Menu

Wspolny porod

czesc dziewczyny!:)Jak myslicie?Czy maz(ojciec dziecka) powinien byc przy porodzie?Pytam dlatego,bo rozmawialam o tym wczoraj z moim partnerem i rozne mielismy zdania.Malo tego,slyszalam,ze po takim przezyciu mezczyzni maja niechec do sexu i obawy....Ja osobiscie chcialabym,zeby ojciec dziecka byl przy tak waznym wydarzeniu ze mna,hmmm...ale moze lepiej nie namawiac za bardzo jesli on nie jest tego pewny...Jak myslicie??

Beata1985
 646  21

Znajdź pytania na ten sam temat:

Poród Partnerstwo i Rodzina porod

Odpowiedzi

Beata1985
Racja...(kwiatek)
Beata1985
A nie mieliscie zadnych "problemow" po tym wspolnym przezyciu???
KlaudynaK
Ja jestem za porodem z facetem... Miodzio! Koleżanki narzeczony nie chciał być przy porodzie. Przyznam, że go namówiłam, że będzie jej lepiej, skusił się, wiecie, popłakał się jak córa przyszła na świat. Przeżył to prawie tak samo jak moja koleżanka...
Przy mnie był Adam, ojciec Stasia i nigdy tych chwil bym nie zamieniła.
ulenka091987
jeśli nie chce to go nie zmuszaj, mi brakowało kogoś kto byłby przy mnie przy porodzie, ale tyle kobiet bez partnerów rodziło i jakoś nie narzekały(grins)
AgaC
mój był i nie wyobrażam sobie aby mogło być inaczej, ale do niczego go nie zmuszałam, sam podjął taką decyzję, choć przyznam, że się wahał i w ogóle tego nie żałuje i niczego to między nami nie zmieniło. Myślę, że Twój mąż również sam powinien podjąć decyzję
gosiiiaczek
ja uważam, że wszystko zależy od mężczyzny
może być tak, że będzie czuł jakiś niesmak po takim przeżyciu, choć z drugiej strony nikt mu przecież nie każe stać na przeciw Twojego kroku i patrzeć jak rodzi się dziecko...często jednak jest tak, że ojciec obecny przy porodzie, ma jakby większy kontakt z maluchem...dostanie maleństwo od razu do potrzymania, przetnie pępowinę...
jeśli jednak Twój partner nie czuje potrzeby bycia przy porodzie, to nie naciskaj, powiedz tylko że czułąbyś się bezpieczniej jeśli byłby z Tobą, ale decyzję zostawiasz jemu.
Lexi
Ja mialam cesarke rodzinna. I polecam porod rodzinny bo to ogromne wsparcie. Ale nie na sile. Nie namawiaj go jesli nie chce, bo roznie ludzie reaguja. U mnie od pierwszych chwil ciazy moj partner mowil,ze bedzie przy porodzie i ze innej opcji sobie nie wyobraza (krejzolka). Daj partnerowi czas. Pozdrawiam (awve)
KlaudynaK
Tak, sam musi chcieć. Tu nie wolno zmuszać. Adam przecinał pępowinę i oglądał wszystko w szybie na przeciwko bo się odbijało. Jak urodziłam Staśko był na moim brzusiu, potem kontrolne badania, umyli go i dali Adamowi... Stali koło mnie... To piękna chwila.
agnieszka79
MÓJ MĘŻCZYZNA BYŁ ZE MNĄ PRZY PIERWSZYM PORODZIE,BARDZO TO PRZEŻYŁ,JAK ZOBACZYŁ CÓRECZKĘ TO SIĘ POPŁAKAŁ,MI BARDZO POMÓGŁ,BO DODAWAŁ OTUCHY I WSPARCIA NO I CZUŁAM SIĘ BEZPIECZNIE,BO KTOŚ KOCHANY BYŁ PRZY MNIE,TERAZ CZEKA MNIE DRUGI PORÓD(ZA 16 DNI)I TEŻ IDZIE ZE MNĄ.(kciuki)
mammma
na pewno nie zmuszaj i nie obrażaj się jeśli jednak nie będzie chciał. mój był przy pierwszym i powiedział że jeszcze nigdy w życiu nie czuł takiej beznadziejnej bezradności. 10 godzin rodziłam naturalnie, poczym zabrali mnie na cesarkę i mąż i tak nie był, nie widział, za to ledwie wytrzymał ten natłok wrażeń. poza tym jak położna widziała, że jest ze mną mąż to się w ogóle się nie zjawiała i sami musielismy sobie radzić. oboje mamy złe doświadczenia z porodem rodzinnym i następnym razem będę rodzić sama.
(awve)(awve)(awve)
pscolka1987
ja ciagle mowie facet przy porodzie to skarb tak bylo w moim przypadku:))ale kazdy facet jest inny:)))
Beata1985
Jak na razie to byla tylko rozmowa bo nawet jeszcze nie jestem w ciazy...:( Nie zmnuszam go bron Boze..:) Powiedzial,ze jesli mi na tym zalezy to bedzie ze mna....mysle...ze jak juz przyjdzie co do czego to sam bedzie sie palil,zeby byc ze mna....mam taka nadzieje.W kazdym badz razie nie bede go do niczego zmuszac.Dziekuje za odpowiedzi(awve)
lara1982
ze mną przy porodzie była mama i bardzo dobrze sie czułam w jej obecności(grins)
Matina
Każdy robi jak uważa. Akurat mi facet nie był potrzebny do niczego na porodówce. I nie chciałabym gdybym kolejny raz była w ciąży żeby był. Nie uważam, że więź ojca z dzieckiem rodzi sie na porodówce.
moniula
ja swojego meza nie namawiałam, ale wiedział, ze bede sie czuła bezpieczniej i pewniej, gdy bedzie przy nas.... i w koncu sie zdecydowal. bedziemy rodzic razem. mysle jednak, ze jezeli ojciec Twojego dziecka nie chce rodzic z Toba to daj mu czas jeszcze. moze musi do tego dojrzec.
nie jest chyba najlepszym pomyslem wywieranie presji. Jesli bardzo chcesz, zeby byl ktos przy tobie pomysl o innej osobie, mamie , siostrze, przyjaciołce. wazne jednak , zebys przy takiej osobie czula sie swobodnie.
kasia13_archiwum
Moj... raz chcial, a raz nie chcial byc przy pierwszym porodzie...

W koncu wyszlo na to, ze byl... no bo w szpitalu bylam niecala godz. do momentu, az sie urodzila cora...

Po tym... maz powiedzial, ze nie wyobraza sobie, zeby nie byl przy tak waznym wydarzeniu...

Ze to tylko umocnilo jego uczucia do mnie.

Na sex na pewno nie mialo to negatywnego wplywu... ani troche.

Przy drugim porodzie to juz nie bylo pytania, czy bedzie czy nie.

Ja nawet chcialam, zeby poszedl do domu... a on chcial zostac i byc przy tym... No porod byl mega szybki, wiec zdarzyl jeszcze odebrac corke (starsza) z przedszkola... (krejzolka)(krejzolka)(krejzolka) ale rowniez byl zadowolony, ze mogl byc przy tym.


Zgadzam sie jednak z @GROSIK, ze "
DECYZJE POZOSTAW MĘŻOWI! RÓZNIE CHŁOPY REAGUJĄ!"... Nie warto wywierac presji... Moze byc, ze sie jednak tego boi. To wtedy moze rzeczywiscie wywrzec negatywny wplyw na wasz zwiazek...
euphoria29
Mój mąż był przy narodzinach naszej córci,męczyliśmy się 27 godzin...ufff..Nas bardzo zbliżyło to do siebie,cieszę się że wspólnie rodziliśmy Tosię.Nie ma piękniejszej chwili jak przyjście dziecka na świat ale decyzję zostaw partnerowi...W naszym przypadku same korzyści...Powodzenia.
karolinkar
zostaw decyzje mezowi,ja mam termin za 10 dni i maz nie wyobraza sobie zeby go przy mnie nie bylo,poza tym nikt mu nie pozwoli zagladac przeciez w czasie porodu,tylko przy glowie bedzie stal,wiec nie musi krwi itd ogladac
Ups, chyba coś nie działa. Prosimy, odśwież stronę lub spróbuj ponownie później.