Menu

Problem z sąsiadami

mam problemy z sąsiadami. Sąsiadka wiecznie się skarży na „tupanie”. Sandra jest żywym dzieckiem i biega po domu, wywraca się, rzuca piłeczką, ale przecież to tylko dziecko! Nie robi tego ani specjalnie, ani złosliwie, a sąsiadka, ma wiecznie pretensje. Co mam zrobić? Zabronić się dziecku bawić? A najbardziej mnie irytuje, że owa pani również ma dzieci już w wieku szkolnym i też nie należą do cichutkich myszek! Powiedzcie, że też macie takie przeboje z sąsiadami?

Natty
 1043  10

Znajdź pytania na ten sam temat:

hałas zabawa mieszkanie sąsiedzi blok

Odpowiedzi

kasia13_archiwum
Wiesz... na dzieciecy halas nie ma mocnych... Dzieci maja prawo biegac... I przynajmniej niemieckie prawo staje po stronie dzieci... wiec sasiadom przychodzi tylko sie z tym pogodzic.

Na szczescie pod tym wzgledem mam super sasiadow... A moje cory to prawdziwe zywioly... Jak sie bawia to sie bawia... na calego... ;)
mysia
ja naszczescie mieszkam w domku wiec nie martwie sie sasiadami,ale wiem jedno gdybym ich miala pewnie tez nasluchalabym sie na temat tupania itp.Porozmawiaj na spokjnie z sasiadkom,wytlumacz i przepros,ze czasami jest glosno ale rowniez delikatnie zaznacz ze to jest dziecko ktore ma prawo sie bawic tak jak sie bawi.
genpei
Ja nie mam takiego problemu i współczuję bo nie ma nic gorszego od wrednych sąsiadów. A Twoja sąsiadka niech sobie przypomni że jej dzieci też były kiedyś małe. Pozdrawiam
Misia80
nasi sąsiedzi mają również takiego malucha ja Mikołaj więc nie ma żadnego problemu...są przyzwyczajeni do tupania
krasna1
to przypomnij jej ,że jej dzieci też kiedyś były małe i robiły dokładnie to samo co Twoje.
Juli1303
A ja szczerze powiem że mam taką sąsiadkę , która mi przeszkadza i mimo to że ja mam dziecko to staram sie je wychowac by nie przeszkadzało nikomu. A mam piętro wyżej sąsiadkę, której kochane córy urządzają biegi w obcasach. Wiecie niby nic ale ostatnio mi spadł żyrandol. Więc wychowujmy dzieci i uczmy ich tego że żyje sie w społeczeństwie a nie samemu. Wiem że niektórym cięzko jest sie przyznać do tego że sie komuś przszkadza ale ja stoję po stronie sąsiadki
syla
ja też mam taką sąsiadkę piętro niżej ciągle przyłaził do mnie bo dziecko biega a to klocki rozsypuje potem pies jej przeszkadzał bo pazurami po nanelach chodzi moja Kasia rozumie że to przeszkadza ale Emilka jest jeszcze mała i pamięta przez chwilkę a potem odnowa.Więc jak pewnego dnia jak Emilka bawiła się piłką i przyszła znowu to mnie trafiło bo sąsiadka powiedziała Ze mam zwracać uwaę na to co dziecku do zabawy kupuję,to jej powiedziałam że takie niestety są uroki mieszkania w bloku i niech sobie przypomni jak jej dzieci były malutkie a mój mąż dodał że ma sobie dom w lesie kupić to będzie miała cisze i spokuj pa pa a więcej nie przyszła
syla
ozuzka dlaczego wyzywasz ludzi od wieśniaków co ludzie ze wsi to jacyś gorsi czy co a że grali muzę to dobrze że zwruciłaś im uwagę a nie zaraz myślisz o tym jak się komu owdzięczyć
ania77
A ja mowiac szczeze rozumiem sasiadke bo mialam kiedys nad soba dzieci. Wtedy bylam jeszsze sama i strasznie mi przeszkadzaly dzieciaki ktore mialy swoj pokoj nad moja sypialnia...A one nie byly juz dwulatkami...Teraz rozumiem ze dzieci musza sie bawic i oczywiscie im to wolno. Ale jako rodzic musze takze wskazac granice ktore nie powinny byc przechodzone.
NIe jest to latwe, a ze my mieszkamy w domku jednorodzinnym nie mamy tego problemu...
Ups, chyba coś nie działa. Prosimy, odśwież stronę lub spróbuj ponownie później.