Menu

Usługiwanie mężowi / rozpieszczanie męża...

Jedno z pytań zainspirowało mnie by Was o to zapytać...
Po raz pierwszy odwiedziłam koleżankę w jej własnym gniazdku. Siedziałyśmy przy kawusi i plotkowałyśmy. Nagle poderwała się, rzuciła na lodówkę, postawiła garnki na kuchni, poprawiła makijaż i zaczęła ganiać po mieszkaniu w jakimś popłochu. Obserwowałam tę krzątaninę z coraz bardziej rozdziawioną paszczęką i chyba to zauważyła, bo udzieliła wyjaśnienia- "M za chwilę wraca z pracy". No OK- pomyślałam- ja też lubię podopieszczać mojego P, ale to co się działo dalej... M wszedł, powiedział "Cześć", dał żonie buziaka i zasiadł w fotelu. Koleżanka nalała zupki, postawiła talerz przed M i tak nad nim stoi a on- "Za mało magi" No to ona biegusiem po magi, dolała przyprawy i czeka dalej a M "Za mało pieprzu" na co ona do kuchni po pieprz, doprawiła i czeka. Jadł bez słowa więc usiadła obok mnie ale tylko na minutkę bo M zawołał "Zjadłem" a ona w te pędy do kuchenki, nałożyła drugie, nalała kompociku i zaniosła do pokoju. Analogicznie do zupy ale tym razem jeszcze pretensje "Tyle razy mówiłem, że nie lubię jak mi ziemniaki pływają w śmietanie z mizerii a ona przepraszała... Przyniosła pusty talerz po zupie i nastawiła wodę w czajniku. Znowu zamieniłyśmy dwa słowa bo mąż opróżnił talerz i zażądał kawki. Zrobiła- a jakże- i zaniosła ale ta kawka przesłodzona i mleczka za mało więc wylała i zrobiła nową a on pretensje, że nic nie podała do kawki!!! Czułam się bardzo niezręcznie, pożegnałam się i wyszłam... To był jakiś koszmar!!! Ich życie, widocznie to im pasuje i nie mnie oceniać ich związek ale...
Jak jest u Was rozpieszczacie swoich facetów? Pozwoliłybyście się traktować jak moja koleżanka?

amalka
 1731  26

Znajdź pytania na ten sam temat:

Partnerstwo i Rodzina związek mąż

Odpowiedzi

babooshka
o rany.......sama sobie wychowała takiego męża, toż ona się zachowuje jak co najmniej jego matka a nie żona.Ja rozumiem, że jest zakochana ale tolerując takie zachowanie wypacza go jeszcze bardziej... Kurcze a zachowania faceta to nie skomentuję, szkoda pisać...(wow)
monique25
(grins) nie rozpieszczem


ale obiadek jak przychodzi z pracy ja nakładam :) z tym że on juz od razu bierze sobie przyprawy bo ja nie lubie słonego on tak ; wiec zawsze sobie doprawia sam ...

nie ma opcji ze słysze podaj mi to; albo zrób to :/ ja tez tak nie robie ;chce cos to idę sama i tak samo robi mój ...
Kordelia
Nie powiem - w domu robię praktycznie wszystko, ale na takie traktowanie to nie pozwoliłabym mojemu mężowi, w końcu jestem żoną , a nie służącą (grins) .......a tak przy okazji to polecam Wam książkę "Taniec z Gronostajem", która porusza taką tematykę ( czytałam ostatnio i polecałam też w grupie BIBLIOTEKA ) (grins)(awve)
Magdzik
(wow)(wow)(wow)(wow)(wow)(wow)(wow)(wow)(wow)(wow)(wow)(wow)(wow)(wow) Ja swojego męża też rozpieszczam, ale nie do tego stopnia!!!! OMG(krejzolka)(krejzolka)(krejzolka) Sam wie, gdzie stoi magie, sól, pieprz... Umie się poruszać w kuchni, ma ręce i nogi. Tym bardziej, jak wraca z pracy i jest u mnie koleżanka, czy ktoś inny... Wtedy sam potrafi sobie nałożyć obiad na talerz. No nie!!!! Sory, ale gdyby to był mój mąż, to jeszcze by kopa w tyłek zarobił...(krejzolka)
xkasiulax
Rozpieszczam oczywiście ale bez przesady nie będę czyjąś służącą
jollka
Nie wyobrażam sobie żebym była służącą dla swojego męża. Przede wszystkim jestem żoną! Chociaż przyznam że był nauczony tego przez swoją mamusię, że miał wszystko podstawione pod nos i z pod nosa zabrane, ale powoli i z tym się uporałam.
amalka
Właśnie. Trzeba dać też coś z siebie... Mój P pracuje całymi dniami ale gdy powiem, że jest coś do zrobienia w domu, nie muszę powtarzać dwa razy- P już naprawia. Śmieci wyniosłam może ze dwa razy bo robi to co rano mój mąż, gdy źle się czuję- gania koło mnie z kawusią, kanapeczkami, sprząta... Sam sobie prasuje, bo ja nie znoszę... W zamian gdy wraca do domku czeka na niego już odgrzany obiadek, od 8 lat P nie robił sobie śniadania do pracy bo szykuję je ja- wieczorem i wkładam do lodówki (w sobotę wieczorem zawsze mam uczucie, iż o czymś zapomniałam hihi), mieszkanie na ogół jest wysprzątane na błysk (czasem mam lenia i nie robię nic) ale... Nigdy nie usłyszałam złego słowa, rozkazów- wręcz przeciwnie- P zawsze dziękuje i pyta po co bo sam też ma ręce i sam naleje zupkę, posmaruje kanapkę masełkiem ale ja to lubię po prostu :) Gdyby zaczął mną dyrygować, byłoby kiepściutko...
lola86
Mojemu jak coś przy jedzeniu nie pasuje to robi swoją minę . To śmieje się z niego że jak to zje do końca to pewnie przeżyje ,moja terściowa tak przy nim skakała ale ja nie mama zamiaru . A co do tego skakania to moja mama usługiwała tak tacie przez 45lat , musiała stać nad nim aż zje i iść nałożyć mu 2 danie .A dopiero sama mogła potem jeść według mnie to jest terroryzm a nie rozpieszczanie .Tak samo było z kolacją a jak zjadł to szurał talerzem po stole w dwie strony jak mama nie zdążyła złapać to walił nim o co popadło
Beki
Mąż to cwaniak, a żonka jest głupia że tak robi, bo za parę lat, miesięcy jej się odwidzi i będzie miała pretensje że jest służącą...
Beki
Dadzia, to samo pomyślałam (kwiatek)
ulenka091987
wszystko w granicach rozsądku, można rozpieszczać, ale usługiwanie to już przesada
cela
Też znam taki obraz usługiwania... Mój młody sąsiad podczas wspólnego posiłku potrafi zwrócić się do żony ze słowami: nalej mi herbaty... a herbata stoi w dzbanku na stole przy którym siedzą. Wyobraźcie sobie, że nawet kazał jej podać papierosa i odpalić go (oboje palą)...
Do mnie jak przyjdzie koleżanka i nie zdążę ugotować obiadu (zdarza się to sporadycznie), to mąż po przyjściu z pracy sam bierze się za gotowanie i nic nie mówi, po prostu potrafi zrozumieć sytuację.
Dla mnie to obłęd dać się tak poniżać drugiej osobie.
karolincia
rozpieszczam ale bez przesady na takie coś to bym sobie nie pozwoliła
mycha2706
Mój pewnie by się nie odważył tak mną dyrygować,bo by usłyszał kilka ciepłych słów... (krejzolka) Podaje mu obiad ,ale gdyby mi powiedział,że cos tam mu nie pasuje to zwyczajnie olałabym to i kazała samemu zrobic...
Ma ręce i nogi i moze pomaszerowac do kuchni i przynieśc sobie przyprawy...
Ostatnio powiedział,że wszyscy koledzy noszą do pracy sniadania a on musi na sniadanie przyjeżdżać do domu to go poinformowałam,że lodówki na klucz nie zamknęłam i rączki mu do d*** nie przyrosły a ja sie nie bede zrywac o 6( wstaje do Huberta kilka razy w nocy,bo cos mi sie budzi z płaczem)i szykowac mu sniadanek,no i po kłopocie.Może i jestem wredna,ale przynajmniej się wyspie(grins)
I tak go rozpieszczam,bo gotuje to co on lubi...
Nie jestem niczyją służącą,dzieciom to i owszem i z przyjemnością mogę wszystko zrobić.Nie po to mnie moja mama księżniczka urodziła,zebym miała komuś usługiwać-to najczęściej słyszy ode mnie(grins)(grins)(grins)(grins)(grins)(grins)(grins)(grins)(grins)(grins)
Milki
tak teraz skacze a za jakiś czas będzie płakać, co wychowała, do czego przyzwyczaiła to teraz ma, a potem może mieć pretensje do samej siebie. u nas owszem obiad to czekam aż przyjdzie z pracy i podaje żeby zjadł, herbatkę też,(ale często słysze kochanie ty byłaś w pracy jesteś zmęczona a sam też umiem sobie naszykować) kolacje pada pytanie jest ktoś głodny ten kto się przyznaje idzie ze mną robić(grins)(grins), jesli chodzi o śniadanie to zawsze on robi. jak ma na coś ochotę to owszem gotuje mu to, bo wiem że on dla mnie robi to samo. jak się czuje zmęczony to nie gonie go żeby coś robił bo znam jego prace i wiem jak dużo siły i energii pochłania, ale kiedy ma cos zrobić to to robi. spełniam jego zachcianki do granic zdrowego rozsądku. a pozatym staramy sie uczyć robić wszystko i robić też wiele rzeczy razem, u nas nie ma podzialu na męskie i damskie obowiązki.
Runka
moj maz pracuje do 15.30 prace ma lekka, ja gotuje obiady bo synek je szybciej niz M wraca z pracy, i ja lepiej gotuje... przychodzi to fakt naloze na talerz ale sam sobie z kuchni zabiera ten talerz i wynosi do zlewu... czasem tez stanie i odrazu pozmywa po obiedzie... nie ma u nas ze ktos za kogos cos robi... robimy wszystko dla siebie i nie z przymusu tylko z przyjemnosci... nie jestem sluzaca dla meza ani on sluzacym dla mnie.... poprostu wspolpracujemy ze soba aby bylo dobrze (choc ja i tak wiecej w domu mam obowiazkow niz on ale to juz inna sprawa)
aniol
TEZ rozpieszczam meza i to bardzo ale nigdy mi nierozkazywal i nielatalam tak kolo niego bez przesady .fakt ze staram sie by bylo wysprzatane zanim przyjdzie z pracy i jedzenie cieple czeka ale on wraca o 20 do domu wiec ja mam na wszystko czas tez mu zawsze stawiam sol i pieprz na stole i sam sobie przyprawia a jak zdazylo mu sie ze mu niesmakowalo to powiedzialam ze moze niejesc jak czasmi marudzil to powiedzialam ze moze oddac psu pies sie ucieszy a sma niech sobie ugotuje ..teraz juz niemarudzi .czesto jest tak ze ja mu robie kawe i cos do kawy a on siediz w fotelu ale ma prawo jest zmeczony ale jesli ja siedze i muwie ze jestem zmeczona wstaje robi sobie i mi .mozna rozpieszczac z milosci ale musi byc umiar.
justyna111254
Ja bym sobie nie pozwolila na takie traktowanie jak ona potrafi mu na to pozwalac,to sie nie nazywa rospieszczanie tylko juz strach zeby maz jej nie wzrucil uwage i sie moze go bac .ja w moim domu nie pozwalam na takie cos rozpieszczam go rowniez ale naie tak nez przesady,on patrahi sam sobie zrobic wszystko nalozyc obiad po pracy itd.twoja kolezanka jest juz jak kura domowa bez obrazy ale tak sie to nazywa i tak jak juz nauczyla meza to juz go nie odluczy tego,tym bardziej bedzie jeszcze gorzej(klaszcze)(klaszcze)(klaszcze)
renata29
OMG!!!Nawet nie jestem w stanie wyobrazić sobie czegoś takiego(wow) W ogóle nie rozpieszczam męża,nawet obiadu mu nie nakładam bo nie chce,woli sam,czasem wynoszę za niego talerz ale on też wynosi za mnie:)
Ada3610
on ma po prostu służąca. Mój mąż nigdy by nie zrobił czegoś takiego. Nie raz jak wracał z pracy to nie było obiadu i nie robił z tego problemu. Wogóle nie wyobrażam sobie żeby tak skakać kolo męża, co to wogóle ma być
Ups, chyba coś nie działa. Prosimy, odśwież stronę lub spróbuj ponownie później.