Menu

Rozterki związane z budową domu...

Chcieliśmy się budować... Myśleliśmy uzbierać 100 tys, zacząć budowę, później sprzedać mieszkanie (chwilowo wprowadzić się do moich rodziców, albo do ojca męża) i dokończyć budowę. Działkę mamy obok brata męża. To bardzo atrakcyjna działka w atrakcyjnym miejscu, wszystkie przyłącza już mamy, nic tylko zaczynać budowę. Jest tylko jeden problem. Żona brata jest strasznie wścibska i oboje z mężem jej nie znosimy. Ja mówię, żeby szukać działki gdzie indziej, ale mąż jest uparty na tą. Mówi, że jak będzie bardzo źle, to odgrodzimy się od nich murem, a jak to nie pomoże, to sprzedamy dom. Ale już to widzę... jak własną krwawiznę sprzeda.

Poza tym, no właśnie. Jestem w 5 mc ciąży. Budowę zaczniemy najprędzej za rok na wiosnę. Mąż pracuje od rana do nocy, prawie go w domu nie ma, jedynie weekendy. Żeby wybudować dom to wiadomo, trzeba się nachodzić i nazałatwiać. Czy ja w ciąży, lub za chwilę z małym dzieckiem będę w stanie to wszystko załatwić? Skoro męża nie ma całymi dniami w domu, a już na pewno w godzinach otwarcia urzędów. Później na budowie też trzeba robotnikom na ręce patrzeć, a ja nie wiem kto to będzie robił. Ja z małym dzieckiem? Żeby dom nie kosztował dwa razy więcej, to trzeba budować systemem gospodarczym. A kto będzie szukał materiałów, przywoził je, załatwiał to wszystko? Mąż projekty ogląda... Ok fajnie, na początku też się napaliłam, ale poczytałam trochę i wiem jak to realnie wygląda. Myślę, że nie damy rady. Szczególnie, że chcieliśmy mieć dwoje dzieci w niedużym odstępie czasu... A jeśli mam wybierać dom czy dziecko - wybieram dziecko.

Ale mąż się napalił... a jak tylko zaczynam mu to wszystko mówić, to od razu "Dobra, to zostajemy do końca życia w bloku i będziesz słuchała wszystkich sąsiadów co kto robi w danym momencie, będziesz łaziła po tych schodach, a ja będę codziennie pół godziny szukał miejsca do zaparkowania pod blokiem...". Nie chcę tego... nie chcę tego wszystkiego! Ale jak my niby wybudujemy ten dom? Mąż nie może mniej pracować, bo wtedy mniej zarobi, a wtedy to nie będzie za co tego domu wybudować... Poza tym wszyscy mówią, że budowanie domu, to zaniedbanie dzieci w tym czasie i tego też się boję... Nie wiem co robić :( Jeśli mamy zacząć za rok, to już powoli trzeba zabrać się za papierologię, pozwolenia itd. Odpuścić?

completed
 537  28

Znajdź pytania na ten sam temat:

Dorośli Dom i Ogród dom

Odpowiedzi

MMama1975
EEEch kobito (pout) ...jakby mi kto włączył płytę z moimi rozterkami na przestrzeni ostatnich lat. Tak się zastanawiałam, analizowałam i mi wszystko koło nosa przeszło. Wciąż czekałam na lepszy moment z przeprowadzką, drugim dzieckiem...To, co mówi Twój mąż akurat u mnie się sprawdziło - blok, który jest dla mnie jak więzienie, w dodatku duże opłaty, wypocząć nie ma jak, tylko na to wszystko trzeba zarabiać. brak miejsc parkingowych itd. - święte słowa Twojego męża. Super, że ma takiego powera, taki tatusiowy syndrom wicia gniazda. Radzę Ci wykorzystajcie ten Wasz moment. Potem wszystko przychodzi dużo trudniej.

Zazdroszczę Ci (oprócz paru latek mniej grrr(zla)) takiego męża. Mój nie ma na nic parcia. Nigdy nie miał. Każda trudna decyzja to była moja decyzja. Teraz po tylu latach to niestety widzę.
Owszem, budowa domu (z tego co słyszałam od tych, co budowali/budują) to nie łatwizna i wielka próba dla związku. Nie bez powodu jeden z etapów budowy to w y k a ń c z a n i e. Jak się zaweźmiecie to dacie radę. Pomyśl jak potem będzie za.......ście. Poza tym nie będziesz wysłuchiwać od męża całe życie, że znowu nie miał gdzie zaparkować ani jak bąka puścić, bo za ścianą sąsiad usłyszy (jezyk)(hahaha)
completed
Miło to przeczytać. Oczywiście cieszę się, że mąż taki napalony. Odkąd jestem w ciąży to w ogóle zrobił się jeszcze bardziej odpowiedzialny i wszystko robi dla nas. Ale ja jestem realistką. Wiem, że w bloku jest masakra. Za czynsz + opłaty lepiej wziąć kredyt i płacić to samo, tyle, że już na swoje. Tylko kto ten dom będzie budował, jak on całymi dniami w pracy siedzi, a ja będę nie dość że babą (a te przecież nie znają się na budowie), to jeszcze z małym dzieckiem...

Mój też nie był od zawsze taki napalony (grins) Np. decyzja o dziecku to była bardziej moja decyzja (w tym roku kończę 25 lat, a zawsze chciałam urodzić pierwsze dziecko do tego czasu). Co prawda nie musiałam go jakoś bardzo namawiać, ale to ja wyszłam z inicjatywą. A teraz nie może się doczekać i mówi do brzucha "Kiedy w końcu wyjdziesz? Tatuś bardzo Cię kocha i będzie Cię pielęgnował jak się urodzisz..." i kiedy mu przypomnę, że musiałam go "namawiać", to się oburza i przeczy (grins)

Ogólnie chcę tego domu, bardzo. Ale pod warunkiem, że za rok czy dwa zaczniemy budowę i że w dwa czy trzy lata go wybudujemy. A mąż mówi, że będziemy budowali ile trzeba będzie (tzn. jak damy radę finansowo), czyli pewnie jakieś 7 lat... to mi się odechciewa od razu. No i jeszcze raz pytanie, kto to będzie budował?...
jagoda30
Mam znajome małżeństwo z dwójką dzieci(jedna kilku miesięczne właśnie) i z wiosną zaczęli budowę,kobiecina się najeździła,nachodziła ale już mają papierologię z głowy.Więc da się,tylko trzeba samozaparcie i organizacji.
Elfka
Znajoma kupiła dom po kimś. Włożyła kasę, wyremontowała...było łatwiej.Niestety to akurat był stulatek, ale w dobrym stanie jeszcze i suchy. Jest zadowolona niby.
Są młodsze domy, można i tak jak na budowę sił i czasu nie ma.
Jednak co swoje to swoje od podstaw. Wiesz wtedy co tam w murach masz, jak z instalacją wody, elektryki itd.
Ja mam dom po babci, lata 60-te. Wkładamy non stop, ale o budowie nigdy nie myślałam . Teraz wolę to co mam, ale mam tu miejsca nawet sporo. Co innego na blokach tak jak Wy. Też bym chciała do domu uciekać.
Ciężka sprawa. Współczuję tego miotania się. Trzymam kciuki za pozytywne rozwiązanie tej sytuacji i niech wszystko idzie z górki.
completed
@jagoda30 papierologii aż tak się nie boję, jak tej budowy właśnie, kto tego wszystkiego dopilnuje, przecież ja nie mam o tym zielonego pojęcia... a uważam, że jak coś robić, to porządnie, a nie na pół gwizdka. No ale może masz rację, że jak się chce, to wszystko się da...

@Elfka jak już dom, to swój i nowy. Teraz tysiąc projektów przeglądnęliśmy i niewiele nam się podoba, a co dopiero gotowca. Poza tym jakoś wizja starego do remontu mnie przeraża. Mój dom rodzinny to dom budowany przez babcie i dziadka, ma około 40 lat, a dla mnie to stare budownictwo i wszystko mi się tam nie podoba (teraz są nowe rozwiązania, domy eko, tańsze w utrzymaniu, ładniejsze itd itd...). Co innego też dostać w spadku, a co innego na siłę taki stary kupować. Przed oczami mam to niefunkcjonalne rozmieszczenie pomieszczeń, z zewnątrz wielki dom, a w środku 4 osobom ciasno... brrr.... Ale dzięki za rady :)
Elfka
@completed wiem, wiem i ja Ciebie popieram tutaj. Gdybym nie miała gdzie mieszkać zaraz po ślubie i musiała u rodziców z mężem to bym wszystko zrobiła co by budować swoje i pewne. Podałam te opcje w razie czego, ale stara chałupa żre kasę jak smoczysko. Oszczędność na nowej z czasem jest większa, lepiej ogrzewanie dobierzesz, rozkład pomieszczeń itd. Same plusy.Dopilnowanie tego w ciąży lub z maleństwem to jest kłopot, ale może akurat uda się wszystko pięknie i dacie radę ;-)
renata29
A Ty z mężem nie rozmawiałaś o tym kto by dopilnował tej budowy? Bo może niepotrzebnie się zamartwiasz a on ma już jakąś wizję tego.
kama86
Uwierz na slowo ze mieszkanie w bloku a swoj dom to dwie bardzo rozne rzeczy..Zreszta sama wiesz bo mieszkasz teraz w blokowisku.

Material na budowe nie wozi sie calymi dniami,zreszta nie wierze w to ze facet zostawi Cie ze wszystkim sama.Dacie rade i tylko tak mysl.Jak bedziesz nie potrzebnie sie nakrecac to szkoda twoich nerwow i do tego w domu beda spiecia.
Fakt budowa domu to wydatek,duzo npracy i nerowo ale za jakis czas jak sie wprowadzicie zapomnisz o wzystkim.
My mamy w planach kupno jakiegos wiekszego domu(stary sprzedamy),generalny remont ale najwpierw kredyt i powiem Ci szczerze nie boje sie pracy i trudu i nerwow.
Bede szczesliwa ze sie udalo ,choc mam dwoje dzieci,wiekowo nie takie duze jeszcze 2 lata i 7.5 ale damy rade.
Do tego trzeba bedzie do pracy chodzic bi kredyt sam sie nie splaci.
jagoda30
Dobry kierownik budowy załatwi Wam większość spraw,wszelkie materiały dostawcy przywożą na miejsce.
Gdybym osobiście miała możliwość,stawiałabym nowy,czasami remont starego więcej kosztuje niż nowy.
Anemona
Za bardzo sobie wszystko do głowy dobierasz. Wyluzuj się. Denerwuje Cie zona brata a sąsiedzi w bloku ściane w ściane są ok? Po jakich urzędach chcesz biegać? Wasz architekt zajmie się wszystkim. My miesiąc temu byliśmu u architekta on kupował nam wybrany plan a wczoraj dzwonił żeby podejść bo on chce juz składać papiery do urzedu i chce wszystko ustalić, załatwił geodetów i wszystkim się zajął.
Czemu miała byś dzieci zaniedbywać? przecież nie będziesz z łopatą biegać. O wycenę materiałów spokojnie będziesz mogła poprosić w mailu, a zresztą widać jaki twój mąż jest na to wszystko napalony sam bedzie wszystko robił.
U nas bardziej ja jestem za tą budową i wszystkim się ekscytuje bardziej niz mąz, ale to przez to ze on pracuje na budowie i wie jak to wygląda od podszewki.
Kiedyś mieliśmy plan kupić dom, w naszej okolicy była parterówka do sprzedania, kilku letnia w korzystnej cenie i naprawdę sie opłacało.Ale myśle że nie chciała bym mieszkać po kimś ja to sobie chce w domu zaplanować wszystko żeby było po mojemu.

Nie dobieraj sobie tego wszystkiego do głowy. Wyobraś sobie jak Wasze dzieci latają na podwórku, mają swoją huśtawkę, psa i tak dalej (awve) w bloku to nie było by możliwe.
completed
@Elfka Dokładnie, wiem jak jest w starej chałupie, bo rodzice z babcią mieszkają. Ciepło ucieka, w piecu trzeba palić 3 x więcej niż się powinno... a to tylko jeden minus. Tato by to wszystko wyremontował, ocieplił czy co tam trzeba, piec na ekogroszek chciał wstawić, ale babcia nie godzi się na żadne remonty, bo "dobrze jest jak jest" i dokładają ile wlezie...

@renata29 No właśnie on chyba myśli, że to wszystko jakoś samo się ułoży, a ja się zamartwiam co, kto, jak i gdzie... ale teraz tak myślę, może to i lepiej? - on ma powera - a ja twardo stąpam po ziemi - a to + to = razem może się udać :D

@kama86 Całe życie mieszkałam w domu, od 1,5 roku mieszkam w bloku, więc mam porównanie :)
On nie mówi, że mnie z czymś zostawi samą. Tak naprawdę pytał tylko, czy tą papierologię załatwię, tzn pozwolenia itd, co po urzędach i gminach trzeba latać. Powiedziałam, że tak...

@jagoda30 Stary nie wchodzi w grę w ogóle :) albo budujemy nowy dom, albo zostajemy w bloku. Czytałam, że jak się robotnikom na ręce nie patrzy, to spartaczą to, czego później nie widać, a o dobrą ekipę bardzo trudno... i tego się właśnie obawiam...

@Anemona Sąsiedzi za ścianą też mnie denerwują, ale słyszę tylko wrzaski dzieci / krzyki sąsiada / bicie kotletów na obiad / jak sąsiad u góry się kąpie - ale nikt do mnie nie przyłazi i nikt nic ode mnie nie chce - a żona brata jest wścibska, już sobie wyobrażam, jak ciągle będzie podrzucać mi dzieci za płot i ciągle coś ode mnie chcieć... A sama od siebie nigdy nic nie da. To taki typ człowieka niestety. Wiem, że muszę być asertywna, ale to nie zawsze wychodzi, poza tym ona zaraz się obraża i w ogóle robi się kwas... Ale o niej to by można było opowiadać, osobny wątek musiałabym stworzyć, bo to litania na kilka stron, skaranie Boskie z nią mamy...
Ale może i masz rację, że tak tylko wszyscy straszą, a wcale diabeł nie taki straszny... Dzieci na podwórku już sobie wyobrażam i jak projekty oglądamy to mąż mówi "tu będą pokoje dzieci"... ah rozpływam się wtedy. Żeby tylko to wszystko było jeszcze prostsze :)


Ale dzięki dziewczyny za wszystkie kopniaki, zmotywowały mnie! Dlaczego niby miałabym nie dać sobie rady? Może i mąż zluzuje trochę z robotą, jak zaczniemy budowę...
clyde22
Completed, ta cudna działka to przecież też kapitał. (pokoj) Sprzedać tą możecie (jeśli mąż bez brata wytrzyma), kupić nawet mniej apetyczną, ale daleko od bratówki. Na odległość możecie się nawet zacząć kochać... Kto wie. Ale róbta, co chceta.
Z budową, jak z podróżą - najtrudniej się wyszykować, wybrać i wyruszyć. A potem zleci samo i będzie przyjemnie, czasem mniej - ze zgrzytami, ale zawsze coraz bliżej celu. Dzieci będą rosły razem z tym Waszym domem i też będą żyły swoimi pokoikami itp. Cudna sprawa, mile tą podróż wspominam, choć wielu błędów nie udało się uniknąć... Z braku kupisu trzeba było budowę ciągnąć latami, trenować cierpliwość, ale jakoś poszło... A teraz oglądam się wstecz i trudno mi uwierzyć. Pamiętam o tych wszystkich rozterkach, czy damy radę... Daliśmy - dzięki patrzeniu w cel...

Wy, tak niechcący, już tą podróż rozpoczęliście: macie działkę, pracujecie nad projektami, przepychacie się trochę...
Teraz wybrać projekt trzeba, kupić go i "robić" papiery, zalać fundamenty i do góry piąć mury. Nie myśl też na razie o tych wszystkich fachowcach - strategia małych kroczków jest "lżejsza".(pokoj)
O wątpliwościach tu napisanych nam porozmawiaj z ukochanym. Może lepiej zarobić mniej, a dopilnować wszystkiego na swoim podwórku. Ukochanemu dasz radę to uzmysłowić. (kciuki)(kwiatek)
completed
Chciałabym sprzedać tą działkę i kupić w innym miejscu - a w zasadzie tej bym nie sprzedawała, żeby mieć jakieś zabezpieczenie finansowe (ona z roku na rok będzie coraz więcej warta). Ale wolałabym się budować gdzie indziej. Byle nie "za płotem" żony brata. Ale mąż chce tam... I żadne moje argumenty o "złej sąsiadce" nie przechodzą - bo jak pisałam wyżej, on odpowiada, że murem się odgrodzimy, jak trzeba będzie... no ale przecież tak też nie można. Sama nie wiem jak mam o to "walczyć", bo on uważa, że działka super i w miejscu super i on z "byle powodu" nie będzie jej zmieniał. Trochę racji w tym ma, ale... no właśnie, zawsze jest jakieś ale... bo dzieci będą miały kuzynów za płotem, bo świetna lokalizacja, taka działka to teraz ponad 100 tys kosztuje i skąd my weźmiemy kasę, żeby ją kupić w innym miejscu... ble ble ble...

Dobre porównanie budowy do podróży - ale zawsze to ja pakuję i siebie i męża - czy z budową będzie podobnie? (grins)
Dzięki za te wszystkie słowa! Mąż powinien Wam podziękować, bo coraz bardziej jestem "na tak"... :)
clyde22
Z tym pakowaniem / budowaniem może być podobnie, ale przecież to już inna dziedzina, więc może będzie całkiem inaczej... (pokoj) Czego szczerze Ci życzę.
Nigdy nie będzie idealnie i zawsze będą emocje, wątpliwości i rozbieżne zdania połączone z przeciąganiem liny. Z perspektywy czasu wiem, że nigdy nie powinno się rezygnować z czegoś o czym jesteś święcie przekonana. Nie mówię tu o wątpliwościach, tylko o całkowitym przekonaniu o słuszności... Co mi po tym, ze po czasie ktoś mi przyznał rację?...
Dom gotowy już i zamieszkały też jest kapitałem i można go sprzedać, gdyby sąsiedztwo było zbyt dokuczliwe, a mur za niski. (pokoj)
MMama1975
Tak czy tak jesteście 100 tys do przodu....z tym już można coś zrobić.
chivas
BYLE NIE DOM Z GOTOWEGO PROJEKTU! Bo się natniecie! I to nieziemsko!
chivas
Z resztą.. co ja będę... W 100% zgadzam się z tym co napisali slowdaylong. W artykule temat budowy poruszają różne postronne osoby.. przeczytajcie jak na gotowym projekcie wyszli jedni z bohaterów:

http://www.slowdaylong.pl/jak-wybudowac-dom-z-glowa-w-planowanym-budzecie-i-bez-zbednych-nerwow/
completed
@clyde22 Masz rację :)

@chivas Szczerze mówiąc, z początku przeglądając różne projekty stwierdziliśmy, że w każdym trzeba by coś przerabiać, żeby nam pasowało i zaczęliśmy interesować się projektami indywidualnymi właśnie. Ale znajomy siedzący w temacie szybko nam to odradził, a argumenty jakie dał to takie, że projekt gotowy kosztuje około 1 000 zł - 3 000 zł, a projekt indywidualny około 10 000 zł - 15 000 zł. Dodatkowo nie ma projektów bez błędów, a projekt gotowy wybudowało już kilka osób i te błędy są już wypatrzone i poprawione, a taki indywidualny tych błędów nie uniknie, a poza tym na końcu i tak się okaże, że coś nam w nim nie pasuje tak do końca i też będziemy musieli go przerabiać. Oprócz tego, w projekcie gotowym można bardzo dużo przerobić bez pozwoleń nawet - a ogólnie widać jak dom wygląda i po drobnych przeróbkach jakoś drastycznie się nie zmieni - a indywidualny do końca nie wiadomo jak będzie wyglądał... a jak później okaże się brzydki? No nie wiem, ale dobry znajomy nam to tak pojaśnił i szczerze odradził indywidualny... ale ja się na nic nie zamykam, chcę to zrobić z głową, więc wszystkie podpowiedzi chętnie przyjmuję... i dzięki za linka, już uciekam do lektury :)
clyde22
Projekt może być gotowy, ale koniecznie trzeba go dostosować do swoich potrzeb i wizji i jeszcze przeczytać tych, którzy już ów projekt budowali i wypowiedzieli się na forum... Ile ludzi, tyle pomysłów i przemyśleń...
completed
Dokładnie... dlatego ja w ogóle przestałam przeglądać jakiekolwiek projekty i najpierw zagłębiam się w to, co znajdę w necie na temat budowania domu... w głowie mam już wizję, jakbym mniej więcej chciała, żeby wyglądał mój dom... oczywiście dużą przewagę mają dla mnie praktyczne rozwiązania :)
Ups, chyba coś nie działa. Prosimy, odśwież stronę lub spróbuj ponownie później.