Menu

sąsiedzi

Jakich macie sąsiadów, lubicie ich? Czy kłócicie się z nimi? Ja dzisiaj miałam taką akcję, że hoh ho. Burak takie jeden z nami sąsiaduje. Lat około 60, brzuch jak u MIkołaja, ogromny rozkapiszonowany nochal i sika gdzie popadnie. Kiedyś kradł nam pomidory z namiotów. Po kilku latach przewry zrobiliśmy rzodkiewkę. I co? Wychodzę dzisiaj bo psy ujadają, a on w namiocie siedzi. I do mnie sąsiadeczko przyszedłem rzodkiewkę obejrzeć (zla) puściłam mu taką wiązankę, że mu w pięty poszło, że pomidory też oglądał i że nie życzę sobię aby tu na moje podwórko właził itp. A on do mnie "zamknij się". No ta już nie wytrzymałam i kłótnia ile wlezie. Brzuch mnie rozbolał ( 4 m-c ciąży ) i poszłam do domu tylko dlatego, żeby się uspokoić bo z takim prostakiem to i tak żadnej dyskusji. No to psy z powrotem, wychodzę, a on sprawdza co u nas jest nie tak na podwórku, żeby nas do sądu podać. (krejzolka)(krejzolka)(krejzolka)

Tuptolek
 621  12

Znajdź pytania na ten sam temat:

sąsiedzi

Odpowiedzi

JumaPi
ja mam sąsiadów w porządku, ale tobie współczuję takiego chama (zlosc)(zlosc)(zlosc)
Mysiulineczka
Jednego sąsiada mam w porządku , zawsze chętny do pomocy , do babci zajrzy jak wie że sama jest . Co do drugich sąsiadów to ciągłe awantury albo nagle się za pielenie w ogródku biorą jak coś sie ciekawego u kogoś dzieje . No i trzeci sasiedzi co budują się naprzeciwko nas, na nich to już całkiem szkoda słów . Wiecznie jakieś śmieci z budowy latają a to alarm się włącza w nocy itp.
niki30041988
my mamy to szczęście, ze mieszkamy na uboczu, najbliższych sąsiadów jakich mamy to jakieś 15 min na pieszo, są bardzo w porządku przychodzą czasami na kawę:) pogadać i na odwrót
katarynka3311
Jednych mamy ok. Dzieci razem się bawią z moją Oktawią. Drudzy niestety ciągle na nas donoszą do gminy. Zawsze niesłusznie, więc tylko się ośmieszają. Zaczęło się od tego, że gmina robiła drogę do naszego domu (bo to teren gminny jest- wynika z planów). A była to sprawa priorytetowa, ze względu też na mnie- bo jestem niepełnosprawna i żeby było mi się łatwiej poruszać. Sąsiedzi niestety pozazdrościli tej drogi nam i zaczęła się "wojna". Także współczuję Tobie. Pozdrawiam(prezent)
Runka
ja niestety nie mam za fajnych sasiadow (no moze nie wszyscy)... jedna mi ostatnio "nadepnęła na odcisk".... wszelkie placze dzieci (w klatce mamy maluchow ok 4 w podobnym wieku do Michasia albo mlodsze) i ona wszelkie placze dzieci przypisuje do mojego Michala, ktoregos razu jak bylam w szkole maz mi opowiadal ze przyszla z policjantem ze nasze dziecko od jakiegos czasu ryczy a Michas jeszcze spal (bylo to ok 9 rano, ja zdarzylam wyjsc z domu), maz wpuscil policjanta do domu(baba tez sie pchala ale policjant jej kazal poczekac) i sprawdzil sytuacje, ktora byla bez zastrzezen... za jakis czas przyjechal dzielnicowy sprawdzic czy naprawde sa podejrzenia mojej sasiadki sluszne ze maltretujemy dziecko... akurat Michas ganiał w samych majteczkach wiec mogl sobie obejrzec go, a na ciele dziecka ani jednego siniaka ani zadrapania... kobieta dostala upomnienie i przestroge ze za nastepne takie telefony zostanie posadzona o pomowienia.... inna na poczatku jak sie wprowadzilismy o 22.03 przychodzila na skarge ze moje dziecko chalasuje jeszcze a powinien juz dawno spac.... mam poprostu walniete sasiadki, ale sasiadow mam w porzadku :)
mycha2706
Ech a ja mam sąsiadów w porządku,dwóch starych kawalerów i jedno małżeństwo z dorosłą już córką studentką...praktycznie jakby ich nie było... Mogę powiedziec,ze podwórko,które mamy niby wspólne my zagospodarowalismy,zrobilismy ogródek,połozylismy płytki,zasialismy trawe i własciwie tylko my z tego korzystamy...oni się nie pokazują,no chyba ze sąsiad wyjeżdza autem z garażu... Póki co nie było żadnego zgrzytu...Chociaż tęsknie za swoimi byłymi sasiadami,bo zawsze jakaś kawka na podwórku,obgadanie tych i owych;)zawsze wesoło i tak bardzo zgranie...tego mi tu brakuje
karolcia514
na swoich sąsiadów jak na razie nie narzekam
MamaMateuszka
Wiem coś o tym, my mamy sąsiada który chodzi po nocach i robi na złość, połamie gałęzie drzew albo drzewa nożem ponacina, krzaczki podlewa żeby schły, masakra... Ale pozostali ok;-)
natuuusia19
wspolczuje;/ my na szczescie mamy spoko sasiadow:) wiki zawsze nagada sie z sasiadkami... czasem tez dostaje jakies slodkosci od nich.
Tuptolek
dzięki dziewczyny za wsparcie (kwiatek)(kwiatek)(kwiatek) mąż już wrócił, więc się wygadałam (kwiatek)
renata29
mamy fajnych sąsiadów,zawsze pomogą a z sąsiadem raz piwo piliśmy :) z drugiej strony mieszka rodzina męża i starszy synek bardzo lubi bawić się z ich córką
daryjka87poznan
Ja nie mam dobrych sasiadów, jedna baba musi wiedziec wszystko co z kim i dlaczego. Masakra dosłownie, drugi sasiad to idiota, 35 lat ma, kawaler i raczej do konca zycia nim zostanie, psychopata dosłownie, kiedys był nawet w wariatkowie bo rodzicą chciał samochod w powietrze wysadzic. Wkoło mam duzo sąsiadów jechowych ale mnie na szczescie nie meczą tą swoją wiarą. 3 domy dalej jedynie sąsiadka, moja imienniczka z którą mam dobry kontakt.
Ups, chyba coś nie działa. Prosimy, odśwież stronę lub spróbuj ponownie później.