Menu

Problem z rodzicami

Zdecydowaliśmy się z mężem już jakiś czas temu na rozstanie. Nie ma czego ratować. On tam ma nowe życie i kogoś... więc moje podejrzenia się sprawdziły. Nie chce ode mnie nic. Dom zostaje mój itd. On nie zamierza wracać. W końcu przełamałam się i powiedziałam o tym moim rodzicom, którzy bardzo zawsze byli za moim mężem. Traktowali go naprawdę jak syna, którego nie mieli. Najgorsze, że mama uważa, że to moja wina, że powinnam ratować związek, że za łatwo odpuszczam. Ale to on kogoś ma nie ja. Strasznie mnie zabolało to jej podejście, bo to w końcu moja matka a stanęła po jego stronie. W zasadzie nie wiem co robić... chciałam się wam po prostu wyżalić. Idę z małym na spacer, może na chwilę zapomnę... Miłego dnia

panidomu
 492  10

Znajdź pytania na ten sam temat:

rozstanie rodzice problem

Odpowiedzi

kasia13_archiwum
Skad ja to znam?
szlipek
Nasi rodzice chcą dla nas jak najlepiej,czasem nie dochodzi do nich fakt że coś się skończyło,chcą to ratować,może myślą że my robimy zbyt mało w tej sprawie,dla nich nasi partnerzy są częścią rodziny i trudno im zaakceptować inną postać rzeczy
kasia13_archiwum
Dobrze... Gorzej, jesli taki zwiazek jest niszczacy... a oni wola tego nie widziec, i namawiaja, aby dalej to ciagnac, tylko aby uniknac skandalu (rozwodu)... No u mnie w rodzinie "sie nie rozwodzi"... Jak stalam przed takim wyborem to jakos nie moglam liczyc na niczyje wsparcie... Tez szukano winy we mnie... Ale co sie odwlecze to nie uciecze... Ratowane na sile malzenstwo rozpadnie sie predzej czy pozniej...
betty
Będzie dobrze- musi być dobrze! A rodzice wkońcu zrozumieją- może potrzebują więcej czasu bo to dla nich szok! Trzymam za Ciebie kciuki!!!
kasia13_archiwum
Moze powiedz rodzicom, ze swoim nastawieniem nie wiele ci pomagaja, ze wolalabys, aby dodawali ci sil w tak trudnym dla ciebie momencie... A mowiec, ze to niewlasciwa decyzja nie robia tego.
Przeciez widza, ze jestes nieszczesliwa... Chyba tego nie chca...
Misia80
przykro mi z powodu rozpadu Twojego małżeństwa,ale wierzę,że nic się nie dzieję bez przyczyny.Być może dzieję się tak by teraz mogło zacząć się coś szczęśliwego dla Was...życzę powodzenia
panidomu
Dziękuję Wam dziewczyny za miłe słowa. Ja się z tym już pogodziłam, czasami jeszcze nachodzą mnie gorsze chwile, ale cieszę się, że stanęłam na nogi, że się usamodzielniłam i że nie jestem teraz od nikogo zależna. To naprawdę dla mnie wiele. A z rodzicami faktycznie muszę porozmawiać bez emocji... mam nadzieję, że zrozumieją!
patrycja21
trzymam kciuki trudno cokolwiek pisać, dziewczyny świetne pisza wiec nic dodać, po prostu mysl teraz o sobie i małym , to twoje życie i przeżyj je tak jak ty chcesz
tlolek
może mama mowiąc to że za szybko odpuszczasz miała też na myśli to że dziecko bedzie się wychowywało w niepełnej rodzinie, może tego się boi. choć osobiscie uważam że lepiej mieć 1 rodzica ale usmiechniętego i szczęśliwego niż dwoje którzy sie kłocą i mają do siebie jakieś zale. uwazam ze jeśli już wykorzystało się wszystkie srodki żeby ratować związek i nic to lepiej sie rozejść w zgodzie (dla dobra dziecka) niż tworzyc fikcyjną rodzine, tylko na pokaz.
trzymam kciuki żeby się udało wyjaśnić wszystko mamie, zrozumie napewno tylko sama musi to wszystko przetrawić
Gusiaq
Tez bylam w sytuacji emigracyjnej... dziewczyny co prawda nie zony, ale latwo nie bylo.. zylismy w taki sposob rok. Co ja sie nasluchalam od "zyczliwych"... ehhh Ale jak w koncu do niego dojechalam to znowu napatrzylam sie na tych co swoje drugie polowki zostawili w Polsce... Skoro on tam ma inne zycie to Ty tez powinnas swoje poukladac. I powiem CI, ze jestes dzielna. bo na pewno nie jest Ci latwo... Rodzice na pewno zrozumieja, tak jak ktoras napisala, oni nie sa po jego stronie, a za trwaloscia zwiazku... a skoro nie ma o co walczyc to po co? Zycze wytrwalosci i sily w gorszych chwilach:) Pozdrawiam
Ups, chyba coś nie działa. Prosimy, odśwież stronę lub spróbuj ponownie później.