Menu

Umieralność noworodków!!!

Co myślicie na temat polskiej służby zdrowia....jak sie traktuje kobiety w ciązy o niechetnnie wykonywanym cesarskim cieciu i idaca z tym utratą wyczekwanych dzieci.Ostatnio dosyc glosno na ten temat.

szczesciara
 305  14

Znajdź pytania na ten sam temat:

Poród Zdrowie dzieci

Odpowiedzi

szczesciara
Jakie wy macie doświadczenia.....jak wspominacie wasz poród i opieke medyczną?
amalka
Poród wspominam cudownie. Na opiekę medyczną również nie narzekam, a rodziłam w jednej z piętnowanych ostatnio placówek.
kama86
Zawsze znajdzie sie ktos niekompetentny nawet w najlepszym szpitalu i zawsze sie znajdzie ktos kto bedzie narzekał...
Nie mam zdania na ten temat bo nie wiem co sie dokladnie stało i co zaszło.
Meritum sprawy jest to ze zmarly dzieci a taka sprawa zawsze bedzie poruszac publike...Zal i smutek.Rodzicom bardzo wspolczuje..
Bestyjka
opieka medyczna (miałam gestozę od 29tc do 31tc na patologii a potem cc) była dobra, reakcja na wzrosty ciśnienia, podejście do mnie było super. Skakali nade mną jak nad umierającą może dlatego, że gestoza nie zdarza się tak często jak krwawienia, bóle brzucha i sączące się wody czy przedwczesne skurcze.
Jedyne do czego mogłam się przyczepić to rzadkie USG na które długo stało się w kolejce.

Jednak w wielu szpitalach (ten mój słynął z cc z byle powodu) jest problem z cc..moja kuzynka rodziła 16h zanim zrobili jej cięcie a w "moim szpitalu" koleżanka tylko 5h. Cc nie jest super wyjściem ale lepiej przeżyć cięcie niż urodzić dziecko z niedotlenieniem. Sama urodziłam się w zamartwicy ok 41tc dostałam 3 pkt a wszytko bo poród trwał za długo.
kama86
A co do porodow to oba byly dlugie i bolesne.
Pierwszy prawie 15h.Na drugiej dobie sie okazalo ze dziecko ma infekcje o nieumiejscowionym miejscu objawiło sie to drganiem nozek.
Za dlugo byl bez wod plodowych.
Antybiotyk ,8 dni w szpitalu badania i do domu.Polozna pierwsza wredna baba za to druga ktora przyszla na zmiane istny anioł.

Drugi porod zaczal sie o miesiac wczesniej.Opieke mialam fantastyczna, znieczulenie,wszelkie przyspieszacze porodu.
szczesciara
Wiadomo wiecej jest tych lepszych i szcześliwszych porodow,ale ile ludzi musi tez cierpiec z bledu lekarza z tego ze nawet jesli pacjentka mu mowi prosi to on i tak wie lepiej.Mam kuzyna ktory byl zdrowym dzieckiem przez 9 m/c w lonie matki,urodzil sie po terminie wskazania byly do cc lecz lekarz zdecydowal inaczej .....nastapilo niedotlenienie chlopak urodzil sie z porazeniem mozgowym.A moglo byc inaczej.
Ja jak bylam po poronieniu w szpitalu tez nie moge nic zlego powiedziec na opieke medyczna przyszli wysluchali porozmawiali dobrze trafiłam.....ale wiem jak sie idzie prywatnie do gina a panstwowo mam doswiadczenie z jednym lekarzem bylam na wizycie i tak i tak i roznica jest okropna.ten sam lekarz za kase moze poswiecic ci 2 godzi za kase najlepiej zawroc juz kolo drzwi.
renata29
Pierwsze dziecko urodziłam w prywatnej klinice (poród był refundowany).Opieka cudowna.Przy drugim dziecku już nie było możliwości tam rodzić więc urodziłam w państwowym szpitalu,który nie cieszy się najlepszą opinią.Nie było źle,ale już od początku widziałam kolosalną różnicę w podejściu i opiece.Na temat cc nic mi nie wiadomo,nie miałam potrzeby się dowiadywać.Oba porody odbyły się w terminie,szybko i bez żadnych problemów.
MaLaCzarna
Ja poród wspominam dobrze , bo odbierała go koleżanka mojej mamy także byłam spokojna :)

Bardzo źle jednak wspominam czas kiedy znalazłam się w szpitalu na patologii ciąży w 16 tyg (tego nie można było nazwać opieką ) W szpitalu znalazłam się z piątku na sobotę w nocy ( dostałam krwotok ) , nikt mi nie wykonał usg tylko dano mi nospe i powiedziano że ciąża jest zagrożona i mam iść spać (wow) . Dopiero usg wykonano mi w niedzielę , gdzie całą sobotę nie wiedziałam co się dzieje z moim dzieckiem . Koszmar . Na szczęście wszystko dobrze się skończyło.
karolincia
Miałam dwukrotnie komplikacje podczas porodu podczas ostatniego porodu mało brakowało a dziecko by się udusiło, dopiero po fakcie dowiedziałam się że tak naprawdę była to wina lekarza. Po fakcie gdy wszystko de facto dobrze się skończyło ten lekarz bardzo sie przestraszył i opieke po porodzie miałam już dobrą ponieważ ciągle przychodził i pytał się jak się czuje i czy czegoś mi nie brakuje. Nie zmienia to faktu że pozostał mi uraz do szpitali, lekarzy a najbardziej do samego porodu.
yasbet1983
Jak sobie przypomnę mój poród to aż mnie ciary przechodzą... Leżałam na patologii, tam opieka była ok. Ale lekarz po kilu dniach dostawania "pszczółek" wysłał mnie na porodówkę mimo braku rozwarcia, nawet wody mi nie odeszły. Dostałam trzy kroplówki z oksytocyną, które nic nie dały. Zamiast dostać skurczy to zasnęłam. Leżałam dobę na porodówce głodna, zmęczona i wykończona psychicznie. Słuchałam tylko jak inne kobie krzyczą i za chwilę płacz ich dzieci. I ja płakałam za każdym razem. Tam jakoś nikt się mną nie interesował. Kazali mi badać tętno dziecka co 15 minut i raz na jakiś czas ktoś do mnie zajrzał czy żyję. Wieczorem przy badaniu się rozpłakałam, bo lekarz z położną powiedzieli, że wody są chyba zielone. I że w ogóle nie byli pewni czy to są wody czy co to... A lekarz na mój płacz powiedział, że "tu nie ma co płakać! Tu trzeba rodzić!" Tak minęła mi noc. Rano była zmiana. Przyszła do mnie inna położna i zapytała jak tam wyglądają sprawy. Powiedziałam, że to już trzecia kroplówka, a nic się nie dzieje, lekarz mnie nie poinformował co dalej w tym przypadku. I wtedy napisałam wiadomość do mojego ginekologa. On odpisał krótko, że zaraz zadzwoni do szpitala i uruchomi swoje kontakty. Po może 10 minutach przyszedł ordynator, zbadał mnie, wysłał na usg, gdzie okazało się, że wód już prawie nie ma, a poród nie postępuje i zaraz była decyzja o cesarskim cięciu. A już chcieli mnie wrócić na patologię ciąży. Ten telefon uratował moje dziecko. Bo w szpitalu czekają do samego końca, aż poród ruszy sam, nie chcą robić cc. Z tym, że ja już byłam dwa tygodnie po terminie.... A w ogóle to jest masakra jak w szpitalu traktują kobiety, które miały cesarkę na życzenie! Patrzą na nie z góry jak na jakieś gorsze, sama byłam świadkiem jak położna z pogardą wypowiadała się na temat jednej dziewczyny...
kama86
Cesarskiego ciecia na zyczenie w publicznym szpitalu sie nie praktykuje.Wykonuje sie tylko
wtedy kiedy jest zagrozenie dla dziecka lub matki.
Cesarka tak czy inaczej to zabieg.
Bestyjka
raczej operacja i boli jak cholera..niektóre myślą, że to taki lajt ale nieee :)
yasbet1983
A gdzie ten szpital jeśli możesz zdradzić?
Eudaimonia napisała:
Poród (operacyjny) miałam tak piękny, że mogłabym go odtwarzać na taśmie pamięci w nieskończoność. Opiekę poporodową genialną (z jednym maleńkim zgrzytem, dla równowagi). Rodziłam w szpitalu, w którym chce to robić niemal każda kobieta na Pomorzu, która choć raz usłyszała opowieści o tym pięknym zakątku, w którym można czuć się komfortowo.

Kocham nasz szpital. Zwłaszcza po ostatnim tygodniu, spędzonym tam z Michaszką. Znów jeden zgrzyt, żeby wyjaskrawić piękno całej reszty.
Ups, chyba coś nie działa. Prosimy, odśwież stronę lub spróbuj ponownie później.