Menu

Użyczyłabyś swojego telefonu osobie przypadkowo spotkanej na ulicy?

Bezinteresowna pomoc to czasem na polskich ulicach towar deficytowy. Potwierdzają to także poniekąd wyniki eksperymentu opisanego w artykule Pożyczy mi pani telefon na dwie minuty? Autorka postanowiła między innymi sprawdzić, w jakim stopniu spotkani przypadkowo przechodnie będą skłonni użyczyć jej na chwilę swoich telefonów komórkowych w celu wykonania pilnej rozmowy. Jak się okazało, nie każdy był skory do tego rodzaju bezinteresowności, choć znaleźli się i tacy, którzy chętnie zaoferowali swoją pomoc. A Ty jak byś się zachowała? Użyczyłabyś swojego telefonu osobie przypadkowo spotkanej na ulicy?

Użyczyłabyś swojego telefonu?

NetMamaTeam Team
 487  6

Znajdź pytania na ten sam temat:

Dorośli Czas wolny i Sport bezinteresowna pomoc

Odpowiedzi

Runka
ostatnio kolezanke pozyczylam na chwile by zadzwonila do meza, a jakies 3 latat temy stalismy z mezem na przystanku oprzed 6 rano, podeszla do nas dziewczyna z pytaniem czy moge pozyczyc jej telefon bo ktos na nia napadl i ja zgwalcil i chce zadzwonic na polcje... dalam jej swoj telefon,zadzwonila a nawet poczekalismy z nia na policje... jakies pol roku pozniej dzwonila ona do mnie (dostala od pilicjantow moj nr) z podziekowaniem ze jej wtedy pomoglam...
kama86
Zalezy komu i w jakiej sytuacji..
jola8443
ja tam nie jestem specjalnie przywiązana do telefonów.pożyczyłabym i nawet gdybym nie odzyskała to bym nie płakała.
amalka
Sama zmuszona byłam raz pożyczyć telefon... Jechałam do rodziców. Niepewna na który autobus zdążę, ugadałam się z tatą na telefon (mieli mnie odebrać z przystanku) Gdy niemal biegiem dotarłam na PKS, odkryłam że- trombocyt jeden- zostawiłam "halohalo" przy ładowarce. Poprosiłam jakąś dziewuszkę o użyczenie komórki. Puściłam tacie sygnał, ten oddzwonił i wyjaśniłam co i jak.

Moja odpowiedź nie może być zatem inna niż Tak. W określonych sytuacjach Tak (grins)

@Jolu ja tam też do aparatu przywiązana nie jestem. Gorzej z zawartością owego. Niedawno telefon zgubiłam i załamana byłam utraconymi filmami oraz zdjęciami synka... Szczęśliwie znalazcą okazała się uczciwa starsza pani (wysłałam SMSa z telefonu męża, naiwnie prosząc znalazcę o odesłanie karty pamięci na mój- podałam- adres) Córka staruszki przyniosła mi zgubę pod same drzwi (kierując się SMSem) i wyjaśniła dlaczego mama nie odbierała kiedy dzwoniłam. Biedna sobie z dotykowym nie radziła (grins) Dostała od nas piękny kwiat doniczkowy.
elinka
Zaznaczylam "zalezy komu", chociaz do tej pory ilekroc mi sie zdarzylo, ze ktos mnie poprosil o uzyczenie, nie odmowilam...
Pamietam za to taka jedna sytuacje: stalam w kolejce do check-in na lotnisku i zaczepil mnie facet (specyficzny..., nie bede sie wdawala w szczegoly, zeby nie zostac posadzona o rasizm) i poprosil o pozyczenie telefonu na minutke, bo swoj zostawil w taxi i musi wykonac polaczenie do kogos tam, zeby ta osoba skontaktowala sie z kolei z korporacja taksowkowa i odzyskala zgube... Pozyczylam, ale musze powiedziec, ze drugi raz bym sie jasniej wyrazila, jesli o chodzi o "minutke". Nie dosc, ze facet wedrowal sobie z miom telefonem (chyba zebym nie podsluchiwala, choc wiadomo bylo, ze ni w zab bym nie zrozumiala), dzwonil za granice (oplaty roamingowe itd.), wisial na tel chyba z 10 minut, to jeszcze tamci wydzwaniali potem do mnie na moj telefon, a facet chodzil za mna bo "czeka az oddzwonia". Ja rozumiem znalezc sie w podbramkowej sytuacji, ale ten facet znalazl sobie po prostu mobilna darmowa budke telefoniczna... Na koniec nawet nie podziekowal.... i chyba to mnie najbardziej zniechecilo do niego...
Ups, chyba coś nie działa. Prosimy, odśwież stronę lub spróbuj ponownie później.