Menu

tak mi ciężkoz tym wszystkim:(

dobry wieczor kochane.mam problem rodzinny otoz strasznie mi sie pindoli zwiazek nie bede publicznie mowic co dokladnie sie dzieje tylko u mnie problem jest w tym ze gdy podejme decyzje ze faktycznie sie rozejde to boje sie tego ze zawsze bede juz sama a najbardziej tego ze sobie sama nie poradze....gdy dochodzi do faktycznych juz scen o rozstanie to po jakims czasie mi to mija ale tylko dlatego ze chyba wlasnie jest ten cholerny strach...zawsze tak mam i czuje w sobie jakas dziwna pustke i daje kolejna szanse...nie wiem jak sobie z tym poradzic a nie mam z kim o tym pogadac jedynie tutaj...moje pytanie to czy sa lub byly mamy w podobnych sytuacjach jak sobie z tym radzilyscie...bo ja czuje sie juz zmeczona tym wszystkim podczas klotni mowie a zrobie to a potem znowu szanse...dziekuje za poczytnie i za zrozumienie:)

monikas342
 600  8

Znajdź pytania na ten sam temat:

1-3 lat Partnerstwo i Rodzina rodzina związek

Odpowiedzi

amelializak
kochana ja mam identycznie tylko jeszcze niepisalam o tym i po2wiem ci szczerze ze sama sobie niepotrafie poradzic ani stanowczo nic zrobic nie potrfie wiec niepomoge nic a nic.ale trzymam kciuki ze bedzie dobrze!!
aniol
wiesz co ja niby niemialam az tak drastycznych sytuacji ale mialam je bedac dzieckiem widzialam co sie dzieje u rodzicow jedynie co moge ci powiedziec to czy warto sie meczyc ..czy nadal kochasz .niewiem na czym polega problem i czemu dajesz tyle szans bo wierzysz ze bedzie dobrze .?bo kochasz? czy dla dziecka uwazam ze trzeba i nalezy walczyc o malzenstwo duzo rozmawiac bo rzadko rozmawaimy o problemach wolimy sie pokucic i trzasnac drzwiami .a moze jakies spotkanie z terapeuta wam pomoze .ale pamietaj walczyc ale nie za wszelka cene bo jesli ty masz zniszczyc siebie i swoja psychike zadaj sobie pytanie czy warto??wiem ze trudno podjac decyzje czy odejsc ale czy ty masz 80 lat ze mowisz iz juz zawsze bedziesz sama bo ja spotkalam nieraz kobiety po przesjciach ktore na nowo ulozyly sobie zycie majac 30 ,40 ale i nawet 60 lat musisz wierzyc w przyszlosc i w siebie musisz uwierzyc ze moze byc lepiej ale musisz cos z tym zrobic .(kwiatek)(grins) zycze powodzenia:))
adaPG
ja tez nic nie pomoge..dlatego ze nie znam sytuacji .ale powiem ci ze moze przemysl wszystko jeszcze raz na spokojnie ,pogadaj z mezem jak on to widzi ,moze uda sie cos uratowac?my nie podejmiemy za ciebie tej decyzji..musisz samo zastanowic sie co jest dla ciebie najlepsze.a ze bedziesz sama?nie grozi ci to ,kobiet jest statystycznie wiecej niz facetow,o to sie nie masz co martwic.powodzenia!!!!!
monikas342
dziekuje kochane jestescie wiedzialam ze na was moge liczyc wezme wszystko pod uwage pozdrawiam(kwiatek)
Iwona1977
oj wiem przez co przechodzisz...ale nie ma sensu tkwic w takim zwiazku bo tylko niszczysz sie psychicznie.sama nie bedziesz bo masz dziecko i napewno kiedys szczescie znajdziesz, ja jestem po rozwodzie i po traumatycznym drugim zwiazku,sama wychowuje troje dzieci i jestem szczesliwa ze je mam ...jezeli masz ochote to napisz na priv
ulenka091987
nie wiem jakie są Twoje problemy, ale przecież zakończenie jednego związku nie skreśla szans na ponowne ułożenie sobie życia, sama jestem przykładem, że zostanie z dzieckiem nie wykluczyło mnie z szansy na związek i wśród znajomych coraz częściej słyszę, że kobiety z dziećmi układają sobie życie z nowymi partnerami i nie tylko są to dziewczyny w wieku 20lat które zaliczyły wpadkę, a chłopak zwiał, są też kobiety po 40 gdzie świadomie wybrały rozstanie z mężem, bo nie znalazły już powodów do bycia samotnymi w związku. Musisz porozmawiać z mężem, czy macie jeszcze o co walczyć, a jeśli nie to nie ma sensu dusić się w związku bez przyszłości
basia31
ja tez jestem w podobnej sytuacji, mnie przy mezu tzyma to ze mamy dwoje dzieci.tez sie nierasz zastanawiamzeby przeprowadzic sie do rodzicow,
beatka7623
Nie wiem jaki jest problem w waszym związku ale napiszę tak U mnie tez było nie wesoło Rozstawaliśmy się i wracaliśmy, kłóciliśmy się itp Dałam szansę i się z tego cieszę Nie ma co od razu się rozstawać Chyba że jest już naprawdę nie do zniesienia
Ups, chyba coś nie działa. Prosimy, odśwież stronę lub spróbuj ponownie później.