Menu

psy

Macie psy? Duże, małe, rasowe, kundelki? Boicie się puszczać je przy dzieciach? Jesteście im w stanie zaufać? Ja mam 2 bernardyny, z czego Pan bruno jest ogromny jak niedźwiedź, Pani Benka normalnej wielkości bernarynowskiej kobiety. Są bardzo fajne, ale jednym skokiem powaliłyby mnie, a co dopiero dzieci. I chyba muszę je wydać bo Konrad się boi na podwórko przez nie wychodzić, poza tym jak pomyślę o małych brzdącach. Bernardyny mają to do siebie, że kombinują jak wyjść ze swojego kojca i nie wiadomo kiedy wykombinują. Raz wyszedł po siatce górą.
Co byście zrobiły? Lubię te psiaki, no ale ja jakoś nie potrafię im zaufać co do dzieci, Konrad to jeszcze ok, choć by go zwyczajnie przewalił, ale małe bąki? Mnie się sanowne państwo benków nie słucha, a mężowa nie ma od 6 rano do 23. Pozatym nie trawią sąsiada żula i boję się, że siatka w tym roku zostanie pokonana.

Tuptolek
 1798  56

Znajdź pytania na ten sam temat:

psy

Odpowiedzi

Tuptolek
Dylemat mam tylko dlatego, że od małego z nami i ich lubimy.
StepByStep
Nim się ich pozbędziesz to może lepiej zainwestować w solidniejszy kojec? Sama mam huskyego i też do najmniejszych nie należy, ale w życiu bym go nie wydała, nim bym nie wyczerpała wszelkich możliwości by z nami został.
Tuptolek
to nie takie proste kiedyś kojec kojcem, tata do nich wszedł i nie domknął furtki, ja nie dam rady wszystkego upilnować, tym bardziej, że będzie dwóch niemolaczków, a starszy by mógł się bawić na podwórku to się boi, że wyjdą
jagoda30
Mnie pogryzł po twarzy własny pies kiedy miałam jakieś 5-6 lat do tej pory mam lęk przed psami.Nie masz w okolicy tresera psów?Dorosłego psa ciężko nauczyć czegoś ale to wykonalne.
rozowa82
mialam kiedys bernardyna ale ktos go otrul (placze)
mam pieski podworkowe ale marzy mi sie bernardyn, ogoleni duzy pies...
Nie cierpie i nie uznaje psow w domach szczegolnie w blokach... ale to oczywiscie moje zdanie
Tuptolek
to nie o to chodzi, one się słuchają, ale męża
rozowa82
zrobcie konkretniejszy kojec, poza tym bernardyny potrzebuja duzo ruchu takze musza byc wypuszczane zeby sie wybiegaly
Tuptolek
one maja cała noc na bieganie
stokrotka30
ja w ogóle nie rozumie czegos takiego...jak można oddać komus psa z tak banalnego powodu,kojec przeciez mozna podwyższyć,wzmocnić,dać jakies zabezpieczenia,to nie jest aż tak wielki koszt..a psy nie cierpią,jak myślisz co sie stanie z tymi psami,komu byś je ,,wydała"?psy przekładane z rąk do rąk głupieją i niestety robia sie agresywne i nieufne,potem ląduja w schroniskach,albo niestety pod ziemią....sama miałam owczarka niemieckiego,który mimo pzytywnego charakteru i miłości do dzieci,nie miał mojego 100% zaufania(chociaż był tego wart)dzieci ZAWSZE były na moim ,,oku",choć to on je zawsze przypilnował i dzielnie bronił(nawet przed muchami)
stokrotka30
trzeba nad psami popracować,żeby słuchały sie Ciebie i żeby nie zwracały uwagi na dzieci!!!to jest do zrobienia,tylko trzeba trochę cierpliwości i wytrwałości...
Tuptolek
no stokrotka pojechałaś, ja po prostu zastanawiam się nad tym, bo dzieci są dla mnie ważniejsze niż psy, ale trochę żałuję zadania tego pytania, bo tak na prawdę ciężko będzie komuś zrozumieć moje stanowisko. A psów nie oddaje byle komu jeśli już. Mam brata ciotecznego, który miał kiedyś benki i chiałby mieć znowu, ewenutalnie szwagier od jakieś czasu nas zadręczał, że chiałby. Więc one nie trafiają gdzie kolwiek,a i oddałabym je tylko w parze, bo one są strasnie za sobą. Kwestia jest mojego strachu o dzieciaki w momencie jakby udało im się wyjść i to nie jest sprawa kojca, który można zadaszyć bo w okjcu tylko tego brakuje, mają podmórywkę i porządą furtkę i nie mało miejsca, a w nocy biegają po całym podwórku, ale jak ktoś miał bernardyny to wie jak reagują na obcych, a ze mną i Konradem mają kontakt przez siatkę, ja do nich nie wchodzę, bo zwyczajnie skacząc przewracają mnie,a jak mówiłam słuchają się męża, którego nie ma cały dzień.
Tuptolek
od szczeniaka raczej, benka ma 3 lata bruno 2
stokrotka30
nie chodziło mi o ,pojechanie " po Tobie,dla mnie również bezpieczeństwo dzieci jest na pierwszym miejscu,chodziło mi o to ,że problem jest do rozwiązania.....moi zajomi maja 3 bernardyny i sa to najłagodniejsze ,,ciapy" jakie kiedykolwiek poznałam.....
Tuptolek
właśnie ciapy się znich zrobią za jakieś 5 lat, no nie wiem kurcze sama co zrobić, gdybym ich nie lubiła, to bym się nie zastanawiała nad tym przecież
mycha2706
Mam psa, kundel(waży około20 kg) ale tak waleczny, że sprawia wiele kłopotów. Jest groźny dla obcych a dla moich dzieci to oaza spokoju. Mam Go 6 lat i mimo, że bywa niebezpieczny dla otoczenia to NIGDY bym go nie oddała.Ma waleczny charakter i nic tego nie zmieni. Matka baset, ojciec wilczur to geny ma skrzywione lekko. No ale mogę spać przy otwartych drzwiach, nikogo nie wpuści:)Przegina z potrzebą miłości...chodzi łasi się, kłądzie żeby go głaskac, tulić, kochać... to moje czwarte dziecko:)
Tuptolek
no na pewnp plusem jest to, że każdy się ich boi i nikt nie wejdzie
Anulkaa
Tuptolek a mnie sie wydaje że Ty juz podjełas decyzje, czytajac Twoje komentarze da sie wyczuc że wolałabys aby tych psów nie było. Moje zdanie jest takie, że Ty najlepiej wiesz jako włascicielka psów czy te psy moga zagrozić Twoim dzieciom czy nie. I tym się sugeruj. Jesli masz w sobie niepokój i stres z tego powodu to decyzja jest prosta. Wiadomo że przywiązanie do psów jest, ale wydaje mi sie że dzieci sa ważniejsze. Tym bardziej że twój syn juz sie boi na podwórko wychodzić , to dla mnie samo to juz wystarcza do podjęcia decyzji. Wolałabym oddać psy i potęsknić jakiś czas niz niedajboże patrzec potem na pogryzione czy wystraszone dziecko. Trzymaj sie przede wszystkim swojej intuicji.
Tuptolek
no widzisz Anulkaa ujełaś to co myślę, cj=hoć nie mam w 100 % pewności co do tego, dltego jest podatna na opinię innych i teraz jak odeszłam zmywać naczynia to myślałam, że może zbyt pochopnie jednak chce je oddać,ale Ty bardzo dobrze to ujęłaś, przez ten strach Konradek nie wychodzi na podwórko
amalka
Czasem decyzja o przysposobieniu zwierzaka nie jest do końca przemyślana. W rezultacie cierpimy my i sam pupil... Nim pojawił się Krzysio, mieliśmy kocurka. Masa zdjęć została z tego okresu, gdy spali wtuleni w siebie, filmików gdy synek "agugał" do kici, gdy wyciągał do niej rączki... Problemy zaczęły się gdy mały zaczął raczkować. Rączki i generalnie wszystko oblepione było sierścią. Dziesiątki razy wylewałam mleko, bo pływało weń kocie włosie... Kotka oddaliśmy znajomym- żyje w ich domu szczęśliwie do dziś dnia. Wiele dni przepłakałam, bo kotka od kocięta wychowałam. Brakowało mi mruczenia, widoku wylegującego się pupila i tego jak witał mnie przy drzwiach... Dlatego jestem w stanie Cię zrozumieć. Dorze, że znalazłaś dla zwierzaków dobry dom i do potencjalnych właścicieli masz zaufanie.

Zgadzam się z @Anulką. Chyba podjęłaś już decyzję i w moim mniemaniu najlepszą, choć bolesną. Dzieci są najważniejsze.
Nena
A ja mam takie pytanie: dlaczego twoj synek sie ich boi? Bo boisz sie ty? Bo zrobiły mu coś? Najczęściej boimy sie bo nie znamy a negatywne emocje mamy- twoj strach ze mogą coś zrobić- sie udzielaja. Sama mam owczarka belgijskiego który podczas zabawy ze mna jest w stanie nie powalic na ziemie ale za corke by życie oddał i broni jej bo wie ze "jej"młode trzeba ochraniac. Pies traktuje cie jak swoje stado jeśli ty też je tak trakrujesz, jeśli nawet nie swiadomie wysyłasz mu sygnały że jestes nieufna wobec niego on też taki bedzie. Może warto popracować nad waszym wzajemnym zaufaniem?ty plus psy i twoj synek?wszystko da sie rozwiązać tylko trzeba poszukac tego rozwiązania a nie pozbyć sie problemu. Bo pomysł skoro dziecko sie boi i ty oddasz te psy to potem co, sąsiedzi też mają zwierzęta,szwagra nie bedziesz odwiedzać bo psy ma? Moim zdaniem warto skupić sie na leku twojego synka i nad tym popracować by tego sie pozbyć na stale a nie tylko z domowego ogrodka wyrzucić psy. Pozdrawiam
Ups, chyba coś nie działa. Prosimy, odśwież stronę lub spróbuj ponownie później.