Menu

Wizyta Patronażowa

Mam pytanie, jak wyglądała Wasza wizyta patronażowa położnej? Moja koleżanka niedawno urodziła, wpadła d oniej położna, spisała tylko dane dziecka i uciekła. Powiedziała, że na następnej odpowie na wszystkie pytania koleżanki, która miała ich mnóstwo i odwołała następną - tłumacząc się chorobą. Mam pytanie, jak wyglądała Wasza wizyta patronażowa położnej?

PiOtRiMaDziA
 2384  13

Odpowiedzi

artanis
Moja położna obejrzała pępuszek, wyjęła mi nić po CC, odpowiadała na pytania. Było w porządku, ale też tylko dwie wizyty.
kasiunia1
ja rodziłam w Wiedniu i nie miałam takiej wizyty wszystko powiedziano mi w szpitalu.Choć jeślibym chciała to mogłaby przyjść do domu ale tego nie potrzebowałam
kasia13_archiwum
Przede wszystkim...


Obejrzala pepuszek,
Zobaczyla, jak wyglada karmienie piersia,
Obejrzala piersi,
Zbadala mnie, tzn. jak obkurcza sie macica, jak wyglada krwawienie.
Odwiedzala tak ok. 5 razy. i badala mnie w tym czasie za kazdym razem...
A odchodzac to bylo oczywiste.

Wiec wiedzialam na jakim poziomie jest moj stan fizczny, macica np.

Zawsze moglam do niej zadzwonic, jesli mialam problemy, czegos nie wiedzialam...
jezeli chodzi o karmienie, to tak dlugo, jak dlugo karmilabym piersia. Jesli byloby to 2 lata, to i tak dlugo.
kasia13_archiwum
Tzn. ja wiedzialam, jesli przychodzila ostatni raz... bo mowila, ze jest wszystko ok i jej wiecej nie potrzebuje... ale jak co, to mam dzwonic.
kasia13_archiwum
Dodam tyle, ze mialam polozna za kazdym razem, i zawsze byla ona osoba potrzebna. Zawsze bylo cos, czego nie wiedzialam.
I jesli mialabym 3. dzidziusia, to tez skorzystalabym z pomocy poloznej.
kasia13_archiwum
Tez mialam zawsze polska polozna... Sa super.
tlolek
czyta, czytam i nie moge uwiezyc że tak powinien wyglądać patronaż. Ja doczekałam sie tej wizyty po 3 tygodniach. Łaskawie sie zjawiła o godz 13 choć byłyśmy umówione na godz 8 rano! Najpierw dostał mi się ochrzan że za lekko ubieram dziecko bo powinno mieć kawtanik i pajacyka i jeszcze okryte (tylko że to był lipiec i prawie 30 stopni). Później dlaczego kikutek pepowinowy nie odpadł i dlaczego nie potrafie odpowiednio zadbać o to (w szpitalu powiedzieli że na patronażu wyjaśnią wszystko) aaa szkoda słów po prostu tragedia
tlolek
najśmieszniejsze że ta pani jest z rodziny mojego męza. Oboje byliśmy przekonani że całkiem inaczej do nas podejdzie że bedzie nam wyjaśniać wszystkie nasze pytania a tu nic. Piszecie że byłyście także badane na patronażu, mnie sie tylko zapytała czy nadal krwawie. a teraz jak chodzimy na szczepienia i ona nas gdzieś spotka to sie chwali "zobaczcie to mój podopieczny jaki juz fajny facet" itp. Przy następnym dziecku wole zapłacić połóżnej z którą rodziłam (moja kochana pami Marta) zeby przyjechała do nas niz widzieć tą babe jeszcze raz
kasia13_archiwum
Szok normalnie...
joka26
U mnie była raz, zdjęła szwy, odpowiedziała na moje pytania, które wcześniej sobie zapisałam i to tyle.
A odp.na co drugie pytanie to:"...no wie pani to różnie bywa u dzieci...."
Generalnie wyszła z założenia że mąż lekarz więc tłumaczyć nie trzeba a wiedza przecież nie "przechodzi" przez łóżko....
rozowa82
u mnie to było tak, Zuzia leżała dwa tyg po urodzeniu w szpitalu wiec połozna najapierw była u mnie, oczywiscie spisała dane, zbadała mnie (mimo ze miałam szwy rozpuszczalne i juz mi odpadły). Po wyjsciu małej ze szpitala pojawiła sie od razu na drugi dzien i w tesn sam dzien była u mnie doktor pediatra.Nie moge powiedziec, moja połozna była ok, jezeli miałam pytania albo wątpliwosci to mogłam do niej dzwonic o każdej porze dnia i nocy. Nawt jak juz skonczyła przychodzic (a była 6 razy) to jeszcze do niej dzwoniłam jezeli czegos nie wiedziałam i jezeli bede miała następne dziecko na pewno sie do niej zwróce (dodam ze u nas mozna sobie wybrac połozną)
Misia80
nas odwiedziła 4 razy i jestem bardzo zadowolona z wizyt położnej.wyjaśniła wszystkie wątpliwości,odp na pytania,wyjęła szwy,sprawdziła pępuszek,zważyła dziecko.Zawsze mogłam zadzwonić do niej.
marysia26
umnie bylo tak samo jak u tej pani koleżanki wpadla położna zpisala dane i uciekała i było to przy pierwszym dziecku jak i przy drugim
Ups, chyba coś nie działa. Prosimy, odśwież stronę lub spróbuj ponownie później.