Menu

Relacje rodzinne

Jak to u was jest? Skarzycie się na teściów, mężowie na waszych rodziców czy jest błogo sielsko i wszyscy się zgadzają ze sobą szanują własne zdanie itd? Mnie szlag trafia jak mi wszyscy w kółko biorą dziecko na ręce i chustają. Potem sobie idą bo mają dość a ja zostaję z dzieckiem, które domaga się noszenia! Moje prośby są oczywiście nieskuteczne i przestaję sobie z tym radzić. Co mam zrobić?

natka86
 610  7

Znajdź pytania na ten sam temat:

rodzina

Odpowiedzi

ODYNIECKA
To normalne i nie ma co się denerwować. Od początku świata tak było, że babcie, dziadkowie i ciocie rozpieszczają dzieci a Ty się potem martw.
Albo kategorycznie zażądaj żeby nie brano maleństwa na ręce co grozi obrazą majwestatu gościa albo wymyśl jakiś fortel, że nie można brać bo np. lekarz zalecił, że maluszek ma leżeć, albo dopiero dziecko jadło i nie można go ruszać, albo coś innego może to pomoże.
betty
ja również nie mam problemu z teściami ani rodzicami... obu stronom dużo zawdzięczamy bo dużo nam pomagają (i nie chodzi tu oczywiście o finanse). teściów mam blisko, rodziców jakieś 30 km a my mieszkamy sami. dużo do nas przyjeżdzają i nieraz oczywiście mam inne zdanie co do wychowywania i życia i mówie o tym otwarcie... dzięki temu nie ma między nami nieporozumień! a teściową mam taką że w ogień bym za nią poszła... taka dobra kobieta! no ale oczywiście nie równa się mojej kochanej mamuni :)
betty
porozmawiaj z nimi... napewno zrozumią że ty masz inne metody wychowawcze i że nie dajesz sobie później rady z dzieckiem jak oni wychodzą... bo mała chce tylko na ręce!
kasia13_archiwum
Moi rodzice mieszkaja w Posce, mama meza w Iraku, a ja z mezem i dziecmi w Niemczech... takze z dala... i wszyscy sie kochamy... ;)
KdaPl
z tesciowa jest problem - jak jej mwimy zeby nic nie dawala jesc malemu, bo dopiero sie najadl, to i tak mu cos wcisnie (a to taki lakomczuch, ze wszystko co nie ucieknie wpakuje do pyszczka - nawet biedronki)
ja narzekam na tesciowa, ale moj malzonek zyje z moimi rodzicami na stopie kolezenskiej (mowia sobie po imieniu, a nie oficjalnie "mamo" czy "tato")
Nanya
Do moich rodziców mamy niecałe 200 m, do rodziców męża - jakieś 10 min spacerkiem. Dogadujemy się świetnie. Moja mama się trochę wtrąca, bo wciąż uważa mnie za swoją małą córeczkę, ale ja sobie z tym dobrze radzę. Ma swoje zdanie i ja je szanuję, ale jeśli powiem jej, że tego przy dziecku nie praktykujemy, to tego nie robi i koniec. Bardzo sobie cenię jej rady. Teściowa natomiast to uosobienie ideału :) Nie wtrąca się w ogóle, doradza ale bez najmniejszego nacisku, NIGDY mnie nie skrytykowała, zawsze chętna do opieki nad malcem i odciążania mnie, zwłaszcza teraz, gdy jestem w drugiej ciąży.
Mój tata i teść też nie wtrącają się do naszego małżeństwa, ani wychowania małego (no może troszkę teść - czasami). Mikuś jest dla nich całym światem, bawią się z nim, ale nie lubią zostawać z nim sami, bo się boją i ja ich rozumiem.
Więc u mnie w rodzinie... SIELANKA!
tereska19
ja bardzo często się skarże na tesciów mieszkamy razem wszedzie wtykaja doś mam ich jc z moimi rodzicami mamy dobre relacje maz jest bardzo lubiany przez moia mamae ..ale moze dlatego ze mieszkmy od siebie 10 km..i tak czesto sie nie widzimy.. lale wszystko do czasu zaniedlugo budowa wlasny dom i wkoncu bez tesciow
Ups, chyba coś nie działa. Prosimy, odśwież stronę lub spróbuj ponownie później.