Menu

stare czasy :)

Co pamiętacie fajnego z rzeczy ze starych czasów?
Ja lubiłam oglądać bajki na rzutniku Anna i podobał mi się regał z wysuwanym tapczanem - taki miał mój brat ciooteczny, my mieliśmy rozkładany fotel he he. Fajne to były czasy.

Tuptolek
 840  41

Znajdź pytania na ten sam temat:

stare czasy

Odpowiedzi

katarynka3311
Tak, jak Ty uwielbiałam z rodzeństwem i dziećmi sąsiadów pokazy bajek na rzutniku. Poza tym lubiłam gry planszowe i takie typu bierki, pchełki(prezent). Zabawy na podwórku z dzieciakami, to było coś, organizowaliśmy sobie np. zawody sportowe. Cudowne czasy(kwiatek) .
amalka
Wasze :stare czasy" przeżywam obecnie (grins) Mój synek bardzo lubi bajki z rzutnika więc staramy się co weekend urządzać sobie seansik (kciuki)

Pamiętam zimowe zjeżdżanie z górki na worku do śmieci, skakanie na skakance, bieganie w śmigusa dyngusa z butelką po płynie do naczyń (teraz trzeba inwestować w coś wyszukanego) i kilkukrotne przebieranie w suche ciuchy w ciągu dnia, gry na Comodore (cy jak tam się to zwało), "Super Mario" był przebojem a jak ktoś miał gierkę Tetris to był "gość" hehe, pamiętam oranżadki i colę z woreczka, staruszka przyjeżdżającego z maszynką do waty cukrowej, telefon z wybieraniem numeru pokrętłem, radio Zodiak i kaseciaka, walkmana Kajtek, telewizor czarno- biały, kieszonkowe liczone w tysiącach hehe i wieeele, wieeele innych (grins)
Tuptolek
amalka wszystko to co piszesz było cudneeeeeeeeeeeeee wszystko też lubiłam, a na bajkę trzeba było czekać 5 minut aż się lampy nagrzeją i po dobranocce spać :)
Tuptolek
za możliwość zagrania na comodore biegaliśmy dla kuzyna po orenżadę do sklepu, za dobrze miał z nami (smiech) no i napój ptyś echhhhhhhhh
Tuptolek
i woda sodowa z syfonem na naboje :)
Tuptolek
zawody sportowe też urządzaliśmy, a raczej tor przeszkód na czas i łuki z wierzby płaczącej (grins) a teraz kupiliśmy Konradkowi warcaby, gramy całe dnie (grins)
halina21
ja pamiętam i uwielbiałam pastę do zębów "biały ząbek " ,oranżadę "sinbad" grę w gumę na przerwach i zeszyty z wróżbami ,cukierki czekoladowe "michałki " w papierowej torebce tzw.ditce:) kaseciaka Kasprzak albo jeszcze szpulowy :) wata cukrowa do dziś uwielbiam :) mleko w butelkach szklanych i w szkole przerwa na mleko ,oczywiście gry na comodore i atari ,adapter i płyty winylowe czarne no i bajki na rzutniku tez uwielbiałam ,a także długie godziny zabaw na polku do wieczora i gry w chowanego,lajdy,klasy,ogniska i pieczenie ziemniaków tzw. pieczoki pyszne mmm:)
madzia1330
ja uwielbialam gume DONALD , TURBO i SHOCK - nawet teraz gdzies poczuje ten zapach odrazu przypominaja mi sie te czasy ...
ANDRUTY , oranzadki , pamietam jak weszly w mode buty na koturnach- jaka bylam dumna ze rodzice mi takie sprezentowali :)
nagrywanie muzyki na kasety , juz nie pamietam , ale tesknie za tymi czasami ...
Tuptolek
czeszki, spódnica lambada, u nas na przerwach mięta (grins)
amalka
O tak! Woda z syfonu to było coś...

Pamiętam też makaron nitki (w smaku paskudny jak 150), "Teleranek", "Małe wiadomości DD", piosenki Fasolek, rodzinne oglądanie "Wald Disney przedstawia", gumy Donald i Turbo, w sklepach wagi z szalkami i ciężarkami, kiełbasę pakowaną w gazety lub szary papier, sprzęty gospodarstwa domowego logowane Społem (co dziwne, gro tych zabytków nadal posiada moja babcia i co dziwi mnie jeszcze bardziej- działają bez zarzutu), łazienkowy uchwyt na mydło z magnesem (magnes wkręcało się w kostkę), zegarki z kalkulatorem...
amalka
Sama miałam "lambadę"... A modę na bluzki farbowane lub wybielane pamiętacie? Do tego pociachane żyletką dżinsy i było się "trendy" (smiech) No i koszule flanelowe podkradane tacie z ciuchów roboczych hehe
amalka
Zerknęłam z ciekawości- uchwyty na mydło to jednak nie przeżytek (grins)
Ada3610
Pewex, ptyś, gumy Donald, Turbo i zbierane historyjki z nich. Saszki, czeszki, lambadówa. Czas spędzany na dworze, podczas różnych zabaw podwórkowych. Niedzielna msza, a po niej ,,Bonanza" i rosół. Sąsiedzkie spotkania i pomoc bezinteresowna. Wypady na grzyby bądź jagody.
Kasia1978
widziałas @amalka ceny tego uchwytu na mydło???120-150zł...toż to szok!!!..
katarynka3311
Ja jeszcze pamiętam gumy Chabel i były w nich naklejki, zbierane do albumu. Nie udało się nikomu zebrać całej kolekcji, ale frajda była:). No i wspomniane seanse "Walt Disney przedstawia", a jak podłączyli nam kablówkę to bajki na RTL(kwiatek). Ze słodyczy pamiętam smak "Bloku turystycznego" i takich batonów pod nazwą chyba "Bambo" i "Puchatek" (różowe opakowanie z misiem). Stało się też w kolejkach, a ja z racji niepełnosprawności byłam uprzywilejowana, więc mama zabierała mnie często do sklepów(prezent) . Oj dużo tych wspomnień. Moja córka lubi teraz bajki typu : "Reksio", "Bolek i Lolek" i gry planszowe(kwiatek)
amalka
A wafelki Kukuruku pamiętacie?
renata29
Segmenty z rozkładanym łóżkiem mieli u nas prawie wszyscy w klatce.Jeszcze 6 lat temu na tym spałam :) Uwielbiałam to,że wystarczyło przypiąć pościel paskami,złożyć nóżki,podnieść i przekręcić kluczyk :) Teraz nie lubię składać i chować pościeli :)
Basia1980
Taakkk Lambadówa, gumy turbo, chipsy koperkowe... Gra w dwa ognie, podchody, dołek i grzybka... To były czasy nigdy sie człowiek nie nudził wystarczyło wyjść na dwór... Teraz to dzieci tylko potrafią
na kompie grac..
Tuptolek
bluzki z frędzlami , kurtki koce - jak oberwałam w lany poniedziałek od chłopaków z wiadra to była to baaardzo ciężka kurtka (grins) no i jeździł u nas duży biały fiat co miał w rejestracji dwa 00 i porywał dzieci do lasu
Tuptolek
taki wierszyk, pewnie znacie (grins)
Dorastaliście w latach sześćdziesiątych,
siedemdziesiątych lub osiemdziesiątych...???
Jak udało się wam przeżyć???!!!

Samochody nie miały
pasów bezpieczeństwa,
ani zagłówków,
no i żadnych airbagów!!!

Na tylnym siedzeniu było wesoło,
a nie niebezpiecznie

Łóżeczka i zabawki były kolorowe
i z pewnością polakierowane
lakierami ołowiowymi
Niebezpieczne były puszki,
drzwi samochodów.

Butelki od lekarstw i środków czyszczących
nie były zabezpieczone.
Można było jeździć na rowerze bez kasku.
A ci, którzy mieszkali
w pobliżu szosy na wzgórzu
ustanawiali na rowerach rekordy prędkości,
stwierdzając w połowie drogi,
że rower z hamulcem
był dla starych chyba za drogi...
.... Ale po nabraniu pewnej wprawy
i kilku wypadkach...
panowaliśmy i nad tym (przeważnie)!

Szkoła trwała do południa,
a obiad jadło się w domu.

Niektórzy nie byli dobrzy w budzie
i czasami musieli powtarzać rok.

Nikogo nie wysyłano do psychologa.
Nikt nie był hiperaktywny
ani dyslektykiem.

Po prostu powtarzał rok
i to była jego szansa.

Wodę piło się z węża ogrodowego
lub innych źródeł,
a nie za sterylnych butelek PET

Wcinaliśmy słodycze i pączki,
piliśmy oranżadę z prawdziwym cukrem
i nie mieliśmy problemów z nadwagą,
bo ciągle byliśmy na dworze i byliśmy aktywni

Piliśmy całą paczką oranżadę z jednej butli
i nikt z tego powodu nie umarł.

Nie mieliśmy Playstations,
Nintendo 64, X-Boxes,
gier wideo, 99 kanałów w TV,
DVD i wideo, Dolby Surround,
komórek, komputerów ani chatroom’ów w Internecie...
... lecz przyjaciół !

Mogliśmy wpadać do kolegów
pieszo lub na rowerze,

zapukać i zabrać ich na podwórko
lub bawić się u nich,
nie zastanawiając się, czy to wypada.

Można się było bawić do upojenia,
pod warunkiem powrotu do domu przed nocą.

Nie było komórek...

I nikt nie wiedział gdzie jesteśmy i co robimy!!!
Nieprawdopodobne!!!

Tam na zewnątrz, w tym okrutnym świecie!!!
Całkiem bez opieki!
Jak to było możliwe?

Graliśmy w piłę na jedną bramę,
a jeśli kogoś nie wybrano do drużyny,
to się wypłakał i już.
Nie był to koniec świata ani trauma.

Mieliśmy poobcierane kolana i łokcie,
złamane kości, czasem wybite zęby,
ale nigdy, NIGDY,
nie podawano nikogo z tego powodu do sądu!
NIKT nie był winien, tylko MY SAMI!

Nie baliśmy się
deszczu, śniegu ani mrozu.
Nikt nie miał alergii
na kurz, trawę ani na krowie mleko.
Mieliśmy wolność i wolny czas,
klęski, sukcesy i zadania.
I uczyliśmy się dawać sobie radę!


Pytanie za 100 punktów brzmi:
Jak udało się nam przeżyć???
A przede wszystkim:
Jak mogliśmy rozwijać naszą osobowość???
Ups, chyba coś nie działa. Prosimy, odśwież stronę lub spróbuj ponownie później.