Menu

przedszkolaki; zachowanie

Witam Mamuski! Bywajac na placach zabaw, parkach rozrywki itp. zdarza sie, ze Syn (prawie 4latka) bywa popychany,zaczepiany przez inne (czesto starsze) dzieci. Jak mam reagowac? zabierac zdezorientowanego malucha, "zachecac" zeby "oddal", czy tez poprosic "zaczepialskiego" aby wskazal swoja Mame i interweniowac u niej? nie chce aby Syn wyrosl na chuligana ;) ani na "lazje".... W przedszkolu Patryk doskonale dogaduje sie z rowiesnikami...

CzerwonaRoleta
 634  18

Odpowiedzi

jagoda30
z jednej strony pasowało by zagadnąć mamusię owego "zaczepialskiego" ale czy to nie nauczy dziecko skarżenia na innych?Oddawanie też nie jest dobre ale chłopak ma być chłopak, też często mam ten dylemat
Magdzik
U nas na placu jest taka jedna dziewczynka - starsza od mojej Moniki i lubi przewodzić i "rządzić". A jak ostatnio niby w zabawie zaczęła "trącać" Monikę, to zwróciłam JEJ uwagę, mimo, że była z babcią. Znam tą babcię z widzenia i ona potem też zwróciła uwagę wnuczce.
amalka
@Jagoda no ja przepraszam ale co to znaczy "chłopak ma być chłopak"? Łobuziak jest bardziej "chłopięcy" czy jak? (wow) A co jeśli "agresorem" jest dziewczynka?

@CzerwonaRoleto na ogół nie interweniuję (jeśli przepychanki mieszczą się w "normie") ale zdarzyło się, że starszy chłopczyk koniecznie chciał dostać znalezione przez Krzysia piórko. Po chwili "kłótni" moje dziecko leżało na trawie a "obce" usiadło mu na klatce piersiowej. Myślałam, że szlag mnie trafi a najgorsze, że rodzice i dziadkowie napastnika siedzieli na ławce i niczego nie zauważyli. Wzięłam zapłakanego synka za rękę i najnormalniej w świecie podeszłam do ławki zagadanych dorosłych. Opisałam całą sytuację. Tata natychmiast poderwał się z miejsca i podbiegł do (ukrytego już w krzakach) łobuza a mama i dziadkowie przeprosili. Maluchy podały sobie rączki i do końca dnia bawili się wzorowo.

Innym razem (Krzysio miał 3,5 roku) dwóch chłopców (5 lat) prowokowało synka do zabawy. Nawet byłam zaskoczona, że nie odganiają takiego maluszka. Po chwili zaczęli się z moim smykiem droczyć a on się rozpłakał. Podeszłam, wzięłam Krzysia "pod pachę" i chciałam odejść gdy jeden ze starszaków pomachał synkowi przed nosem jakimś kijem i zapytał- "Chcesz łomot" (krejzolka) No myślałam, że padnę z wrażenia. Później było kilka podobnych tekstów (z pyskówkami włącznie). Od tamtego dnia Krzyś po prostu unikał tych dzieci. Powinnam nadmienić, że ci "5ciolatkowie" zawsze są na placu zabaw sami.

To takie sytuacje gdzie musiałam interweniować. W przypadku przepychanek czy sypania piachem na ogół nie reaguję (chyba, że "zabawa" idzie w złym kierunku) a takie sytuacje zdarzają się niezwykle rzadko. Na naszym placu zabaw dzieciaki się znają. W piaskownicy siedzą brzdące niespełna roczne i przedszkolaki. O dziwo są zgodne (grins)

Co się zaś tyczy Twojego malucha (choć to niepedagogiczne) tłumacz, że nieładnie jest bić ale jeśli ktoś go uderzy- ma oddać. Niech nauczy się bronić bo stale będzie ofiarą.
Grosik007
JA bym zwróciła uwagę "zaczepialskiemu"! Ponadto uważam że od tego jest mama żeby pilnowac dziecka! Ja zwracam uwagę mojemu dziecku jak cos przeskrobie!
amalka
@Grosik zgadzam się z Tobą (grins) Problem w tym, że gro mamusiek po prostu siada na ławeczce z gazetą w ręku i w d... ma co robi ich dziecko. Strasznie mnie to wkurza (zlosc) Staram się jednak nie przesadzać. Dzieci większość (drobnych) sporów załatwiają między sobą. Moja koleżanka zwykła powtarzać- "Nie wtrącam się puki nikt nie krwawi" (grins)
Tuptolek
no amalka i nic tym gówniarzom nie odpowiedziałaś na taki tekst? Przecież oni również Ciebie mieli za przeproszeniem gdzieś... jeśli przy Tobie taki tekst puścili (nigdy) a jeśli chodzi o przepychanki ja mówię, żeby nie zaczynał pierwszy, a jak ktoś go popchnie lub uderzy ma mu oddać mocniej niż sam dostał
goskapolak
Pewnie,że warto zwrócić uwagę dziecku- co z tego,że ono jest z rodzicami skoro ci nie reagują.

Jagoda - co według Ciebie jest skarżeniem? To,że dziecko zasygnalizuje opiekunowi fakt,że towarzysz zabawy stwarza niebezpieczną sytuację? Trzeba mu chyba być za to wdzięcznym skoro samemu się jej nie zauważyło.
Opiekun jest od tego,żeby na to reagować.

Amalko- kurczę- chyba na Twoim miejscu wzięłabym takiego pięciolatka za rękę i kazała się zaprowadzić do rodziców.A następnie ochrzaniłabym rodziców,że grozi im grzywna za pozostawienie bez opieki PIĘCIOLATKA(!) i że ten pięciolatek nie umie się zachować w grupie i stwarza niebezpieczeństwo więc jeśli sam będzie przychodził na plac będziesz go wypraszała i kazała przychodzić z rodzicami,żeby go pilnowali.
daryjka87poznan
Ja tam zwracam uwage dziecku bo nie zawsze te starsze dzieci są z rodzicami na placu zabaw. Dzieci 12 letnie przychodzą u nas wiadomo same a na placu zabaw biegają jak dzikusy dosłownie nie patrząc na te najmniejsze szkrabki.
amalka
@tuptolku czytaj ze zrozumieniem (grins) Użyłam słowa "pyskówki" więc znaczy, że mi odpyskowali, co z kolei świadczy o moich uwagach skierowanych w ich stronę. Jednocześnie chciałabym zapytać co powiedziałabyś 5cioletniemu dziecku w takiej sytuacji, oprócz "nie wolno się tak zachowywać" itp...

@Goskapolak sęk w tym, że ta mama ma w nosie podobne uwagi. Nie tylko Krzyś miał do czynienia z tymi łobuzami. Koleżanka zgłosiła straży miejskiej, że dziecko jest samo na placu zabaw (wtedy był bez kolegi) i co? A no nic... Nawet nie wiem jak ta mamuśka wygląda. Nigdy jej nie widziałam. Ponoć tłumaczy się, że małego obserwuje przez okno (krejzolka)
Tuptolek
nie koniecznie znam sens Twojego powiedzenia "pyskówka" (grins) amalko. Ja odebrałam to tak jakby oni Tobie pyskowali tylko, rozumiem, że powiedziałaś im, że to Ty zaraz zrobisz im ten łomot (grins)(grins), a można wszystko, ponieważ te dzieciaki znajdują się tam bez opieki, zakłócają zabawę innym dzieciom, od pyskówki, przez wyprowadzenie za ucho z placu zabaw, po wezwanie policji, która na pewno dotrze do mamuśki ( strasznie opiekuńczej jak widać, jak to nie jakaś patologia ), nie straży miejskiej - oni nie mają wystarczających uprawnień, a do policji składasz wezwanie, muszą coś zrobić, bo muszą wpisać to w papiery(kwiatek) no ale to takie drastyczne już, w każdym razie jeśli dziecko jest za małe, żeby sobie samemu poradzić z takimi łobuzami, śmiało rodzić może interweniować, a na pewno wyrzucić ich z placu zabaw
Tuptolek
nie koniecznie znam sens Twojego powiedzenia "pyskówka" (grins) amalko. Ja odebrałam to tak jakby oni Tobie pyskowali tylko, rozumiem, że powiedziałaś im, że to Ty zaraz zrobisz im ten łomot (grins)(grins), a można wszystko, ponieważ te dzieciaki znajdują się tam bez opieki, zakłócają zabawę innym dzieciom, od pyskówki, przez wyprowadzenie za ucho z placu zabaw, po wezwanie policji, która na pewno dotrze do mamuśki ( strasznie opiekuńczej jak widać, jak to nie jakaś patologia ), nie straży miejskiej - oni nie mają wystarczających uprawnień, a do policji składasz wezwanie, muszą coś zrobić, bo muszą wpisać to w papiery(kwiatek) no ale to takie drastyczne już, w każdym razie jeśli dziecko jest za małe, żeby sobie samemu poradzić z takimi łobuzami, śmiało rodzić może interweniować, a na pewno wyrzucić ich z placu zabaw
silwerka23
MOZE TO NIE PEDAGOGICZNE ALE POWTARZAM SYNKOWI JAK CIE KTOS UDERZY TO ODDAJ!! MOJA SIOSTRZENICA KTÓRA MA 2. 6 MIESIECY JUZ OD DAWNA TERRORYZUJE MOJEGO SYNA WIEK 3.8 MIESIECY... Z RODZINA SIE POKLUCILAM BO JAK MIJ ZACZYNAL PRZESADZAC I CHCIAL UDERZYC INNE DZIECKO TO MOWILAM ZE NIE WOLNO I 0ON DOSTANIE PO TYLKU JAK BEDZIE INNE DZIECI BIL... NIESTETY SIOSTRZENICA MOZE WSZYSTKO:( NIE REAGUJA RODZICE ANI DZIADKOWIE...WIEC OBECNIE ZABRONILAM IM PRZYWOZENIA JEJ DO MOJEGO SYNKA CYHYBA ZE NIC NIE BEDA MU MOWILI JAK JEJ ODDA:) BO ZAWSZE MU MOWIE ZE MA MOCNO ODDAC!!!
amalka
Hehe Gdybym ja ich postraszyła tym "łomotem" (nie ukrywam- ochotę miałam) pewnie sama bym wylądowała u panów mundurowych (grins) Strzeliłam jedynie moralizatorską gatkę (która spłynęła po młodych jak po kaczce) i odeszłam... O ile mi wiadomo- to nie patologia a wręcz przeciwnie. Ponoć mamuśka boi się połamać tipsy i ubrudzić drogie buciki, toteż na plac zabaw nie zawitała ni razu (przynajmniej podczas mojej tam bytności). Tak naprawdę żal mi takich dzieciaków (pout)
goskapolak
"Z RODZINA SIE POKLUCILAM BO JAK MIJ ZACZYNAL PRZESADZAC I CHCIAL UDERZYC INNE DZIECKO TO MOWILAM ZE NIE WOLNO I 0ON DOSTANIE PO TYLKU JAK BEDZIE INNE DZIECI BIL..." (krejzolka)(krejzolka)(krejzolka)

Jak przyłożysz dziecku drogi synku to ja ci wpieprzę bo przemocą i agresją się brzydzę(grins)(grins)
Tuptolek
@goskapolak (smiech) dobre (grins) @amalka ja bym ich właśnie tym łomotem postraszyła, a najlepiej w wolnej męzowej chwili bym kazała mężowi ich postraszyć, a jak mamusia taka to to też trochę patologia w wersji exklusive (grins)(grins)(grins) patologia na wysokim poziomie (grins)
CzerwonaRoleta
dziekuje Wam bardzo.... jest o czym myslec. milego weekendu.(grins)(kwiatek)
PatrycjaM
ja zwracam uwagę dziecku, tak aby i opiekun usłyszał.
sheryl
Reaguję i opierdzielam agresora jeśli jego opiekunowie nie reagują.
Też uważam jak większość z was, ze dziecko powinno umieć się obronić, a nie być ofiarą.
A co to znaczy, co niektóre tu wspomniały: "nie wolno skarżyć". Przypomina mi to moje czasy... :/ A dlaczego nie skarżyć? Siedzieć cicho jak ktoś go atakuje? Bo to takie honorowe? Phi... Ja zawsze mówię mojemu, że jak jakiś łobuz go atakuje to ma właśnie skarżyć. Czyli mówić pani lub rodzicom jak ktoś mu robi krzywdę a nie siedzieć cicho jak mysz pod miotłą i zbierać razy, a jakiś gagatek bezkarnie robi to dalej.
Ups, chyba coś nie działa. Prosimy, odśwież stronę lub spróbuj ponownie później.