Menu

Wstydliwe sytuacje

Jesteśmy z dzieckiem w miejscu publicznym, gdy nagle zaczyna ono krzyczeć, kładzie się na podłogę i wpada w szał... Czy wyżej opisana scena dotyczy również Twojego dziecka, czy raczej należysz do osób, które są tylko obserwatorami takich sytuacji? Jak należy reagować? Jak uniknąć wstydu w miejscach publicznych? Podziel się doświadczeniem i udziel rad!

Ania
 1927  18

Odpowiedzi

kasia13_archiwum
Tez miewalam (a moze czasem i jeszcze miewam) takie sytuacje... ze cora wlaczyla syrenke na caly glos i ja tylko z ogromnym zdziwieniem rozgladalam sie, kiedy to popekaja szyby w wystawach. Ale ogolnie to reaguje dosc spokojnie.
A co do reakcji innych... Rzadko (prawie nigdy) nie spotykalam sie z nieprzychylna sytuacja. Raczej ludzie jak widza odlot mojej mlodszej (czy kiedys starszej) to usmiechaja sie pod nosem. Czasem fajna pomoca jest jak ktos obcy zagada. Wtedy primadonna jest tak zszokowan, ze wytrzeszcza oczki, zapomina, ze przed chwila sie darla i pomstowala, bierze mnie za reke i pyta sie: To co? mamusiu? Idziemy?

Aha... i jezeli taka cudowna reakcja jest wywolana tym, ze dziecko chce czegos, co np. mu w danym momencie (z roznych powodow) absolutnie nie zamierzam dac, kupic to nie ulegam...
krasna1
moja całe szczęście zawsze była do opanowania,no ale nie chwalmy się za bardzo bo w łóżeczku śpi druga sztuka,która już teraz pokazuje rogi
Kordelia
Mój starszy syn był bardzo spokojnym dzieckiem i nigdy nie miewał żadnych napadów złości w miejscach publicznych. Natomiast młodszy ma zupełnie inne usposobienie i pewnie wkrótce da nam popalić. Chętnie więc posłucham porad...:)
kasia13_archiwum
U nas tez wlasnie mlodsza to ta "energiczniej" reagujaca... Starsza jak cos chcialo to wystarczylo powiedziec, ze "natepnym razem" i ma teraz powiedziec tej rzeczy papa... i ona spokojnie machala reka i sobie wyobrazala, ze dostanie to nastepnym razem...

Mlodsza zaczyna wtedy "spiewac" jak syrena (niestety ta strazacka)... iiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiii
aniula
a u nas tokacper dawal popalic...kladl sie na podloge i wyl...mama kup, ja mu nigdy nie uleglam , wiec problem szybko zniknal...ale robilam tak jak patik , obiecywalam , ze np.lizak , batonik , albo ze dzisiaj ogladamy tylko zabawki..czasem probowal czasem jeszcze wymusic..aha raz jak zrobil taki cyrk zostawilam wozek z zakupami, wyszlam ze sklepu i powiedzialam , ze jak tak sie bedzie zachowywal to nie zrobie zakopow wogule...a od niedawna Zuzia zaczyna swoj bunt..ostatnio jak wracalismyb z wesolego miasteczka to kladla sie na ziemi z rykiem chyba 5 razy...ja nie zwracalam na to uwagi...szlam dalej, po chwili wstawala i juz biegla do nas, bylo to ogólnie dosc zabawne
aneczka
moja corcia nigdy nie krzyczala ani nie rzucala sie na podloge fakt czasem jak sie rozwyje to jak syrena strazacka ale mozna nad tym zapanowac.Moj synek ma rok i cos mi sie wydaje ze ten to bedzie chcial krzykiem zdobyc swiat bo juz czasem mam ochote dac mu klapsa jak zaczyna plakac gdy trzeba sie ubrac albo rozebrac
flame123
Właśnie wróciliśmy z zakupów. 3 godziny wrzasków za nami. nie znam sposobu który zadziałałby na moją dwuletnią córeczkę. załamka totalna
eilinel
My właśnie przechodzimy bunt naszego synka, wszysto wymusza krzykiem i płaczem nie ważne gdzie czy w domu czy na spacerze. Spojrzenia i komentarze przechodniów są bardzo różne od współczujących po nerwowe typu "trzeba porządnie złoić skórę to przestanie". A my staramy się ignorować zarówno wybuchy syna jak i "dobre" rady :) jest ciężko.
kasia13_archiwum
@flame123... ja tez wlasnie wrocilam z zakupow... Byly piski i wrzaski jak wlasnie syrena... Ja juz nawet nie widzialam czy ktos sie patrzyl czy nie... Tylko wg starszej ludzie sie ladnie za nami ogladali. To chyba dobrze, ze ja juz na to nieczula jestem...

A o co poszlo? Kupowalam dziewczynkom kolczyki, a Yasminie spodobalo sie kilkadziesiat innych rzeczy... bransoletek, lancuszkow i oczywiscie chciala je na raz miec.
Juz nawet bym jej kupila... ale jak mi tak zaczela piszczec to stwierdzila, ze nic ponadto, co konieczne...
Efektem byl jeszcze wiekszy pisk... iiiiiiiiiiiii... Mialam ochote piszczec razem z nia... :O
Remedios
Kasienko trzeba było piszczeć:D może by ze zdziwienia przestała:)
kasia13_archiwum
Dobre... A niedaleko mi do tego bylo... :D:D:D
smerrfetka
moja absolutnie ani razu nie zrobiła mi takiej sceny,zawsze od malusiego mówiłam że wchodzimy do sklepu kupić to czy tamto a dla niej nic drogiego itd...owszem im starsza zaczeła wsadzać do kosza rzzeczy które jej się podobały ale tłumaczyłam że nie kupujemy tego płakała ale pod nosem ...gdy by mi się wydarła wieła bym i wyszła.....ale nie dopuszczę do tego by tak się zachowywała...
flame123
Remedios, w samochodzie też wrzeszczałam, ale nie zrobiło to na niej wrażenia.

A wracająć do tematu: może któraś z Was ma metodę na wrzeszczącą dwulatkę?
kasia13_archiwum
@sylwia197726...

Mam pytanie... rodzicOM JAKICH dzieci???


Czy ty uwazasz, ze jezeli dziecko probuje w taki czy inny sposob gdzie leza granice to zalezy tylko od wychowania?


Nie wydaje mi sie...


Jedno dziecko jest takie, ze wystarczy mu... jak sie umowi z nim... kupimy to i to... albo nie kupimy nic... Inne bedzie probowalo to jeszcze raz w sklepie...


Ja nie ulegam swoim dzieciom...


Ale juz na przykladzie obydwu corek widze, jak bardzo moga sie dzieci roznic.

Starsza byla taka, jak opisuje np. @smerrfetka... Umawialam sie z nia i wszystko bylo ok... Nie probowala naciagac na nic ponad to...


Mlodsza jest jeszcze inna... i probuje...

Co nie znaczy, ze sie jej ulega...

Nikt o tym nie pisal...


A rozmowy i tlumaczenia w domu sa...

Czasem na efekty trzeba troszke poczekac...


To tyle co do teorii i praktyki...

Pamietajmy, ze KAZDE DZIECKO JEST INNE... I to, co dziala na jedno... moze nie przyniesc nic u drugiego...
IziaMorela
Moj Filipek na szczescie nigdy nie wpadl w furie. Nigdy tzn. i w domu i w sklepie i u znajomych itp.
Zawsze udalo mi sie mu wszystko wytlumaczyc.
Ups, chyba coś nie działa. Prosimy, odśwież stronę lub spróbuj ponownie później.