Menu

Szkoła i nadgorliwe mamuśki !!!

Proste pytanie będzie. Proszę o odpowiedzi mamusie. Jestem ciekawa Waszego zdania.
Szalenie mnie wkurza moda w naszej szkole, a nawet klasie.
Otóż mamuśki robią zadania za dzieci, malują im prace plastyczne, a jak chorują to piszą notatki w zeszycie itd.
Jestem wrogiem nr 1 bo jak się tym chwaliły to oczywiście musiałam powiedzieć co myślę.
Krzywdzenie dziecka i tyle.
Mam ochotę donieść...Moje dziecko wszystko samo robi. Stara się jak umie najlepiej i dostaje takie same oceny jak wyręczane dzieci.
Tak sobie marudzę z rana...piszcie. Pozdrawiam i miłego czwartku życzę.

Elfka
 456  15

Znajdź pytania na ten sam temat:

Dorośli Wychowanie pomoc nauka dziecko

Odpowiedzi

amalka
Wiesz już Ewelinko (bom Ci mówiła), że ja zwierz byłam w szkole mega pojętny. Wystarczyło mi przeczytać notatki raz czy dwa i wszystko zostawało "w głowie". Dzięki temu niewiele czasu potrzebowałam na naukę. Zdolności manualne też jakiesik posiadam (niech żyje skromność!!!), zatem i z pracami plastycznymi sobie radziłam. Nawet karmnik dla ptaków wymodziłam na pracę technikę (grins) Zawsze SAMA. Czasem do mamy szłam jedynie, by zadanie sprawdziła. Moja siostra z kolei dziobała całymi dniami. Uczyła się na głos, co mnie do szału doprowadzało. Nie rozumiałam, jak można 50ty raz powtarzać tę samą regułkę... Ponieważ młodej wiedza "nie wchodziła", nie wyrabiała się z innymi sprawami. Do tego dochodziły treningi lekkoatletyczne (osiągnięcia miała w skali kraju) więc obie z mamą prosiły mnie o pomoc. Stale pisałam za siostrę wypracowania (z tym problemu nie miałam nigdy) i rysowałam obrazki. Nawet zadanie jakieś czasem odrobiłam.Trwało to dość długo niestety... Wreszcie się zaczęłam buntować, bo moda z podstawówki wyszła, matura przecież ją czekała (czas pędzi niepostrzeżenie) a ona ledwie potrafiła skleić do kupy dwa zdania. Zaczęłyśmy pracować razem. Już nie pisałam wypracowań, lecz sprawdzałam bądź edytowałam. Po latach mi siostra podziękowała.

Masz rację Ewelinko- rodzice krzywdzą dzieci, odrabiając zadanie za nie. Mi zdarzyło się raz i tylko dlatego, że nie zostało zrobione z mojej winy (nie zauważyłam wpisu a bardzo już późno było, więc dziecię spać poszło a mama nad lekcjami ślęczała hehe) Dziwię się też nauczycielom. Znają dzieci i ich umiejętności. Jeśli malec będący nadal na etapie "głowonogów" narysuje piękny obrazek, lub koślawiący każdą literę odwali cudne w kształcie "o" czy "a", to podpada jednak... Ja bym takiej pracy nie oceniła po prostu.

Jak się dziecko ma samodzielności nauczyć? Jak ma kształtować umiejętności? Jak ma się uczyć? Krzysio który za rysowaniem nie przepadał do pewnego czasu, teraz odwala takie obrazki, że mi szczena opada. Zwykle jakieś stwory fantastyczne lub zwierzęta. Jedynie rysowanie postaci ludzkich synkowi "nie idzie" i powstają cudne pokraki (grins) Jest jednak coraz lepiej, bo trening czyni mistrza.

Niektórzy robią z dzieci kaleki życiowe i wyręczają pociechy we wszystkim. Pewna osoba niedawno mnie skrytykowała, że Krzysiowi nóż daję i jabłko kroić pozwalam, lub chleb masłem smarować (krejzolka) Jest takie mądre przysłowie- "czego Jaś się nie nauczy, tego Jan nie będzie umiał". Nic dodać, nic ująć.

Się rozpisałam...
Elfka
Czemu czułam, że Ty Kasiulku mój mi tu pierwsza, obszernego pościka wlepisz ??? ;-)
(serce)(serce)(serce)
Ha ha tak to jest, a potem taka mamusia, sunusiowi co ma 40 lat galoty pierze i do roboty kanapki szykuje(smiech)
Oczywiście zadanie sprawdzamy, naprowadzamy jak czegoś nie wie, ale z nauką samodzielnego myślenia. Tak tłumaczę, aż sama wpadnie i zrobi bez gotowej odpowiedzi.
Tylko przykro młodej było jak projekty robili i zobaczyła od kolegów, a ona sama siedziała tyle czasu i rysowała krajobraz piękny, a tu jak , które ma mamę czy tatę utalentowanego to takie obrazy walnęli, że fiu fiu. Niestety nic nie wygrali w konkursie bo się komisja pokapowała ;-)
renata29
Mój jest dopiero w zerówce.Czasem dostaje jakieś zadania do odrobienia,głównie szlaczki.Jak widzę co on tam wyczynia, to spazmów niekiedy dostaję :) Ale robi sam.Czasami jak już naprawdę sobie nie radzi to poprowadzę trochę rękę czy narysuję fragment jakiś.Póki co talentu plastycznego wielkiego nie widać, ale na pewno nie będę za niego prac robiła.To mają być jego oceny a nie moje.Ja już miałam czas się wykazać.Za mnie rodzice lekcji nie odrabiali,pretensji o oceny nie mieli.
Pomoc jak najbardziej, ale nie wyręczanie.Nie chcę żeby moje dzieci wyrosły na niezdary.
jagoda30
Zapytaj te mamy tak ode mnie: czy d..py też za dzieci podcierają?
Może wulgarne,ale mnie zagotowało.
kama86
Chore oszustwo... Niech tak naucza dzieci a zobacza co bedzie pozniej.
Elfka
Potem to będą dwie lewe rączki Kamuś.Ciekawe czy mamunia potwm za dziecko egzaminy pozdaje.
kama86
A mnie się wydaje ze mamuśki mają chore ambicje...
Myślę że robią zadania za swoje dzieci tylko po to by ich dzueci teoretycznie mogły być lepsze.
Okakeczaja własne pociechy..Sądzę że nauczyciel widzi iż praca nie jest wykonana samodzielnie.
clyde22
No mnie też,krucza, to wkurza... Niech będzie koślawe, ale własne.

Ostatnio koleżanka opowiadała, jak do córci jej siostry miała przyjść koleżanka:
- Mama, co leżysz? Posprzątaj mi, bo Róża ma przyjść...
Dziewczę lat kilkanaście. (smiech)(pokoj)
amalka
Przemku padłam (krejzolka)
jagoda30
I kto takie twory wychowuje? My,nasze pokolenie,na własne życzenie.
Co się w głowach rodzi takich rodziców to ja już nie pojmuję.Wszystko zrobić za dziecko,nie krzyczeć,nie karać,kupić najładniejsze ubrania,najnowocześniejszy sprzęt,bo koleżanki/koledzy mają,a potem nastolatek nie dość,że w nosie ma wszystkich i wszystko to jeszcze sam jest kaleką życiową.
MMama1975
Mój mąż ma niestety skłonność do załatwiania przeróżnych rzeczy za ukochanego synusia. Parę razy złapałam go jak wyklejał coś w nocy za młodego, poprawiał. Tak było w zeszłym roku. Po paru rozmowach ((bojka)(grins)) sam przyznał mi rację, że na dłuższą metę wyrządza mu w ten sposób krzywdę i urośnie mu w w domu życiowy inwalida.
Czasem jeszcze wkraczam do akcji. Np ostatnio zastałam taki oto widok: synuś rozwalony na kanapie ze smartfonem a tatuś na kolanach wciska mu na nogi adidaski i zawiązuje. Muszę takie rzeczy stale kontrolować.
Ostatnio mąż wyjechał na 3 dni i młody został w domu ze złym gliną. Ale się działo (zlosc).
W trzy dni ustwiony jak szwajcarski zegarek. Smartfonik schowany w komodzie- na wszystko się czas znalazł, nawet na wspólne sprzątanie łazienki, zabawę z chomikiem i posprzątanie klatki.
W czwartej klasie jest mniej rzeczy "do zrobienia" za dziecko. Z każdym rokiem coraz mniej. Nie martw się Elfiku, już niedługo zaczniecie odcinać kupony. Ty będziesz mieć spokojną głowę, więcej czasu dla siebie, a tamte mamuśki ciekawe co zrobią, jak wleją dziecku do głowy wiedzę na 2 sprawdziany na następny dzień? I będzie szok jak zacznie się prawdziwa nauka. A takie pracę do zrobienia powiedzmy plastyczno-techniczne będzie dziecko robić na lekcji a nie w domu z rodzicami i wtedy wielki szok, bo były w 3 klasie piątki a tu 3 się np.

Tylko jest jeszcze jedna kwestia, takie mamuśki w starszych klasach oblegają wychowawcę, domagają się wyjaśnień, że jak to ich dzieciątko, takie zdolne i mądre, w klasie 1-3 wzorowy uczeń, a tu takie brzydkie oceny. Biedny wychowawca musi się tłumaczyć, bo mamuśka nie przyjmuje do wiadomości.
U mojego syna w klasie się trochę pozmieniało w tym "rankingu" najlepszych uczniów. Pojawiły się nowe nazwiska-to dzieci, które wcześniej miały przeciętne wyniki w nauce a teraz są w czołówce.

Pozdrawiam(awve)
amalka
@MMama nic dodaćm nic ująć (klaszcze) Serducha Ci nie dam, bo opcji tej "ni mom" (zla)
Elfka
(serce) jo takie dum ;-)
tymianek
Wyjdzie wszystko później na egzaminach 6-klasistów, później na maturze, jak takie dzieciaczki będą pisały poprawki, no chyba że mamusia pod ławkę się schowa i będzie podpowiadać.
Tuptolek
Wczoraj młody miał 3 prace plastyczne do zrobienia (zadane z dnia na dzień), w ciągu dnia nie było nas w domu, a wieczorem 2 zrobił sam, a 3 (raczej techniczną) zaczynał jak była godz. 22.30, trochę mu pomogłam przykleić ściany do podłoża i dach do ścian (domek) i trochę żałuję, ale czas pilił. Już dawno powinien iść spać. Trochę za ładny wyszedł :), ale młody też ładnie robi, jest uzdolniony plastycznie i jego prace są same w sobie wystarczająco "dorosłe". Myślę, że Pani będzie podejrzewać, że to jednak już za dobrze wyszło. No ale... uważam, że czasem są sytuacje kiedy się odbiega od reguł, byle nie było tak zawsze.
Ups, chyba coś nie działa. Prosimy, odśwież stronę lub spróbuj ponownie później.