakał i wszystko opowiedział.

To zaledwie część koszmaru. Żeby nie było- mówię o 8miolatkach!!!!!

Próbowaliśmy już wszystkiego. Interwencja u rodziców nie dała nic, chłopcy pisali już oświadczenia (zgodne ze statusem szkoły), byliśmy u dyrekcji (dwa razy)... Tak naprawdę nie można zrobić nic. Taka prawda...
Elfka
Amaaaaaalkooooo, macie przefajdane.
Jeden sposób jeszcze został. Jak się nikogo nie boi, ani rodziców, pedagogów czy papieża samego to myślę, że wkurw... mamusi po szkole może się bać. Dorwij smarka po lekcjach, postrasz poprawczakiem, widłami czy tam Putinem. Może tak zmięknie, a jak nie to doprowadzić do wywalenia ze szkoły, albo chociaż zmiany klasy. Zgłosić gdzieś wyżej i niech rodzice musowo z nim do psychologa idą...
Ups, chyba coś nie działa. Prosimy, odśwież stronę lub spróbuj ponownie później.